Opinie użytkownika (902)

Przechodziłam koło stoiska...
Przechodziłam koło stoiska Inglota w CH Krokus. Stoisko ma postać wyspy po środku pasażu. Ekspozycja kosmetyków kolorowych jest tak piękna, że nie potrafię obok przejść obojętnie. Firma oferuje gigantyczny wybór kolorowych lakierów do paznokci (moja słabość) w ogromnej ilości przecudownych kolorów i odcieni. Tego dnia również zatrzymałam się, aby obejrzeć produkty. Moją uwagę przyciągnęły produkty do pielęgnacji paznokci. Chciałam kupić odżywkę do paznokci. Zaczęłam oglądać buteleczki. Pani pracująca na stoisku natychmiast zapytała mnie, w czym może pomóc. Pokazałam jej dwa różne preparaty i zapytałam, czym się różnią. Pani wyjaśniła mi, że jeden z nich służy do usuwania skórek, drugi do pielęgnacji ich, zmiękczania i zapobiega wrastaniu. Zapytałam, który preparat w takim razie jest odżywką do paznokci. Pani wskazała mi inną buteleczkę. Zakupiłam ten preparat. Pani zaproponowała mi zakup zmywacza do paznokci za dwa złote, ponieważ jest taka promocja dla osób kupujących lakiery i podobne produkty, że mają możliwość kupienia zmywacza w korzystnej cenie. Zdecydowałam się na zakup dodatkowy. Pani zapakowała produkty w ładną, miniaturową torebeczkę Inglota. Kosmetyki są dobre, stoisko bardzo zachęcające do zakupów, pani uczynna i pomocna, ceny niewysokie. Szczerze polecam.

Astrum

07.03.2010

INGLOT

Placówka

Kraków, Bora - Komorowskiego 37

Nie zgadzam się (24)
Jestem abonentką sieci...
Jestem abonentką sieci Era od prawie 11 lat i niestety widzę, jak firma coraz mniej dba o klienta. Jakiś czas temu przepisałam numer telefonu na numer firmowy, później z tego zrezygnowałam i uczyniłam numer znowu numerem prywatnym. Ponieważ punkty Era Premia naliczane są tylko na numery prywatne w chwili, kiedy przypisałam numer na firmę punkty przestały się naliczać. Po zmianie na prywatny chciałam wrócić do naliczania punktów z powrotem. Otrzymałam wówczas wiadomość, że jest to niemożliwe, ponieważ moje średnie saldo jest poniżej określonej kwoty (o ile pamiętam 60 zł). Trochę mnie zdziwiło, że może zbierać na swój rachunek punkty mój tata, który płaci miesięcznie 25 złotych a nie mogę ja, ale nie zależało mi na tym. Nie starałam się więcej o naliczanie punktów (od lipca lub sierpnia). Chociaż muszę przyznać, że poczułam się zlekceważona. Opisałam w innym komentarzu moje problemy z bankiem i ustawieniem poleceń zapłaty za rachunki. Bardzo się zdziwiłam, kiedy około dwa tygodnie temu dostałam SMSa od Ery z informacją, że nie mogę mieć naliczanych puntów Era Premia, ponieważ moje ostatnie trzy rachunki nie zostały terminowo zapłacone. Nie sprawdzałam czy tak rzeczywiście było czy nie, bo wydaje mi się, że moje rachunki były opłacone terminowo, niemniej nie rozumiem po co mi została w ogóle wysłana taka wiadomość. Mojego pytania sprzed pół roku już nie ponawiałam, więc kiedy otrzymałam negatywną odpowiedź na pytanie, którego w ogóle nie zadałam poczułam się ponownie potraktowana bardzo lekceważąco. W zeszłym tygodniu do mojej mamy (która używa telefonu zarejestrowanego na mnie) zadzwonił pan z Ery z propozycją przedłużenia umowy. Przedstawił ofertę i obiecał zadzwonić po kilku dniach. Nie zadzwonił w dniu w którym był umówiony, ale w końcu ktoś z pracowników firmy się odezwał. Mama zdecydowała się na przedłużenie umowy. W ofercie, którą miała wcześniej, miała do dyspozycji bardzo dużą ilość minut do wydzwonienia w czasie weekendów. I właśnie możliwość przeprowadzania tych rozmów jest dla niej bardzo ważna. W czasie rozmowy z pracownikiem upewniła się, że tą możliwość będzie miała zachowaną po podpisaniu umowy. Oczywiście pani z infolinii potwierdziła. W piątek kurier dostarczył mi aneks do umowy, który podpisałam. Dzisiaj dokumenty musiały dotrzeć do Ery, bo przysłali mamie SMSami informacje o pakietach, które wyłączają. Wyłączyli też pakiet z rozmowami weekendowymi. Mama zadzwoniła na infolinię, wyjaśnić sytuację. Okazało się, że faktycznie pakiet ten został wyłączony po podpisaniu nowej umowy – pani nie negowała, że moja mama powinna mieć włączony tan pakiet, po prostu osoba przygotowująca umowę zapomniała sobie zaznaczyć. Najpierw powiedziano, że pakiet oczywiście można włączyć, ale będzie ważny dopiero od jutra, po protestach mojej mamy, która powiedziała, że minuty jej są potrzebne w czasie weekendu (czyli już dzisiaj w sobotę) pani udała się na rozmowę z inną osobą z Ery i okazało się, że pakiet może zostać włączony od razu i uruchomiony jeszcze w tym samym dniu. Wniosek – trzeba bardzo dokładnie kontrolować wszystkie zmiany przeprowadzane na koncie abonenckim, co nie jest łatwe, bo taryfy robią się coraz bardziej skomplikowane, trzeba też w rozmowie z pracownikami upierać się przy swoim, bo Era ma możliwość zrobienia czegoś w sposób korzystny dla klienta, niemniej pracownicy z niezrozumiałych powodów starają się to utrudniać. Ocena znośna, bo sprawa została w końcu pozytywnie rozwiązana. Tym niemniej obserwuję coraz więcej zmian niekorzystnych dla klienta i coraz większe lekceważenie klienta przez pracowników.

Astrum

07.03.2010

T-Mobile

Placówka

Nie zgadzam się (24)
Miałam przyjemność posiedzieć...
Miałam przyjemność posiedzieć w lokalu tej sieci w Krakowie na Szewskiej. Lokal obszerny, podzielony na dwie sale. Trochę zamieszania z obsługą – kasa do sprzedaży na wynos, w lokalu obsługa kelnerska, co nie jest jakoś jasno opisane. Kelnerka uprzejma, umie doradzić jaką kawę wybrać. Kawa pyszna, cena podobna do cen w innych lokalach w mieście. Kanapek nie polecam, koszmarnie drogie w stosunku do tego, co się dostaje.

Astrum

07.03.2010

Coffeeshop

Placówka

Kraków, Szewska 5

Nie zgadzam się (21)
Miałam niezbyt miły...
Miałam niezbyt miły pierwszy kontakt z firmą przewozową iCar. W urocze niedzielne popołudnie dopadły mnie problemy z samochodem – pozostawienie na kilka godzin na włączonych światłach spowodowało rozładowanie się akumulatora. Ponieważ nie miałam kabli do odpalenia z innego samochodu a akumulator był rozładowany całkowicie miałam poważny problem. Przypomniałam sobie wówczas, że koleżanka opowiadała mi kiedyś o podobnym problemie, jaki ją spotkał. Zadzwoniła wówczas do firmy przewozowej iCar, podjechał pan i za pomocą prądu ze swojego samochodu pomógł jej zastartować. Cała usługa kosztowała 15 złotych. Poprosiłam koleżankę o numer telefonu do firmy iCar. Zadzwoniłam, pani powiedziała, że owszem jest taka możliwość i zapytała, gdzie jestem. Podałam nazwę ulicy i miasto. Na to pani odpowiedziała, że do nowych klientów tak daleko nie jeżdżą. Taki brak zaufania do klienta zaskoczył mnie bardzo. Całe zdarzenie miała miejsce może dwa kilometry od granic miasta. To co, do granicy miasta by ktoś przyjechał, a tu już nie? Po drugie, nie byłam nigdy klientką tej firmy, bo nie miałam takiej potrzeby, w każdej firmie każdy klient zawsze kiedyś był nowy. I poza wszystkim, to gratuluję pani na infolinii umiejętności rozróżniania stałego klienta od nowego – nie zadała mi żadnego pytania o moje wcześniejsze korzystanie z tej firmy, od razu wiedziała.

Astrum

06.03.2010

iCar

Inna forma kontaktu

Nie zgadzam się (29)
Robiłam zakupy sprzętu...
Robiłam zakupy sprzętu w TVMarkecie za pośrednictwem portalu Allegro. Sprzęt jest taki sam jak w reklamie telewizyjnej, w tej samej cenie, a dodatkowo mam jeszcze naliczone punty payback. I właśnie ze względu na możliwość naliczenia punktów zdecydowałam się na zakup na Allegro. Odnośnie samych zakupów w TVMarkecie to przede wszystkim duży minus – możliwość zakupu tylko za pobraniem. Nie lubię tej formy płatności, zwłaszcza przy większych kwotach (około 450 złotych), co zmusza mnie do trzymania przygotowanych pieniędzy. Między innymi właśnie na konieczność zapłacenia dopiero przy odbiorze zamówiłam przesyłkę na inny adres (taki, pod którym zawsze będzie ktoś, kto odbierze paczkę). Przed zakupem pytałam o możliwość zakupienia dodatkowych akcesoriów – żelu przewodzącego. Dowiedziałam się, że owszem, taka możliwość jest, zostałam też poinformowana ile kosztuje. Zakupiłam produkt, wypełniłam formularz opcji dostawy w którym podałam adres dostawy i napisałam też, że proszę o dodatkowy żel. Osoba obsługująca sprzedaż na Allegro zadzwoniła do mnie następnego dnia. Z rozmowy wywnioskowałam, że osoba ta w ogóle nie przeczytała mojego formularza, bo nic nie wiedziała, że chcę wysłać przesyłkę na inny adres. Podałam te dane telefonicznie jeszcze raz i oczekiwałam na przesyłkę. Czekałam dość długo, bo prawie dwa tygodnie. Sam sprzęt był zgodny z opisem, niestety bardzo nietrwały. Po półtora tygodniu użytkowania zaczął się rozpruwać. A specjalnie kupowałam w TVMarkecie w nadziei, że będzie lepszej jakości – ten kosztował około 350 złotych, a inne, wyglądające identycznie na zdjęciu kosztowały poniżej 100 złotych. Jestem też rozczarowana żelem, dokupionym dodatkowo. Jest to zupełnie inny żel, niż ten będący oryginalnie w zestawie. Nie wiem czy lepszy czy gorszy, zupełnie inny, w innej butelce, o innej pojemności, a nie było o tym mowy, kiedy składałam zamówienie. Podsumowując, były to moje pierwsze zakupy w TVMarkecie i jakoś nie mam ochoty na kolejne.

Astrum

06.03.2010

tvmarket.pl

Placówka

Nie zgadzam się (27)
Kupowałam za pośrednictwem...
Kupowałam za pośrednictwem serwisu Allegro w firmie Nord zdrowotne sandały Akupress. Sandały były bardzo dokładnie opisane, z ładnymi zdjęciami pokazującymi ich rzeczywisty wygląd. Strona aukcji była bardzo dobrze zrobiona. Produkt był dokładnie opisany, w sposób zrozumiały i interesujący zarówno dla laika jak i osoby znającej się na akupresurze stóp. Strona była też dobrze zaprojektowana pod względem graficznym. Sprzedawca umożliwiał płacenie kartami kredytowymi. Po zakupieniu butów od razu zapłaciłam. Było to w czwartek wieczorem. W piątek koło południa otrzymałam od sprzedającego wiadomość, że przesyłka została już wysłana. Ku mojej radości w poniedziałek po południu listonosz przyniósł mi paczkę z sandałami. Chyba nigdy wcześniej nie dostałam zakupów robionych przez internet tak szybko.

Astrum

06.03.2010

NORD

Placówka

Nie zgadzam się (21)
Polecam serdecznie wszystkim...
Polecam serdecznie wszystkim restaurację Chimera. Restauracja znajduje się w centrum miasta, ukryta częściowo na dziedzińcu kamienicy, częściowo w piwnicach. W części na dziedzińcu było dość chłodno więc siadłyśmy na dole, gdzie było bardzo ciepło i przytulnie. W lokalu było sporo klientów, ale większość na górze. Restauracja jest samoobsługowa. Jedzenie było bardzo dobre. Pracownicy znają się na potrawach, które sprzedają, umieją określić smak potraw lub ich składniki. Minusem jest konieczność zaniesienia sobie samemu tacy po schodach w dół, dość wąskim i stromym przejściem, co dla osoby mało wprawnej jest wyzwaniem. Zajęłyśmy razem z koleżankami na pięć godzin stolik i zajęłyśmy się uczeniem się. Obsługa nie przeszkadzała nam zupełnie, nie sugerowała nam, że powinnyśmy coś domówić. Krzątał się koło nas kilkakrotnie pracownik, zabierał puste naczynia. Robił to w sposób bardzo miły i dyskretny. Ogólnie atmosfera lokalu, uprzejmość i nienarzucanie się obsługi odpowiadały mi bardzo.

Astrum

06.03.2010

Bar sałatkowy "Chimera"

Placówka

Kraków, Świętej Anny 3

Nie zgadzam się (15)
W niedzielę po...
W niedzielę po południu szukałam butów w sklepie Wojas. W sklepie był dosyć duży wybór butów. Szukałam czegoś na niewysokim lub płaskim obcasie. W sklepie były dwie lub trzy pracownice, klientów mało, pojedyncze osoby, które zaglądały tylko. Przymierzyłam około dziesięciu par butów. Kilku nie przymierzałam, bo nie było wystawionych moich rozmiarów, nie chciało mi się szukać samej innych butów ani wołać pani z obsługi, a żadna z pań sama nie była zainteresowana pomożeniem mi. W końcu wypatrzyłam jeszcze jedne buty, bardzo ładne, nie w moim rozmiarze. Jedna z pań z obsługi wreszcie podeszła i zaproponowała mi pomoc. Znalazła buty w moim rozmiarze i podała mi pudełko mówiąc, że tam leży łyżka – na regale z butami. Przymierzyłam buty, pani gdzieś zniknęła. Pasowały, podobały mi się i postanowiłam je kupić, przy kasie pani skasowała, zaproponowała założenie karty rabatowej. Obejrzałam też ładną torebkę, pasującą do butów, jednak pani w żaden sposób nie zachęciła mnie do zakupu jej. Buty kupiłam, sklep oceniam jako taki sobie. Raczej po następne buty pójdę do innego sklepu Wojasa. Pracownicy sklepu byli ubrani w beznadziejnie niebieskie t-shirty, zupełnie nie pasujące do asortymentu.

Astrum

05.03.2010

wojas

Placówka

Kraków, Kamieńskiego 11

Nie zgadzam się (19)
Od sierpnia zeszłego...
Od sierpnia zeszłego roku jestem do tej pory bardzo zadowoloną klientką banku Alior. Niestety z czasem okazuje się, że bank nie jest tak idealny jak się wydawało i nie dba aż tak bardzo o zadowolenie klienta. Założyliśmy konto w Aliorze wspólnie z mężem. Od razu zleciliśmy w Erze (gdzie mamy telefony komórkowe) polecenie zapłaty z nowego rachunku. W ten sposób miały być zapłacone rachunki już we wrześniu. Nie zostały zapłacone, rzekomo z powodu niezgodności podpisu. Zapłaciliśmy rachunki ręcznie (w sumie pięć wpłat – moje, męża i mojej mamy). Ponownie złożyliśmy druki polecenia zapłaty, za dwa telefony. Tym razem mąż osobiście zaniósł blankiety pani będącej naszym opiekunem klienta. Pani blankiety przyjęła, obiecała wprowadzić do systemu. Po pewnym czasie okazało się, że rachunek męża został zapłacony, mój nie. Opiekun klienta twierdziła, że nic nie dostała odnośnie mojego rachunku. W październiku ponownie złożyłam polecenie zapłaty za trzy moje telefony. Nie zostały znów zapłacone w terminie. Zapłaciłam ręcznie i zaczęłam wyjaśniać sprawę w banku. Dowiedziałam się, że to wina Ery, gdyż przysłała stare polecenia zapłaty (te z rzekomo niezgodnymi podpisami). Zostałam zapewniona, że tym razem już wszystko jest wyjaśnione i już będzie funkcjonowało prawidłowo. W istocie, od tego czasu trzy moje rachunki płacą się poleceniem zapłaty. Niestety rachunek mojego męża w dalszym ciągu musieliśmy płacić ręcznie. Pod koniec 2009 roku mąż ponownie złożył w Erze polecenie zapłaty i część dla banku zaniósł do banku osobiście, biorąc w placówce potwierdzenie złożenia go. Opiekun klienta przebywała wtedy na urlopie. Po około tygodniu zadzwoniła do męża z informacją, że polecenie wprowadziła do systemu i będzie już realizowane. Ku naszemu zdumieniu, pod koniec lutego otrzymaliśmy od Ery informacje, że faktura nie została zapłacona. Mąż zaczął wyjaśniać sprawę z naszą opiekunką, najpierw został poinformowany, że nic nie składał, kiedy powiedział, że przecież ma potwierdzenie pani przypomniała sobie, że faktycznie. Obiecała wyjaśnić, po kilku godzinach mąż zadzwonił do niej i pani stwierdziła, że rachunek nie został zapłacony, bo Era nie wystąpiła z żądaniem zapłacenia do banku. Mąż powiedział, że w takim razie prosi o wystawienie przez bank pisma, w którym byłoby to opisane, i będzie wyjaśniał sprawę w Erze. Od tego czasu (tydzień, lub nawet ponad tydzień) nasza opiekun klienta nie skontaktowała się z nami.

Astrum

05.03.2010

Alior Bank

Placówka

Kraków, Starowiślna 8

Nie zgadzam się (25)
Chciałam pochwalić gabinet...
Chciałam pochwalić gabinet REX, Gabinet rehabilitacji, masażu i naturoterapii. Kupowałam wysyłkowo produkty w tej firmie – świece do świecowania uszu, produkowane w tym gabinecie. Reklama internetowa firmy jest bardzo dobra – prosta, czytelna, zawiera wszystkie ważne dla kupującego informacje, dodatkowo sporo informacji na temat świec Hopi. Zamówienie zrobiłam we wtorek koło południa, od razu zrobiłam przelew. Następnego dnia dostałam od sprzedającego e-mail z informacją, że pieniądze już zaksięgował i wysłał produkt. Przesyłka przyszła bardzo szybko – w piątek po południu już miałam ją w domu. Produkt był dokładnie taki, jak opisany. Swoje zadanie spełnia bardzo dobrze, nawet lepiej niż świece, których używałam do tej pory z gabinecie kosmetycznym. Zgodnie z umową, przy zakupie 20 sztuk przesyłka była gratis. Dodatkowo otrzymałam 4 świece gratis, co było zupełną niespodzianką.

Astrum

05.03.2010

Rex

Placówka

Częstochowa, Kilińskiego 92

Nie zgadzam się (24)
Chciałam poskarżyć...
Chciałam poskarżyć się na nachalny marketing sieci Plus. Z jakiegoś powodu sieć Plus uznała, że koniecznie musi mieć mnie w gronie swoich użytkowników. Od około dwóch tygodni (wcześniej też, ale sporadycznie) dzwonią do mnie co dwa, trzy dni pracownicy Plusa usiłując zainteresować mnie ofertą ich sieci. Ostatnio zaczęli już dzwonić codziennie. Początkowo kończyłam rozmowę słowami „nie, dziękuję” i rozłączałam się. Nie wiele to dawało efektu, bo za dwa dni dzwoniła inna osoba, znów z ofertą. Dzisiaj powiedziałam panu, że nie jestem zainteresowana telefonem, na co pan powiedział mi, że w takim razie chce mi zaproponować internet. Internetem też nie jestem zainteresowana. Nie mam pretensji do ludzi którzy do mnie dzwonią. Rozumiem, że jest to ich praca. Natomiast nie rozumiem osoby decyzyjnej odnośnie dzwonienia do potencjalnych klientów. Rozumiem sens takiego marketingu, ale z zachowaniem jakiś sensownych przerw pomiędzy telefonami. Nękanie telefonami co kilka dni przynosi niestety efekt zupełnie odwrotny do oczekiwanego i tylko tracę ochotę na jakiekolwiek korzystanie kiedykolwiek z sieci Plus.

Astrum

05.03.2010

PLUS

Placówka

Nie zgadzam się (19)
Znalazłam kilka interesujących...
Znalazłam kilka interesujących książek w sklepie internetowym kolporter.pl. Chciałam je kupić na prezenty świąteczne. Zaczęłam czytać regulamin sklepu i znalazłam, że przy zamówieniu powyżej 150 zł wysyłka następuje na koszt firmy. Ponieważ moje prezenty kosztowały około 70 zł zaczęłam przeglądać co jeszcze można ciekawego znaleźć w sklepie. Znalazłam spory wybór książek na interesujący mnie temat. Ceny książek były bardzo rozsądne – czasem nawet 10 złotych niższe niż w innych księgarniach. Zebrałam zamówienie na ponad 150 zł. Na stronie była bardzo ładnie opisana dostępność książek – czy wysyłka w terminie 24 h, czy w terminie 3 - 5 dni. Zamawiałam produkty w niedzielę wieczorem. Większość książek miała termin realizacji 3 – 5 dni. Ponieważ wiedziałam, że będę wyjeżdżała w weekend do innego miasta i nie będę miała możliwości odebrania paczki w moim miejscu zamieszkania podałam inny adres innej osoby, która wiedziałam, że będzie mogła odebrać. Nie było żadnego problemu ze zmianą adresu – było nawet odpowiednie miejsce przy składaniu zamówienia na wpisanie adresu dostawy. Zapłaciłam kartą kredytową. W poniedziałek rano dostałam e-mail o przyjęciu zamówienia, o przyjęciu płatności i rozpoczęciu realizacji zamówienia. W piątek dostałam e-mail z informację, że przesyłka została wysłana, wraz z linkiem do śledzenia przesyłki on-line. Niestety link mało przydatny – cały czas była prezentowana informacja, że przesyłka została wprowadzona do systemu i czeka na realizację. W poniedziałek koło południa zadzwonił kurier, zapytał czy pod adresem dostawy jest ktoś, kto odbierze przesyłkę i po około 15 minutach dostarczył książki. Ogólnie jestem zachwycona sklepem. Strona uporządkowana i przejrzysta, nie przeładowana długo ładującymi się bajerami. Zakupy za kwotę zwalniającą z kosztów przesyłki jak najbardziej łatwa do zrealizowania. Klient jest informowany o elementach realizacji zamówienia. Dostawa terminowa. E-maile bardzo miłe i serdeczne. Kurier uprzejmy. Minusy – mogłoby być więcej informacji o książkach, dobrze się kupuje tylko pozycje co do których wie się na pewno, że warto je kupić. I bez sensu jest podawanie numeru przesyłki kurierskiej, skoro na podstawie numeru nawet nie wiadomo, gdzie się w tym momencie znajduje przesyłka. Ale pomimo tych niedogodności Kolporter.pl jest chyba najlepszym sklepem internetowym w jakim do tej pory robiłam zakupy.

Astrum

14.12.2009

Kolporter

Placówka

Nie zgadzam się (23)
Przechodziłam przez sklep...
Przechodziłam przez sklep i zobaczyłam, że mają w sprzedaży tanie gofrownice. Ponieważ akurat potrzebowałam kupić prostą gofrownicę zabrałam jedną i poszłam do kasy. Kasjerka była uprzejma, szybko i sprawnie skasowała, odbezpieczyła towar, zapłaciłam i poszłam w stronę wyjścia ze sklepu. Po drodze przechodziłam koło męskich maszynek do golenia. Zatrzymałam się obejrzeć je. Stałam przy nich kilka minut, brałam je do ręki, włączałam, oglądałam, porównywałam. Jeden z pracowników przechodził koło mnie, ale nie zapytał, czy może w czymś pomóc. Ja też nie prosiłam go o pomoc. Kiedy wzięłam do ręki jeden z modeli włączył się alarm. Odłożyłam maszynkę i stałam dalej przy półce. Po 3 minutach dopiero przyszedł pracownik i wyłączył. Po chwili podszedł inny klient i znowu poruszył tą nieszczęsną maszynkę, oczywiście uruchamiając alarm. Odczekałam kolejnych kilka minut. Nie podszedł żaden z pracowników. Ponieważ alarm był na tyle głośny, że ciężko było stać przy półce, a nikt nie spieszył się z wyłączeniem go odeszłam od półki i wyszłam ze sklepu.

Astrum

01.12.2009

RTV EURO AGD

Placówka

Kraków, Medweckiego 2

Nie zgadzam się (23)
Szukam prezentu dla...
Szukam prezentu dla męża. Chciałabym mu kupić elektryczną maszynkę do golenia. Ponieważ nie znam się na nich, poszłam do sklepu dowiedzieć się coś więcej. Mieszkam w pobliżu sklepu Mix elektronix i ta właśnie poszłam robić pierwsze rozeznanie. Sklep robi z zewnątrz dobre wrażenie. Jasno oświetlony, czysty, przytulny. Powierzchnia niezbyt duża. Większe gabarytowo towary – telewizory itp. powystawiane na sklepie. Mniejsze produkty (depilatory, maszynki itp.) pochowane w gablotach. Ponieważ zastałam już przyzwyczajona przez wielkie sklepy do tego, że sobie mogę wszystko pooglądać, podotykać, poczytać co pisze na opakowaniu lub w analizować i porównywać w nieskończoność w sklepach internetowych na początku w sklepie czułam się dziwnie. W sklepie było tylko kilka modeli maszynek. Wszystkie schowane w gablocie. Zaczęłam rozmawiać z panem pracującym w sklepie na ich temat. Pan zaskoczył mnie. Bardzo dobrze znał się na towarze, który sprzedawał. Oczywiście, nie znał wszystkich funkcji maszynek na pamięć ale wiedział czym się różnią od siebie modele, wiedział jakie są ich zalety i wady, gdybym była już zdecydowana na zakup to spośród tego małego asortymentu bez problemu doradziłby mi najlepszą maszynkę. Przy czym nie było to wciskanie na siłę najdroższego modelu, tylko pan autentycznie starał się rozpoznać potrzeby klienta. Odnośnie obsługi klienta – same plusy. Minus – produkty dość drogie.

Astrum

27.11.2009

Mix electronics

Placówka

Kraków, Bratysławska 4

Nie zgadzam się (21)
17.03.2022
Odpowiedź firmy
Szanowna Klientko. Dziękujemy za cenną opinię. Jest nam bardzo miło, że jest Pani zadowolona z wizyty w naszym salonie. Zapraszamy ponownie!!
Robiłam zakupy w...
Robiłam zakupy w sklepie zoologicznym. Lubię sklep ZOO Natura. Mają tam dość duży wybór towarów, ceny rozsądne. Towary stoją wystawione na półkach, można sobie spokojnie pooglądać i pozastanawiać się. Kupowałam rośliny do akwarium. Kiedy już zdecydowałam się, którą chcę zagadnęłam przechodzącego sprzedawcę. Powiedziałam, że chciałabym kupić tą właśnie roślinę. Pan wyłowił ją, spakował w woreczek i przyniósł mi. Rozglądałam się jeszcze po sklepie. Znalazłam mrożony pokarm dla rybek. Miałam problem rozeznać się w rodzajach pokarmu, nie każdy jest odpowiedni dla każdego rodzaju rybek. Na dodatek jest jeden rodzaj pokarmu, którego moje rybki nie jedzą w ogóle - mrożone serca. Przeglądałam mrożonki, usiłowałam się czegoś dowiedzieć na podstawie informacji zamieszczonych na opakowaniach i na tablicy umieszczonej nad lodówką. W końcu wzięłam jeden rodzaj, ale ponieważ nic nie pisało na opakowaniu o składzie poszłam szukać pracownika, żeby go zapytać o to. Spotkałam dziewczynę, sprzedawczynię. Pani nie umiała odpowiedzieć na moje pytanie (zajmowała się innym działem), ale od razu poszła poszukać kolegi. Kolega odpowiedział jej, że chyba nie ma tu tego składnika. Pani wróciła do mnie z tą informacją. Chciałam się upewnić, ponieważ nie miałam zamiaru kupować, jeżeli w skład towaru wchodziłyby serca, ponieważ nie zostałby zjedzony. Pani poszła jeszcze raz, upewnić się u kolegi. Kolega przeczytał skład na opakowaniu, powiedział mi że nie ma, powiedział mi, gdzie jest oznaczenie, że pokarm zawiera samo mięso. Poszłam do kasy. Kasjer obojętny, nie przywitał mnie, skasował towary, zaproponował reklamówkę. Wydał mi resztę i paragon. Kiedy wychodziłam powiedziałam „Do widzenia”. Kasjer nic nie odpowiedział.

Astrum

25.11.2009

Zoo Natura

Placówka

Kraków, Aleja Pokoju 67

Nie zgadzam się (24)
Będąc w M1...
Będąc w M1 postanowiłam przy okazji wysłać listy polecone. Podeszłam do stanowiska Poczty Polskiej. W kolejce były trzy osoby, ale obsługa szła sprawnie. Miło się zdziwiłam, widząc na okienku napis „Przyjmujemy paczki”. Do tej pory w tej placówce nie przyjmowali paczek, tłumacząc się, że są tylko filią, że są małym oddziałem itp. Jednak wyszli naprzeciw potrzebom klientów. Podałam pani moje listy i potwierdzenia nadania. Powiedziałam, że wszystkie to priorytety. Pani zaczęła ważyć, naklejać eRki i wprowadzać listy do systemu. Przy ostatnim stwierdziła, że nie został wpisany adres i kod pocztowy nadawcy na potwierdzeniu nadania. Nie zauważyłam tego w ogóle, myślałam, że potwierdzenia wypełniłam. Spodziewałam się, że pani odda mi potwierdzenie i każe je samodzielnie wypełnić – zazwyczaj tak się działo na poczcie w takiej sytuacji. Pani natomiast sama wpisała mój adres, żartując że jestem roztargniona. Przeprosiłam ją i powiedziałam, że już się to nie powtórzy. Pani roześmiała się i powiedziała, że trzyma mnie za słowo. Cała ta wymiana zdań odbyła się bardzo życzliwie. Pani podała mi kwotę do zapłaty. Ponieważ miałam bardzo dużo drobnych, których chciałam się pobyć zapłaciłam pani drobnymi – po 10, 20 groszy. Pani szybko policzyła pieniądze, podziękowała mi i pożegnała mnie.

Astrum

25.11.2009

Poczta Polska

Placówka

Kraków, Al. Pokoju 67

Nie zgadzam się (20)
Od pewnego czasu...
Od pewnego czasu obserwuję forum portalu Allegro. Mam wrażenie, że serwis nie ma nad forum użytkowników żadnej kontroli. Albo nie chce jej mieć, albo nie widzi problemu, jakim jest całkowite oddanie forum w ręce użytkowników. Generalnie forum „pomoc” powinno służyć użytkownikom, którzy czegoś nie wiedzą, nie znają się, nie umieją sami znaleźć odpowiedzi na swoje wątpliwości. Przeprowadziłam na Allegro bardzo dużo transakcji, zarówno kupna jak i sprzedaży. Wiem, że coś, co dla mnie wydaje się oczywiste, wcale nie musi być oczywiste dla kogoś, kto właśnie pierwszy lub drugi raz coś kupuje przez internet. Regulamin Allegro jest zawiły i zagmatwany, w dodatku podlega dość częstym zmianom i nawet doświadczona osoba może go w jakiś sposób naruszyć, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, bo coś co było dozwolone jeszcze kilka miesięcy temu może być już zabronione. W dodatku regulamin jest moim zdaniem ( i nie tylko moim) często sprzeczny z logiką. Osoba, która nie umie poradzić sobie z jakiś problemem i zwraca się z pytaniem na forum Allegro w większości przypadków zostanie „ochrzaniona” z góry na dół za – umieszczenie pytania w złym miejscu; że jak jest na tyle mądra, że zadała pytanie, to najpierw musi przeczytać wszystko, co na ten temat zostało napisane bo pytanie powtórzyło się w ostatnim tygodniu ileś razy; że nie zapoznała się z regulaminem forum i napisała coś łamiącego regulamin. W zależności od problemu, często może się dowiedzieć, że jest głupia, bo jeszcze nie złożyła doniesienia na policję (jak paczka nie doszła); że jeszcze nie zgłosiła się do Rzecznika Praw Konsumenta (jak jest problem z reklamacją). Pól biedy, gdyby te informacje były pisane w jakiś miły lub neutralny sposób, ale one często są pisane w bardzo nieprzyjemny, ironiczny, chamski wręcz sposób – na przykład osoba opisuje swój problem i w zamian dostaje - „I jak ci mogę pomóc? Przytulić?” Bywają jeszcze bardziej złośliwe odpowiedzi. Następne w kolejności jest dokładne prześwietlenie pytającego osobnika. Co ma na stronie „o mnie”, co kupował, co sprzedawał, co aktualnie sprzedaje. Jeżeli znajdzie się u takiego człowieka cokolwiek, do czego można się doczepić (jakiś zapis na aukcji, czasem niewinny, tylko bezmyślny) następuje zbiorowe pastwienie się nad ofiarą. Komentowanie tego na forum, wyśmiewanie się. Straszenie regulaminem Allegro, Rzecznikiem Praw Konsumenta, Urzędem Skarbowym. Czasem uzasadnione, czasem nie. Zawsze bardzo nieprzyjemne dla ofiary. Jeżeli ofiara próbuje się bronić dowiaduje się, że ma siedzieć cicho i jeszcze być wdzięczna, że ktoś jej zwraca uwagę na jej błędy – niby racja, ale takie uwagi można by napisać w dyskretnie wysłanej wiadomości a nie komentować publicznie, chwaląc się przy okazji jaki to ja jestem mądry, spostrzegawczy i jak świetnie znam prawo. Najbardziej idiotyczna wypowiedź jaką czytałam w tym temacie dotyczyła wyśmiewania się z kogoś, kto na stronie „o mnie” napisał, że nie kupuje i nie sprzedaje przedmiotów tanich, a potem kupił znaczki pocztowe za kilka złotych. Faktycznie skandal. A najbardziej kuriozalne porady to takie, kiedy ktoś czuje się źle potraktowany przez innego użytkownika (np. czekał na towar kilka tygodni, towar przyszedł niezgodny z zamówieniem i procedura reklamacji była długa i męcząca, klient zapłacił za towar, nie był zadowolony z towaru ani obsługi, wystawił negatywa i w zamian dostał w odwecie negatywa) i dowiaduje się od szacownego grona forumowiczów, że tak to jest, takie są zasady, a jak mu się nie podoba to ma iść na bazarek! Uważam, że portal powinien zainteresować się odpowiedziami udzielanymi na forum. Odpowiedzi tam może udzielać każdy. Niestety nie każdy ma kompetencje i wyczucie. Złośliwe i ironiczne komentarze tylko zniechęcają klientów do korzystania z Allegro. Wiem o tym, bo w czasie kiedy prowadziłam sprzedaż za pośrednictwem portalu zwracali się do mnie klienci z uwagami, że to już ich ostatnia transakcja, bo mają dość chamstwa z jakim się tu spotykają. Osoby, które bawi zniechęcanie klientów do zakupów, mogą sobie pisać co chcą w ramach swoich sklepów internetowych – prezentowanie się ma wpływ na ilość klientów i obroty całego portalu, czyli i innych sprzedających. Kiedyś trafiłam na post, w którym ktoś prosił o inny ton udzielania odpowiedzi, ale dowiedział się, że skoro oni udzielają porad za darmo, w swoim wolnym czasie to inni mają się cieszyć, że w ogóle coś piszą. Uważam, że jeżeli ktoś udziela się w swoim wolnym czasie, to powinien starać się robić to dobrze, starać się nie szkodzić innym, nie obrażać innych użytkowników odreagowując swoje prywatne kompleksy. A jeżeli nie jest w stanie tego napisać bardziej życzliwie, to lepiej będzie jak nic nie napisze.

Astrum

24.11.2009

Allegro

Placówka

Nie zgadzam się (18)
Przez ostatni rok...
Przez ostatni rok byłam słuchaczką studiów podyplomowych w tej szkole. Na początku byłam mile zaskoczona. Zajęcia zaczynały się i kończyły punktualnie. Wszystkie materiały pozostawione dla nas przez wykładowców były drukowane i rozdawane nam. Dodatkowo były też wysyłane na e-mail. Harmonogram zjazdów mieliśmy podany z około dwumiesięcznym wyprzedzeniem. O wszelkich zmianach (np. choroba wykładowcy i planowane zastępstwo) byliśmy informowani z wyprzedzeniem. Przed zajęciami w sobotę mieliśmy rozdawane kupony na kawę lub herbatę do odbioru w stołówce – drobiazg a cieszy. Na początku właściwie największym minusem był niekompetentny pan pracujący w administracji, nie potrafiący udzielić informacji na proste i podstawowe pytania – kiedy ktoś ma zajęcia, do kiedy jest płatne czesne, kiedy można odebrać fakturę itp. na szczęście pracowały razem z nim dwie panie, bardzo kompetentne i dobrze zorientowane, chętnie i wyczerpująco odpowiadające na wszystkie pytania. Po około dwóch miesiącach zaczęły pojawiać się problemy. Harmonogram był podawany z tygodnia na tydzień. Zjazdy też odbywały się co tydzień – trzy weekendy zajęte, plus normalne zajęcia to było już wystarczająco męczące, a na dodatek informacja o tym, że zajęcia odbędą się w najbliższą sobotę i niedzielę była przysyłana koło środy. W lutym sytuacja się unormowała. Problemy zaczęły się w czasie wakacji. Potrzebowałam fakturę za czesne. Potrzebowałam ją odebrać do około 10 lipca, bo potem wyjeżdżałam na wakacje i nie miałabym możliwości odebrania jej, a była mi potrzebna do rozliczenia. Najpierw pisałam e-maile, że proszę o wystawienie faktury. Ponieważ przez kilka dni nie dostałam żadnej odpowiedzi, usiłowałam zadzwonić. Nikt nie odbierał telefonu, szkoła jako taka była czynna. W końcu zostałam poinformowana, że pani, która umie wystawiać faktury jest na urlopie i wraca dopiero w poniedziałek. Ja wyjeżdżałam w niedzielę. Po dłuższych dyskusjach z pracownikami uczelni udało mi się uzyskać fakturę wystawioną przez jedną z pań z księgowości. Oczywiście pracownicy nie umieli znaleźć przelewu z czesnym, który zrobiłam kilka dni wcześniej i musiałam dostarczyć ksero potwierdzenia przelewu. Na szczęście w budynku była czynna kafejka internetowa, wydrukowałam tam potwierdzenie. Kiedy chciałam zapłacić za kafejkę i przelew, pan spytał, czy to jest przelew na szkołę, potwierdziłam i pan stwierdził, że za to nie muszę płacić. Po rozpoczęciu nowego roku akademickiego nie było już tak miło. Nie było już kuponów na napoje. Harmonogram był wysyłany co kilka dni, ciągle zmieniany. Znowu zaczęliśmy mieć zjazdy co tydzień. Zajęcia zaczynały się punktualnie, ale kończyły się często o wiele wcześniej niż planowano, czasem nawet trwały o połowę krócej niż planowano. Przez cały semestr trwały zajęcia teoretyczne. Zajęć praktycznych mieliśmy dwa lub trzy spotkania, z czego tylko jedne na komputerach. Zajęcia praktyczne polegały na tym, że pani stwierdziła, że skoro już tyle czasu się uczymy to wszystko wiemy i mamy sami sobie robić, a jak coś nie wiemy to możemy się jej pytać. Więc oczywiście sporo ludzi zadawało pytania o zupełnie podstawowe rzeczy, których nikt wcześniej nie wytłumaczył. Tydzień przed końcem zajęć nie dostaliśmy jeszcze informacji o terminie obron. Obrony rozpoczęły się w następnym tygodniu po zajęciach. Następny termin obron będzie w grudniu i nie są planowane już konsultacje odnośnie pracy. Podsumowując, ładnie się zaczęło ale potem zabrakło organizacji. Być może uczelnia przyjęła zbyt wielu chętnych i nadążyła z organizowaniem nauki, albo po prostu uznano, że ci, co już tyle czasu chodzą to i tak nie zrezygnują i jakoś dadzą sobie radę, więc nie trzeba się o nich troszczyć.

Astrum

24.11.2009

Krakowska Akademia im. A. Frycza Modrzewskiego

Placówka

Kraków, Herlinga - Grudzińskiego 1

Nie zgadzam się (25)
Tankowaliśmy z mężem...
Tankowaliśmy z mężem paliwo na stacji. Podjechaliśmy pod dystrybutor z LPG. Zanim jeszcze zaparkowaliśmy już podszedł do nas pracownik. Zapytał ile nalać i zaczął tankować. Poszliśmy do środka zapłacić. Kiedy we wrześniu wyrabialiśmy sobie nową kartę Payback dostaliśmy książeczkę z bonami na ekstra punty Payback. Był tam też kupon zwiększający ilość punktów za jedno tankowanie na stacji BP. Chcieliśmy go wykorzystać zanim w ogóle zapomnimy, że go mamy. Niestety przy próbie wyrwania go z książeczki przedarł nam się, w dodatku na kodzie paskowym. Podaliśmy pani całą książeczkę. Uznaliśmy, że jeżeli powie, że nie może przyjąć kuponu bo jest uszkodzony to trudno, najwyżej przepadnie. Pani przy kasie przywitała nas. Zapytała które stanowisko. Niestety nie pamiętaliśmy. Zawsze wystarczyło powiedzieć, że gaz i ewentualnie jaki samochód, ewentualnie ilość litrów lub kwotę do zapłaty (około). Tym razem pani się uparła, że nie może skasować, jeżeli nie podamy jej numeru dystrybutora. Wyszłam na zewnątrz i sprawdziłam. Pani skasowała nasze paliwo. Podaliśmy jej książeczkę z kodami. Nie powiedziała, że nie może przyjąć. Sama sobie wycięła kupon, miała trochę problemu z odczytaniem kodu, udało jej się dopiero po kilku próbach. Oprócz tego upierania się przy podaniu numeru dystrybutora cała obsługa była bardzo sympatyczna, przeprowadzona w sposób zorientowany na klienta i życzliwy.

Astrum

16.11.2009

BP

Placówka

Kraków, lipska 2

Nie zgadzam się (23)
Wybrałyśmy się z...
Wybrałyśmy się z koleżanką na wystawę torebek „Zawsze pod ręką” w Muzeum Czartoryskich w Krakowie. Wystawa nie robi wielkiego wrażenia. Owszem, eksponaty ciekawe, ale niewiele ich jest prezentowanych. Całą wystawa to raptem jedna średnia salka. Eksponaty pogrupowane epokami, ładnie umieszczone w gablotkach. Zgrabnie i zwięźle napisane wstępy teoretyczne do każdej epoki umieszczone przy kolekcji. Niestety w jednej gablotce jest i po kilkanaście sztuk torebek, bo zmusza do żmudnego poszukiwania interesującego modelu na liście. Rodzaje torebek prezentowanych w danej gablocie spisane i spis umieszczony obok gablotek. Cena biletu – 8 zł – dość wysoka jak na kolekcję znajdującą się wewnątrz. Panie w szatni i przy kasie obojętne wobec klienta. I największy minus – w cenie biletu jest usługa przewodnicka po wystawie (co robi cenę biletu znacznie sensowniejszą), niestety o tej usłudze dowiedziałyśmy się dopiero po zwiedzeniu wystawy, kiedy już szłyśmy w stronę wejścia. Podeszła do nas bardzo miła pani, przedstawiła się, że jest przewodnikiem i zaprasza nas do zwiedzania wystawy. Gdybyśmy zwiedzały wystawę odrobinę szybciej nawet nie wiedziałybyśmy, że jest zwiedzanie z przewodnikiem, ba zanim pani zaczęłaby zapraszać do zwiedzania już byśmy wyszły. W sali nie było żadnej informacji o przewodniku ani panie sprzedające bilety nie raczyły nas o tym poinformować.

Astrum

16.11.2009

Muzeum Czartoryskich

Placówka

Kraków, Pijarska 8

Nie zgadzam się (19)

Strefa Gwiazd Jakości Obsługi