Opinie użytkownika (902)

Przechodząc koło sklepu...
Przechodząc koło sklepu H&M zajrzałam do środka. Sklep jest podzielony na cztery części. W pierwszej były głównie wyprzedaże, w drugiej ubrania damskie, w trzeciej męski i ostatniej młodzieżowe. Sklep jest duży, poszczególne części są dość obszerne. Wystrój sklepu jest utrzymany w stonowanej kolorystyce. Podłoga jest z jasnych płytek, ściany były ciemne. Zaraz przy wejściu na podłodze była rozlana jakaś brązowa ciecz. Spędziłam w sklepie około 15 minut i nikt z pracowników nie starł jej. W pierwszym pomieszczeniu czerwone napisy zachęcają do skorzystania z promocji, reklamują ubrania w cenach po 20, 30, 40 złotych. Niestety w sklepie pracownicy nie panują nad prawidłowym oznaczeniem towarów. Zauważyłam to co najmniej dwa razy. Pierwszy przypadek, to stojak z plakietką „sukienki we wzorek”, na którym nie było ani jednej sukienki z wzorkiem, drugi to wyeksponowany kosz z wielkim napisem 10 złotych. Zaczęłam go oglądać, ponieważ zauważyłam w nim dość ciekawe buty. Tyle, że przy butach była kartka z ceną 20 złotych. Zapytałam kasjerki, ile wynosi cena butów i dowiedziałam się, że tyle, ile pisze na kartce przy nich. Zauważyłam, że leżą w koszu oznaczonym ceną 10 złotych, na do odpowiedziała mi, że widocznie coś tam innego jest za 10 złotych. Nie lubię takiego niechlujstwa, więc zostawiłam buty. Przy kasie były znaczne kolejki. Pracownicy dosyć reagowali na ilość klientów, starali się otwierać dodatkowe kasy, zapraszać do nich i przyspieszać obsługę. Nie witają i nie żegnają klientów. Pracownicy byli poubierani bardzo swobodnie, w letnie, kuse stroje, z dużymi dekoltami. Ogólnie oferta w sklepie niezbyt ciekawa, zwłaszcza jeśli chodzi o towary z wyprzedaży.

Astrum

05.07.2010

H&M

Placówka

Kraków, Al. Pokoju 67

Nie zgadzam się (27)
Ponieważ robiliśmy małe...
Ponieważ robiliśmy małe zakupy na sali hipermarkecie przechodziliśmy koło hostessy promującej płatki śniadaniowe nesVita. Pani była ubrana w strój firmowy i stała koło standu z logo firmy. Ponieważ zachęciła mnie do degustacji chciałam się dowiedzieć o produkcie coś więcej. Zaoferowała mi do spróbowania płatki o smaku szarlotki z cynamonem. Poinformowała mnie, że zawierają błonnik, który daje uczucie lekkości i ułatwia przemianę materii. Zaczęłam ją wypytywać o inne smaki i wówczas dowiedziałam się, że są również płatki z truskawkami, wiśniami, ale nie ma ich w degustacji. Zachęciła mnie do zakupu podając promocyjną cenę, 1,49 za opakowanie, przy czym jeżeli kupię trzy opakowania to zapłacę za dwa. Ponieważ w czasie rozmowy przygotowywała w miseczce następną porcję, zapytałam, czy to jest właśnie taka ilość płatków, jaką się otrzymuje z jednej torebki. Potwierdziła. Ponieważ płatki, które jadłam były dość słodkie zapytałam jaka jest w nich zawartość cukru. Dziewczyna przez chwilę szukała na opakowaniu, w końcu powiedziała mi, że 13 gram w 100 gramach. Obejrzałam opakowanie i zauważyłam, że się pomyliła, bo przede wszystkim 13 gram cukru jest w opakowaniu 50 gramowym a nie 100 gramach produktu, a po drugie, na co jej zwróciłam uwagę, dotyczy to zawartości wszystkich cukrów, także tych w płatkach, a nie interesuje zawartość cukru zwykłego. Hostessa wzruszyła ramionami i nic nie odpowiedziała. Moim zdaniem nie była zbyt przekonywująca jako promotor i powinna sama udzielać więcej informacji o produkcie, a nie ograniczać się do zachęcania do spróbowania.

Astrum

05.07.2010

Nestle

Placówka

Kraków, Aleja Pokoju 67

Nie zgadzam się (19)
Punkt Travel Planet...
Punkt Travel Planet mieści się małym punkcie na pasażu CH M1. Z zewnątrz ma postać przeźroczystej klatki, oklejonej reklamami połączeń lotniczych. Postanowiliśmy zapytać się o możliwość i cenę wyjazdu do Paryża w okolicach Sylwestra, ponieważ interesuje nas taki wyjazd. Pierwsze wrażenie po wejściu do środka było negatywne. Biuro podróży znajduje się wyżej, niż podłoga pasażu i trzeba było uważać, żeby nie potknąć się na progu. W środku siedział pan i pani. Pan zajęty był rozmowną przez telefon, raczej na tematy prywatne niż zawodowe, jak wywnioskowałam z jego słów. Kiedy weszliśmy nie zareagował na nasz widok, nie kiwnął głową ani nic w tym rodzaju. Zaprosiła nas do siebie pani siedząca w głębi. Żeby do niej dojść musieliśmy przepchać się koło krzeseł przy pierwszym biurku, które stały na środku dość wąskiego przejścia, a ze względu na swój ciężar lub materiał podłogi były ciężkie do przesunięcia. Pani była uprzejma i serdeczna. Uśmiechnęła się do nas i zapytała w czym może nam pomóc. Opowiedzieliśmy, co chcielibyśmy się dowiedzieć. Okazało się, że jeśli interesowałaby nas wycieczka zorganizowana na Sylwestra, to jest jeszcze za wcześnie, aby się dowiadywać. Poinformowała nas, że możemy się dowiadywać we wrześniu. Zapytaliśmy orientacyjnie, jak wygląda taka wycieczka i ile kosztuje. Pani powiedziała, że cena to pomiędzy 1500 a 2000 złotych, bez wstępów, powitanie na Polach Elizejskich, albo zorganizowane gdzie indziej, program zwiedzania może być różny. Zapytaliśmy ją w takim razie o koszt przelotu do Paryża w tym okresie. Po chwili sprawdzania powiedziała, że będzie wynosił około 600 złotych od osoby ze wszystkim. Na moje pytanie o bagaż i linię powiedziała, że linia Easy Jet i bagaż jedna sztuka do 20 kg. Rozmowa była w miłym tonie,odniosłam wrażenie, że pani była zaangażowana i zainteresowana klientami. Podziękowaliśmy i pożegnaliśmy się.

Astrum

05.07.2010

Travelplanet.pl

Placówka

Kraków, Aleja Pokoju 67

Nie zgadzam się (21)
Restauracja ta mieści...
Restauracja ta mieści się w pasażu Centrum Handlowego M1. Przez dłuższy czas była nieczynna z powodu przebudowy. Dzisiaj zobaczyłam ją po raz pierwszy w nowej odsłonie. Generalnie zmieniła się kolorystyka wnętrza. Zamiast tradycyjnych, drewnianych krzeseł i jasnych blatów stolików pojawiły się krzesełka kolorowe, w kolorach zielonym, czerwonym, z wygiętymi oparciami. Wizualnie wygląda to ciekawie, chociaż osobiście wolałam poprzedni, ujednolicony wygląd. Podłoga, meble, kosze na śmieci były czyste. Ogólnie sam system obsługi nie zmienił się. Część kasowa jest zwrócona przodem do bocznego pasażu, a z obu jej stron znajdują się stoliki dla klientów. Przy kasie stało kilka osób, kupując lub oglądając menu. Menu, wyświetlone na banerach nad głowami pracowników było dobrze pomyślane, czytelne, z oddzielonymi kanapkami klasycznymi i wyróżnionymi niektórymi produktami. Ceny dość wysokie. Przy kasach widniała zachęcająca promocja do skomponowania sobie samemu dodatków do lodów McFlurry. Pracowników było sporo, co najmniej 4 kasy były czynne. Przy jednej z kas uczyła się obsługi nowa pracownica i razem z osobą, która ją uczyła świetnie się bawiły śmiejąc się z tego, co mówiły. Menadżerka stała z obojętna miną z boku.

Astrum

05.07.2010

McDonald's

Placówka

Kraków, Al. Pokoju 67

Nie zgadzam się (20)
Przejeżdżaliśmy z mężem...
Przejeżdżaliśmy z mężem przez Kraków. W pewnym miejscu, niedaleko dworca autobusowego zauważyliśmy samochody zaparkowane na skrawku miejsca, między osłonami wiaduktu a drogą. Droga, którą jechaliśmy prowadziła pod górę i łączyła się z drogą idącą górą estakadą. Samochody stały zaparkowane po lewej stronie, w miejscu gdzie nie ma parkingu i jest tylko skrawek miejsca. Pół biedy, jeżeli mieściły się tam całe, ale niektóre wystawały na drogę nawet w połowie. Droga jest dwupasmowa, ruchliwa, bardzo uczęszczana. Źle zaparkowane samochody zmuszały kierowców do zjechania na drugi pas, żeby je ominąć. Powodowało to utrudnienia i zagrożenie. Zadzwoniłam na Straż Miejską, żeby o tym zawiadomić. Połączenie zostało odebrane bardzo szybko przez panią. Przedstawiła się imieniem, nazwiskiem i nazwą firmy, czyli Straży Miejskiej. Wyjaśniłam jej w jakim celu dzwonię. Pani powiedziała, przełączy mnie do dyżurnego. Odczekałam kilka minut słuchając muzyki. Odezwała się ponownie pani, informując, że dyżurny ma zajęte. Zapytałam co w takim razie mam zrobić. Pani zaczęła wypytywać mnie dokładniej o miejsce, gdzie widziałam źle zaparkowane samochody. Nie wiedziałam, jak dokładnie nazywa się w tym miejscu ulica. Wiedziałam, jak nazywa się ulica poniżej i ulica biegnąca estakadą, podałam koło jakich obiektów to było. Miejsce jest charakterystyczne, ale odniosłam wrażenie, że pani za bardzo nie wie o co mi chodzi. Zaczęła pytać mnie, czy był tam znak zakazu parkowania. Powiedziałam, że nie wiem, bo jestem już kilka kilometrów dalej i nie sprawdzę. Pani z kolei zaczęła się zastanawiać, czy nie jest to droga wewnętrzna. Na to mój mąż stanowczo stwierdził, że nie. Pani zaczęła rozważać, czy nie powinnam zawiadomić może Policji. W końcu stwierdziła, żebym lepiej porozmawiała z dyżurnym i przełączyła mnie jeszcze raz. Tym razem udało się w miarę szybko uzyskać połączenie. Rozmawiałam z mężczyzną, o wiele lepiej znającym się na topografii Krakowa. Od razu zrozumiał o jakie miejsce chodzi i że ta sytuacja stanowi zagrożenie. Powiedział, że wyśle tam patrol. Rozmowa ogółem trwała prawie 7 minut, z czego co najmniej 5 spędziłam na czekaniu na połączenie z dyżurnym.

Astrum

05.07.2010
Nie zgadzam się (22)
Pisałam wcześniej o...
Pisałam wcześniej o informacji zamieszczonej przez firmę Yves Rocher na ich stronach internetowych i bezsensownie przetłumaczonemu opisowi wody kolońskiej. Oczywiście zaraz po znalezieniu tego cudu napisałam do firmy e – maila z informacją. Nie spodziewałam się odpowiedzi przed poniedziałkiem (wysłałam w sobotę przed południem), ale pozytywnie zaskoczyło mnie znalezienie na poczcie odpowiedzi w sobotę w południe. Niestety dla pracowników firmy polska gramatyka jest jednak wyzwaniem, na tyle dużym, że nie są w stanie odmienić mojego imienia i nazwiska i umieszczają je w mianowniku. Oczywiście zgadzam się z nieodmienioną formą mojego nazwiska, natomiast nie rozumiem, dlaczego nie odmieniono imienia. Przykładowo nagłówek brzmi „Szanowna Pani Anna Iksińska”, zamiast „Szanowna Pani Anno...”. Sprawia to wrażenie sztuczności, nieumiejętności posługiwania się językiem pisanym i nie świadczy dobrze o profesjonalizmie firmy. Sam e – mail jest utrzymany w bardzo miłym tonie, pani występująca w imieniu firmy. Przedstawiła mi opis zapachu i zostawiła e – mail i telefon, pod którym mogę zasięgnąć więcej informacji na temat produktu. Ogólnie bardzo miło. Kolorystyka grafiki listu utrzymana w zieleni, pasująca do strony internetowej firmy. Razi tylko ten nagłówek.

Astrum

05.07.2010

Yves Rocher

Placówka

Nie zgadzam się (16)
Będąc na wakacjach...
Będąc na wakacjach zostaliśmy zmuszeni do skorzystania z komunikacji zbiorczej na Mazurach. Wyjeżdżając z Giżycka, gdzie mieszkaliśmy, do Kętrzyna zapomnieliśmy zabrać portfela męża, w którym było jego prawo jazdy i dokumenty samochodu. Udaliśmy się więc na dworzec PKS. Z rozkładu jazdy doczytaliśmy się, że za około 20 minut odjeżdża autobus do Giżycka. Ponieważ nie mogliśmy nic znaleźć na temat powrotu poszliśmy do budynku, gdzie mieściła się kasa firmy w nadziei zasięgnięcia informacji. Tam potwierdzono, że istotnie, taki PKS będzie jechał. Dowiedzieliśmy się też, że staje on tylko na kilku przystankach i nie staje tam gdzie mieszkamy. Odnośnie przejazdu powrotnego usłyszeliśmy, że wyjeżdża z Giżycka dzisiaj jeszcze jeden ich kurs, ale i tak na niego nie zdążycie. Odnośnie innych możliwych kursów nie umiano nam nic powiedzieć, „bo to nie nasze kursy”. Nie umiano również udzielić nam informacji odnośnie ceny biletu. Innymi słowy informacja nie udzieliła właściwie żadnej informacji. Ponieważ nie mieliśmy właściwie innego wyjścia mąż wsiadł do autobusu, który przyjechał i pojechał do Giżycka. Na powrotny kurs nie zdążył, okazało się, że to był ostatni autobus do Kętrzyna w tym dniu (około godziny 13 – tej!). Ewentualny pociąg jechał koło 18 – tej. Mąż został na szczęście podwieziony do Kętrzyna przez życzliwego kierowcę. Zaskoczyło mnie kompletnie funkcjonowanie komunikacji zbiorowej na Mazurach, rozkład jazdy, częstotliwość kursów i pora o której przestaje kursować. Jeżeli tak funkcjonuje, to oznacza, że nie właściwie żadnej możliwości nigdzie dojechać za jej pośrednictwem, a już na pewno nie da się wrócić. Za przejechanie 30 – to kilometrowego odcinka mąż zapłacił około 11 złotych, co też jest dla mnie ceną szokującą, bo za przejechanie w okolicach Krakowa analogicznej trasy płacę 3 lub 4 złote.

Astrum

05.07.2010

Veolia Transport

Inna forma kontaktu

Nie zgadzam się (22)
Poszłam do apteki...
Poszłam do apteki w celu zrealizowania recepty mojej teściowej. Apteka charakteryzuje się bardzo dużą dostępnością asortymentu i niskimi cenami. Niestety, co za tym idzie z reguły w aptece są bardzo duże kolejki. Dużą część klienteli stanowią ludzie starsi. Firma przygotowała się na to i wzdłuż części dla klientów ustawione są wygodne krzesła. Z tyłu, za krzesłami, na parapecie okiennym leżały ulotki. Po bokach stały szafki z kosmetykami. Można tu kupić zarówno droższe kosmetyki, na przykład Vichy, jak i tańsze, polskie, Lirene. Sprzedaż kosmetyków trochę wydłuża obsługę, bo farmaceuta musi wyjść na salę i wyjąć z szafki kosmetyk, który tam jest przechowywany. Dzisiaj miałam szczęście. Klientów było niewielu, tylko dwie osoby. Czynne były dwa okienka. Podałam farmaceutce receptę, powiedziała mi, że może mi zaproponować zamiennik tego leku w cenie 1 grosz. Ucieszyłam się, ponieważ to będzie duża oszczędność dla teściowej. Zapytałam również o coś na gardło. Farmaceutka przyniosło pudełko z nieznanym mi wcześniej preparatem i powiedziała, że ten preparat jest bardzo skuteczny, oparty na naturalnych składnikach. Opisałam mi dawkowanie go, że są to tabletki do ssania i można zażywać do 4 razy na dzień. Postanowiłam go wypróbować. Zakupy zostały mi spakowane w reklamówkę. Farmaceutka była miła, kompetentna, uważam, że znała się na asortymencie, który sprzedawała i chciała mi jak najlepiej doradzić podczas robienia zakupów. Oczywiście powitała mnie przy kasie, pożegnała i używała zwrotów grzecznościowych.

Astrum

05.07.2010

Delta Pharm

Placówka

Kraków, Krowoderskich Zuchów 14

Nie zgadzam się (18)
Bardzo chciałabym ocenić...
Bardzo chciałabym ocenić jakość obsługi w tej piekarni, niestety nie było mi dane. Wedle tabliczki znajdującej się przy stoisku jest ona czynna do 21:00. Byłam tam 5 minut wcześniej z zamiarem kupienia chleba. Zauważyłam, że krzątająca się za ladą młoda dziewczyna zdążyła już pozbierać wszystkie bochenki z półek do jakiegoś koszyka leżącego na ziemi. Zapytałam, czy jest możliwość kupienia chleba. Usłyszałam jedynie udzieloną niechętnym tonem odpowiedź „nie, bo już jest zamknięte”. Zauważyłam, że inne rodzaje pieczywa, bułki, bułki słodkie itp też już są posprzątane i kasa jest rozliczona i wyłączona. Wygląda na to, że sprzedająca zaczęła się pakować jakieś 10 minut przed końcem sprzedaży. Samo stoisko wygląda ładnie, półeczki i szafeczki są z materiału imitującego drewno, pojemniki na ciasteczka i lody od klientów oddziela szyba. W szyldzie piekarnia odwołuje się do swojej ponad 150 letniej historii.

Astrum

05.07.2010

Strusinianka

Placówka

Kraków, Kombatantów 16 a

Nie zgadzam się (23)
Przechodziliśmy koło apteki....
Przechodziliśmy koło apteki. Ponieważ mieliśmy do zrealizowania receptę teściowej postanowiliśmy wejść do apteki, zapytać, ile kosztowałyby leki. Apteka mieści się w pasażu sklepu Kaufand. Od strony pasażu oddziela ją szklana płyta, za którą zrobiona jest ładna ekspozycja kosmetyków, sprzętów medycznych (ciśnieniomierz, termometr), i leków. Szyby były czyste. Wewnątrz apteki znajdowały się stojaki z ulotkami (przy wejściu), a cofnięty w głąb stał spory stolik, na którym leżały ulotki. Ulotek było dużo, aczkolwiek tylko dla klientów, którzy specjalnie by ich szukali. Przy wejściu stał mały kącik zabaw dla dzieci z mebelkami z IKEA i zabawką Mula z IKEA. Ponieważ przestrzeń dla klientów nie była obszerna, to takie nagromadzenie sprzętów (kącik zabaw, stolik i stojaki) znacznie utrudniało poruszanie się. Od farmaceutów oddzielała nas szyba, zastawiona w całości ekspozycją preparatów leczniczych. Jedna osoba była obsługiwana i jedna czekała w kolejce. Stanęliśmy za nią. Po chwili z zaplecza jeszcze jedna farmaceutka i zaprosiła nas do drugiego okienka. Podaliśmy jej receptę i zapytaliśmy, ile kosztują leki. Farmaceutka podała cenę. Mąż zapytał, na jaką chorobę te preparaty są. Odpowiedziała, że na ciśnienie. Mąż powiedział, że na razie dziękuję. Farmaceutka oddała receptę i podziękowała również.

Astrum

05.07.2010

Pharmac

Placówka

Kraków, Kombatantów 16 a

Nie zgadzam się (27)
Szukając wody kolońskiej...
Szukając wody kolońskiej zajrzałam na stronę internetową firmy. Zajrzałam tam, ponieważ wiem, że firma ta ma w ofercie ciekawe, czasem mniej znane czy popularne kosmetyki. Strona jest dobra. Ma sporo zielonych elementów, nawiązujących do naturalnego pochodzenia kosmetyków. Nawigacja jest intuicyjna. Początkowo wyszukiwałam wśród zapachów, bez problemu znalazłam kilka rodzajów. Skorzystałam z wyszukiwarki, wpisując „woda kolońska” i znalazło mi 5 zapachów i jeden zestaw. Ogólnie świetnie. Mam zastrzeżenie co do oglądania strony produktu, aby się na nią przenieść należy kliknąć „szczegóły”. Znacznie łatwiej byłoby, gdyby były podlinkowane równocześnie zdjęcie produktu (bardziej intuicyjne) i nazwa. Sam napis „szczegóły” jest szary i trudny do zauważenia. Zaczęłam oglądać poszczególne wody. I trafiłam na hit! Opis jednej z wód brzmi następująco: „Energizujący świeżość. Świeże energia Cedr w sercu gór, gdzie świeżości w szczególności intensywność, Cedr jest najbardziej majestatycznych drzew. Jego +: Jego mix: może przemieścić się do mężczyzn i kobiet. Blue soku że przywołuje blask i świeżość jej perfum i energetyzującej obwiedni”. To jest opis wody kolońskiej Cedr. Uważałam Yves Rochera za poważną firmę, dbającą o klienta i nie spodziewałam się, że taki teks, moim zdaniem skopiowany żywcem z tłumacza google lub podobnego może się pojawić na ich stronie.

Astrum

05.07.2010

Yves Rocher

Placówka

Nie zgadzam się (17)
Moją ciocię spotkałam...
Moją ciocię spotkałam dość nieprzyjemna przygoda związana z Urzędem Miasta Krakowa. Otrzymała zawiadomienie z Wydziału Architekty. Zawiadomienie przyniósł kurier z Urzędu. Przyniósł dwa, jedno dla cioci, a drugie dla wujka, jej męża, który nie żyje od trzech lat (!). Nie rozumiem, jak Urząd może mieć tak nieaktualny spis mieszkańców. Kurierowi zrobiło się wyraźnie przykro, przeprosił i powiedział, że on tylko roznosi listy, nie ma wpływu na to, do kogo są wysyłane.

Astrum

05.07.2010

Urząd Miasta Kraków

Inna forma kontaktu

Nie zgadzam się (13)
Dostałam wczoraj wieczorem,...
Dostałam wczoraj wieczorem, o 19:27 e – mail zachęcający mnie do odwiedzenia sklepu IKEA i skorzystania z letniej wyprzedaży. E – mail jest bardzo dobrze zrobiony, w ładnej, prostej szacie graficznej, kojarzącej się kolorystycznie z programem IKEA FAMILY. W treści listu znajduje się zabawny obrazek, pokazujący mebelki i inne sprzęty ze stylizowanymi nóżkami. Po kliknięciu zostałam przeniesiona na stronę IKEA, gdzie załadowała się animacja, pokazująca te same mebelki i sprzęty chodzące na nóżkach, wraz z napisem, „końcówki kolekcji wychodzą ze sprzedaży”. Bardzo zabawne i przemyślane, zachęcające do obejrzenia wyprzedaży dokładniej. Po kliknięciu na animację z kolei zostałam przeniesiona na stronę sklepu krakowskiego. Tutaj mogłam zapoznać się z ofertą towarów w wyprzedaży. Jest bardzo rozczarowująca. Kilkanaście sztuk mało ciekawych produktów. Myślę, że to tylko cześć oferty, bo jeżeli to cała oferta to w ogóle nie ma sensu jechać do sklepu. Natomiast mam poważne zastrzeżenia co do wysyłki e – maila. Jestem uczestnikiem programu Ikea Family i firma ma mój adres e – mail i moją zgodę na wysyłanie do mnie treści reklamowych. W związku z czym nie ma problemu z mailingiem do mnie. I nie rozumiem dlaczego e – mail o wyprzedaży zaczynającej się 1 lipca dostaję 2 lipca prawie przed zamknięciem sklepu. Jeżeli chciałabym skorzystać z wyprzedaży, to po dwóch dniach i tak większość atrakcyjnych rzeczy byłaby wykupiona. Uważam, że taka wiadomość powinna zostać wysłana co najmniej dzień przed rozpoczęciem, jeżeli firma traktuje poważnie klienta lub można było nie wysyłać jej wcale. Natomiast pod względem graficznym, tekstowym i technicznym e – mail jest bez zarzutu.

Astrum

05.07.2010

IKEA

Placówka

Nie zgadzam się (22)
Przed sklepem był...
Przed sklepem był bardzo duży parking, czyściutki i zadbany. Weszłam do sklepu. Hala jest ogromna. Była pięknie jasno oświetlona. Przy wejściu znajdował się duży Punkt Obsługi Klienta. Pracował tam młody chłopak, ubrany w jasną koszulę z krótkim rękawem i tatuażem na przedramieniu. Był bardzo uprzejmy i uczynny, rozmawiając z klientami i innymi pracownikami używał zwrotów „proszę”, „dziękuję” itp. Sala sprzedaży była dość czysta (trochę plam i papierów na podłodze). Była duża, więc regały były wygodnie luźno ustawione, był na nich duży wybór towaru. Produkty były czyste, w zasadzie ładnie poustawiane. Jedyny bałagan zauważyłam na wodach mineralnych, gdzie pięciolitrowe butelki były poprzewracane. Odwiedzając stoisko z warzywami zdziwiłam się, kiedy znalazłam szczypiorek w pęczkach. Był częściowo już zwiędnięty, opisany jako promocja, z przeceną o 88%, na 29 groszy. Uważam, że cena była adekwatna do jakości, bo produkt nadawał się jeszcze do jedzenia po odrzuceniu kilku łodyg. Natomiast zawsze myślałam, że obniżka ceny produktu niepełnowartościowego to wyprzedaż a nie promocja. Było czynnych kilka kas, kolejki były niewielkie, po jednej, dwie osoby. Taśma przy kasie była czysta. Kasjerka była uprzejma, ale ograniczała kontakt z klientem do podania kwoty do zapłaty, pinpada i odpowiedzi na pytania. Ponieważ robiliśmy niewielkie zakupy a nie mieliśmy gotówki przy sobie nie byliśmy pewni, czy będzie można zapłacić kartę. Nigdzie przy kasie nie było informacji, od jakiej kwoty taka forma płatności jest możliwa. Kiedy kasjerka skasowała zapytaliśmy się jej, od jakiej kwoty można płacić kartą. Powiedziała, że za te zakupy można. Mąż podał jej kartę, ale chcieliśmy wiedzieć, tak na przyszłość, jaka minimalna kwota. Kasjerka powiedziała, że właściwie każda, powyżej złotówki. Poprosiliśmy ją o reklamówkę. Podała foliowy woreczek, spakowaliśmy zakupy. Sklep wart polecenia, czysty, duży i dobrze zaopatrzony. Ceny umiarkowane.

Astrum

05.07.2010

Kaufland

Placówka

Strzelce Opolskie, Strzelców Bytomskich 1

Nie zgadzam się (20)
Jestem pozytywnie zaskoczona...
Jestem pozytywnie zaskoczona profesjonalizmem kuriera DPD, który przywiózł mi dzisiaj wygrane piłki. O godzinie 7:00 zadzwonił telefon. Odebrałam. Dzwonił pan, który upewnił się, czy rozmawia ze mną, przedstawił się jako kurier DPD i poinformował mnie, że ma dla mnie paczkę. Zapytał, czy możliwe będzie odebranie przeze mnie paczki około godziny 12 – tej. Powiedziałam, że oczywiście. Bardzo cieszę się, że zadzwonił, bo akurat miałam w planach kilka spraw do załatwienia i gdyby kurier mnie nie uprzedził, to na pewno nie byłoby mnie w domu. Tak po prostu poczekałam na niego. O godzinie 11:30 przyjechał. Niosąc paczkę przywitał się, podał mi potwierdzenie do podpisania, następnie zostawił paczkę, podziękował i pożegnał się. Rozmawiając ze mną uśmiechał się i ogólnie był bardzo życzliwy. Ubrany był w strój z logo firmy.

Astrum

03.07.2010

DPD Polska

Placówka

Nie zgadzam się (22)
Lubię, przechodząc przez...
Lubię, przechodząc przez Galerię kupić sobie deser w tym punkcie. Firma ma w Galerii dwa punkty, jeden ze stolikami do posiedzenia na najwyższym piętrze, drugi na samym dole, sprzedający tylko lody na wynos. Lody są dość smaczne, w rozsądnej cenie – 2,5 zł za gałkę. Trzeba jednak przyznać, że ich gałki są bardzo duże, jak półtora, albo nawet dwie gałki sprzedawane w innych firmach. Niestety na dole, w sezonie, prawie zawsze jest kolejka. Dzisiaj była niewielka, kilka osób, więc skusiłam się. Stoisko wizualnie wygląda dobrze – wyspa stojąca na środku pasażu, wewnątrz znajduje się obsługujący pracownik a wokół, za szkłem, w chłodniach znajdują się sprzedawane lody, w bardzo wielu smakach do wyboru. Dzisiaj obsługiwały dwie młode dziewczyny. Widać było, że uwijały się jak mogły, żeby szybko obsłużyć jak największą liczbę klientów. Zwracały się do klientów bardzo uprzejmie, używając słów „proszę”, „dziękuję”, „proszę bardzo”, „proszę uprzejmie”. Szyba oddzielająca chłodnie od klientów była bardzo opalcowana, widocznie nie była długo czyszczona. Ale najbardziej się zdziwiłam, że było bardzo mało smaków do wyboru. Zawsze jest zastawiona pojemnikami cała lada, dzisiaj było może pół lady pojemników z lodami, resztę miejsca zajmowały puste, wymyte pojemniki. W takiej sytuacji są dowożone lody z góry, zauważyłam, że za wyspą stoją przygotowane pojemniki do transportu, może pracownicy byli tak zajęci, że nie mieli czasu na dostawę lodów.

Astrum

03.07.2010

Italia Lody Caffe

Placówka

Kraków, Pawia 5

Nie zgadzam się (23)
Zajrzałam do sklepu....
Zajrzałam do sklepu. Przed sklepem, na chodniku, było czyściutko. Wewnątrz kręciło się sporo klientów. Zaskoczyła mnie podłoga, bardzo brudna na terenie całego sklepu i poza kasami. Tak wygląda podłoga, na którą coś się wylało, nie zostało starte szybko i zostało nanoszone kurzu, który osiadł i przylepił się. Czyli podłoga w sklepie nie była przecierana od wielu godzin. Potrzebowałam kupić tylko cytryny i dlatego skierowałam się bezpośrednio do stoiska z warzywami i owocami. Ogólnie stoisko nie wglądało źle. Bardzo brudna i pokryta kurzem była natomiast stojąca tam waga. Oprócz cytryn postanowiłam kupić jeszcze brzoskwinie lub nektarynki. Według cen, na stoisku były dostępne i jedne i drugie. Moim zdaniem były tam tylko nektarynki. Wzięłam dwie do kasy, zostały skasowane jako brzoskwinie. Ponieważ było mi to obojętne nie usiłowałam wyjaśnić tego z pracownikiem. Kasa była czynna tylko jedna, ale nie było przy niej kolejki. Boks kasowy był czysty, natomiast za kasami leżały na ziemi paragony. Kasjerka była miła, przywitała mnie i pożegnała, mówiąc głośno i wyraźnie. Podobnie podawała kwotę do zapłaty i resztę. Koło niej leżały foldery reklamowe win portugalskich w formie trochę bezwładnej kupki. Zauważyłam, że klienci mają problemy z odkładaniem przed kasą czerwonych wózków na kółkach, są bardzo mało stabilne i trudno je postawić. Przy wyjściu stał kosz na śmieci, pusty, ale pokryty plamkami popiołu po gaszonych niedopałkach.

Astrum

03.07.2010

Biedronka

Placówka

Gdańsk, Kłosowa 1

Nie zgadzam się (34)
Do tego sklepu...
Do tego sklepu zajrzałam po raz pierwszy w życiu. Jest to malutka piekarnia, sprzedająca też wędliny, sałatki, przetwory rybne i trochę produktów z żywności eko. Zresztą wędliny i pieczywo też są z gatunku wyrobów produkowanych tradycyjnymi metodami. W sklepie pracowały dwie dziewczyny, w kolejce czekały trzy osoby. Żywność na półkach była ładnie ułożona, wyglądała estetycznie i zachęcająco. Jedynie sałatki wyglądały staro, pokryte majonezem w zmienionym na skutek powietrza lub światła kolorze. Nie na wszystkich produktach były ceny. Przy pozostałych były tabliczki z ręczenie wypisanymi nazwami i cenami, niestety nazwy były napisane mało czytelnie i kliencie mieli problem z podawaniem nazw tego co chcą kupić. Sprzedające były uprzejme, życzliwe, uśmiechnięte. Każdego klienta witały i żegnały. W trakcie obsługi używały zwrotów grzecznościowych. Towary pakowały w reklamówki, starszym osobom wkładały paragon do reklamówki, informując ich o tym. Kiedy nadeszła moja kolej zapytałam panią o chleb jurajski, jaki to jest. Udzieliła mi odpowiedzi, że jasny, pszenno – żytni na zakwasie. Zapytałam jeszcze o dwa inne rodzaje chleba i zdecydowałam się na pierwszy, na wagę. Sprzedawczyni zapytała jaki duży kawałek chleba chcę i czy chcę pokrojony. Na zapleczu słychać było, że uruchomiła maszynę do krojenia chleba, przyniosła mi go zapakowany w papierowy woreczek. Zapytała, czy życzę sobie coś jeszcze. Podziękowałam. Sprzedająca obsługiwała mnie w foliowych rękawiczkach, kiedy podziękowałam zdjęła je i przyjęła pieniądze. Chleb zapakowała mi do reklamówki, paragon podała wraz z resztą.

Astrum

03.07.2010

Vienna

Placówka

Kraków, Mackiewicza 17

Nie zgadzam się (22)
Zajrzałam do sklepu...
Zajrzałam do sklepu w poszukiwaniu pączków. Wejście do sklepu było utrudnione, rozsuwane drzwi nie otwierały się do końca i trzeba było przechodzić pojedynczo. Nikt z pracowników nie interesował się tą usterką. W sklepie było niewielu klientów. Podłoga była czysta, towary na półkach poukładane, nieprzewracane. Alejki między regałami są dość wąskie, alejka przy nabiale była zastawiona wózkiem z nabiałem, kartonami z nabiałem i pustymi kartonami przez dokładającą towar pracownicę. Kiedy kilku kolejnych klientów przepchało się koło niej przesunęła trochę dokładane pudełka. Pączki były już tylko z lukrem a ja szukałam takich zwykłych. Stoisko wyglądało bardzo nieestetycznie, pośród ciastek leżały skłębione reklamówki i worki foliowe. Obok było wejście na magazyn. Drzwi były otwarte, widać było półki z produktami w głębi i dwa brudne mopy na froncie. Ponieważ nie było tego, czego szukałam postanowiłam wyjść ze sklepu. Wyjście było przez kasy. Czynne były dwie. W jednym trwała obsługa, w drugim siedziała kasjerka przyglądając się klientom i bębniąc palcami po blacie kasy.

Astrum

03.07.2010

Delikatesy Smak

Placówka

Kraków, Krowoderskich Zuchów 22

Nie zgadzam się (30)
Miałam do odebrania...
Miałam do odebrania fakturę za usługę montażu zmywarki. W sklepie Avans mieszczą się trzy różne firmy, współpracujące ze sobą – sklep Avans, firma montująca meble i firma zajmująca się doborem mebli (układ szafek, kolor frontów). Fakturę miałam odebrać od firmy montującej, ale miała zostać zostawiona dla mnie w sklepie Avans. Kiedy weszłam do sklepu przebywało w nim dwoje pracowników Avansu i dekorator. Podeszłam do pracowników firmy i wyjaśniłam, w jakim celu przyszłam. Pracowała tam pani i pan. Kiedy poprzednio kupowałam zmywarkę pani była dla mnie bardzo uprzejma i miła. Teraz była oschła, nie chętnie odpowiadała na moje pytania i poczułam się, jakbym przeszkadzała. Dowiedziałam się, że u nich nic nie ma i mam się zapytać tam dalej (czyli u dekoratora). Poszła w takim razie do dekoratora. Zapytałam, ale dekorator powiedział, że nic nie ma i jak coś jest to tam w firmie – wskazał w stronę stoiska, gdzie byłam wcześniej. Ponieważ równocześnie chciałam się dowiedzieć, czy będzie możliwość dorobienia jeszcze naszych frontów szafek w nietypowym kolorze i czy przyszła już odpowiedź z fabryki poruszyłam ten temat. Dekorator z pretensją odpowiedział, że przecież od razu mówił, że tego koloru nie da się dobrać. Wróciłam do pierwszego stanowiska i powiedziałam, że faktura powinna być u nich. Pani zapytała, z czego ta faktura ma być. Wyjaśniłam, że na montaż zmywarki. Obejrzała dwa papierki leżące na stole i wzruszyła ramionami. Młody chłopak powiedział, że pójdzie na magazyn poszukać. Wrócił, powiedział że nie ma. Pani wzdychając powiedziała, że w takim razie zadzwoni do montażysty. Po rozmowie powiedziała, że montażysta zaraz przyjedzie i wystawi tą fakturę. Szczegół, że miała być wystawiona tydzień wcześniej. Wyszłam na chwilę ze sklepu i powiedziałam, że zaraz wrócę. Kiedy przyszłam po około 15 minutach pan już był w trakcie wystawiania faktury. Podałam mu moje dane. Pan był pierwszym pracownikiem życzliwie do mnie nastawionym. W trakcie wypisywania faktury rozmawiał ze mną na temat eksploatacji zmywarki, czy jestem zadowolona, czy dobrze się spisuje. Bardzo dobrze to odebrałam, jako autentyczne zainteresowanie mną. Odebrałam fakturę, pan przeprosił mnie za niedogodności.

Astrum

03.07.2010

Avans.pl

Placówka

Kraków, Wyki 5

Nie zgadzam się (23)

Strefa Gwiazd Jakości Obsługi