Chciałam przedłużyć lokatę, więc wybrałam się do oddziału Getin Banku. Akurat trafiłam na dobry moment, bo w banku nie było kolejki i tylko przy 1 stanowisku trwała obsługa innego klienta, a dwa stanowiska obsługi były wolne. Jedna z pracownic zaprosiła mnie do podejścia do siebie i rozpoczęła obsługę. Doradca zaproponował mi otwarcie konta osobistego, ale podziękowałam, bo mam konto w innym banku, a tutaj mam tylko lokatę. Obsługa przebiegła szybko i sprawnie, co mnie bardzo cieszyło, bo w oddziale było nieprzyjemnie duszno i za gorąco. Na koniec obsługi doradca zapytała czy może mi jeszcze w czymś pomóc i miło pożegnała uśmiechając się przy tym. W oddziale było czysto i jasno i za gorąco.
Otrzymałam mail od ING Banku, w którym bank chciał poznać moją opinie na temat obsługi klienta podczas mojej ostatniej wizyty w oddziale i zapraszał mnie do wypełnienia krótkiej ankiety. Ponieważ lubię wypełniać różne ankiety, kliknęłam w podany link i w nowym oknie przeglądarki otworzyła się ankieta przygotowana przez TNS. Było tam kilka pytań, na które udzieliłam odpowiedzi i podzieliłam się moją opinią. Ankieta była krótka, zrozumiała i łatwa do wypełnienia. Widać, że bank ING dba o swoich klientów i chce im zapewnić najwyższy poziom obsługi i dba o przeszkolenie swoich pracowników. Taka informacja zwrotna od klientów z pewnością jest w tym pomocna.
Bardzo dziękujemy za tę obserwację i przedstawienie Pani opinii na temat ankiety dot. obsługi w oddziale ING Banku. Cieszymy się, że doceniła Pani nasz bank ponieważ dbamy o najwyższy poziom obsługi naszych klientów. Najważniejsze dla nas jest ,by nasi Klienci poczuli się komfortowo i wygodnie. Pani opinia jest dla nas bardzo ważna, ponieważ pozwala nam doskonalić standard obsługi. Dziękujemy za opinię oraz polecenie naszego banku.
W świąteczny dzień...
W świąteczny dzień na stacji benzynowej panował dosyć duży ruch klientów. Oprócz tankujących paliwo byli też chętni na myjnie, a największym powodzeniem cieszył się sklep na stacji. Widać nie wszyscy zdążyli się zaopatrzyć przed Świętami w potrzebne rzeczy i korzystając, że tylko stacje paliw pracują w Święta, przyszli na zakupy. Ja potrzebowałam zatankować przed dalszą droga. Tankowanie dziś przebiegło sprawnie i szybko, dystrybutor był czysty. Również teren podjazdu był niezaśmiecony i bez rozlanego paliwa. Po zatankowaniu poszłam zapłacić za paliwo. Były otwarte 2 stanowiska kasowe. Pracownik przywitał mnie miło, zapytał czy będę brać fakturę, sprawnie wykonał transakcję, powiedział ile punktów Payback doszło za dzisiejsze tankowanie, a żegnając życzył mi Wesołych Świąt - taki miły akcent w świąteczny dzień.
Potrzebowałam zatankować samochód i wracając do domu podjechałam na stację BP przy pl.Grunwaldzkim. Były tylko 2 samochody na podjeździe, przy jednym z nich pracownica stacji tankowała gaz, zachowując standardowe zabezpieczenie w postaci pachołka. Dystrybutor, który wybrałam, dosyć powoli tankował paliwo (w porównaniu do poprzednich tankowań na tej stacji, gdzie licznik nabijał niemal błyskawicznie). Po zatankowaniu poszłam zapłacić za benzynę. Przy kasie nie było kolejki. Zostałam miło przywitana przez pracownika, który zapytał czy będę brała fakturę, zaproponował coś do picia, np. kawę, oraz płyn do spryskiwaczy. Transakcja przebiegła bez problemu. Po chwili otrzymałam fakturę, a pracownik poinformował mnie o ilości punktów Payback za dzisiejszą transakcję i miło pożegnał.
Chciałam skorzystać z oferty rabatowej na kartę stałego klienta i jeszcze przed Świętami kupić jakiś kosmetyk na prezent. Wchodząc zauważyłam, że w sklepie jest dużo zestawów kosmetyków estetycznie zapakowanych i gotowych na prezenty. Skierowałam się do półki z kremami do twarzy, które już wcześniej tu oglądałam. Po chwili oglądania kremów podeszła do mnie konsultantka i w miły sposób zaproponowała swoją pomoc. Pracownica rzeczowo poinformowała mnie o składzie i działaniu kremu, o który pytałam, a gdy zdecydowałam się na zakup, pani poinformowała mnie o produkcie z promocji przykasowej dla stałych klientów i zachęciła do spróbowania testera tego kosmetyku. Konsultantka była uśmiechnięta, uprzejma i kulturalna. Gdy wybrałam już kosmetyk do zakupu, konsultantka powiedziała, że brakuje ok. 2zł do otrzymania następnej pieczątki na karcie stałego klienta i spytała czy chciałabym coś jeszcze dobrać. Zdecydowałam się na maseczkę do twarzy w saszetce. Transakcja płatnicza przebiegła bez problemu. Na koniec obsługi zostałam miło pożegnana. W drogerii było kilkoro klientów i 3 pracownice. Panowała tu odpowiednia temperatura i było jasno i czysto.
Upatrzyłam sobie czarną torebkę w innym sklepie CCC, ale tam była uszkodzona przy zapięciu, więc dziś przyszłam do salonu w Koronie zobaczyć czy tu będzie taki model dostępny. Zobaczyłam ją od razu na pierwszym regale przy wejściu i po dokładnym obejrzeniu zdecydowałam się na zakup. Podeszłam do kasy, gdzie przebywały 2 pracownice ubrane w szare bluzki koszulowe i z identyfikatorami "Kierownik". jedna z pań sprawdzała coś w papierach,a druga od razu przywitała mnie z uśmiechem, wyjęła papiery z wnętrza torebki, zaproponowała zakup ochronnej pasty do wyrobów ze skóry ekologicznej, po czym zapakowała torebkę do firmowej reklamówki, wykonała transakcję kasową, a na koniec obsługi miło pożegnała z uśmiechem. Oprócz mnie nie było tu innych klientów. W sklepie było czysto i panowała odpowiednia temperatura.
Podjechałam na stacje Shell, żeby zatankować paliwo. Gdy stanęłam przy dystrybutorze, podszedł do mnie pracownik podjazdu i zaoferował zatankowanie. Pracownik polecał mi ulepszone paliwo V-Power, ale ja zdecydowałam się na zwyczajne. Po zatankowaniu sprzedawca zaproponował mi umycie szyb oraz zakup płynu do spryskiwaczy. Pracownik był uśmiechnięty i przyjaźnie nastawiony do klientów. Poszłam zapłacić za paliwo do budynku sklepu. Przy kasie zostałam miło przywitana przez pracownicę, która zaproponowała mi zakup kawy i hot doga. Pani sprawnie wykonała transakcję, wydała mi potwierdzenie płatności i fakturę i miło pożegnała. W okolicy kas unosił się przyjemny zapach opiekanych kiełbasek.
Potrzebowałam kupić doładowanie do telefonu, a na stacji BP zbieram za to punkty Payback, więc wybrałam się na stację przy pl.Grunwaldzkim. Akurat na podjeździe nie było samochodów, więc i w sklepie nie było klientów przy kasie. Były otwarte 2 kasy, przy których stały pracownice stacji i czekały na klientów. Podeszłam do stanowiska z prawej strony, a pracownica przywitała mnie bez entuzjazmu. Poprosiłam o doładowanie, a pani wydrukowała kod, paragon za ten zakup oraz podała ilość punktów Payback za ten zakup i pożegnała mechanicznie.
Wchodząc do sklepu zostałam przywitana przez pracownicę przebywającą przy stanowisku kasowym. Już od wejścia poczułam, że w sklepie jest bardzo gorąco i duszno. Chciałam zobaczyć jakie są tu piżamy i skierowałam się do stojaków z bielizną nocną. Bez problemu znalazłam piżamy damskie, a wśród nich wypatrzyłam jedną, która mi się spodobała. Chciałam ją przymierzyć i poszłam z nią do kabiny przymierzalni. W głębi sklepu było już przyjemniej niż w strefie wejściowej i nie było tak duszno. W przymierzalni było czysto i nie było pozostawionych ubrań ani wieszaków. Lustro było duże, czyste i dobrze oświetlone. Nie zdecydowałam się jednak na zakup piżamy i odwiesiłam ją na miejsce, po czym z ulgą opuściłam duszny sklep i wyszłam do chłodnego holu centrum handlowego.
Zajrzałam do sklepu BOTI szukając klapek basenowych. Zaraz po wejściu zostałam powitana przez pracownicę, która stała w środkowej części sklepu miedzy regałami. Wewnątrz nie było innych klientów. Sklep jest mały, ale posiada dosyć duży wybór obuwia damskiego, męskiego i dziecięcego. Na końcu sklepu był regał z kapciami i klapkami, jednak nie znalazłam tam takich, które chciałam kupić. zapytałam więc pracownicę czy będą jakieś inne modele w niedługim czasie. Pani z uśmiechem odpowiedziała, że codziennie są nowe dostawy towaru, więc trzeba zaglądać, bo może przyjść coś innego. Podziękowałam pracownicy za pomoc, a pani miło mnie pożegnała. W sklepie było czysto, jasno i panowała odpowiednia temperatura.
Kolejny raz mogę pochwalić portal doz.pl za szybką realizacje mojego zamówienia. Złożyłam zamówienie na kilka preparatów w aptece internetowej w poniedziałek ok. godz. 14:00 i otrzymałam mailem potwierdzenie przyjęcia tego zamówienia do realizacji. We wtorek ok. godz. 9:00 przyszedł drugi mail z informacją o przygotowaniu zamówienia do wysyłki z hurtowni do apteki. W ten sam dzień po godz. 16:00 otrzymałam sms oraz mail zapraszające po odbiór mojego zamówienia do wskazanej apteki. Realizacja zamówienia przebiegła bardzo sprawnie, mimo iż jest to okres przedświąteczny i można by się spodziewać poślizgów.
Zrobiło się mroźno, a ja nie miałam odpowiedniego kremu do rąk na takie warunki pogodowe. Wybrałam się więc do drogerii Super-Pharm. Przy wejściu stała hostessa, które częstowała klientów krówkami. Obok kas znajdowało się stanowisko pakowania prezentów, gdzie 2 pracownice pakowały dla klientów zakupione kosmetyki w ozdobny papier. W drogerii było dużo personelu ubranego w świąteczne, czerwone koszulki. Było tu również sporo klientów. Chciałam się poradzić konsultantki w wyborze kremu do rąk na zimę i sama podeszłam do jednej z pracownic i poprosiłam ją o pomoc. pani była bardzo sympatyczna, uśmiechnięta i z dużym zaangażowaniem udzieliła mi informacji i pomogła wybrać produkt. Z kremem skierowałam się do kasy. Były otwarte 3 kasy i nie było kolejek. Pracownica miło przywitała mnie, zapytała o kartę klubu Life Style, sprawnie wykonała transakcję i miło pożegnała. W drogerii było czysto i ciepło.
Niedawno zapisałam się do klubu CCC i otrzymałam kartę klienta. Dwa dni temu dostałam sms z informacją o dodatkowym rabacie 20% na cały asortyment dla klubowiczów CCC. Zmobilizowałam się więc i ponownie poszłam do tego sklepu CCC poszukać butów zimowych. Jak się okazało, dobrze trafiłam, bo tym razem był większy wybór butów na płaskiej podeszwie. Znalazłam pudełko z butami w swoim rozmiarze i przymierzyłam je. Widziałam w międzyczasie kilka pracownic sklepu przechadzających się po wnętrzu lub porządkujących ekspozycję. Personel nie witał klientów ani nie nawiązywał kontaktu i nie proponował pomocy klientom. Po przymierzeniu butów sama podeszłam do jednej z pracownic i zapytałam o możliwość zwrotu obuwia. Pani zareagowała przyjaźnie i z uśmiechem udzieliła mi odpowiedzi. Zdecydowałam się na zakup i podeszłam do kasy. Było czynne 1 stanowisko, a przede mną były 2 osoby. Pracownica przywitała mnie miło, naliczyła rabat dla klubowiczów i zaoferowała produkt do pielęgnacji obuwia, a na koniec transakcji miło pożegnała.
Dziś zaczynała się nowa gazetka promocyjna hurtowni Selgros i było w niej kilka produktów, które mnie zainteresowały. Wybrałam się więc od razu dziś na zakupy, żeby nic z tych promocji mi nie uciekło. Na parkingu przed halą nie było dużo samochodów i wewnątrz również był dosyć mały ruch klientów. Już od wejścia na halę czuć było chłód, a im głębiej, tym było zimniej. W okolicy lodówek i lad chłodniczych panowała straszna zima. Pracownicy hali byli ubrani w polary, ale pewnie i tak było im zimno, bo ja będąc w kurtce czułam, że zimno mnie przenika. :) Szybkim krokiem przemierzałam więc halę i wędrując z wózkiem między regałami udało mi się znaleźć wszystkie produkty, po które tu dziś przyjechałam. Zadowolona z dokonanych zakupów skierowałam się w stronę kas. Były otwarte prawie wszystkie stanowiska, ale nie było przy nich kolejek, wręcz przeciwnie - kasjerzy czekali na klientów. Podeszłam do pierwszej wolnej kasy, gdzie zostałam miło przywitana przez uśmiechniętą pracownicę. Pani bardzo sprawnie zeskanowała wszystkie produkty, wykonała transakcję kasową i miło pożegnała. Moje zakupy były więc i szybkie i bardzo udane.
Brak chleba na jutro odkryty w niedzielne popołudnie to poważny problem. Ale na szczęście jest Biedronka, a tam zawsze można liczyć na dostępność pieczywa. Będąc w okolicy wstąpiłam do tego sklepu. Przy wejściu nie było koszyków, ale duża ich ilość znajdowała się za kasami, więc wzięłam jeden. Na stoisku z pieczywem zgodnie z moimi przypuszczeniami, było sporo chleba. Bez problemu zaopatrzyłam się w ten niezbędny produkt i poszłam jeszcze w głąb sklepu do lodówek z nabiałem zobaczyć jakiś biały ser. Znalazłam kilka rodzajów i wybrałam serek wiejski w kubeczku. Z zakupami skierowałam się w stronę kas. Była czynna tylko 1 kasa, do której ustawiła się kilkuosobowa kolejka. Po chwili kasjerka zorientowała się, że przybywa klientów i zadzwoniła w celu otwarcia drugiej kasy. Po niedługim czasie z zaplecza przyszła druga pracownica i miło zaprosiła klientów do podejścia do jej kasy. Pani przywitała mnie miło, sprawnie wykonała transakcję i pożegnała. W okolicy kas było zimno i pracownice były ubrane w polary, ale to i tak chyba za mało przy dużych mrozach w zimie.
Kilka lat temu kupiłam kozaki w sklepie Wojas i dziś przy okazji pobytu w C.H.Korona zajrzałam do tego sklepu. Sklep zajmuje dosyć niewielką powierzchnię i jest szczelnie zapełniony pudełkami z butami. Obuwie było estetycznie wyeksponowane na pudełkach. Po wejściu od razu zostałam zauważona i powitana przez pracownicę, która zaoferowała mi swoją pomoc natychmiast, więc nawet nie miałam możliwości rozejrzeć się wśród asortymentu. Powiedziałam, że szukam wygodnych butów na płaskiej i szerokiej podeszwie, na co sprzedawczyni pokazała mi buty na 3-cm obcasie. Cóż, pani wyraźnie mnie nie zrozumiała. Zaangażowanie pracownicy w obsługę i uśmiech od ucha do ucha były moim zdaniem wyuczone i nienaturalne, ale pewnie taki jest wymóg firmy. Podziękowałam pani za pomoc i sama rozejrzałam się przez chwilę wśród obuwia, ale niestety nie znalazłam tu butów, jakich szukam.
W poszukiwaniu butów na zimę po raz kolejny odwiedziłam sklep CCC. Z każdą moją wizytą znajduje się tu inny wybór obuwia, tym razem było już więcej butów na płaskiej podeszwie, zarówno kozaków, jak i butów sznurowanych. Część butów moim zdaniem miała wygórowane ceny w stosunku do ich jakości i stad pewnie przeceny na niektóre wybrane modele. W sklepie było bardzo mało klientów. Znalazłam buty, które chciałam przymierzyć i siadłam na pufie/siedzisku dla klientów. Po chwili obok mnie znalazła się pracownica, która przyniosła całe naręcze torebek i położyła je na tych pufach do siedzenia. Myślałam, że pracownica będzie układać ekspozycję z torebek, ale pani po chwili przyniosła kolejne torby i również położyła je na tych pufach, zajmując miejsce dla klientów mierzących obuwie. Pracownica nie zainteresowała się mną i nie przywitała ani nie oferowała pomocy, a gdy ja zapytałam o dostępność rozmiarów butów, odpowiedziała zdawkowo, bez zaangażowania w rozmowę z klientem.
Mój samochód znowu domagał się zatankowania, więc podjechałam na stację BP, którą mam najbliżej domu. Na podjeździe był 1 samochód, więc miałam duży wybór dystrybutorów. Podjechałam pod 1 z nich i zauważyłam, że na ziemi jest trochę rozlanego paliwa. Sprawnie zatankowałam wybraną ilość paliwa i poszłam do sklepu zapłacić. W budynku sklepu było gorąco (przynajmniej na trasie wejście-kasy). Zostałam miło przywitana przez pracownicę, która najpierw standardowo zapytała czy będę brała fakturę czy paragon, zaproponowała zakup kawy i zapiekanki, co mogło obniżyć cenę za litr paliwa, sprawnie wykonała transakcję, a po zapłaceniu wydała fakturę i poinformowała o ilości punktów Payback za dzisiejszą wizytę. Na koniec obsługi pracownica pożegnała mnie miło, a ja skorzystałam jeszcze z myjki i umyłam sobie szyby w aucie przed odjazdem ze stacji.
Chciałam zobaczyć bluzki z bawełny, bo kiedyś już kupowałam takie w tym sklepie i dobrze się nosiły. Na piętrze z odzieżą damską był średni ruch klientek. Były tu 2 pracownice - każda z pań znajdowała się w okolicy przymierzalni. Znalazłam interesujące mnie bluzki i skierowałam się w stronę przymierzalni. Przebywająca tu pracownica powitała mnie i zachęciła do przymierzania. Zdecydowałam się na zakup jednej z bluzek, a sprzedawczyni powiedziała z uśmiechem, że zaniesie tę bluzkę dla mnie do kasy, a ja mogę się jeszcze dalej rozglądać po sklepie. Przeszłam się wśród asortymentu damskiej odzieży, ale nic więcej nie wzbudziło mojego zainteresowania i zjechałam na niższe piętro do kasy. Zostałam tu uprzejmie przywitana przez pracownicę, która wykonywała swoje czynności w dużym skupieniu. Pani zapakowała mój zakup do woreczka, podziękowała za wizytę i pożegnała uprzejmie.
Na większe zakupy spożywcze wybrałam się do Biedronki przy ul.Braniborskiej. Przed sklepem bez problemu znalazłam miejsce do zaparkowania, wzięłam wózek i weszłam do środka. Wewnątrz była średnia ilość klientów. W kilku miejscach sklepu pracownice porządkowały towar na półkach i zabierały puste kartony. Nic nie utrudniało poruszania się po sklepie. Po remoncie alejki są tu szerokie, a cała powierzchnia sklepu zwiększyła się. Znalazłam wszystkie potrzebne mi produkty spożywcze oraz kosmetyczne i skorzystałam jeszcze z oferty cukierków na wagę - były tu Michałki i Trufle Wawel w korzystnej cenie. Z wózkiem z zakupami skierowałam się do kasy. Były czynne 2 stanowiska, do każdego były po 3 osoby. Obsługa przebiegła sprawnie. kasjerka przywitała mnie miło, zeskanowała produkty, podała kwotę do zapłaty, wydała paragon i miło pożegnała zapraszając ponownie. Wszystkie pracownice, które tu widziałam, były przyjaźnie nastawione do klientów.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.