Opinie użytkownika (8775)

Tylko jeden cel...
Tylko jeden cel wizyty miałam dzisiejszego popołudnia w tym sklepie – łopatka wieprzowa w promocji 10,99 zł/kg. Prawdę mówiąc nie liczyłam na zbyt wiele ale przynajmniej na mielone może jakieś resztki zostały. Weszłam do sklepu, minęłam kolejno stoiska: warzywno-owocowe, z napojami, nabiałowe, pieczywo, mączne przemykając szeroką alejką po suchej, czystej posadzce. Z daleka widziałam brak klientów na mięsnym ale gdy się zbliżyłam już widziałam, że planowanego zakupu dokonam, czego zadowolenie wyraziłam do obsługującej tu Moniki – drobnej, zadbanej i uśmiechniętej dziewczyny, która z zadowoleniem oznajmiła, że mieli taką dostawę, że brak jest niemożliwy. Odkroiła mi dwa wybrane kawałki mięsa, jeden zmieliła, zważyła, zapakowała, na koniec dodała „proszę bardzo” i mogłam udać się do kasy. Kasjerka Aleksandra też miła, uprzejma dziewczyna, podobnie jak Monika – zadbana, w odzieży ochronnej firmowej, delikatny makijaż. Aż dziw, że klientów było niewielu bo godziny takie akurat po pracy, ale tak się czasem trafia. Właściwie to niczym” wicherek” przemknęłam przez sklep, mijając półki z towarem oznaczonym metkami, moja wizyta to nie wiem czy 10 minut trwała – zakup dokonany, atmosfera super, wygląd bez zastrzeżeń a cena – tylko kupować.

DORA_1

08.11.2011

EKO

Placówka

Grodków, Reymonta 7

Nie zgadzam się (1)
Właściwie sama nie...
Właściwie sama nie wiem dlaczego dotąd nie zamieściłam obserwacji tej placówki. Jestem tu tak częstym gościem, że prawie domownikiem, wprawdzie tylko jako osoba towarzysząca koleżance, która kupuje tu różne drobiazgi, a najczęściej słodzik 7,50 zł/opakowanie. Czy to dużo, czy mało, trudno mi określić gdyż nie znam pozycji tego artykułu na rynku bo zwyczajnie nie zaopatruję się w niego. Obsługująca tutaj pani to kobieta w średnim wieku, dość przysadzistej budowy ciała, bardzo elegancka, miła, sympatyczna i pogodnego usposobienia, co nie tylko w wyglądzie jest widoczne namacalnie ale także daje się odczuć w kontakcie z nią, sposobem wysławiania się o tonacji „szczebioczącego” głosu i przyjaźnie wypowiadanych słów. Dziś, jak nigdy wstąpiłam tutaj sama po ciasteczka, które nie raz widziałam na ladzie. Przywitał mnie pogodny wyraz twarzy tej samej pani Rity, poprosiłam o 2-3 rodzaje ciasteczek, znajdujących się nieopodal na ladzie, pani poleciła mi jabłkowe z cynamonem (jakby malutkie babeczki) i jeszcze dwa inne rodzaje, wzięłam każdych po trochę, 19,50 zł/kg, jak się później okazało cena warta była jakości a sprzedająca wiedziała co poleca. Lokal sklepu to długi prostokąt co umożliwia klientom dostęp do niemal wszystkich artykułów (z wyjątkiem tych za ladą), w sklepie jasno więc wszystko widoczne i metki przy artykułach i porządek bez zastrzeżeń. Nie dziwię, że koleżanka lubi ten sklep, kontakt z tak sympatyczna osobą jaką jest Pani Rita to gwarancja dobrego nastroju na resztę dnia.

DORA_1

06.11.2011

RIKO

Placówka

Grodków, Warszawska 7

Nie zgadzam się (1)
Chyba nie ma...
Chyba nie ma takiej opcji aby Biedronka zawiodła klienta. Świadczy o tym ilość kupujących, a także liczne pozytywne komentarze moich znajomych, którzy nie szczędzą pochwał, czasem zdarzy się niezadowolony ale to zgodne z powiedzeniem „jeszcze się taki nie narodził, co by każdemu dogodził”. Za kilka dni Święto Zmarłych więc dziś tutaj małe szaleństwo „zniczowe” i trzeba przyznać konkurencyjne w stosunku do jednego z największych handlowców w tym mieście, wprawdzie nie oferują tutaj malutkich, symbolicznych ale trochę większe, ceny od 2,49 – 19,99 zł/ szt. zależnie od wielkości. W tym przedziale cenowym mieści się 6 rodzajów zniczy. Jedyny mankament (dla niektórych wybrzydzających) to taki, że wszystkie mają białe klosze, mnie osobiście to nie przeszkadzało i kilka sztuk kupiłam w cenie 2,89 zł/sztukę. W zniczu, oprócz wyglądu, ważna jest dla mnie długość jego palenia się a z informacji wynikało, ż będzie się palił 60 godzin, to przyzwoicie jak na tą cenę. Przy dwóch kasach ustawiał się spory „ogonek” ale po dzwonku przywołujący pojawiły się jeszcze 2 kasjerki więc kolejki natychmiast się zminimalizowały. Kasjerka Agnieszka witała każdego klienta uśmiechem w oczach i miłym „dzień dobry”, po podliczeniu i wydaniu reszty dziękowała i zapraszała ponownie. Generalnie w sklepie zapewniona była swoboda poruszania się z wyjątkiem miejsca ze zniczami, gdzie pewien rodzaj tumultu „gościł” jednak każdy mógł się zaopatrzyć w to co chciał. Co do porządku to pozostała część sklepu bez zarzutów. Ja krótko tu gościłam bo tylko znicze potrzebowałam a to jest jeden z tych sklepów w którym uznałam że się zaopatrzę.

DORA_1

02.11.2011

Biedronka

Placówka

Dębno Lubuskie, Mickiewicza 63

Nie zgadzam się (10)
Już jakiś czas...
Już jakiś czas temu upatrzyłam sobie i umyśliłam, że dokonam tu zakupu dwóch dużych zniczy „Chińczyk” 19,99 zł/sztuka w kształcie jakby dawnej lampy naftowej, skromnie lecz efektownie zdobiony. Weszłam do sklepu i od razu skierowałam się do miejsca w który zgromadzone były artykuły nagrobne, wybór duży, w różnych kształtach, kolorach i wielkościach. Wyjęłam dwa ogromne znicze lecz jakoś daszków do nich nie mogłam dopasować. Zwróciłam się do przechodzącej pracownicy Agnieszki, która bez namysłu pomogła, a właściwie od razu wiedziała, które daszki są od tych lampionów. Poprosiłam ją jeszcze o pudełko, abym w bagażniku ich nie potłukła, zniknęła na zapleczu i po chwili przyniosła dwa kartony w których mogłam umieścić te artykuły. Zawsze pisałam i to podtrzymuję, że pracownicy tutaj to ludzie ukierunkowani na klienta, niezależnie od tego jaką czynność w danym momencie wykonują. W kasie też miła, sympatyczna, uśmiechnięta Aleksandra. Każdy z pracowników rozpoznawalny wśród klientów po charakterystycznym ubraniu firmowym – koszulka, fartuszek, nawet „daszek” na głowie z logo sklepu. Miejsca w sklepie sporo, przestrzeń i swoboda dla poruszających się klientów, zainteresowanych zakupami. Porządek jak zwykle w porządku – czysto, artykuły poukładane, podzielone na asortymenty i oznaczone metkami. Szybko zakupu dokonałam bo to ciąg moich wizyt w różnych placówkach handlowych, poświęcony zaopatrzeniu na Święto zmarłych.

DORA_1

02.11.2011

EKO

Placówka

Grodków, Reymonta 7

Nie zgadzam się (5)
To jedna z...
To jedna z dwóch Biedronek w naszym miasteczku i często w tych sklepach robię zakupy, głównie z powodu cen i miłej obsługi ale i jakość artykułów ma zasadnicze znaczenie – zawsze świeże (termin ważności sprawdzam, owoce i warzywa wizualnie można ocenić) i smaczne (żywnościowe). Ten lokal sklepu jest o wiele większy i przestronniejszy Wśród tych dwóch placówek dlatego komfort zakupów też dużo bardziej zapewniony, długie, obszerne alejki między półkami i koszami bardzo temu sprzyjają. Ceny wielu placówkom równych nie maja np. cukier „Słodka łyżeczka” 3,59 zł/kg (ostatnio o 10 groszy podrożał ale i tak jest najtańszy w mieście), makaron „Dobrusia” 1,19 zł/opakowanie 250 g (też najniższa cena, jak EKO robi promocję to ma tańszy o 10 groszy), makaron Pastani Spaghetti 2,29 zł/opakowanie 500 g, kwasek cytrynowy 2,19 zł/opakowanie 3 x 80 g. Warzywa i owoce świeże, poukładane w kartonach obok siebie, można kupić gotowe opakowanie włoszczyzny lub każde z warzyw osobno na wagę lub w gotowych opakowaniach. Poprosiłam pracownicę aby przekroiła mi korzeń selera (1,97 zł/kg), zapytała z uśmiechem: życzy pani sobie połówkę czy ćwiartkę? To bardzo miłe, sympatyczne i nade wszystko dowodzi sytuacji – dla klienta wszystko (no może prawie). Artykuły nabiałowe też niedrogie i smaczne umieszczone w chłodni. Trzy stanowiska kasowe akurat pracował i taka ilość wystarczyła gdy tu byłam. Kasjerka, która mnie obsługiwała to pani w średni wieku, zadbana, włosy krótkie, ładnie ułożone, blond, uśmiechnięta, miła, sympatyczna, na koniec obsługi zaprosiła na ponowne zakupy, jak to zawsze w tych placówkach bywa.

DORA_1

02.11.2011

Biedronka

Placówka

Chodzież, Zwycięstwa 18

Nie zgadzam się (5)
W zasadzie to...
W zasadzie to pora zakupów w tym sklepie raczej nie ma znaczenia gdyż zaopatrzenie jest na tyle dostateczne, że nie kupienie czegoś graniczy bardziej z „cudem” niż zwykłym brakiem, no może jeszcze być tzw. pech. Ceny są tu dostępne wręcz w wielu przypadkach przyjazne, pracownicy mili, sympatyczni, swoje powinności traktujący nie tylko z obowiązku lecz bardziej z „duszą i sercem” (na chyba że się mylę i są dobrymi aktorami), w każdym bądź razie ta sieć bardziej zasługuje na pochwałę niż na narzekania. Olej Fabiola słonecznikowy można tu nabyć w cenie 4,99 zł/litr (nawet Hipermarkety mają droższy, o lokalnych handlowcach nie wspomnę z grzeczności, a wiem bo takiego używam w mojej kuchni). Jeśli ktoś lubi konserwy rybne to tu można kupić już w cenie 2,29 zł/konserwa (inne placówki mają w tej cenie lub ciut tańszej gdy termin ważności za 1-2 mija. Jogurty pominę tym razem bo żadna placówka tym cenom nie dorówna, nawet jak promocję robią to i tak z Biedronką równać się nie mogą. Wiele słodyczy, a nawet chyba wszystkie są tu też konkurencyjne cenowo, np. Tiki Taki czekoladowe 5,99 zł/250 g podczas gdy w pierwszy lepszym sklepie ich cena sięga 30 złotych, orzechy laskowe w czekoladzie 4,99 zł/300 g, markizy 3,99 zł/250 g, zwłaszcza czekoladowe są pyszne. Zniczy wręcz zatrzęsienie ale jeszcze wielkiego zainteresowania zakupowego nie budziły wśród klientów, bardziej zapoznawcze. W sklepie porządek, przestronność i komfort poruszania się w alejkach między regałami, koszami i paletami np. z napojami. Cztery stanowiska kasowe były dostępne, stanęłam tam gdzie było 2 klientów bo było najkrócej. Pracownica Joanna uwijała się z kasowaniem, z uśmiechem prowadziła rozmowę nie przerywając kasowania, profesjonalizm i doświadczenie. Na koniec każdemu dziękowała i zapraszała ponownie.

DORA_1

31.10.2011

Biedronka

Placówka

Chodzież, Zwycięstwa 18

Nie zgadzam się (7)
Późne a nawet...
Późne a nawet bardzo późne zakupy sobotnie to rzadkość, która dziś mi się przytrafiła. Nic jednak nie straciłam bo oczekiwane zakupy bez problemu zrobiłam. W tym sklepie chyba o każdej porze można nabyć potrzebne artykuły, pod warunkiem, że jest to pora pracy, godziny 7-21.00. Ceny generalnie wychodzą na wprost oczekiwaniom klientów, np. seler 2,49 zł/kg, pietruszka 3,68 zł/kg, marchewka 0,99 zł/kg, cebula czerwona 2,39 zł/kg, cebula biała 079 zł/kg, kalarepa 0,99 zł/sztuka. To tylko część warzyw, które można tutaj nabyć. Wszystkie posortowane w skrzyneczkach, najpierw owoce, za nimi warzywa, wszystko świeże i dorodne (przynajmniej dziś). W chłodni tłuszcze masła, margaryny) i nabiał(sery, jogurty, śmietany), też porządek, przy każdym artykule widoczne ceny, nazwa i producent. Na stoisku mięsno - wędliniarskim klientów brak więc pracownica od razu była do mojej dyspozycji: porcje rosołowe 2,09 zł/kg, szponder 15,39 zł/kg, polędwica wiśniowa 22,90 zł/kg (pracownica Monika pokroiła w plasterki, sama zapytała czy chcę), no i schab extra b/k znów w promocji 15,99 zł/kg . Na stoisku z pieczywem też braków jako takich nie było bo świeże kajzerki 0,29 zł/sztuka i cebulanki 0,89 zł/sztuka – jeszcze pachnące i parujące bo świeżo pieczone, chleb 1,49 zł/bochenek. Można by wymieniać bez końca i podawać przykłady cen. Pracownicy mili, uśmiechnięci, ubrani w koszulki firmowe, fartuszki. W kasie pracownica Dorota, oczywiście reklamówkę proponowała, tym razem wzięłam, skasowała zakupy zamieniając w międzyczasie „kilka słów” ze mną. Chociaż próżno jednak sprawnie i wcale mi to nie zaszkodziło.

DORA_1

31.10.2011

EKO

Placówka

Grodków, Reymonta 7

Nie zgadzam się (5)
Nawet nie spodziewałam...
Nawet nie spodziewałam się, że tak szybko tu przyjadę uzupełnić zbiornik bo 20 litrów wystarcza mi zwykle na tydzień ale tym razem dodatkowe trasy dały taki właśnie rezultat. No jak mnie „trzepnęło” gdy zobaczyłam cenę benzyny 5,17 zł/litr, cztery dni temu była o 8 groszy tańsza, tempo wzrostu imponujące dla koncernu, wściekające dla kierowców. Już nie „golą” za paliwo tylko „doją” szerokim strumieniem. Trudno nazwać to przyjaznym nastawieniem dla podróżujących. Złośliwy powie „wygoda kosztuje” i pewnie będzie miał rację bo możliwość poruszania się własnym samochodem to jest wygoda, szkoda że państwo nie ma tego na uwadze i najniższe zarobki ustala na poziomie z „kosmosu” uniemożliwiając wielu obywatelom takiej wygody. Pracownica Alina bardzo sympatyczna, drobna dziewczyna z uśmiechem i łagodnością w głosie, pełna kultura, wymieniała uwagi z klientami (dwóch przede mną było) komentującymi ten stan cenowy. Klienci niezadowoleni ale skłonni do żartu. Kasjerka każdemu przypomniała o karcie na punkty Vitay, proponowała dodatkowo punktowany artykuł, płyn do spryskiwacza itp. Mimo wczesnej pory, mimo cen paliw zainteresowanie dziś było spore bo kolejka zaczęła się tworzyć ale ja już byłam obsłużona. Na stacji czysto, porządek, wystawione płyny samochodowe, ulotki informacyjne, plakaty reklamujące aktualne promocje punktowe, nieopodal kosz na śmieci. Ja zostałam szybko obsłużona ale ci co w kolejkę się ustawili będą musieli trochę poczekać. To jednak nie moje zmartwienie.

DORA_1

31.10.2011

ORLEN

Placówka

Nie zgadzam się (1)
Z końcem poprzedniego...
Z końcem poprzedniego miesiąca narzekałam, że benzyna drożeje a tu proszę dziś znowu w dół 5,09 zł/litr to o 0,08 zł mniej. Nawet wyraziłam swoje zadowolenie do pracownicy Natalii, która w tym dniu tu obsługiwała i dowiedziałam się, że przed niedziela była jeszcze o 10 groszy tańsza, podobno kierowcy mówili że to „kiełbasa przedwyborcza” – mówiła uśmiechając się kasjerka i chyba miała rację, moja euforia została sprowadzona na ziemię, bo zamiast dziś w poniedziałek mogłam sobie przyjechać w minioną sobotę, wyszłoby na to samo tylko taniej ale mi się nie chciało no i lenistwo okazało się ukarane. Trudno, zatankowałam i zapłaciłam bo wyjścia raczej nie miałam. Na podjeździe stacji tankował jeden klient więc tłoku nie było, inny stał z boku i przy kasie dokonywał zakupu oleju, jak dobrze rozpoznałam opakowanie. Nim uzupełniłam bak mojego samochodu przy kasie nie było już nikogo więc z marszu zostałam obsłużona, a w międzyczasie porozmawiałam jeszcze z pracownicą. To bardzo sympatyczna, miła dziewczyna, uśmiechnięta i komunikatywna, zadbana, delikatny makijaż, ubrana w odzież orlenowską. Sam podjazd do tankowania równy z kostki brukowej, natomiast dojazd wiele do życzenia pozostawia, dziur coraz więcej i coraz ostrożniej przejeżdżać trzeba. Wreszcie mógłby ktoś porządek z tym zrobić, jazda slalomem niedługo tu nie wystarczy.

DORA_1

31.10.2011

ORLEN

Placówka

Nie zgadzam się (1)
Po zwiedzeniu muzeum...
Po zwiedzeniu muzeum Auschwitz Birkenau postanowiliśmy coś zjeść. W drodze do samochodu wstąpiliśmy akurat do tej, nie innej restauracji. Lokal sporej wielkości z licznymi stolikami i krzesełkami. Nie było ani jednego klienta, usiedliśmy przy jednym ze stolików i czekamy. Z boku baru za częściowo odsłoniętą kotarą jakaś dziewczyna prasowała firany lub zasłony. Po chwili zaczęłam się rozglądać i zwróciłam się z głośnym pytaniem do młodego mężczyzny, który pojawił się za barem: podejdzie ktoś czy jest tu samoobsługa? Samoobsługa – usłyszałam. A jakieś menu? – pytam; karty tutaj na stoliku leżą – powiedział, wskazując palcem. Nawet za niesławnych czasów PRL-u tak klientów nie traktowano. Wstyd, tym bardziej że w tym mieście pojawia się wielu cudzoziemców z racji muzeum holokaustu. Mąż poszedł i przyniósł kartę dań. Trzeba przyznać ofert dość bogata i ceny przystępne. Gdy zdecydowaliśmy co wziąć podeszliśmy do baru: 2 x rosół 4,00 zł/porcja, pierogi ruskie 9,90 zł/porcja, schabowy z surówkami 11,00 zł/porcja. Obsługująca dziewczyna drobnej budowy nie wyglądała jak pracownik tego typu placówki – czarna, wypłowiała koszulka, ciemne spodnie, niezbyt a nawet wcale elegancko. Czekając przy stoliku na zamówienie dało się zauważyć niezbyt czystą posadzkę – okruchy, przyschnięte ślady po butach i plamy. Stoliki przykryte obrusami i serwetami, nie wiem czy to naturalna barwa jakby przybrudzenia czy przybrudzona serweta w kolorze zielonym. Po ok. 10 minutach usłyszeliśmy - rosół! Więc sobie przynieśliśmy, podobnie było z pozostałymi Danaami. Jedyne co na pochwałę zasługuje to jakość rosołu – był pyszny, a może byliśmy tak głodni, że było to złudzenie, pozostałe dania też jak na jakość – bez zarzutów, jakość przerosła cenę. I tylko tyle dobrego.

DORA_1

30.10.2011

Art-Burger

Placówka

Oświęcim, Leszczyńskiej 12

Nie zgadzam się (3)
To firma zewnętrzna...
To firma zewnętrzna (oddział w Polsce - dane z biletu opłaty) obsługująca w muzeum Auschwitz system nagłośnieniowy dla zwiedzających – zestaw słuchawkowy systemu GTS, który otrzymuje każdy zwiedzający turysta (w ramach wypożyczenia) aby dokładnie słyszeć przewodnika. Cena takiego zestawu to 5,00 zł/osoba. Co do zestawu działał bez zarzutów, można sobie było dać głośniej lub ciszej wg własnego uznania. Zakres kilku kanałów dawał możliwość ustawienia jednej częstotliwości z przewodnikiem. Bardziej jednak mnie zniesmaczył wygląd pracowników rozdzielających te zestawy: dwie panie, dość niechlujnie ubrane aczkolwiek odzienie było czyste, tylko wisiało na nich jak na przysłowiowych „hakach” choć figury ich nie miały nic wspólnego z hakiem – z lekka korpulentne. Ubranie wyglądało na nich jakby o co najmniej rozmiar za duże – jakieś długie spódnice czarne, lejbowate, blezery też wiszące, twarze poszarzałe, bez wyrazu, jak roboty przy swojej czynności. Miejsce obsługi uporządkowane – słuchawki na wieszaku jedna za drugą, urządzenia radiowe za ladą ułożone. Obsługująca nawet nie spojrzała na dowód opłaty wypożyczenia tylko chłodnym głosem spytała ile zestawów i podała oczekiwaną ilość. Dawno takiej obsługi i zachowania nie widziałam. Szefostwo muzeum powinno coś z tym zrobić– szkolenie, pouczenie czy coś w tym rodzaju. Tak ważne historycznie miejsce powinno obligować pracowników (nawet jeśli jest to obsługująca firma zewnętrzna) co do wyglądu jak i zachowania, to elementy, które są wyrazem szacunku dla odwiedzających. Wiedzy, wiedzy brak.

DORA_1

30.10.2011

Antenna Audio Limited

Placówka

Oświęcim, Więźniów Oświęcimia 20

Nie zgadzam się (12)
Nie jest tani...
Nie jest tani wstęp do muzeum Auschwitz, zważywszy, że jest to namacalny dowód naszej historii 20 zł od osoby plus do tego opłata dla firmy obsługującej nagłośnienie 5 zł. Przyjechaliśmy tu z mężem – czasem robimy taką odskocznię od codzienności i dziś wybraliśmy się właśnie tutaj. Zakupiliśmy wejściówki w kasie i od godz. 12 -ej rozpoczęło się zwiedzanie. Obsługa pracowników muzeum na poziomie, a przynajmniej przewodnik Piotr, który oprowadzał naszą turę bardzo ciekawie mówił o tej tragicznej części naszej historii z czasów II wojny światowej, zachowując powagę jakiej wymaga to miejsce. Dało się odczuć, że jest to człowiek wielkiej wiedzy historycznej, dla którego to zajęcie jest powołaniem. Bardzo chętnie odpowiadał na zadane przeze mnie pytania, tylko na jedno nie znał odpowiedzi, dotyczyło ono faktu, że wśród wielu napisów w językach: polskim, angielskim i czasami też hebrajskim nie było napisów w języku niemieckim. Z naturalną skromnością stwierdził, że nie wie dlaczego tak jest i prawdę mówiąc nigdy się nad tym nie zastanawiał. To bardzo dobra postawa, cenię ludzi, którzy nie wymyślał na poczekaniu jakichś kwestii, historyjek, nie udają że coś wiedzą. Ubrany skromnie – kurtka, spodnie sweter, szalik osłaniający szyję. Mówił głosem spokojnym bez gestykulacji i „ubarwiania”, podzielił się posiadaną wiedzą w sposób ciekawy i absorbujący słuchaczy. Zwiedzanie trwało 2 godziny w Auschwitz i potem jeszcze przewieziono nas do Brzezinki na ok. godzinę. Choć uważam, że nie tani jest wstęp z przewodnikiem to jednak cena warta jest wiedzy jaką można tutaj uzyskać, choć dla mnie osobiście ta wiedza nie jest obca bo w tym miejscu byłam kilka razy i historia też nie jest mi obca, nigdy zresztą nie była. Miejsca w muzeum przygotowane do zwiedzania, posprzątane, zakaz palenia i spożywania pokarmów na terenie całego obiektu. Liczne wycieczki wielonarodowościowe – Niemcy, Francuzi, Anglicy, Włosi itd. Każdy z uczestników otrzymuje plakietkę w kolorze przypisanym do danego kraju, my mieliśmy w kolorze niebieskim, co pozwala na gromadzenie się przy przewodnikach oprowadzających w danym języku. To smutne miejsce i jednocześnie bardzo ciekawe, pewnie za jakiś czas znów tu przyjedziemy.

DORA_1

30.10.2011

Muzeum Auschwitz-Birkenau

Placówka

Oświęcim, Więźniów Oświęcimia 20

Nie zgadzam się (7)
Ta gastronomia znajduje...
Ta gastronomia znajduje się na stacji Orlenu tuż przy zjeździe z A4 na Górze św. Anny. Zatrzymaliśmy się aby „rozprostować” kości w podróży, chwilę odpocząć i coś „przełknąć”. Toaleta czysta, pachnąca, wykafelkowana, jasna, papier toaletowy, pojemniki-kosze ustawione, woda bieżąca zimna i ciepła i tylko brak ręczników papierowych, jedynie suszarki do rąk – tego akurat nie aprobuję. W kawiarence dwie pracownice, bardzo podobnej urody dziewczyny Emilia i Asia, prawie jak siostry, właściwie jedyne co je odróżniało to odcień koloru włosów. Obie bardzo miłe, uśmiechające się do klientów, sympatyczne i pogodnego usposobienia. Uwijały się przy obsłudze klientów bardzo sprawnie bo było kogo obsługiwać. Zamówiłam Hot Dogi i dobrałam malinowe Croissanty, które zapachem i świeżością aż prosiły „weź mnie”, poprosiłam o torebkę na te rogaliki, Emilia z uśmiechem podała mówiąc – proszę bardzo. Skasowała, przypomniała o karcie na punkty Vitay, którą sama obsłużyła. Gdy zapłaciłam Hot Dogi były już gotowe bo przygotował je inny pracownik. Usiedliśmy przy jednym z wielu stolików, miło, spokojnie mogliśmy je spożyć. Wszędzie czysto, miejsca sporo, tak jak powinno to wyglądać. Podobało mi się rozwiązanie obsługi klienta tutaj: Stop Cafe oddzielone od obsługi tankujących paliwo. Kilka stanowisk kasowych, dzięki czemu kolejek raczej nie było choć klientów spor a nawet bardzo duża ilość. Podróżujący mogą tu odpocząć w drodze bez stresu i zdenerwowania.

DORA_1

30.10.2011

Stop Cafe

Placówka

Nie zgadzam się (8)
Jak mam ochotę...
Jak mam ochotę na świeże, chrupiące, pachnące bułeczki to udaję się do EKO, pieczone na bieżąco to bardzo dobra oferta handlowa dla klientów. Cena też bardziej niż przyjazna 0,29 zł/sztuka, taniej żadna placówka nie zaoferuje. Gdy wybierałam z boksu kajzerki, pracownica Monika przyniosła inne bułeczki w kształcie kwadratów, zapytałam co to takiego i usłyszałam zachęcające polecenie tej dziewczyny: cebulanki, bardzo dobre, można się nimi zajadać, nie próbowała ich pani? Nie. Proszę spróbować bo naprawdę warto – sympatycznie dodała więc wzięłam dwie sztuki na próbę, jak się później okazało domownicy byli zachwyceni smakiem i niezadowoleni z ilości ale nikt nie miał ochoty przebyć drogi do EKO. Cena cebulanki 0,80 zł/sztuka, jak na wartość smakową i wielkość to żadna cena. Pracownicy tego sklepu to w ogóle bardzo mili ludzie, każdy uśmiechnięty, chętnie doradzi i pomoże klientowi, każdy widoczny i rozpoznawalny po charakterystycznym stroju – koszulki lub fartuszki firmowe, włosy zawsze ułożone, twarz zadbana, u kobiet makijaż stonowany. W sklepie miejsca sporo między regałami, każdy może swobodnie podejść do wybranego artykułu i zapoznać się z nim jeśli ma taką potrzebę. Wszędzie porządek, niezależnie od stoiska – pieczywo, warzywa, owoce, artykuły mączne czy środki piorące. Na stanowisku kasowym Aleksandra też miła, sympatyczna. Moja wizyta to jakieś do 10 –ciu minut bo tylko bułeczki miałam w zamiarze dziś tu kupić i tak się stało tylko ich zróżnicowanie było okazyjne, zresztą za radą pracownicy Moniki.

DORA_1

29.10.2011

EKO

Placówka

Grodków, Reymonta 7

Nie zgadzam się (1)
Nie jest dobrze...
Nie jest dobrze i wygląda na to że będzie chyba jeszcze gorzej – benzyna kosztuje już 5,29 zł/litr i to tylko Pb 95. Trochę mnie „ścięło” gdy podjechałam z samego rana zatankować, z wrażenia wlałam do baku tylko 15 litrów, choć sama nie wiem dlaczego, przecież w krótkim czasie znowu tu przyjadę. Powiedzenie „płacz i płać” zaczyna nabierać „wyrazu” rzeczywistości i w krótkim czasie może okazać się bardzo realne. Dla mnie samochód to niemal „narzędzie” podręczne i niestety wymaga paliwa – wyjścia nie mam tankować muszę, praca do mnie nie przyjedzie. Przynajmniej dziewczyna pracująca na tej stacji Natalia to sympatyczna istota i potrafiła w kilku słowach rozładować niezadowolenie bo otuchy w tej sytuacji nikt dodać nie potrafiłby. Mimo wczesnej pory piątkowej wyglądała, jak zawsze, świeżo, uśmiechnięta, lekki makijaż, zadbane dłonie, uśmiech na twarzy, miły głos, odzież firmowa – koszula, ładnie komponująca się z jej twarzą. Tankujących nie było więc wszystkie dystrybutory do mojej dyspozycji, za wyjątkiem tych z ON. Sam teren stacji równo wyłożony kostką brukową, czysto, nieopodal kasy kosz na odpadki, wystawione różne płyny motoryzacyjne. Pracownica zaproponowała płyn do spryskiwacza ale podziękowałam, prawie 30,00 zł/5 litrów to bardzo dużo, pierwszy lepszy Supermarket ma o wiele, wiele taniej, zresztą miałam prawie 2/3 zbiorniczka. Bardzo szybko załatwiłam sprawę, może w ciągu 5 minut, niezbyt usatysfakcjonowana cena ale przynajmniej w sympatycznej atmosferze. To też ma swoje zalety obsługi i czasem „przesłanie” mankamenty np. cenowe.

DORA_1

29.10.2011

ORLEN

Placówka

Nie zgadzam się (1)
Wracając z objazdowej...
Wracając z objazdowej wycieczki niedzielnej zatrzymaliśmy się tu na Hot Doga, coś do picia i dać upust potrzebie fizjologicznej. W toalecie damskiej, niestety, nic się nie zmieniło – miejsce po wyjętym zamku nadal zapchane papierem, co najmniej dziwne, że jeszcze nic z tym nie zrobiono. Pracownicy powinni się już wstydzić, że o szefostwie nie wspomnę, przecież to stacja przy drodze krajowej, klientów nie brakuje i to często obcokrajowców. Taka jedna stacja z czasem może stać się niechlubną wizytówką kraju „jak nas widzą, tak o nas piszą” - o tym powinni wiedzieć i pracownicy i właściciele. Zarządzający Orlenem w Niemodlinie – Zróbcie coś z tym „Stanem”. Jeden dyskomfort a kładzie się cieniem na całości firmy, chyba nie o to Wam chodzi. Na stanowiskach kasowych dwie pracownice, moją osoba trafiła do Kasi, bardzo sympatycznej dziewczyny, która do Hot Dogów zaproponowała napój, wtedy zestaw jest więcej punktowany więc wzięłam do dwóch sztuk, dwa następne bez napojów 4,49 zł/sztuka, doliczono mi 600 punktów Vitay. Po skasowaniu przygotowała moje zamówienie zachowując zasady higieny, zapytała o rodzaje sosów, oczywiście do każdego były inne wg życzenia każdego z moich domowników. Na koniec życzyła smacznego spożycia i miłego dnia. W zasadzie wszystko byłoby OK. po tej wizycie i ocena też byłaby wysoka ale fakt zamka w drzwiach toalety zaczyna obniżać moją ocenę jakości, bo ile można pisać o jednym defekcie bez skutków poprawy, Aten stan na tej stacji utrzymuje się już od bardzo dawna, jakieś trzy miesiące, jak nie dłużej.

DORA_1

29.10.2011

ORLEN

Placówka

Niemodlin, Opolska 33

Nie zgadzam się (1)
To się raczej...
To się raczej nie zdarza abym o tak późnej sobotniej porze udawała się na zakupy ale dziś się zdarzyło. Biedronka to zawsze dobry wybór zakupowy no i do 21 -ej godziny otwarta. Zapominalscy mogą się tu zaopatrzyć niemal we wszystko w przyjaznych cenach: marchewka 1,97 zł/kg, pietruszka 3,49 zł/kg, jogurty Wyśmienite 0,65 zł/135 g, jogurty Fru Vita 1,99 zł/330 g (tańszych jogurtów nie spotkałam w okolicy), sól 0,69 zł/kg (żaden handlowiec nawet w tej cenie nie oferuje, o niższej nie wspominając), markizy 3,99 zł/250 g ( za kilogram inni „krzyczą” około 20 zł i więcej), likier kakaowy Calidao 19,99 zł/0,75 litra, super cena, warta kieliszeczka na sobotni, filmowy wieczór, niezbyt mocny – jedynie 17%. Z uwagi na późną sobotnią porę klientów kilku – pięciu, może siedmiu. Swoboda poruszania się między regałami zapewniona bardziej niż kiedykolwiek, szerokie alejki nie wypełnione klientami pozwalały jednej z pracownic na prace porządkowe posadzki – jeździła specjalnym urządzeniem czyszczącym. Innych dwóch pracowników uzupełniało towar na półkach, jedna kasa w tym momencie była w pełni wydolna do końcowej obsługi kupujących. Właściwie podeszłam do kasy i od razu tych kilka artykułów miałam skasowane. Kasjerka Joanna z daleka witała uśmiechem i miłym słowem, na koniec zaprosiła na ponowne zakupy. Na jej twarzy nie widać było grymasu ani niezadowolenia z powodu pracy w sobotni wieczór. Każdy pracownik ubrany w odzież firmową w zielono niebieskich barwach. Artykuły poukładane w ładzie i porządku. Byłam w sklepie może 10 -15 minut, właściwie upływu czasu nie odczułam.

DORA_1

29.10.2011

Biedronka

Placówka

Chodzież, Zwycięstwa 18

Nie zgadzam się (4)
Tą sieć sklepów...
Tą sieć sklepów odwiedzam regularnie raz w miesiącu gdy otrzymam ulotkę dla stałych klientów z ciekawymi rabatami i tylko czasami moja wizyta jest ponad – regularna (jak dziś). Jedyny mój cel zakupu to szampon do włosów „Kocham moją planetę”, który wyjątkowo przypadł mi w użytkowaniu. Wprawdzie jeszcze coś tam w domu mam ale skoro przechodząc pasażem handlowym w Auchan trafiłam na ten sklep to zwyczajnie weszłam. Tym bardziej, że jest on tu od stosunkowo niedługiego czasu w miejscu innego zlikwidowanego sklepu. Jak zawsze, gdy wchodzi się do tych sklepów, wita klienta cudowny zapach „kosmetyczny” dopełniony radosną i jednocześnie spokojną atmosferą – kolory stonowanej zieleni dopełnione lustrzanymi ścianami nadają jedyne w swoim rodzaju wrażenie. Do tego porządek wręcz lśniąca czystość i miła obsługa oraz gustowne urządzenie sklepu to chyba wszystko czego potrzebuje klient w czasie obsługi. No zapomniałam jeszcze o cenach i te nie są tu najniższe ale kosmetyki są tego warte, jednak jeśli ktoś regularnie uzupełnia tylko braki to nawet nie jest to aż tak dokuczliwe – wyglądu jak zdrowia, nie zastąpi nic. Pracownica – młoda dziewczyna, ubrana w gustowny fartuszek w tonacji firmowej zieleni, lśniące długie włosy, średni blond, opadały na plecy, związane w tzw. ogon, bardzo sympatyczna twarz z bardzo delikatnym makijażem (tylko po-tuszowane lekko rzęsy, prawie nieznacznie, okulary. Szczuplutka, średniego wzrostu ok. 160 cm. Gdy weszłam zajęta była poprawianiem towaru na półce, natychmiast przerwała pracę i przywitała się. Nie zamierzałam niczego oglądać więc od razu zwróciłam się do niej z konkretem zakupowym i tu pech, okazało się, że te szampony się skończyły. Cóż, artykuły w sklepach mają to do siebie, że klienci je kupują i czasem czegoś braknie. Pracownica oczywiście proponowała inny z szerokiej gamy lecz ja podziękowałam. Zaprosiła oczywiście po niedzieli, podziękowałam. Specjalnie mnie to nie zmartwiło bo jeszcze miałam w domu trochę ale gdyby był to bym kupiła. Po raz pierwszy byłam w Yves Rocher w tym miejscu i od razu „klops”. Podobno złe początki wróżą dobrą współpracę. Sieć tych placówek handlowych znam i na pewno będę w nich kupować.

DORA_1

29.10.2011

Yves Rocher

Placówka

Bielany Wrocławskie, Francuska 6

Nie zgadzam się (1)
W czasie wizyty...
W czasie wizyty w Parku Handlowym Auchan to najczęściej ostatni punkt w którym zazwyczaj bierzemy (moja rodzina) kubełek na wynos składający się z 15 -tu Hot Wings –ów i porcji frytek. Te smażone skrzydełka z kurczaka to prawdziwy rarytas jakiego domowym sposobem nie jestem w stanie przygotować (pewnie jeszcze mało umiem). Gdy podeszliśmy do stanowiska obsługi, pracownica Paulina obsługiwała grupkę młodych osób, którzy nie za bardzo byli pewni co chcieliby zjeść spośród dość bogatego asortymentu. 4 czy 5 stanowisk do obsługi, czyściutko, na rusztach pachnące porcje, świeżo smażonych kawałków mięsnych. Nie czekaliśmy bo wyłoniła się z zaplecza druga obsługująca Klaudia, która zajęła się nami. Do kubełka (21,99 zł/kubełek) zaproponowała jeszcze dodatkowo trzy Hot Wings -y w cenie 2,99 zł. Naturalnie, że wzięłam, przygotowywane tutaj porcje kurczaka nie mają sobie równych. Kwota 24,89 zł, którą zapłaciłam za wszystko, warta jest jakości.. Pracownice to młodziutkie, drobnej budowy, niewysokie dziewczęta, ubrane w odzież firmową, dziś akurat dziewczyny były w spodniach, taki obrazek zastałam chyba po raz pierwszy bo dziewczęta zawsze były w spódniczkach i myślałam, że to jest tak tu przyjęte. Nie żebym miała coś przeciwko spodniom u kobiet, nie traktuję tego jako ujmy. Dziewczęta miłe, sympatyczne, uśmiechnięte, widać że praca dla nich to przyjemność. Na koniec obsługi Klaudia życzyła miłego dnia i smacznego z uśmiechem i serdecznością w głosie. Szybko, sprawnie, miło i serdecznie. Taka obsługa to życzenie każdego klienta.

DORA_1

28.10.2011

KFC

Placówka

Wrocław, Francuska 6

Nie zgadzam się (2)
Ten sklep w...
Ten sklep w pasażu handlowym Auchan oferuje artykuły dziecięce i taki też zamiar zakupu mnie tu „wepchnął”. Poszukiwanie piżamy z autkiem Zygzak Mc Queen zakończyło się właśnie tutaj, choć ceny mnie trochę „zmroziły” bo 51,70 zł za piżamę dziecięcą to już przesada, ale niestety dzieciom oczy się „zaświeciły” i raczej odwrotu nie było. Patrzeć na radość dziecka to „zjawisko” niepowtarzalne, tym bardziej że chwilę temu na hali sklepowej Auchan zakupiłam skarpetki z takim samym zdobieniem. Z trudem przełykając ślinę i mieszanymi uczuciami zapłaciłam za dwie piżamki ponad 100 zł. Trudno. Pracownica Karolina, bardzo sympatyczna młoda dziewczyna, do której zaraz po wejściu zwróciłam się z pytaniem czy mają oczekiwany przeze mnie artykuł, z uśmiechem potwierdziła i zaprowadziła do stojaka z tym asortymentem. Ubrana schludnie, zadbana, miła o bardzo sympatycznym tonie głosu (niektórzy to po prostu mają), szybko, w kilku słowach wzbudziła coś w rodzaju „ufności” u dzieci. W sklepie pełen komfort poruszania się między stojakami z ubrankami, głównie kurtki ale rajstop, śpiochów, spodni, sweterków i innej odzieży dziecięcej też nie brakowało. Wszystko wyeksponowane asortymentami. Na stojaku do którego zaprowadziła mnie pracownica były tylko piżamki, obok ubranka dla maluchów. Przed wejściem do sklepu witryny wystawowe z ubranymi manekinami w odzież jesienno – zimową co akurat jest na czasie. W sklepi byłam może 10 minut, zakupu od dawna szukanego dokonałam i choć cena nie do końca mnie cieszyła to jednak wizytę muszę uznać za owocną.

DORA_1

28.10.2011

5.10.15.

Placówka

Wrocław, Francuska 6

Nie zgadzam się (2)