Ocena dotyczy jakości promu Polskiego armatora Polferries oraz jakości świadczonych tam usług. Jedzenie bardzo drogie i niezbyt smaczne. Zamówiłem schabowego, który wyraźnie smakował jak ryba (widocznie smażony na tym samym oleju). Sklep bezcłowy, którym nabiera się ludzi. Ceny dużo wyższe, niż w zwykłych sklepach na lądzie. Na plus zasługuje punktualność oraz czystość w kabinach, co dotyczy zresztą wszystkich armatorów na linii Polska - Skandynawia. Klimat na promie porównałbym do tego z czasów PRL w słynnym "Misiu". Więcej razy tamtędy nie popłynę. Ocena ta dotyczy trasy Świnoujście - Ystad. Trasa Gdańsk - Nyneshamn jest nieco lepsza (lepsze wyposażenie i jedzenie).
Wysoka jakość świadczenia usług, bardzo kompetentna obsługa i fachowe doradztwo. Ekspresowa zmiana rezerwacji na 1,5 godziny przed odpłynięciem promu bardzo mile mnie zaskoczyła. Dzięki tej firmie udało mi się zaoszczędzić wiele pieniędzy a także cennego czasu. Spotkałem się tam z rzadko spotykaną jakością usług.
Podczas podróży po Polsce rezerwowałam z narzeczonym hotele przez stronę internetową hotels.com. W żadnym z hoteli nie było z tym problemu poza jednym - hotelem Polonez w Poznaniu. Pani Kasia, będąca na recepcji, najpierw nie mogła znaleźć naszej rezerwacji, twierdząc że jej nie ma, po czym poprosiła nas o voucher, którego nie wydrukowaliśmy. Po pięciu minutach ciszy miedzy nami zaproponowałam, że jak nas dopuści do internetu, to wydrukujemy jej ten voucher i może będziemy mogli się wreszcie wprowadzić do pokoju, który już był zresztą opłacony. Recepcjonistka łaskawie wskazała nam drogę do komputera. Po wydrukowaniu vouchera Pani Kasia stwierdziła, że to nie jest numer rezerwacji w ich hotelu po czym poprosiła mojego narzeczonego, na którego nazwisko była rezerwacja o paszport. Zanotowała sobie potrzebne dane i dostaliśmy klucz do pokoju. Gdy otworzyliśmy drzwi buchnął w nas nieprzyjemny zapach tanich męskich perfum a widok z okna powalił nas na kolana: cmentarz. Nie wspomniałam jeszcze, że zarezerwowany mieliśmy pokój de lux. W pokoju mieliśmy malutką łazieneczkę, zamykaną drzwiami przesuwnymi w stylu szaf Komandor, łóżko z pościelą niepewnej świeżości, sofę w kwiaty i telewizor. Na szczęście spędzaliśmy tam tylko jedną noc. Rano, gdy wyprowadzaliśmy się z pokoju, spojrzałam na karty meldunkowe, które dostaliśmy. Okazało się, że nazwisko, na które mieliśmy rezerwację było źle napisane przez naszą recepcjonistkę!!! A wzięła rano od nas paszport, mogła sobie przeliterować! Oczywiście przy wymeldowaniu okazało się, że pokój, który dostaliśmy to nie był rezerwowany przez nas de lux, a standard. Szkoda słów.
Przyjechałam do hotelu chwilę przed narzeczonym, mimo iż rezerwacja była na jego nazwisko, bez problemu dostałam klucz do pokoju. Pan obsługujący mnie był przesympatyczny i bardzo grzeczny. Poinformował mnie o wszystkim i wskazał drogę do pokoju zapewniając, że w razie jakichś problemów, obsługa jest do naszej dyspozycji. Nie było także problemu z dostępem do internetu, wynajmem samochodu oraz przechowalnią bagażu. Przy zamawianiu posiłków do pokoju obsługa była bardzo sprawna i uprzejma.
Po podjechaniu na stację, zatankowałem auto. Akurat nie było kolejek (chociaż to różnie bywa). Przy kasie już gorzej. Rozmawiający ze sobą ekspedienci, gdzieś w kącie, po chwili zebrali się do kasy i obsłużyli. Sama obsługa za to w 100% pozytywna.
O podanej godzinie weszłam do salonu i zaczęłam oglądać zegarki a następnie biżuterię. Obsługa salonu w osobie uśmiechniętej pani sprzedawczyni podeszła do mnie i zapytała, czy może mi w czymś pomóc? Ponieważ odmówiłam, jednocześnie informując, że na razie się rozglądam, Pani dyskretnie się oddaliła. Po kilku minutach widząc, że przyglądam się dłuższy czas gablotce z broszkami, pani podeszła do mnie ponownie z zapytaniem, czy może mi coś wyciągnąć z gablotki w celu dokładniejszego obejrzenia. Poprosiłam, więc o pokazanie jednej z broszek, następnie podziękowałam za pokazanie i kierowałam się do wyjścia. Sprzedawczyni odprowadziła mnie uśmiechem do drzwi, zapraszając ponownie do odwiedzenia salonu. Było mi bardzo miło.
Miła obsługa choć zdarzają się wyjątki. Praca ochrony natomiast fatalna. Młodzi chłopcy, zatrudnieni na tych stanowiskach, zamiast zajmować się tym czym powinni - czyli pilnować szeroko rozumianego porządku, podrywają hostessy, pracownice a nawet klientki. Towary są porozrzucane po całym markecie (np. w proszkach do prania możemy znaleźć zeszyt i banana a w dziale z odzieżą istny chaos). Porządek panuje jedynie w miejscach, gdzie są pracownicy na stałe - czyli wydzielonych stanowiskach. Wielokrotnie natknąć się można na uszkodzone produkty bądź pootwierane opakowania - ochrona bowiem jest zajęta czym innym. Ceny często są nieaktualne bądź widnieją nie na swoich miejscach. Co prawda są czytniki cen, jednak to nie usprawiedliwienie. Sztuczne oświetlenie przyprawia o zawroty głowy a w kółko powtarzane reklamy o mdłości. Stąd niska nota.
Odwiedziłem kawiarnię o godzinie 11:10, zamówiliśmy 2 szarlotki, 1 sernik, kawę i 2 herbaty. Napoje otrzymaliśmy w ciągu 5-10 minut, po 25 minutach okazało się, że sernika już nie ma, szarlotki otrzymaliśmy o 11:55 po upomnieniu się, że za chwilę rezygnujemy. W lokalu było może jeszcze z 5 osób, więc dużego ruchu nie było.
Zakupy robię przeważnie w innym z marketów, ze względu na nie najniższe ceny. Przekonałam się jednak, że gdyby nie wyżej wymieniony fakt, ciężko byłoby się do czegoś, mówiąc kolokwialnie, "przyczepić". Towar w tym markecie poukładany jest dość sensownie i przejrzyście. Obsługa bardzo pomocna - jeśli mimo wszystko klient miałby problem ze znalezieniem czegokolwiek zostanie mu z pewnością udzielona pomoc. Kasjerki pracują sumiennie, są uprzejme. Raczej nie trafiają się tam produkty przeterminowane. Ocena więc pozytywna.
Wizyta polegała na zamiarze kupna telewizora.W sklepie przebywało dwóch sprzedawców, którzy od razu zareagowali na moje wejście, obsługiwał jeden z nich, polecając kilka marek telewizorów i jednocześnie pytając o moje wymagania, przedział cenowy, częstotliwość oglądania aby móc polecić odpowiedni model bez przepłacania. Sprzedawca był miły, sprawiał wrażenie kompetentnego, chętnie uzupełniał swoje informacje aby nie wprowadzić mnie w błąd.Jakość obsługi odpowiada mojej ocenie: pracownik umiał doradzić rzeczowo i zrozumiale, efektem czego był zakup sprzętu.
Celem wizyty było kupno monitora komputerowego. Niestety, konieczne było szukanie sprzedawcy, od którego można by się czegoś dowiedzieć. Jeden z pracowników nie wykazał zainteresowania, tłumacząc się brakiem znajomości branży, poprosił kolegę. Drugi pracownik był uprzejmy, polecił monitor niedrogi, sprawdzony, który sam kupił. Chętnie sprawdził funkcje monitora w internecie, które nie były opisane, podłączył monitor w celu sprawdzenia obrazu. Zapakował towar i czekał w miejscu, w którym prezentował towar.
Spędziłam w tym lokalu prawie całą noc - przez cały ten czas nie byłam świadkiem ani jednej niepokojącej sytuacji. Obsługa była bardzo miła, na stolikach i za barem panował należyty porządek. Szkło, w którym podawane były napoje było czyste, popielnice wymieniane regularnie. Bardzo dobra muzyka, miła atmosfera. Mimo, że nie ma w tym lokalu specjalnie wydzielonego miejsca do tańca, obsługa nie miała nic przeciwko temu aby klienci sami przesunęli stoliki, by móc sobie takowe zapewnić. Pełna "współpraca" klienta z pracownikiem ;) W tym miejscu nie można było zauważyć niepełnoletnich - pijących alkohol. Odpowiedni nadzór ochrony zapewniał poczucie bezpieczeństwa. Wysoką ocenę uzasadniam bardzo dobrym samopoczuciem moim jak i sporej gromadki znajomych, miła obsługą, sprawną ochroną, ogólnie panującym ładem. To miejsce gdzie człowiek może czuć się spokojny o swoje zdrowie a także dobrą zabawę.
Wchodząc od razu poczułam się zauważona przez sprzedawcę. Dając mi chwilę na rozejrzenie się po lokalu, grzecznie spytał, do jakiego celu potrzebuję aparat cyfrowy, czy marka jest dla mnie ważna, kto jeszcze w domostwie będzie obsługiwał sprzęt, czy w ogóle orientuję się na czym polega różnica w jakości robienia zdjęć. Ekspedient bardzo sprawnie, choć troszkę za szybko przekazywał informacje na temat funkcji dodatkowych danego modelu. Kiedy zrozumiał, że jestem zdecydowana na kupno aparatu, tylko waham się odnośnie modelu, zachowanie jego było zbyt pewne siebie. Spieszył się, żeby zająć się kolejnym klientem. Transakcja bardzo dobrze rozpoczęta, skończyła się bez euforii, która powinna towarzyszyć klientowi po zakupie.
Przestronnie, czysto, można bez problemu wjechać wózkiem z zakupami spożywczymi z Auchan, w którym siedzi dziecko. Niecałą minutę po tym, jak podjechałam do regału z obuwiem dziecięcym pojawiła się osoba z pytaniem: "W czym mogę pomóc?". Sprzedawca polecił dwie firmy produkujące buty z atestami dla dzieci i zaproponował zmierzenie długości i tęgości stopy dziecka - wyszło 23 medium. Sprzedawca przyniósł dwa modele bucików o takim właśnie rozmiarze. W związku z tym , że jedne z nich wypadały trochę mniejsze zdecydowaliśmy się na większe i mam nadzieję, że dziecko będzie chodzić w nich całą jesień. Pani, po dokonanym przez nas wyborze zaprosiła nas do kasy, gdzie bezproblemowo dokonałam płatności kartą. Przede mną stała jedna osoba. Pani w kasie pożegnała nas z uśmiechem.
W podanym terminie przebywałem na bankiecie w tym hotelu. Obsługa starała się jak mogła, by dogodzić wszystkim gościom poprzez wymianę kieliszków jak i nie dopuszczała do zapełnienia popielniczek. Uśmiech na twarzach personelu pozwalał na dobrą zabawę jak i również udzielał się nam, czyli gościom.
Centrum Handlowe TADEUSZ na ulicy Matejki należy do sieci trzech spożywczo - przemysłowych marketów jaworznickich.
Jest położone w niewielkiej odległości od centrum miasta, na jednym z osiedli. Obok znajduje się parking na kilkanaście samochodów. Sklep zajmuje dosyć małą powierzchnię, dlatego trzeba czekać na koszyk i przeciskać się przez tłum klientów. Obsługa niemalże non-stop układa towar na półkach, więc jest on dostępny cały czas a asortyment jest dosyć duży. W dniu dzisiejszym personel zachowywał się jednak dosyć głośno, rozmowy prowadzone między pracownikami dotyczyły także spraw prywatnych, co niekoniecznie interesowało klientów. Osoba układająca towar na półkach nie usunęła się, żeby udostępnić produkty. Pomimo dosyć dużej ilości klientów otwarta była tylko jedna z dwóch kas. Kasjerka nie witała klientów, była obojętna, nie zaprosiła na początek kolejki kobiety w bardzo zaawansowanej ciąży.
Pokusiłem się dzisiaj o zajrzenie do sieci restauracji McDonald`s - a konkretniej jednej z nich. W Kielcach. Dokładniej chodziło mi o sprawdzenie jakości obsługi w punkcie McDrive. Zostałem przywitany przez bardzo sympatyczną Panią wielkim uśmiechem. Zaproponowała mi kilka ciekawych pozycji w menu (restauracje sieci McDonald`s mają świetnie wyszkolonych pracowników w kwestiach doboru ciekawych produktów, jak również przedstawieniu ich składu). To jest rewelacyjne. Potrafią naprawdę dobrze dobrać produkty. Jestem jak najbardziej zadowolony z jakości obsługi punktu McDrive.
O wskazanej porze starałem się zarejestrować telefonicznie do lekarza I-go kontaktu. Pani, która odebrała telefon nie przedstawiła się a nawet nie oznajmiła, jaka to przychodnia. Chciałem zarejestrować się do swojego lekarza, jednak nie było do niego miejsca. Zapytałem się, jaki lekarz dzisiaj jest wolny? Usłyszałem jakieś nazwisko, że przyjmuje od godziny 15.00, po czym pani się rozłączyła. Oczywiści po takiej rozmowie odechciało mi się wizyty w tej przychodni. Poza tym nie wiem nawet czy na pewno zostałem zarejestrowany i do kogo.
Podczas wizyt w salonach samochodowych najczęściej oceniam podejście do klienta. Nie lubię czuć się osamotniony. Najlepiej, jak sprzedawca udziela zdecydowanych i rzeczowych odpowiedzi. W salonie Fiata i Alfa Romeo właśnie tak się dzieje. Nigdy nie czułem braku kontaktu ze sprzedawcą. Nigdy też nie dano mi odczuć pośpiechu i braku zainteresowania. Zdecydowanie poziom obsługi oceniam na bardzo dobry.
Udałem się na zakupy do centrum handlowego Auchan. Stojąc w kolejce do kasy, zwróciło moją uwagę następujące zajście: kasjerka (starsza kobieta) "obsługiwała" klientów strasznie powoli, można rzec: flegmatycznie. Doprowadziło to do tego, że w momencie utworzyła się gigantyczna kolejka, w której trzeba było odstać przynajmniej 15, 10 minut. Kasjerka wypowiadała wymuszone "dzień dobry, dziękuje" i nic poza tym, zero uśmiechu czy jakiejś inicjatywy ze swojej strony. Trzeba jeszcze dodać, iż kas było czynnych niewiele, co utrudniało klientom zakupy.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.