Weszłam do sklepu Intersport w poszukiwaniu prezentu dla brata. Od razu podeszłam do obsługującego tam pana i zapytałam się wprost o pomoc. Nie znam się za dobrze na ubraniu narciarskim, a sklep był duży i nie chciałam tracić czasu na poszukiwania. Pan był uprzejmy. Pokazał mi produkty, opisał, pomógł wybrać rozmiar. Dostępnych było zaledwie kilka modeli, dość drogich. Podziękowałam mu i wyszłam. Ogólnie obsługę klienta w sklepie wspominam dobrze, sporzedawca był bardzo pomocny.
Poszłam do tego sklepu Lidl po raz pierwszy. Jest on usytuowany w bardzo dogodnym miejscu dla klientów przyjeżdżających samochodami, ale niewygodny dla pieszych - daleko od głównej drogi, pod górkę, blisko jeden przystanek na żądanie z autobusem kursującym co godzinę. Na zewnątrz znajdował parking dość przestronny i czysty. Przed drzwiami ustawiono gablotę z aktualną ulotką sklepową. Drzwi były przesuwane automatycznie. Weszłam do środka bez koszyka na kółkach i niestety nie znalazłam żadnego małego, który mogłabym ponieść w ręce. Sklep był naprawdę czysty,aż lśnił. Produkty posiadały duże podpisy z cenami i zostały równo ułożone. Lidl miał wiele produktów własnych i niewiele firmowych. Do kasy nie czekałam długo. Kasjerka była bardzo miła i uprzejma. Nabiła produkty na kasę, a następnie wydała resztę, paragon i życzyła miłego dnia.
Zajechaliśmy na stację BP pod Ostródą. Paliwo dało się nalać bez
problemu, ale zakupy w kawiarni były koszmarem. Najpierw stałam chyba 10 min. pod okienkiem kawiarni w oczekiwaniu na powrót obsługującej pani. W końcu zapytałam się przy kasie obok, czy ktoś tam podejdzie. Pan odrzekł, iż obsługa jest przy każdej kasie. Poczekałam więc w kolejce. Ten sam pan był po chwili nieuprzejmy, ponieważ zamiast od razu kupić, zapytałam się wpierw, czym różnią się pizze. Dla pana operowanie nazwami było oczywiste, a ja nie zauważyłam tych naz wywieszonych przy kawałkach pizzy wystawionych. W końcu zapłaciłam, a pan włożył kawałki pizzy do
pieca. Po ok. 15 min. poprosiłam o wyjęcie już lekko spalonej pizzy,
która była niezbyt smaczna. Potwornie mnie zdenerwowali ignorowaniem klientów i niemiłym tonem pt. "Prosze szybciej, bo mi pani zawadza".
Decoratif Studio to sklep na stronie www.zaproszenia-slubne.pl, która ma jak sama nazwa wskazuje w swej ofercie zaproszenia ślubne, ale także inne zaproszenia, dyplomy itp. Strona jest przejrzysta, łatwa w obsłudze i ma przyjazną kolorystykę. Oferta zaproszeń jest bogata, obejmuje puste karty oraz możliwość wypisania tekstu. Na stronie można znaleźć przykładowe wiersze, sentencje, teksty zaproszeń na ślub i wesele. Podoba mi się ta strona.
Poszłam po pracy do sklepu Tesco, gdyż wiedziałam, że to ostatnie miejsce, gdzie mogę jeszcze kupić kwiaty na Dzień Matki. Dwa dni wczesniej byłam tam po zakupy i widziałam przy wejściu duże stoisko z kwiatami. Niestety 26. maja było ono już dość puste, co mnie nie zdziwiło. Nie podobało mi się jednak, że część kwiatów przeceniono. Te przecenione wyglądały w większości nie gorzej niż te w pełnej cenie. Kwiaty były powyjmowane z wody i więdły w oczach. Bukiety ze zwiędłymi słonecznikami zdecydowanie odstraszały. Spotkałam dwie pracownice, które zajmowały się stoiskiem z kwiatami przecenionymi. Nawet zapytałam się ich o przecenę. Jedna z nich grzecznie mi odpowiedziała, że w tej chwili tamte kwiaty nie są w żadnej promocji. Podejrzewam, że zostały później wyrzucone.
W końcu udało mi się wybrać róże w miarę nadające się do oglądania i udałam się do kasy. Nie spędziłam w kolejce dużo czasu, zostałam obsłużona sprawnie, bezbłędnie. Nie mam pretensji do obsługi, ale nie podobała mi się sama organizacja. Kwiaty powinno się jednak kupować w kwiaciarni.
Delikatesy znajdują się w centrum handlowym. Są duże i bogate w asortyment, czyste i dobrze oświetlone. Zachęcają do wejścia wyglądem zewnętrznym. Ceny jak to w delikatesach lekko wyższe niż przeciętnie. Szukałam tylko jednego produktu i szybko go znalazłam. Poszłam do kasy i poczekałam w niewielkiej kolejce. Większość kas była otwarta. Pracownicy uwijali się z robotą. Kasjerka nabiła towar, wzięła pieniądze, prawidłowo wydała resztę i paragon. Udana wizyta.
Przeszłam się wraz z narzeczonym po sklepie Ikea. Panował tam znaczny tłok. Oferowany asortyment był albo całkiem ładny i dość tani, bądź kompletnie brzydki, niepraktyczny rodem z lat 70-tych i teledysków Abby. Na szczęście można było coś sensownego wybrać. Trzeba uznać za plus niektóre rozwiązania techniczne. Nawet zakupiłam jedno z nich - podstawkę do ciast i tortów, drewnianą, obrotową. Byłą w przystępnej cenie. Zapytałam sie jednego ze sprzedawców, skąd mogę taką wziąć (zauważyłam ją na ekspozycji). Wskazał mi prawidłowy kierunek, chociaz umieszczono ją także w kilku innych miejscach. Sam sklep znacznie się powiększył od mojej ostatniej wizyty ok. roku temu. W środku zaobserwowałam sporych rozmiarów bar szybkoobsługowy. Przy kasach chwilę czekaliśmy, gdyż panował duży tłok. Kasjerki sprawnie obsługiwały klientów. Przyjęły ode mnie pieniądze, wydały prawidowo resztę i paragon. Uważam tą wizytę za udaną.
Weszliśmy do sklepu z moim narzeczonym, żeby zorientować sięw cenach i ofercie, gdyż niedługo zamierzamy kupić trochę sprzętu. Sklep jest duży i wielobranżowy. Oglądaliśmy stojaki na ścianę dla monitorów. Był ich duży wybór. Zawiodłam się jednak lekko przy półkach z odkurzaczami. Stały tam co prawda jakieś cudeńka, trochę kształtem i wyglądem przypominające maszczyny pogromców duchów, ale samych klasycznych odkurzaczy workowych nie było zbyt wiele. Po pozostałych częściach sklepu przeszliśmy pobierznie. Dość duży wybór był także wśród kierownic do konsoli gier. Nic nie kupiliśmy, więc nie wiem, jak zachowywała się obsługa przy kasach. Ochroniarze wyglądali profesjonalnie.
Restauracja znajduje się w pasażu handlowym Matarnia. Była tego dnia bardzo zatłoczona, zajęliśmy ostatni stolik i widziałam, że kilku klientów czekało z utęsknieniem. W całym pasażu jest jeszcze tylko jedna kawiarnia i chińska restauracja, stąd zapewne to zainteresowanie. Poza tym w samym centrum panował tłok. Wystrój restauracji dość przyjemny, podobny do każdej z tej sieci (kolorowe lampy, stoliki z ciemnego drewna). Asortyment bogaty. Kelnerzy byli bardzo zapracowani, ale tez bardzo szybcy. Długo czekaliśmy na realizację zamówienia, którym była pizza. Dania typowo obiadowe przychodziły szybciej. Niemniej jednak było naprawdę warto, gdyż pizza rozpływała sie w ustach. Była też bardzo sycąca, mimo że wzięliśmy ją na pół. Pieczywo czosnkowe także wyśmienite. Jestem zadowolona z obiadu w tej knajpce.
Spędziłam urocze 2 dni w hotelu Wellness & SPA w Ciechocinku. Przybyłam ok. godz. 12 w piątek 26.03.2010. Na recepcji powitała mnie miła pani praktykantka. Wypełniłam kartę meldunkową. Mój pokój był jeszcze nie gotowy, więc zaoferowano mi inny podobny.
Mój pokój jednoosobowy był bardzo miły, czysty i posiadał wszystko, co potrzeba. Łóżko trochę twarde, chociaż dobrze na nim spałam. Łazienka z wygodnym prysznicem, mydłem, szamponem, a nawet czepkiem kąpielowym. W pokoju znajdował się telewizor plazmowy, z którego nie korzystałam. Był tam rónież balkon z widokiem na park za hotelem.
Jechałam tam na szkolenie, które było bardzo interesujące. Nie miałam czasu skorzystać z zabiegów SPA, a jedynie z basenu. Basen solankowy był mały, ale wyposażony w natryski i nurty o różnej sile. Posiadał jacuzzi. Zasolenie wody było znaczne, co dawało dużą wyporność. Niedaleko basenu znajdowały się leżaki oraz automat z wodą - bardzo dobrze pomyślane, bo przy tak słonej wodzie chce się pić po dłuższym pływaniu. Nie korzystałam z dostępnej tam sauny.
Jedzenie w restauracji było bardzo obfite - oiady składały się z 4 dań (przystawka, zupa, drugie danie i deser). Bardzo smaczne przystawki i drugie dania. Desery nieszczególne - sernik był suchy. Śniadania i kolacje bogate i również bardzo smaczne.
Ceny zabiegów przerażające, jak zwykle wszystko pod nazwą SPA. Jednak bardzo polecam. Mój pobyt był udany.
Poszłam do przedstawiciela firmy ubezpieczeniowej w Gdyni. Wcześniej adres sprawdziłam na stronie internetowej. Punkt jest położony dość w centrum, ale na bocznej ulicy, na parterze domku jednorodzinnego. W środku biuro jest dość przestronne. Znajdują się tam dwa biurka dla dwóch pracowników. Kiedy weszłam do punktu, na miejscu zastałam jedną pracownicę. Jak się później okazało, dziewczyna pracowała tam zaledwie od 2 tygodni i nie wiedziała nic na temat produktu, który kupowałam. Gdy weszłam, usiadłam przy biurku i powiedziałam, iż szukam osobistego ubezpieczenia OC w ramach wykonywanego zawodu. Wiedziałam, że istnieja conajmniej dwie opcje tych ubezpieczeń, ale nie wiedzialam, którą powinnam wybrać. Pracownica przeprosiła mnie i zadzwoniła do szefowej, która podala jej szybko, co należy zrobić. Agentka zaczęła wprowadzać moje dane do systemu komputerowego. Musiała formularz poprawiać trzykrotnie. Ostatecznie, aby nie trzeba było poprawiać kolejny raz wniosku, zgodziłam się nawet zapłacić całą sumę ubezpieczenia na raz, pomimo że zależało mi na rozłożeniu na 2 raty. Wszystko trwało potwornie długo. Pracownica przepraszała mnie i była uprzejma, ale czas wykonywania tych czynności bardzo mnie zirytował.
Po kilku dniach zadzwoniłam do puntu, aby dowiedzieć się, czy wszystko jest w porządku. Rozmawiałam z szefową, która zapewniła mnie o poprawności wniosku.
W czasie wypełniania wniosku należało wpisać pewien numer. Przekonywałam pracownicę, że ja takiego numeru nie posiadam, gdyż ten rejest dotyczy indywidualnych działalności gospodarczych. W rubryke tą wpisano numer moich uprawnień zawodowych. Doszły mnie słuchy, iż najprawdopodobniej wykupiłam zły rodzaj ubezpieczenia. Przepisy są w tym względzie niejasne. Niemniej jednak oceniam swoją wizytę w tej oddziale tej firmy bardzo negatywnie.
Poszłam na zakupy do hipermarketu Tesco. Koszyki były łatwo dostępne przy wejściu, nie trzeba było wkładać monety, aby je odłączyć. Sklep był dobrze zatowarowany, ale brakowało w nim kilku produktów, których szukałam, np. oleju Kuwaskiego, papieru Mola. W sklepie rozpoczęły sie już promocje świąteczne. Dużo produktów żywnościowych jak bakalie, majonezy stało na środku sklepu w głównym ciągu komunikacyjnym. Zauważyłam też dużo hostess zachęcających do zakupu niektórych rzeczy.. Ustawiłam się do jednej z wielu otwartych kas. Nie czekałam bardzo długo. Kasjerka szybko nabijała ceny produktów. Wzięła ode mnie kartę klubową i zeskanowała bez słowa. Nie stanowiła dla niej problemu zapłata częściowo w gotówce, częściowo kartą. Kasjerka wydała mi paragon i pożegnała się uprzejmie.
Sklep empik. com posiada wiele pozycji, nie tylko książek, ale także płyt i różnych akcesoriów. Zamówiłam książkę i lampkę do książek. Ponieważ mam konto w tym sklepie internetowym już od jakiego czasu, samo zamówienie przebiegło bardzo sprawnie. Otrzymałam potwierdzenie na adres e-mail. Dosłownie następnego dnia otrzymałam wiadomość, iż wybrane przeze mnie rzeczy są już do odebrania w wybranym salonie Empik w Gdańsku przy Al. Grunwaldzkiej 141 (Galeria Bałtycka). Odbiór nie stanowił problemu. Jestem zadowolona, że całe zamówienie przebiegało tak sprawnie.
Poczta na ulicy Długiej w Gdańsku jest pocztą gówną. Znajduje się w zabytkowej kamienicy i w środku zachowuje charakter budynku. Drewniane ławki i oprawa okienek oraz stylowy żyrandol bardzo ładnie wkomponowują się w Stare Miasto. Jednocześnie zachowano nowoczesność w postaci numerków automatycznych i wyświetlaczy na okienkach. Dzięki temu nie ma kolejek przy okienkach, a klienci mogą spokojnie zaczekać na ławeczkach.
Weszłam na pocztę z zamiarem wysłania listu poleconego. Wcisnęłam odpowiedni pzycisk i otrzymałam numerek. Nie czekałam długo, ponieważ przede mną były tylko 2 osoby, a otwarto 2 okienka. Gdy nadeszła moja kole, podeszłam do okienka, podałam pani list. Usłyszałam, ile mam zapłacić i podałam banknot. Pani z poczty poprosiła mnie o drobne, którymi niestety nie dysponowałam. Przeprosiła mnie, zamknęła okienko i poszła rozmienić pieniądze. Nie czekałam bardzo długo. Wróicła i niestety wydała mi resztę w złotówkach. Podziękowałam. Pożegnałyśmy się i wyszłam.
Obsługa była szybka i miła, a miejsce ma miłą atmosferę. Przydałoby się więcej takich placówek pocztowych.
Firma Multimedia dostarcza nam telewizję kablową od wielu lat, jeszcze w czasach, kiedy nzywała się SzelSat. Niestety ich usługi pozostawiają wiele do życzenia i dawno zmienilibyśmy dostawcę, gdyby nie fakt, iż mieszkamy daleko od centrum miasta i firmy nie chcą wkopać tu kabla. Multimedia takżenie chciało instalować swojej kablówki, ale okoliczni mieszkańcy wkopali kabel własnoręcznie i na własny koszt.
Od dłuższego czasu nie jestem zadowolona z ich usług. Opłata abonamentowa nie należy do najtańszych. Firma nie pozwala nam zmniejszych pakietu, ponieważ :tutaj dochodzi tylko jeden, największy". Jednocześnie od czasu do czasu sama wyłącza kanały, które nas interesują, jak stało się kilkukrotnie z Eurosportem i nieodwołalnie z kanałem Halllmark. Nie zawsze jesteśmy o tym informowani. Od długiego czasu kanał AXN odbieramy czasowo "śnieżący". Kanały sę zawieszają, nagle obraz staje w miejscu albo znika. Dzieje się to z coraz większą częstotliwością.
Na stronie internetowej firmy nie ma działu "Reklamacje", a na e-amile wysyłane pod wskazany tam adres nie ospowiadają.
Siedzibę posiadaja dużą, w centrum, ale daleko od traktów pieszych.
Co jakiś czas firma dzwoni do nas z ofertą zwiększenia pakietu telewizji kablowej o usługi telefoniczne lub Internetu. Zawsze dzwonią w godzinach do 17h. Jest to zbyt wcześnie, aby w domu znalazły się osoby odpowiedzialne za podjęcie decyzji. Kedyś pewnien pracownik dodzwonił się, gdy wszyscy byli w domu. Mówił szybko, niezbyt wyraźnie. Nie chciał się zgodzić na wysłanie ich oferty na piśmie. Poinformował, iż wszytsko było dostępne w Interniecie i w ich siedzibie. Siedziba jest zamknięta w godzinach, w których moglibyśmy ją odwiedzić. Jednocześnie ów pan umówił się, że wyśle pracownika do nas. Nawet uzgodnił konkretną godzinę i datę. Tego dnia czekaliśmy, ale nikt się nie pojawił. Nikt również nas nie zawiadomił o zmianie terminu spotkania.
Jestem oburzona sposobem, w jaki Multimedia traktują swoich długoletnich klientów. Odradzam tę firmę każdemu.
Po wejściu do budynku udałam się z wypełnionym wnioskiem Clubcard do punktu obsługi klienta. Tam pracownica bez zadawania pytań wzięła ode mnie wniosek i wydała kartę. Spytałam się, czy karta jest już aktywna. Pracownica potwierdziła i poinformowała mnie, że już dzisiaj mogę nabijać punkty za zakupy. Była przy tym uprzejma.
Weszłam do hipermarketu. Wzrok przyciągały wielkie kolumny zniczy (w końcu to 2 dni przed Wszystkimi Świętymi). Poszłam przez sklep w poszukiwaniu zakupów z listy. Nie znalazłam wszystkiego, ale ogólnie wybór był dość spory. W sklepie panował porządek.
Kiedy udalam się do kasy, nie czekałam długo. Kasjerka sprawnie obsługiwała klientów. Była uprzejma. Zapłaciłam i dostałam paragon. Zapakowałam zakupy i wyszłam ze sklepu.
Poszłam z koleżanką do kawiarni Pikawa w Gdańsku. Lokal składa się z przedsionka, gdzie znajduje się lada, przy której przyjmowane są zamówienia. Dalej przechodzi się do dwóch sal. Wzystko jest urządzone w przytulnym stylu. Niejednorodne krzesła i kanapy prosto z rynku staroci lub antykwariatów. Na ścianach wisiała nowa wystawa, obrazy-zdjęcia młodej artystki lokalnej. Za wystrój tej kawiarni należy się wielki plus.
Stanęłyśmy z koleżanką przy ladzie i poczekałyśmy, aż odparują nam okulary, gdyż w środku było znacznie cieplej niz na dworze. Wybrałyśmy coś do picia i jedzenia. Kelnerka przyjęła je uprzejmie. Zapłaciłyśmy osobno. Niestety lokal nie ma już zniżek na kartę Euro<26, jak kiedyś,
Poszłyśmy usiąść. Nie czekałyśmy długo na przyniesienie zamówienia. Napoje były jak zwykle smaczne. Deser o nazwie Bambo wymyślny i trochę zbyt słodki, ale wielki i wart swojej ceny.
Toaleta była czysta. Papieru i ręczników nie brakowało.
Spędziłam tam miło czas i wszystkim szczerze polecam tę kawiarnię.
Poszłam do PUP w Gdyni w celu rejestracji nastawiona na ogromną kolejkę, którą oczywiście zastałam. W urzędzie funkcjonuje automat z numerkami wydawanych kolejnym oczekującym. Krzeseł dla petentów jest zbyt mało. Jednakże najgorsze jest to, iż wyświetlacz numerków nie funkcjonuje prawidłowo. Mój numer nie wyświetlił się, po prostu został pominięty, a kiedy podeszłam do okienka urzędniczka bardzo uprzejmie mnie poinformowała, że nie może się cofnąć. Kazała mi pobrać kolejny numerek. Musiałam przeczekać kolejne półtorej godziny. W tym czasie zauważyłam, że proceder "przeskakiwania" numerków trwa. Czasem kilka numerów pod rząd sie nie pojawiało, a obserwowałam wszystkie wyświetlacze dokładnie. To oburzające!
Ostatecznie urzędniczka załatwiła moją sprawę ze spokojem i cierpliwością. Niemniej jednak wszystko zajęło mi 6 godzin, a to potrafi zdenerwować.
25 października poszłam do Centrum Handlowego Klif w Gdyni w poszukiwaniu podkładek pod talerze na stół w ramach prezentu. Widziałam już wcześniej asortyment sklepu Home&You w Gdańsku zupełnie przypadkiem, ale do ich siedziby w Gdyni miałam bardziej po drodze. Wnętrze sklepu jest wspaniale urządzone. Wszędzie wystawiono towar wysokiej jakości, w przeróżnych kolorach. Wybór pościeli, obrusów i wspomnianych podkładek na stół był ogromny. Towar ułożono w kilku miejscach w dobrze przemyślanych stylizacyjnie kompozycjach, które przykuwały oko. Jednocześnie pozostawiono wystarczająco dużo miejsca dla przechodzących klientów. Towar był niestety w większości przypadków dość drogi, ale znalazły się też produkty na przeciętną kieszeń.
Znalazłam interesujące mnie podkładki, wybrałam odpowiednie kolory i udałam się do kasy. Kasjerka była miła. Nabiła na kasę towar i spytała się, czy chcę do tego torbę za 75 gr. Płaciłam kartą, z czym nie było problemu. Na koniec otrzymałam paragon i kupon zniżkowy (niestety ważny jedynie przez kolejny tydzień). Kasjerka pożegnała się ze mną uprzejmie. Byłam zadowolona z zakupu i obsługi.
Nadano do mnie paczkę za pośrednictwem firmy GLS Poland dnia 14.09.2009. 15.09.2009 przed godziną 8 rano zadzwonił do mnie Pan z tejże firmy i powiedział "Mamy dla Pani paczkę, kurier przyjedzie między 14:30 a 16:30". Powiedziałam, że to niemożliwe, ponieważ nikogo wtedy nie będzie w domu. Poprosiłam, żeby przyjechał później. Mój rozmówca stał się zirytowany i szybkim, niemiłym głosem poinformował mnie, iż to niemożliwe, kurier musi przyjechać między 14:30 a 16:30, a ja najwyżej mogę zmienić adres dostarczenia paczki. Wiedziałam, że będę w tych goddzinach kończyć pracę, potem jechać do Gdańska i załatwiać sprawy w urzędzie i w żadnym wypadku nie zdołam odebrac tej paczki. Poprosiłam o dostarczenie jej do znajomego. Przed godz. 12h zadzwonił kurier i spytał się, czemu nikt mu nie odpowiada. Mojego znajomego nie było w domu, ponieważ kurier przyjechał 3 godziny za wcześnie. Gdybym wiedziała, że mozliwe jest dostarczenie paczki przed godz. 14, poprosiłabym, żeby przywieźli mi ją do pracy. Kurier zostawił awizo w drzwiach z informacją, że dostarczy paczkę następnego dnia między godziną 10 a 12. Przyjechał następnego dnia ok. 16. To oburzająca nierzetelność i do tego nieuprzejma obsługa przed telefon.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.