W sklepie jak zwykle panował nienaganny porządek, wszędzie aż lśniło po prostu. Podłoga była extra czysta, podobnie jak półki sklepowe, bez żadnych śladów kurzu czy brudu. Produkty na półkach były ustawione jak pod linijkę, żadnego bałaganu czy jakiegokolwiek chaosu. Przechadzając się po sklepie zauważyłam, że jest mnóstwo ciekawych promocji i przecen. Między innymi za 2,99 zł można było kupić krem z firmy 4 pory roku, który zwykle kosztuje prawie 4 zł. W promocji była też pasta do zębów Colgate i Blend-a-med, w cenie 5,99 zł. Po sklepie przechadzał się pan ochroniarz, który moim zdaniem trochę za bardzo przyglądał się klientom. Miałam wrażenie, że jestem o coś podejrzana jak tak na mnie patrzył, gdy przeglądałam towary na półce. W czasie mojej wizyty otwarte były dwie kasy i jednocześnie było całkiem sporo klientów w sklepie, ale nie tworzyły się jakieś straszne kolejki. Panie kasjerki bardzo sprawnie i dokładnie obsługiwały klientów. Jednocześnie z niektórymi klientami nawiązywały rozmowę, co było bardzo miłe. Każdego klienta traktowały indywidualnie, były dla nich miłe i grzeczne.
Jest to sklep z odzieżą używaną, a do wejścia do niego zachęciły mnie otwarte drzwi. Dosłownie, bo przechodząc obok sklepu zauważyłam fajne ubrania na witrynie sklepowej i otwarte drzwi. Niestety po wejściu nie byłam zbyt zachwycona. Wszystkie ubrania na wieszakach były strasznie ciasno porozwieszane, dosłownie upchnięte. W dodatku ubrania damskie, męskie i dziecięce były wywieszone razem, wymieszane i tak naprawdę to nic nie można było tam znaleźć. Zaznaczam, że był to sklep z odzieżą używaną, ale niektóre ubrania naprawdę nie nadawały się już do chodzenia w nich. Były strasznie zniszczone, zmechacone, albo porozciągane. W dodatku ceny tych ubrań tez dawały wiele do życzenia. Spodnie jeansowe, ewidentnie zniszczone w cenie 20 zł to na pewno nie jest jakaś super okazja. Jedyna fajną rzeczą, która znalazłam i która jeszcze może nadawała się do chodzenia była kurtka męska w cenie 15 zł. Dostępne były cztery sztuki, każda innego koloru, ale nawet ładnie wyglądały, nie były jeszcze przechodzone. Na terenie sklepu było dość czysto i całkiem przyjemnie, nawet nie było czuć zapachu używanej odzieży, gdyby tylko te ubrana nie były tak poupychane na tych wieszakach. Przy kasie stały dwie panie ekspedientki, które absolutnie nie były zajęte klientami tylko rozmową ze sobą. Zupełnie nie zwracały uwagi na klientów, nie patrzyły nawet kto wchodzi i wychodzi tylko cały czas gadały. Poczułam się zupełnie zignorowana, dlatego też nie zdecydowałam się na zakup żadnej rzeczy.
Jako, że wiosna już niedaleko to zachciało mi się jakiś warzywek. Będąc w galerii weszłam do marketu mając nadzieję, że tam coś znajdę dobrego. Od razu przy wejściu ustawiono dział z warzywami, więc nie musiałam zbyt długo szukać. Na dziale były między innymi ogórki chyba z Hiszpanii, ale niestety ich jakość była mocno niezadowalająca. Kosztowały 2,99 zł za sztukę, więc cena też była mało wiosenna. Ogórki leżały chyba dość długo już, bo były mocno zwiędnięte, niektóre nadgnite i ogólnie niezbyt ładne. Za to obok leżały bardzo ładne i duże pory, po 2,89 zł za sztukę. Były bardzo dobrej jakości, świeże i jeszcze nie przebrane. Muszę przyznać, że sklep czasem oferuje całkiem dobre produkty i spory ich asortyment, ale jest trochę za mały jak na taki market. Klientów jest tam zazwyczaj dużo, a miejsca w sklepie bardzo mało. Wszędzie jest ciasno, nie można spokojnie przejść między półkami, nie przeciskając się z innymi. Za to na półkach panuje zazwyczaj porządek, poza tym na sklepie też nie zauważyłam bałaganu czy chaosu. Wszędzie jest czysto, półki są pozbawione kurzu. Podczas mojej wizyty otwarte były dwie kasy, ale przy każdej i tak stało kilka osób. Panie kasjerki obsługiwały klientów jednak dość szybko i całkiem profesjonalnie. Z każdym klientem rozmawiały, z każdym utrzymywały kontakt wzrokowy i dla każdego były miłe. Ogólnie rzecz ujmując zostałam obsłużona dość szybko i całkiem grzecznie.
Weszłam do sklepu tak z ciekawości, bo ubrania wystawione na witrynie stanowczo zachęcały do odwiedzenia sklepu. Wywieszono tam kolorowe plakaty i fajne ubrania na wiosnę, więc pomyślałam, że coś dla siebie znajdę. Jednak kiedy weszłam do sklepu byłam mocno zawiedziona. W sklepie panowała jakaś dziwna atmosfera, nie było odpowiedniego oświetlenia, można nawet powiedzieć, że było za ciemno. Sklep ma dość duże pomieszczenie, ale było w nim strasznie ciasno. Wszędzie pełno wieszaków z ubraniami, wymieszanych kategoriami, tzn. damskie z męskimi. Nie wiem, może inni potrafią się odnaleźć w tym sklepie, ale ja jakoś nie mogłam. Po dokładniejszych oględzinach zauważyłam, że sklep jest dość dobrze zaopatrzony, ale ceny są po prostu z księżyca, a przynajmniej nie na moją kieszeń. Znalazłam całkiem fajne kurtki damskie w sam raz na wiosenne wypady, ale cena ponad 100 zł to stanowczo nie dla mnie. Rozumiem, że jest to sklep z markowymi ciuchami, ale mogłyby być czasem jakiś promocję dla normalnych ludzi. Dzięki temu sklep mógłby zyskać nowych klientów, niekoniecznie bogaczy. A mówiąc o promocjach to chyba była jedna, spodnie męskie za 100 zł. Asortyment promocji był dość duży, bo aż dwa wieszaki były ciasno zawieszone towarami. Ogólnie asortyment sklepu jest całkiem spory, bo można kupić zarówno bluzki, T-shirty, bluzy, kurtki, ale też buty sportowe. Żeby tylko nie było tak drogo... Jeśli zaś chodzi o obsługę to podczas mojej wizyty na terenie sklepu były chyba 3 osoby z personelu. Miałam jednak wrażenie, że zajmują się raczej sobą nawzajem, a nie klientami. Rozmawiali ze sobą, przekomarzali się, jakby byli na jakiejś imprezie, a nie w pracy. Coś tam przy okazji układali i wywieszali jakieś towary, ale nic poza tym. Ogólnie nie byłam zadowolona z takiej obsługi klienta. No i wyciągnęłam jeden wniosek z tej wizyty: może takie słabe oświetlenie pomieszczenia jest specjalnie po to, by ukryć te wysokie ceny na metkach...
Szukałam jakichś butów sportowych na wiosnę i postanowiłam zajrzeć tez do tego sklepu. W sklepie jak zwykle panował nienaganny porządek, zero jakiegokolwiek kurzu czy brudu. Na półkach ani grama kurzu, to się nazywa czystość! Wszystkie dostępne towary były nienagannie poukładane na półkach, każda miała swoje przyporządkowane miejsce oraz cenę przyklejoną pod podeszwą. Przeszłam się chwilę po sklepie i w oko wpadły mi super torebki damskie, w sam raz na wiosenne wojaże. Ceny nie były aż tak strasznie wysokie, bo w granicach 60-70 zł. Dostępne były różne modele, wielkości, kolory i oczywiście w różnych cenach. Wszystkie były ładnie i luźno wywieszone, więc każdą z osobna można było sobie obejrzeć. Buty sportowe, w poszukiwaniu których się tam udałam tez oczywiście znalazłam. Bardzo dużo różnych modeli, w różnych kolorach i cenie około 80 zł, więc też w normalnej cenie. Na terenie sklepu były aż trzy panie ekspedientki, każda coś tam układała na półkach, ale cały czas zerkały na klientów jakby w oczekiwaniu na niesienie pomocy. Panie były bardzo ładnie ubrane, miały na sobie kolorowe koszulki firmowe. Jedak kiedy oglądałam poszczególne buty i torebki żadna z nich nie zaoferowała swojej pomocy.
Przechodząc obok sklepu zauważyłam, że na wystawie ustawiono najnowsze modele bucików wiosennych. Postanowiłam wejść i rozejrzeć się dokładniej wśród asortymentu. Po wejściu okazało się, że w sklepie wcale nie ma personelu, a przynajmniej takie miałam wrażenie gdy weszłam. Przy kasie nie było żadnej ekspedientki, byli tylko klienci... Nie zważając na to udałam się między półki, by obejrzeć buty. Wszystkie towary były ładnie ustawione na pudełkach i na półkach, wszędzie panował porządek. W sklepie było dość czysto i przyjemnie, pomieszczenie było odpowiednio oświetlone. Wszystkie buty ustawione były kategoriami, kolejno damskie, dziecięce, a po drugiej stronie męskie. Muszę przyznać, że sklep jest dość dobrze zaopatrzony w różnego rodzaju obuwie, nie tylko sportowe. Na półkach znalazłam mnóstwo pantofelków, baletków, botków i przecenionych kozaków. Wśród asortymentu znalazłam całkiem fajne adidaski za niecałe 80 zł. Problem był tylko taki, że niektóre pudełka z butami ustawione były bardzo wysoko i sięgnięcie jednego pudełka groziło przywaleniem osobnika cały stosem pozostałych pudełek. A obsługa, którą w końcu udało mi się zauważyć była wyraźnie zajęta czymś innym. Panie ekspedientki układały w samym rogu pomieszczenia buty na półkach i to właśnie tak wysoko (za wysoko!) i dlatego nie było ich widać przy wejściu. Zdecydowanie były całkowicie pochłonięte tym zajęciem i obsługa klienta nie odgrywała w tej chwili ważnej roli dla nich. Postanowiłam im nie przeszkadzać i nie tracić cennego czasu i szybciutko ulotniłam się ze sklepu.
Wakacje już niedługo, więc trzeba się odpowiednio przygotować ni kupić jakiś przewodnik po Polsce, by nie zaginać podczas urlopowych wojaży. W tym celu wybrałam się do Empiku, by przejrzeć asortyment na odpowiedniej półce. Mniej więcej znam rozkład książek w Empiku, bo dość często tam bywam, więc nie miałam problemu ze znalezieniem odpowiedniego działu. Kiedy znalazłam odpowiednią półkę z jednej strony byłam zaskoczona miło, zaś z drugiej przerażona bałaganem tam panującym. Najpierw powiem o pozytywnych aspektach tej wizyty. Przewodników było naprawdę dużo i to nie tylko o Polsce, różnych wydawnictw, o wielu stronach i poziomach zaawansowania. Muszę przyznać, że takie książki są dość drogie. Zwykły przewodnik, nie zawierający zbyt wielu danych i opisu atrakcji kosztuje prawie 50 zł, zaś taki już trochę lepszy można kupić za ponad 100 zł. Jednak moim zdaniem warto zainwestować w ten droższy, bo będzie służył na lata, ale tez będzie posiadał z pewnością o wiele więcej informacji o atrakcjach turystycznych. No ale teraz o negatywach tej wizyty. Książki na półkach były tak strasznie poukładane, a raczej poprzewracane, dosłownie jakby jakieś tornado przeszło przez te półki. I nikt z obsługi tego nie zauważył, mimo że kilka osób z personelu ciągle przechadzało się między półkami. Kilka pań ekspedientek układało książki na półkach oddalonych od tego działu, ale żadna nie zainteresowała się bałaganem, jaki powstał. Nie lubię jak w ten sposób traktuje się książki, dlatego tez postanowiłam, że wrócę jak książki będą ładnie ustawione. Wtedy na spokojnie będę mogła przeglądać i wybierać odpowiednie sztuki.
Wpadłam do Kauflandu na codzienne zakupy, a tam jak zwykle panował bałagan. Wszędzie pełno palet poustawianych w przejściach, nie można spokojnie przejść i dojść do półek z produktami. Niektóre palety stały sobie same, a niektóre były rozpakowywane przez personel. Zaskoczyła mnie natomiast promocja, która obejmowała między innymi chleb. Zamiast zwykłej ceny 1,89 zł jaka obowiązywała do tej pory ujrzałam cenę 1,68 zł. Może to parę groszy, ale jednak coś. Druga promocja obejmowała soki Garden, które kosztowały 2,79 zł, czyli jakieś 1,20 zł mniej niż zwykle. Kiedy udałam się do kasy musiałam oczywiście sobie poczekać, bo klientów było sporo, a otwarte tylko 3 kasy. Na szczęście pani kasjerka dość sprawnie i w miarę swoich możliwości prowadziła obsługę, dzięki czemu nie musiałam zbyt długo czekać. Kasjerka była dość miła, używała słów grzecznościowych i ogólnie sprawiała dobre wrażenie.
Kiedy weszłam do Takko od razu zauważyłam, że totalnie zmienił się wystrój salonu. Zaprowadzono całkowicie nowy porządek, a wszystkie ubrania zmieniły swoje dotychczasowe miejsce. Przy samej witrynie po lewej stronie umieszczono ubrania dla dzieci, natomiast po prawej ubrania dla kobiet. Ubrania dla facetów wywieszono na samym końcu pomieszczenia, które jest dość duże. W dodatku miałam wrażenie, że trochę zmniejszył się asortyment sklepu, bo środek sklepu zajmowały puste wieszaki, nie było żadnych ubrań. Moim zdaniem poprzedni wystrój sklepu był trochę lepszy, bo ubrania wywieszone przy witrynie zdecydowanie zachęcały do wejścia do sklepu. W sklepie pozostał jednak poprzedni porządek, wszędzie było nieskazitelnie czysto i nie było ani grama kurzu. Ubrania były wywieszono ładnie i równo, bez ciasnego upychania na wieszakach. Zaskoczyły mnie tez fajne promocje, które się pojawiły wraz z nowym wystrojem sklepu. Na przykład znalazłam dla męża fajne koszule na lato, z krótkim rękawkiem za jedyne 40 zł. Asortyment objęty promocję był dość duży, wiele kolorów, fasonów no i prawie wszystkie rozmiary były dostępne. Niezbyt spodobała mi się tylko obsługa sklepu. Ekspedientka dość wolno obsługiwała wszystkich klientów, dobrze że nie był ich zbyt wielu, bo inaczej stałabym w tej kolejce kilka godzin. Ogólnie nie była zbyt miła, nie utrzymywała kontaktu wzrokowego podczas obsługi klienta. I przez cały czas rozmawiała sobie z koleżanką obok układającą jakieś ubrania zamiast patrzeć na klienta. Nie była zbyt profesjonalna i to zadecydowało o tym, że będę rzadziej zaglądać do tego sklepu niż dotychczas.
Zajrzałam tam tak z ciekawości, bo szukałam jakiś fajnych butów do chodzenia po górach. Przy okazji chciałam rozejrzeć się cenowo jak to wszystko wygląda. Z tego co zauważyłam po wejściu do sklepu, to że sklep jest bardzo dobrze zaopatrzony w różnego rodzaju ubrania, buty i sprzęt sportowy. Wszystkie towary są bardzo ładnie ułożone i wywieszone, podzielone kategoriami, dzięki czemu można wszystko bardzo łatwo znaleźć. Asortyment jest naprawdę duży i sklep sprawia wrażenie trochę ciasnego, ale na pewno nie ma tam bałaganu. Można tam kupić zarówno zwykłe koszulki, kurtki, buty różnego rodzaje, jak i rowery i piłki na przykład. Najbardziej przeraziły mnie jednak ceny tam obowiązujące. Nie wątpię, że produkty tam oferowane są naprawdę świetnej jakości i można ich używać przez bardzo długi czas, ale zwykłe adidaski za ponad 300 zł to jednak nie na moja kieszeń. Podczas pobytu w sklepie zauważyłam, że pracuje tam świetna obsługa, która świetnie doradza klientom i co najważniejsze bardzo angażuje się w obsługę. Widać było pasję, która towarzyszyła ekspedientkom i ekspedientom podczas obsługiwania klientów. I właśnie tak powinna wyglądać najlepsza obsługa.
Zajrzałam na chwilę do tego sklepu, bo miałam nadzieję, że pojawiły się jakieś promocje. Niestety mocno się zawiodłam, bo w sklepie były tylko nowości w mega wysokich cenach. W całym sklepie znalazłam tylko dwa stoliki, na których dosłownie były rzucone na kupe ubrania., Na jednym stoliku leżały sweterki po 30 zł, a na drugiej spodnie damskie po 40 zł. Wszystko było wymieszane tak, że nie dało się normalnie wyciągnąć i obejrzeć jednej rzeczy. Poza tymi dwoma wyjątkami na pozostałej części sklepu panował porządek, reszta ubrać była ładnie wywieszona. Asortyment nowości był dość duży, jednak stanowczo za wysokie ceny. Co do obsługi to widziałam tylko jedną panią, która stała za ladą i obsługiwała klientów. Niestety dość wolno prowadziła obsługę, przez co klienci stojący w kolejce zaczynali wykazywać już pewne oznaki niepokoju i znudzenia.
Weszłam do sklepu, bo czasem można tam trafić na fajne przeceny. Na terenie sklepu panował porządek, wszystkie rzeczy były ładnie porozwieszane, uszeregowane kategoriami. Wszędzie było czysto, nie zauważyłam kurzu czy brudu. Niektóre rzeczy były oznaczone jako nowości i naprawdę widać to było z daleka, między innymi po cenach. Pominęłam jednak nowości i udałam się od razu w stronę promocji. Były to trzy wielkie wieszaki, na których porozwieszano dość ciasno różnego rodzaju rzeczy przecenione i to całkiem sporo. Sporo rzeczy można było kupić za 20 zł, na przykład bluzki koszulowe, bluzki bawełniane czy sweterki. Jak na promocję dostępnych było sporo fasonów bluzek i prawie wszystkie rozmiary. Dzięki temu za niska cenę każdy mógł coś znaleźć dla siebie. Szczerze przyznam, że za niewielką sumę znalazłam dla siebie kilka fajnych rzeczy. Mogłam spokojnie poprzymierzać, bo kilka kabin w przymierzalni było wolnych. Na terenie sklepu nie zauważyłam żadnej osoby z personelu, oprócz ochroniarza, który przechadzał się między wieszakami i kontrolował klientów, ale tak nieszkodliwie. Raczej nie przeszkadzało mi to w zakupach i nie czułam się kontrolowana. Kiedy udałam się do kasy musiałam trochę poczekać, gdyż były dwie osoby i też miały trochę zakupów. Panie ekspedientka jednak działała dość sprawnie i profesjonalnie. Obsługiwała klientów, w tym także mnie, bardzo sprawnie, ładnie zapakowywała każde zakupy w torebkę z logo firmy. Każdego klienta traktowała indywidualnie, dla każdego była miła i grzeczna. No i każdego zapraszała na kolejne zakupy.
Kiedy weszłam do Rossmanna jak zwykłe panował porządek, wszędzie było czysto, przyjemnie, a pomieszczenie było bardzo dobrze oświetlone. Na półkach wszystkie produkty były ładnie i równo poustawiane, nigdzie nie zauważyłam bałaganu czy jakiegokolwiek chaosu. Przy samym wejściu do sklepu ustawione były pasty do zębów, a niektóre były dość dużo po przeceniane. Na przykład jeden rodzaj Blend-a-med można było kupić za 5,99 zł, a zazwyczaj pasta ta kosztuje prawie 10 zł. Przecenie podlegały tez pasty Colgate i tez o dobre kilka złoty, tak więc spokojnie opłacało się kupić na zapas. Na terenie sklepu było dość dużo klientów, dlatego też były otwarte dwie kasy, ale i tak ustawiały się ciągle przy nich kolejki. Przy jednej z kas, akurat przy tej, z której ja korzystałam, siedział pan kasjer. Było widać z daleka, że pan jest wyraźnie znudzony takim natłokiem klientów i wcale nie starał się tego ukrywać. Obsługiwał wszystkich jakby z przymusu, bez emocji, bez jakiekolwiek uśmiechu na twarzy. Wcale nie utrzymywał kontaktu wzrokowego z klientami, wcale się nie śpieszył, nie zwracał nawet uwagi na wydłużającą się kolejkę. Dodam, że trochę postałam w tej kolejce i straciłam trochę mojego cennego czasu. Całkowicie ignorował klientów przy kasie rozmawiając sobie chwilami ze stojącym obok niego ochroniarzem. Naprawdę nie spodobało mi się takie zlekceważenie mojej osoby.
Strasznie zgłodniałam podczas biegania po mieście, a akurat przechodziłam obok Aldiego to postanowiłam wpaść na chwilę i kupić coś dobrego na przegryzkę. W sklepie panował po prostu idealny porządek, wszędzie było tak czysto i elegancko. Wszystkie towary na półkach ładnie poustawiano, nie zauważyłam żadnego bałaganu między produktami. Nawet podłoga lśniła czystością. Od razu po wejściu skierowałam się do działu ze słodyczami, gdzie miałam nadzieję znaleźć coś pysznego i taniego. W ofercie sklepu dostępne były batoniki bardzo podobne do typowych Twixów czy Snickersów i kosztowały tylko 0,99 zł. Po spróbowaniu ich mogę śmiało stwierdzić, że nie tylko wyglądały jak oryginalne batoniki, ale też smakowały podobnie, a nawet lepiej. Po przejściu do kasy trochę jednak poczekałam, bo ustawiły się dwie spore kolejki do dwóch otwartych aktualnie kas. Pani kasjerka obsługująca mnie była jednak bardzo miła, zostałam obsłużona w naprawdę profesjonalny sposób. Przez cały czas obsługi utrzymywała ze mną kontakt wzrokowy, działa naprawdę zdecydowanie, nie ociągała się, dzięki temu kolejka przy jej kasie znikała szybciej niż przy sąsiedniej kasie.
Po wejściu do sklepu zauważyłam, że na wieszakach pojawiła się nowa kolekcja wiosenna. Wszystkie towary były ładnie i równo wywieszone w rożnych częściach sklepu, podzielone na ubrania męskie, damskie i dziecięce. W sklepie był utrzymany nie tylko porządek na wieszakach, ale też na przykład na podłodze,która aż lśniła. W nowościach damskich znalazłam mnóstwo kolorowych, wiosennych, cienkich bluzeczek, ale zupełnie nie w moim stylu. Dlatego też bardziej skupiłam się na rzeczach przecenionych. Tam też były fajne i kolorowe bluzeczki z krótkimi rękawkami i na ramiączkach, a w dodatku bardzo tanie, bo kosztowały tylko 19 zł. Oczywiście były dostępne w wielu fasonach, kolorach i rozmiarach. Przechadzając się po sklepie zajrzałam też na dział z męskimi rzeczami, gdzie znalazłam bardzo fajne spodnie za jedyne 40 zł. Niestety podczas tej całej wizyty nie spotkałam na terenie sklepu ani jednej osoby z personelu, której można było by się poradzić czy zwyczajnie poprosić o pomoc. Za ladą stała tylko kasjerka, która czekała aż ktoś przyjdzie do kasy. Moim zdaniem sklep o tak dużym obszarze i asortymencie powinien dysponować znacznie większą liczbą ekspedientek.
Przechadzałam się akurat po galerii handlowej i przechodząc obok sklepu obuwniczego zauważyłam, że na wystawie ustawione są najnowsze modele obuwia na wiosnę. Postanowiłam wejść i obejrzeć dokładniej zarówno buty, jak i ich ceny. W sklepie panował idealny porządek, wszystkie towary były bardzo ładnie i równo poustawiane na półkach i na podestach z pudełek. Przy każdej parze butów była cena, duża i dobrze widoczna. Ponadto w sklepie było bardzo czysto, a podłoga aż lśniła. Na środku pomieszczenia ustawiono nowe modele w okazyjnych cenach. Był tam naprawdę zróżnicowany asortyment, każdy na pewno coś by znalazł dla siebie. Pantofelki damskie były w kilkunastu rożnych fasonach, różnych kolorach, no i oczywiście cenach. Naprawdę rozsądna parę butów można było kupić już za 59 zł, były też za 69 zł, 89 zł. Podczas przeglądania towarów na terenie sklepu zauważyłam, że obsługę klientów prowadzą dwie miłe ekspedientki. Dosłownie prowadziły tę obsługę, bo widać było z daleka ich zaangażowanie i oddanie potrzebom klientów. Same proponowały pomoc, doradzały, pomagały szukać odpowiedniego obuwia. Poza tym były bardzo profesjonalnie ubrane, w kolorowe koszulki z logo firmy i z daleka było je widać. Nie zauważyłam przy kasie żadnej kolejki, bo klienci obsługiwani byli przez ekspedientkę na bieżąco, bez żadnych przestojów, bez zastanawiania się. I właśnie w sklepie o takiej obsłudze aż chce się robić zakupy.
W wyznaczonym przez urząd terminie udałam się na wizytę, bu przy okazji sprawdzić czy pojawiły się jakieś nowe oferty pracy. Oczywiście dość dużo czasu spędziłam w kolejce (konkretnie 30 minut), ale powodem tego była raczej duża liczba petentów, a nie ociąganie się pracownicy urzędu. Przez ten czas miałam okazję trochę rozejrzeć po pomieszczeniu urzędu. Zauważyłam, że wszędzie jest dość czysto i nawet przyjemnie jak na takie nieprzyjemne miejsce. W poczekalni stał stolik i kilka krzeseł, z których swobodnie można było skorzystać w trakcie długiego czekania. Na ścianach i na tablicy ogłoszeniowej wisiało mnóstwo plakatów zachęcających do podjęcia pracy lub udziału w szkoleniach. Kiedy nadeszła moja kolej przywitała mnie miła pani, która nawet próbowała znaleźć mi pracę. Pokazała mi kilka ofert, które trochę pasowały do mojego profilu zawodowego. Niestety musiałam odmówić, gdyż nie miałam wystarczających kwalifikacji do podjęcia pracy na zaproponowanych stanowiskach. W zamian za to dostałam ponowną propozycję od pani, tym razem udziału w szkoleniu. Pani pokierowała mnie do pokoju, w którym odbywają się zapisy na szkolenie różnego typu i co najważniejsze są to szkolenia całkowicie bezpłatne. Byłam bardzo zadowolona z takiej obsługi, bo nie zostałam potraktowana przedmiotowo, jak każdy inny petent, tylko indywidualnie. Przez cały czas rozmowy pani w urzędzie utrzymywała ze mną kontakt wzrokowy, była miła i uprzejma. I co najważniejsze naprawdę zaangażowana w obsługę klienta.
Wpadłam dosłownie na chwilę do marketu, bo miałam nadzieję, że trafię na kilka ciekawych promocji. Kiedy weszłam na teren sklepu zauważyłam, że jest jeszcze promocja „drugi za 1 grosz”, tzn. jeden produkt kupuje się za normalną cenę, natomiast drugi taki sam produkt za przysłowiowy grosz. Przy samym wejściu ustawionych było jeszcze trochę produktów, które obejmowała promocja. Między innymi znalazłam płatki Cornflakes za 7,49 zł z drugim opakowaniem za grosz, podobnie było z kawą Nescafe, tam cena wynosiła 12,99 zł za opakowanie. Na dziale z nabiałem zdążyłam zobaczyć tylko puste półki z napisem, że była tam promocja serków. Niestety nie została już ani jedna sztuka. Przechadzając się po sklepie doszłam do wniosku, że chyba jest jakaś dostawa towaru, Na całym sklepie między półkami naustawianych było pełno palet z towarami, niektóre zwyczajnie zastawiały przejście i do niektórych półek nie można było wcale się dostać. Ogólnie panował jakiś chaos, bałagan czy jak to tam nazwać. Niektóre palety stały sobie tak po prostu, a przy niektórych pracowały osoby z obsługi sklepu. Personel ustawiał na półkach produkty lub układał je w wielkich koszach. Można było poznać personel z daleka, bo każdy miał charakterystyczna koszulkę. Było otwartych kilka kas, ale przy żadnej nie było jakieś długiej kolejki. Zostałam szybko obsłużona przez dość miłą panią kasjerkę.
Wybrałam się do Urzędu Skarbowego oczywiście celem złożenia deklaracji podatkowej. Kiedy weszłam na salę obsługi klienta zauważyłam, że trochę przemeblowano pomieszczenie. Na środku, tak jak przedtem znajdował się wielki stół, przy którym można było spokojnie wypełniać sobie rożnego rodzaju dokumenty. Jednak naprzeciwko wejścia utworzono cztery nowe stanowiska obsługi, z normalnymi stolikami, bez szyby odgradzającej petenta od urzędnika. Uważam, że to dobry pomysł, bo dzięki temu stworzono atmosferę dającą możliwość bezpośredniej rozmowy z urzędnikiem. Pozmieniało się też z tym, że różnego rodzaju druki nie były już dostępne dla wszystkich, tylko trzeba było poprosić o nie w odpowiednim okienku. Na całej sali obsługi klienta było czysto, wszystkie okienka oznaczono dokładnie dzięki czemu nie trzeba było długo szukać celu. Przy okienku, gdzie składano zeznania była bardzo długa kolejka, ale muszę przyznać, że nie czekałam zbyt długo w niej. Obsługujące panie działały bardzo sprawnie, a ponadto wnikliwie sprawdzały oddawane zeznania. Poza tym były miłe, uprzejme i każdemu mówiły dzień dobry. Przy okazji pobytu w urzędzie postanowiłam załatwić jeszcze jedna sprawę, a w tym celu musiałam udać się do innego okienka. Na szczęście nie było tam zbyt długiej kolejki, ale mimo tego dość długo czekałam, bo pan obsługujący klientów bardzo dokładnie tłumaczył każdemu wszystkie szczegóły i zawiłości związane z wypełnianiem druków. Ale ponadto był bardzo miły, pomocny i naprawdę zaangażowany w obsługę klienta. Nie lubię chodzić do urzędów, ale wyszłam stamtąd naprawdę zadowolona.
Weszłam do sklepu, aby sprawdzić czy pojawiły się już jakieś nowe kolekcje butów na wiosnę. Po wejściu okazało się, że nie dość, że pojawiły się nowe buty na wiosnę, to jeszcze są całkiem fajne przeceny. Buty przecenione były chyba z tamtego sezonu, ale całkiem fajne. Najwięcej było balerinek i podobnego typu lekkich butów w cenie około 20 zł. Dodam, że buty były dostępne w różnych fasonach, kolorach i rozmiarach i naprawdę było w czym wybierać. Oprócz takich lekkich bucików dostępne też były pantofelki z nowej kolekcji i tam ceny były już znacznie wyższe. Jednak w cenie do 100 zł można było znaleźć naprawdę fajne fasony w różnych kolorach. Wszystkie buty były ładnie wystawione na półkach po stronie zewnętrznej sklepu i na stolikach znajdujących się pośrodku sklepu. Żaden but nie był pognieciony czy brudny, wszystkie stały elegancko ustawione i każdy miał przyporządkowana cenę. W sklepie było czysto, żadnych śladów brudu czy kurzu. Podczas mojej wizyty w sklepie zauważyłam tylko jedną ekspedientkę, która była zajęta układaniem butów na półce i nie bardzo miała czas dla klientów. Przy kasie, za ladą sklepową nie było żadnej ekspedientki i to trochę wzbudziło we mnie mieszane uczucia co do obsługi. Uważam, że sklep o tak dużej powierzchni i dość dużym asortymencie powinien posiadać co najmniej trzy osoby z personelu, które mogłyby prawidłowo zająć się obsługa klientów.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.