Miałem jeszcze trochę czasu do odjazdu autobusu do Wiednia, postanowiłem więc przeczekać to w Mc Donaldzie. Plusem jest centralna lokalizacja restauracji, w centrum miasta. Pomieszczenie dość duże, ogólnie panował w nim porządek, jedynie toaleta mogłaby być czyściejsza.
Zamówiłem tylko coś do picia - nie było długich kolejek do kasy, obsługujący mnie pracownik był uprzejmy, aczkolwiek widać już było po nim zmęczenie. Napój otrzymałem bardzo szybko, nie mam zastrzeżeń co do jego jakości.
Bardzo miła obsługa. Wszedłem tam zrobić zdjęcie do dokumentu - od razu po podejściu do lady zostałem miło, z uśmiechem przywitany. Pracownicy ubrani w eleganckie stroje firmowe, mają identyfikatory z imionami. Pracownik dokładnie wyjasnił mi jak mam się ustawić do zdjęcia, następnie pokazał mi je na wyświetlaczu aparatu, a że nie byłem zachwycony efektem końcowym zrobił kolejne ujęcia. Następnie wspólnie wybraliśmy najlepsze z nich. Czas oczekiwania na wywołanie bardzo krótki - około 3 minut. Cena przystępna, jakość zdjęcia dobra.
W salonie można też wywołać zdjęcia, zrobić różnego rodzaju gadżety ze zdjęciami, kupić aparat i akcesoria fotograficzne.
Otrzymałem też rodzaj karty stałego klienta. Polecam ten punkt, uprzejma i bardzo profesjonalna obsługa.
Pisałem już o procesie zakupu biletów w Polskim Busie, teraz przyszedł czas na realizację usługi. Korzystałem z przejazdu ich autokarami na trasie Katowice-Wiedeń-Bratysława-Katowice i jestem bardzo zadowolony.
Autobusy są punktualne (w jednym przypadki dojechaliśmy na miejsce nawet nieco przed czasem), ruszają zazwyczaj z dworców autobusowych (łatwo znależć przystanek). Kierowcy uprzejmi, elegancko ubrani.
Pojazdy są nowe, bardzo charakterystyczne - oznakowane dużym, wyrażnym logo firmy, eleganckie, wygodne. Dostępna jest toaleta i darmowe wifi na pokładzie. Siedzenia skórzane, wygodne, jak na autokar przyzwoita ilość miejsca. Ku mojemu zadowoleniu mieli bardzo małe obłożenie miejsc, więc każdy mógł mieć 2 miejsca dla siebie. Ceny biletów kupione w promocji były niesłychanie atrakcyjne. Polecam, to świetny sposób na zorganizowanie sobie niedrogich przejazdów.
Po drodze do domu (wracając z zakupów) podjechałem do KFC. Nie wysiadałem z samochodu, złozyłem tylko zamówienie w drive w celu zabrania go na wynos. Teren zewnętrzy restauracji był uporządkowany, było tam czysto. Nie było kolejki, wiec nie musiałem czekać na złożenie zamówienia i zapłatę. Obsługa sprawna, grzeczna. Na odbiór zamówienia również nie musiałem czekać, otrzymane jedzenie było bardzo ciepłe - gdy wyjmowałem je w domu w dalszym ciągu miało odpowiednią temperaturę.
Sklep mieści się w Pasażu Rondo na pierwszym piętrze. Pomieszczenie nie jest duże, było tam czysto, panował porządek. Dobre oświetlenie. W asortymencie koszule, marynarki, krawaty. Mnie zainteresowały akurat koszule, zwłaszcza te letnie, z krótkim rękawem. Obsługa miła i dość pomocna, aczkolwiek nie wychodząca poza standardy. Ceny kształtują się na średnim poziomie. Tym razem nie znalazłem jednak niczego dla siebie.
Osobiście nie mam kart do Selgrosa, ale zawsze dużo słyszałem o atrakcyjnych cenach w tym sklepie, a że musiałem zrobić duże zakupy, to zabrałem się ze znajomym. To duża hala, część produktów jest w zbiorczych opakowaniach, część też na sztuki. Dokładnie sprawdzałem ceny, bo na początku wydało mi się tanio, ale zaraz dostrzegłem, że spojrzałem na cenę bez VAT. Cena total już niska nie była i szczerze mówiąc towar, który mnie akurat interesowała nie odbiegał specjalnie cenowo od marketów nie hurtowych. Dużą niedogodnością jest konieczność płatności gotówką. Do kas były spore kolejki. Ogólnie sklep mnie nie zachwycił, jakoś nie wydaje mi się, żebym zaoszczędził, więc pozostanę przy normalnych sklepach na przyszłość.
Lokal Cafe&Lunch Filigrando mieści się w Starym Browarze. Pomieszczenie ma ciekawy wystrój. Mnóstwo ozdób, bibelotów, które tworzą ciekawą całość. Jest przytulnie i zacisznie, to fajne miejsce na przerwę w zakupach. Można się tam napić bardzo dobrej, aromatycznej kawy, zjeść coś słodkiego, dostaniemy tam też dania lunchowo-obiadowo. Kuchnia bardzo smaczna. Nie jest tanio, ale ceny też nie są bardzo przesadzone, można się tam udać bez widma bankructwa po zapłaceniu rachunku. Kelnerka obsługująca nasz stolik była sympatyczna, wyczerpująco udzielała informacji na temat menu. Na zamówienie nie trzeba było długo czekać.
Jak mam być szczery to nie do końca rozumiem ideę tego sklepu. Tchibo kojarzy mi się wyłącznie z kawą i tego się spodziewałem, a kawa zajmowała tak naprawdę tylko fragment sklepu. Reszta wypełniona była odzieżą, naczyniami, różnymi artykułami gospodarstwa domowego. Dziwny to sklepu, gdzie kupić można kawę, buty, bieliznę, toster... Ale nie, żeby mi to przeszkadzało, po prostu stwierdzam fakt, że nie wiem o co chodzi. Niemniej muszę przyznać, że najwyrazniej taki zamysł sklepu doskonale się sprawdza, bo w salonie było sporo klientów, którzy z dużym zainteresowaniem oglądali asortyment.
Ja wszedłem do sklepu wyłącznie po kawę - jakiś czas temu dorobiłem się ekspresu ciśnieniowego i chciałem kupić raz lepsze ziarna. Podszedłem zatem od razu do kasy, bo zauważyłem, że kawa mieści się właśnie tam. Pracownica bardzo sympatycznie przywitała mnie, to było miłe przywitanie, wykraczające poza standardowe dzień dobry. Poprosiłem o kawę, uczciwie zaznaczając, że się nie znam i nie wiem którą konkretnie chce. Nie stanowiło to jednak dla pracownicy najmniejszego problemu. Wrecz przeciwnie - ekspedientka wyczerpująco opowiedziała mi o poszczególnych gatunkach i pomogła mi wybrać kawę. Zapytała czy od razu zmielić ziarna. pracownica poinformowała mnie też o programie dla stałych klientów. Moja wizyta zakonczyłam się bardzo miłym pożegnaniem.
Muszę przyznać, że w niewielu sklepach jest aż tak sympatyczna, życzliwa, ciepła obsługa.
Witam serdecznie. Dziękuję za przesłany komentarz. Ideą sklepów Tchibo jest tworzenie miejsca, w którym można zakupic produkty użytkowe, a następnie odpocząć przy filiżance pysznej kawy. Co tydzień zmieniamy nasze kolekcje tak, aby każdy nasz Klient mógł znaleźć cos dla siebie. Pozdrawiamy i zapraszamy ponownie. Tchibo Warszawa Sp z o.o.
Credo odkryłem przypadkiem,...
Credo odkryłem przypadkiem, przechodząc ulicą Wrocławską. Tzn. dosłownie potknąłem się o wystawione na zewnątrz krzesło i zainteresowałem się co to za miejsce. Duże okna były całkowicie otwarte, co robiło fajne wrażenie. Na lokalu były wywieszki o różnych promocjach cenowych, które zachęciły mnie do przyjściu tu w późniejszym terminie i skorzystania z jednej z promocji. Jak postanowiłem tak zrobiłem, udałem się do lokalu na kolację. Wystrój fajny, nowoczesny, ciekawe zdjęcia na ścianach. Obsługa sympatyczna, uprzejma, bez przesadnej sztywności. Jedzenie smaczne, ładnie podane, biorąc pod uwagę, że skorzystałem z promocji to ceny były atrakcyjne. Zapewne jeszcze kiedyś odwiedzę to miejsce.
Rozbolał mnie ząb, więc od razu chwyciłem telefon i zadzwoniłem do dentysty. Dowiedziałem się, że może mnie przyjąć dopiero następnego dnia, więc nie miałem wyjścia – trzeba było ruszyć do apteki po coś przeciwbólowego by jakoś wytrwać.
Apteka jest dość duża, ale czynne było tylko jedno okienko. Było to jednak całkowicie wystarczajace, bo oprócz mnie innych klientów nie było. Pani aptekarka ubrana była w czysty, biały kitel, była serdecznie uśmiechnieta. Wyglądała profesjonalnie i sympatycznie zarazem. Zapytała na jaki ból szukam leku, a następnie doradziła jaki mam kupić preparat. O cenach trudno mi się wypowiedzieć, gdyż leki przeciwbólowe kupuję stosunkowo rzadko, więc raczej nie mam porównania.
Restauracja Mexican balansuje na granicy klimatu rodem z Meksyku i kiczu. Pierwsze wrażenie jest rewelacyjne – w samym centrum poznańskiej starówki wyłania się duża, drewniana brama, niczym żywcem wyjęta z westernu. Wchodzimy na wewnętrzne patio, a tam fontanna, kwiaty, bardzo fajny ogródek jednym słowem.
W środku kolorowo, trochę stylowo, a trochę tandetnie. Meksykańskie ozdoby, puste butelki, zdjęcia typu „wanted dead or alive” itp. Kelnerki ubrane w stroje „hiszpańskie”, te jednak ewidentnie zalatuja kiczem. Ogólnie jednak wrażenie na plus.
Obsługa bardzo sympatyczna, do tego fajna muzyka. Miejscu temu nie można odmówić klimatu i niepowtarzalnej atmosfery.
Ceny przystępne. Jedzenie dość smaczne, ale bez fajerwerków. Jest smacznie, ale kulinarnej ekstazy tu raczej nie przeżyjemy, właściwie smak żadnego z próbowanych tu dań nie zapadł mi specjalnie w pamięć. Nie mniej co pewien czas wracam i wracać będę.
Dodatkową atrakcją może być sernik, który przy dźwiękach wystrzałów przynosi do stolika sam Zorro, ale to robi wrażenie jedynie za pierwszym razem, oglądane po raz kolejny trochę nudzi. Jednak jak ktoś nie był to polecam i polecam również za pierwszym razem ów sernik
Bezpośrednio przed wejściem do sklepu udało mi się zająć dogodne miejsce parkingowe. W środku porządek, towary poustawiane porządnie, ale jak się dokładnie przyjrzeć to gdzieniegdzie dostrzeżemy kurz. Ceny wyraźnie oznaczone przy poszczególnych towarach. Zależało mi na rozmowie ze sprzedawcą i musiałem sporo poczekać, bo akurat wszyscy byli zajęci. Pracownik był uprzejmy, ale nie do końca pomocny, nie wszystkie jego odpowiedzi na moje pytania były wyczerpujące. Tak naprawdę potwierdził to, co już wiedziałem, ale niczego nowego się nie dowiedziałem. Ceny zróżnicowane - niektóre towary w atrakcyjnych cenach, inne w mniej.
Po drodze do Kauflanda podjechałem najpierw do Netto, ale szczerze mówiąc był to raczej stracony czas. W sklepie było dośc brudno i panował tam bałagan. Towary były rozmieszczone w niektórych miejscach w mało, moim zdaniem, logiczny sposób. Asortyment dość ubogi, ceny niektórych rzeczy niskie, ale ogólnie mało zachęcająco. Długie kolejki do kas sprawiły że zrezygnowałem z zakupów i opuściłem salę sprzedaży bez kupienia czegokolwiek.
Starbucks w oczach wielu urósł do rangi prawie kultowego miejsca, a przynajmniej takiego, w którym „wypada” bywać. Ja jednak nie widzę większej różnicy między Starbuksem, a Coffee Heaven czy innymi sieciowymi kawiarniami.
W lokalu jest czysto, wystrój jest przeciętny, to raczej miejsce na szybką kawę, czy nawet wzięcie jej na wynos, niż dłuższą wizytę – spory przepływ ludzi, często kolejka, mało prywatności. Kawy bardzo smaczne, ceny dość wysokie, aczkolwiek porównywalne do innych lokali tego typu. Obsługa uprzejma, zamówienia otrzymuje się bardzo szybko. Charakterystyczne dla tego miejsca jest zwracanie się do klientów po imieniu, co może jest normą w Ameryce, w Polsce wypada jednak nieco sztucznie.
Przed sklepem spoty parking, aby na niego wjechać (a następnie wyjechać) trzeba pobrać bilet.
Przed sklepem dostepne wózki na zakupy. W środku nie do końca czysto, miejscami lekki bałagan. Nie jest najgorzej, ale najlepszego wrażenia wizualnego sklep też nie robi. Część produktów w bardzo atrakcyjnych cenach, na przykład niektóre warzywa i owoce. Warto zwracać uwagę co jest aktualnie w promocji, bo można sporo zaoszczędzić. Kolejki do kas do przeżycia - średnio 3,4 osoby do jednej kasy. Kasjerka pracowała szybko, z klientami nie nawiązywała większego kontaktu poza odruchowym dzień dobry. Sklep wart odwiedzenia ze względu na ceny, przydałoby się jednak żeby popracowano nad porządkiem i czystością w nim.
Mam w Inei internet i telewizję kablową. Bardzo sprawnie podłączono mi obie usługi, nie mam też zastrzeżeń do ich działania. Wygodny sposób przesyłania faktur drogą elektroniczną. Na infolinie dzwoniłem raz, obsługa uprzejma i uzyskałem zadowalajace odpowiedzi na moje pytania. Po dwóch latach korzystania z ich usług stwierdzam jednak, ze oferta przestała być konkurencyjna. Inni operatorzy prześcigają się w promocjach, a w Inei jakby nic się nie działo. Zwłaszcza pakiet telewizyjny wydaje mi się być mało atrakcyjny, szczególnie jeśli porówna się go z promocją oferowaną jakiś czas temu przez ntv. Myślę, że czas zacząć się rozglądać za nowym dostawcą usług internetowo-telewizyjnych.
Czerwone Sombrero to dość fajne miejsce. W lokalu jest czysto, przytulnie, klimatycznie. Drewniane krzesła i stoły, a do tego dużo kolorowych dodatków, które ocieplaja wnętrze. No i oczywiście, jak nazwa lokalu głosi, porozwieszane charakterystyczne kapelusze. Latem można usiąść w ogródku, aczkolwiek nie ma on już takiego charakteru jak wnętrze lokalu.
W menu kuchnia meksykanska, czy raczej, określiłbym to, w meksykanskim stylu. Ceny przystępne. Jedzenie jest smaczne, ale raczej przeciętne, większego wrażenia nie robi. Biorąc pod uwagę ceny warto się tam wybrać, ale nie jest to miejsce dla smakoszy oczekujących wybitnych doznać smakowych. Porcje sredniej wielkości. Kelnerka była sympatyczna, na obsługę nie trzeba było długo czekać, również zamówienia pojawiały się na stoliku bardzo szybko. Sympatyczne miejsce na luzie, jak się nie chce dużo wydać na obiad czy kolacje i nie ma się jednoczesnie wygórowanych oczekiwań to warto odwiedzić Czerwone Sombrero.
Moja dzisiejsza obserwacja dotyczy strony internetowej Ryanair. Z usług tej linii korzystam od dawna, jestem więc czesto na ich stronie. Jakis czas temu wprowadzono na niej pewne zmiany, moim zdaniem na minus. Niedopracowana jest według mnie wyszukiwarka, dobrze byłoby aby można było naraz zobaczyć ceny lotów w większym przedziale niż jeden tydzień. Dodatkowo na stronie głównej jest za wiele różnych bannerów, co wprowadza chaos . Informacje o akutalnych promocjach też mogłyby być czytelniejsze.
Potrzebowałem nowy pasek do spodni – jak potrzeba to do C&A. W pierwszej kolejności skierowałem się do miejsca gdzie wisiały paski w sezonowej przecenie, licząc, że uda się trafić jakąś okazję. Tym razem jednak nie, więc ruszam w głąb sklepu. W sklepie bardzo czysto, porządek. Ubrania poukładane. Fajnie, że mają na jednym z wieszaków koszule powyjmowane z opakowań, specjalnie do przymierzania.
Pasek znalazłem, cena przyzwoita, dość porządnie wykonany. Przy okazji zauważyłem kaszkiet na przecenie, wziąłem go też.
Podchodzę do kasy, akurat nikogo tam nie ma, jedynie inna klientka przede mną. Pracownica zjawiła się po chwili, sympatyczna, miła. Płatność poszła szybko, otrzymałem paragon, zakupy zostały mi zapakowane w torbę.
Bardzo lubię kawiarnię Gołebnik, ale po wczorajszej wizycie, aż się prosi by przyznać ocenę negatywną, w końcu oceniamy tu nie własne sympatię, ale jakość obsługi. A ta zdecydowanie wczoraj nawaliła. Ze względu na ową sympatię daję jednak +1.
Lokal mieści się w podwórzu od ulicy Wielkiej. Jest przyjemny, przytulny, aczkolwiek pewne elementy (np. toaleta) wymagają już niewielkiej naprawy, odświeżenia. Przed lokalem sympatyczny ogródek – parasole, lampiony, kwiaty.
Siadamy w ogródku i czekamy, a kelnera ani widu, ani słuchu. Po 10 minutach decyduję się wstać i samodzielnie wziąć z baru menu, licząc, ze przy okazji ktoś zwróci na mnie uwagę i zaraz podejdzie przyjąć zamówienie – płonne nadzieje. Czas oczekiwania na kelnerkę to kolejne 10 minut. Owszem, pojawiła się w ogródku, ale w pierwszej kolejności po to by zabrać puste naczynia z okolicznych stolikach. Biorąc pod uwagę, że nie używała tacy, tylko nosiła po 2 filiżanki czy szklanki naraz, to zabrało jej to sporo czasu.
Ostatecznie zamówienie złożyliśmy po około 20 minutach od wejścia do lokalu. Kelnerka bardzo sympatyczna, ale tempo pracy nie do przyjęcia.
Czas oczekiwania na zamówienie był już w normie. Mrożona herbata smaczna i orzeźwiająca, natomiast smakowa latte zdecydowanie za słodka. Ciasta dobre, domowe, ładnie podane, duże porcje. Szczególnie zasmakowały mi serwowane do „gruszotki” lody pomarańczowe, z dużymi kawałkami owoców.
Przy płaceniu historia się powtarza – znów bardzo długo trzeba czekać na obsługę, lepiej podejść samemu do baru i zapłacić.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.