Stacja jest bardzo czysta, panował na niej porzadek. Czysto było i przy dystrybutorach, i w środku. Czyste onka w budynku, podłoga. Przy wejściu znajdowały sie aktualne katalogi. Miałem szczęscie bo nie było w ogole kolejek. Pracownica przywitała mnie, szybko skasowała, poinformowała ile mam punktów na karcie i ile otrzymuję za dzisiejsze tankowanie. Kupiłem jeszcze kanapkę i kawę muszę przyznać, że obie te rzeczy były całkiem niezłe, (zwłaszcza kawa), jak na jedzenie na stacji paliw. Gdy odchodziłem od lady kasowej sprzedawczyni pożegnała mnie. Toaleta na stacji czysta, dostępny był papier toaletowy i mydło.
Będąc w Toruniu zrobiliśmy sobie przerwę w zwiedzaniu i udaliśmy się do Manekina. To bardzo miejsce, super zlokalizowane, w samy centrum starówki. Przyjemny wystrój -czysto, przytulnie, króluje drewno, do tego świetne dodatki. Bardzo ładna, stylowa witryna - duże okna w drewnianych ramach, nad nimi pasujący do całości szyld. Całość robi bardzo dobre wrażenie. Obsługa miła i pomocna. Kelnerka bardzo rozmowna, nie spiesząca się, chętnie doradzała. W karce naleśniki na słodko i słono, sałatki, zupy. Jadłem naleśnika z łososiem i meksykańskiego - bardzo smaczne, dobrze przyprawione. Ceny przystępne. Bardzo miła atmosfera, aż nie chce sie stamtąd wychodzić.
Aby podróżować polskim kolejami trzeba mieć bardzo dużo czasu i jeszcze więcej cierpliwości oraz sporą odporność i stres i trudne warunki.
Dworzec w Lesznie jest aktualnie w trakcie remontu, co jak się łatwo domyślić sprawia pewne utrudnienia, aczkolwiek dobrze, że coś robią. Szkoda tylko, że w przejściu podziemnym dalej króluje zapach moczu... Trasa Leszno-Poznań to 69 km, czyli podróż powinna trwać godzinę, półtorej. Niestety pociąg przyjechał z ponad 40-minutowym opóźnieniem, z powodów bliżej nieokreślonych. W pociągu brudno, śmierdzi, gorąco, do łazienki lepiej się nie zbliżać. Tylko bilety coraz droższe...
Do Lidla udałem się skuszony promocją lodów. Przed sklepem czysto, czysto również w środku. Dostępne są gazetki zapowiadające kolejną promocję. W sklepie jest mniej więcej porządek tzn. w niektórych miejscach w koszach a artykułami przemysłowymi jest nieco bałagan. Świeże pieczywo, część wypieków jest robiona na miejscu, trafiłem na gorące rogaliki. Bardzo tani arbuz - 99 groszy za kilogram i spory wybór tych owoców. Sporo artykułów w promocji, między innymi wspomniane na początku lody. Ceny bardzo atrakcyjne. W sklepie sporo ludzi, ale mimo tego nie ma długich kolejek do kas. Kasjerka wita klientów, jest uśmiechnięta. Dzisiaj Lidl stanął na wysokości zadania.
Jak trzeba coś naprawić, odnowić czy przerobić w mieszkaniu, to Castorama jest zawsze pierwszym miejscem gdzie udaje się po niezbędne zakupy. Przed sklepem jest całkiem duży parking, ale mimo wszystko jest on za mały – zaparkować auto udało mi się dopiero przy drugim okrążeniu. Hala sklepowa jest duża, maja wszystkie potrzebne rzeczy, duży wybór. Towar jest moim zdaniem logicznie pogrupowany i ułożony, alejki są dobrze oznakowane, więc nie ma problemu ze znalezieniem niczego. Odnotowałem, ze w sklepie było za mało pracowników. Musiałem poradzić się sprzedawcy w jednej kwestii, niestety wszyscy byli zajęci rozmową z innymi klientami i musiałem sporo czekać na swoją kolej. Do każdej kasy kilka osób, ale szło to szybko. Kasjerka nie przywitała mnie, pierwszymi słowami, które do mnie wypowiedziały były: „kod pocztowy proszę”. Czyżby to taka nowa forma powitania?
Jechałem autokarem linii Simple Express z Warszawy do Wilna. Muszę bardzo pochwalić tego przewoźnika. Czytelna i prosta w obsłudze strona internetowa. Bardzo atrakcyjne ceny biletów, łatwy i szybki proces rezerwacji, potwierdzenie natychmiast przychodzi na maila. Autobus charakterystycznie obrandowany, w dobrym stanie, dość wygodny. Na pokładzie dostępna toaleta, co jest dużym plusem, bo często toalety są, ale kierowcy nie pozwalają z nich korzystać. Sporo miejsc wolnych, więc na jednego pasażera przypadają dwa fotele – można się wyspać. Kierowca uprzejmy i kulturalny, schludnie wyglądający, wita wchodzących i wręcza wodę im mineralną. Na początku trasy z głosników rozlega się informacja na temat przejazdu (podana jest w 4 językach). Autobus punktualnie wyjeżdża i na czas przyjeżdza na miejsce. Polecam – tanio i szybko.
Z gazetką promocyjną w dłoni udałem się do Jyska. Chciałem obejrzeć dwie rzeczy na żywo i jeśli okażą się porządne to dokonać zakupu. Sklep jest dość spory, ale odniosłem wrażenie, że panował w nim lekki bałagan. Generalnie w pierwszej chwili dość trudno zorientować się gdzie się co znajduje, jak dla mnie brakuje logicznego podziału asortymentu. Obszedłem całość, jeden szukany towar znalazłem (ale nie spodobał mi się), drugiego nie mogłem wypatrzyć. Dostrzec nie mogłem też wolnego sprzedawcy – dwoje pracowników było przy kasie, na sali sprzedaży nie znalazłem nikogo. Ze względu na dość długą kolejkę do kasy postanowiłem odpuścić sobie te zakupy, uznałem, ze czekanie jest bezcelowe, bo jest duże prawdopodobieństwo, ze jeśli towaru nie znalazłem samodzielnie, to po prostu go nie ma. Moim zdaniem w sklepie przydałoby się więcej obsługi oraz uporządkowanie, lepsze poukładanie całości. Atrakcyjne są natomiast ceny, zwłaszcza te promocyjne.
Asystowałem Ojcu w wyborze prezentu dla Matki, co szczerze mówiąc jest niezłym wyzwaniem. Salon Kruka jest bardzo elegancki, reprezentacyjny. Jest w nim nieskazitelnie czysto, wszystkie elementy biżuterii i zegarki są super wyeksponowane, równo poukładane. Obsłucha fachowa i bardzo uprzejma. Pracownica zostawiła nam odpowiednio dużo czasu na samodzielnie rozejrzenie się, a potem chętnie pomagała nam coś wybrać. Duży wybór, wyroby efektowne, ładne, da się tam znaleźć coś chyba dla każdego. Niestety to co nam się szczególnie podobało, nieco przekraczało nasze możliwości finansowe. Ostatecznie nic nie wybraliśmy, ale sklep mogę śmiało polecić.
Sporo podróżuję i większość wyjadów organizuje sobie sam. Zależy mi na tym, żeby za jak najniższą cenę znaleźć jak najbardziej dogodne noclegi, w czym bardzo pomocny jest portal booking.com. Znajdziemy tam propozycje zakwaterowania w wielu miejscach świata. Portal zrobiony jest czytelnie, funkcjonalnie. Jest w języku polskim i jest bardzo prosty w obsłudze. Do wyboru mamy rozmaite kryteria wyszukiwania - według ceny, standardu, opinii, popularnosci, odległości od centrum itp. Opisy poszczególnych obiektów są dokładne i szczegółowe, zawierają zdjęcia i pokazują usytuowanie na mapie. Możemy też przeczytać opinie o danym miejscu osób, które korzystały z jego usług. Przy każdej ofercie rzetelne informacje o zasadach rezerwacji i jej zmiany czy anulacji. Szybki proces rezerwacji. Do niedawna przyznał bym temu portalowi najwyższą ocenę, ostatnio miałem jednak poraz pierwszy kontakt z pracownikiem infolinii, z którego nie jestem zbyt zadowolony.
Meze to młodsza i tańsza siostra tawerny Mykonos. Kuchnia grecka w przystępnej cenie. Zamawia się i płaci przy kasie. Porcje nie są zbyt duże, ale biorąc po uwagę jakość i cenę jest to do zaakcpetowania. bardzo miła obsługa. pracownica, u której zamawiałem była uśmiechnieta, miła, pomocna. Jadłem zapiekaną fetę i rybę z grilla - wszystko bardzo smaczne, ciepłe, świeże, dobrze przyprawione. Fajny wystrój - pomysłowo, efektownie, ale jednocześnie na luzie i sympatycznie. No i bardzo czysto. Super miejsce na szybki obiad.
Bardzo sympatyczny, przytulny lokalik. Stylowy, charakterystyczny wystrój - wszystko biało-niebieskie, drewniane, pastelowe stoły i krzesła, malunki i obrazki na ścianach, fajne ozdoby. Murowane przepierzenia dodają intymności, można usiąść tak, by nikt inny nie słyszał rozmowy i nie patrzał człowiekowi w talerz. W menu dania kuchni greckiej, jedzenie smaczne, ładnie podane, niestety dość drogie (najtańsze danie główne kosztuje ponad 30zł). Można też u nich kupić oryginalne greckie produkty np. fetę czy halumi. Obsługa bardzo miła, czasem tylko, gdy w lokalu jest dość pełno, jest dość długi czas oczekiwania na jedzenie. To dobre miejsce np. na randkę.
Słyszałem sporo pochlebnych opinii na temat tego miejsca i w końcu postanowiłem przekonać się na własnej skórze (a dokładniej podniebieniu) czy jest rzeczywiście tak dobrze jak mówią. Zarezerwowałem stolik na kolację, pojechaliśmy. Osobie nie do końca znającej okolicę dojazd może sprawiać nieco trudności. Co prawda po drodze są drogowskazy, ale miałem nieco problemów z dotarciem na miejsce. Hotel jest ładnie położony, w zacisznym miejscu, tuż pod lasem. Przed budynkiem spory parking. Weszliśmy do środka i ... dosłownie zakochałem się w tym miejscu. Świetny wystrój – nowocześnie, pomysłowo, stylowo. Dużo przestrzeni, designerskie dodatki. Obsługa bardzo kompetentna, uprzejma. Zamówiliśmy tzw. „testing menu” czyli mówiąc potocznie po trochę wszystkiego, a cytując stronę internetową lokalu „przekrój przez kartę w mini porcjach, umożliwiający zapoznanie się z paletą smaków oraz najedzenie się do syta”. Z pierwszą częścią opisu się zgodzę, z drugą nie. Otrzymaliśmy miniaturki przystawek, zupy, dań głównych, sorbetu i deseru. W sumie bodajże 8 porcji na osobę. Jedzenie było pyszne, perfekcyjnie doprawione i finezyjnie podane, naprawdę mistrzostwo świata. Do tego bardzo przyjemna atmosfera. Niestety mini porcje były naprawdę mini i mimo zjedzenia aż 8 dań (skosztowania raczej) wyszedłem z lokalu nieco głodny. Zadowolony, ale z brzuchem częściowo pustym. Wiem, że to barbarzyństwo dopychać się po takiej uczcie fast foodem, ale ratowałem się zapiekanką w drodze powrotnej. Polecam jednak to miejsce, warto spróbować czegoś innego (jednak dobrze przed wyjsciem z domu coś przegryźć).
Gabinet mieści się na osiedlu Armii Krajowej w piwnicy bloku mieszkalnego, która została przerobiona na gabinet.
Na pierwszy rzut oka pomieszczenie nie zachęca - nieco obskurna, mało profesjonalna poczekalnia, ale obsługa rekompensuje to z nawiązką. Mimo, że wizualnie gabinet nie zachęca, to i tak daję mu 5 punktów, bo w przypadku weterynarza liczy się do mnie przede wszystkich kompetencja i podejście obsługi, a wygląd poczekalni ma tak naprawdę niewielkie znaczenie.
Chodzę tam z psem regularnie, tym razem byliśmy na szczepeniu. Przyjęły nas dwie panie lekarki - przemiłe, uśmiechnięte osoby z wspaniałym podejściem do zwierzaka. Cierpliwe, łagodne, życzliwe, z dużą wiedzą. Ceny zbliżone do cen w innych gabinetach. Gorąco polecam to miejsce, mają serce do zwierząt. Bardzo podobało mi się też, że zbierają podpisy pod projektem ustawy o zaostrzeniu kar za znęcanie się nad zwierzętami - inicjatywa godna pochwały.
Książki kupuję bardzo często i do Arsenału mam olbrzymi sentyment. Mimo, iż moim zdaniem księgarnia ta nieco pogorszyła się w ostatnich latach, to i tak za każdym razem gdy jestem na Starym Rynku wchodzę do środka. No i zazwyczaj wychodzę z zakupem:)
Efekt ostatniej wizyty - 2 książki w plecaku, portfel uboższy o około 30 złotych.
Wystrój przeciętny, rzekłbym ubogi, ale miła, kompetentna obsługa i ogólnie bardzo fajna atmosfera. Można tam spędzić sporo czasu i nie czuć się zbyt uciążliwym klientem. Wybór niezły, ale w porównaniu np. z Empikiem wysiada. Można znaleźć ciekawe pozycje, ale wielu książęk tam niestety nie ma. Ceny bardzo zróżnicowane. Niektóre pozycje są naprawde tanie, ale niektóre, zwłaszcza popularne nowości są po prostu drogie. Zdecydowanie trzeba przebierać i porównywać ceny.
Fast Food na rogu Wrocławskiej i Starego Rynku. Plusy: lokalizacja, długo otwarte (można zjeść coś w nocy), w miarę czysto (choć nie do końca), dość miła obsługa, niezłe frytki (rzekomo belgijskie).
Ceny jak wszędzie, zbliżone do cen w innych podobnych lokalach. Miejsce to szczyci się frytkami rodem z Belgii - faktycznie, dobre, aczkolwiek sos do nich paskudny, sama chemia.
Miałem szczęście i trafiłem akurat na promocję - duże frytki w cenie małych.
Poza frytkami jakieś kiełbasy, nuggetsy, itp. Widziałem sałatkę - masakra. Na plastikowej tacce kapusta pekińska z kilkoma skrawkami cebuli, pomidora i ogórka.
Wystrój lokalu nieco tandetny. Warto przyjść na frytki, nic innego nie zachęciło mnie do spróbowania.
Bardzo fajna lodziarnia. Ładne miejsce, czyste i to co mnie tam przyciąga - olbrzymi wybór zimnych przysmaków. Dosłownie od wyboru do koloru. Lody na śmietanie i sorbety, owocowe, czekoladowe, kawowe.... Jest w czym wybierać. Wszystkie bardzo dobre, mają nie tylko ładny kolor, ale przede wszystkim naprawdę wyrazisty smak. Można zjeść lody w wafelku albo deser, napić sie też kawy.
Obsługa miła i cierpliwa, panie chętnie podpowiedzą jaki smak wybrać.
Ciąg dalszy poszukiwania nowego laptopa. Udałem się do Media Markt zobaczyć co mają ciekawego. Duży sklep, czysty, uporządkowany. Na pierwszy rzut towaru sporu, ale po bliższym zaznajomieniu się z ofertą stwierdzam, że nic ciekawgo nie proponują. Ceny wyższe niż np. w Saturnie, niezbyt nowe procesory itp. Generalnie oferta zdecydowanie mało konkurencyjna. Trochę za mało też moim zdaniem było pracowników w sklepie - nie udało mi się porozmawiać ze sprzedawcą, bo wszyscy byli zajęci.
Podoba mi się jednak, ze mają w ofercie też płyty - jako wielbiciel muzyki doceniam ten fakt, zwłaszcza płyty w promocyjnych cenach.
Wybrałem się do Saturna, bo dowiedziałem się, ze mają raty 0% i chciałem się dowiedzieć czy są to rzeczywiste raty 0%, czy też są jakieś ukryte koszty dodatkowe. Okazało się, że faktycznie są to rzeczywiste raty 0%, więc promocja atrakcyjna, zwłaszcza, że ceny komputerów (bo to mnie akurat interesuje) były rozsądne. W sklepie spory wybór, czysto, porządek. Minusem jednak były bardzo duże kolejki. Trudno było znaleźć sprzedawce, ale jak go w końcu znalazłem okazał się kompetentny. Mnóstwo ludzi czekało do stanowiska ze sprzedażą na raty. Nie miałem dużo czasu, więc opuściłem sklep, z postanowieniem powrotu do niego po weekendzie.
Duży sklep, panował w nim porządek, było czysto, przyjemnie. Towar porządnie poukładany. Porządne przeceny np. spodnie przecenione z 220 zł na 100, można znaleźć naprawdę niezłe okazje. Wziąłem kilka par bokserek w naprawdę atrakcyjnych cenach i poszedłem do kasy. Czynna była jedna kasa, przede mną była jedna klientka. Pani przede mną chciała coś oddać czy wymienić, zanosiło się więc, że spędzi trochę czasu przy kasie. Widząc to od razu otwarto drugą kasę, tak, że nie musiałam nic czekać. Kasjerka bardzo miła, sympatyczna. Bardzo udane zakupy.
Postanowiłem wybrać się z synem na lody z okazji zakończenia roku szkolnego. Z racji oblężenia stolików wybór padł na leszczyńskie Delicje. Zimą mieliśmy okazję korzystać z ich usług i byliśmy zadowoleni. Tym razem jednak jakość obsługi mocno podupadła. Rozumiem, ruch w interesie tego dnia i częstotliwość otwierania chłodziarki była duża, ale lody dostarczone do stolika był na wpół roztopione. W przypadku lodów z malinami na ciepło ma prawo to mieć miejsce, ale w przypadku pozostałych deserów jest to raczej niewskazane. Czarę goryczy przelało przyniesione piwo. W zamówionym kuflu złocistego trunku brakowało na przysłowiowe dwa palce, parafrazując pewną reklamę. Subtelne zwrócenie uwagi spowodowało tzw. focha na twarzy kelnerki.
Swoistą wisienkę na torcie stanowiło proszenie o rachunek. Aby go uzyskać musiałem przerwać „szczebiot” dziewcząt za stojących przed ladą. Ot Polska rzeczywistość.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.