Zamawiałam wprawdzie telefonicznie, więc o obsłudze za dużo nie mogę powiedzieć, ale zawsze parę rzeczy można opisać. Menu jest bardzo obszerne, szczególnie jeśli na imprezy bo robią nawet w rozmiarze 60 cm. Osoba odbierająca telefon uprzejma, sama udzieliła odpowiedzi o czasie oczekiwania, w większym zamówieniu nie było żadnych pomyłek. Dostawca zmieścił się w podanym przez przyjmującą zamówienie czasie, pizza była ciepła więc wszystko co przy telefonicznym zamawianiu istotne na plus.
Zawsze staram się zamawiać większe pakiety zdjęć w innych miejscach, ale potrzebowałam na szybko wywołać niewielką liczbę zdjęć (ok. 50), więc zaryzykowałam z zamówieniem w Rossmanie. Obawiałam się o jakość, bo kiedyś była dość przeciętna dlatego zamówiłam wersję premium. Aplikacja jest łatwa w obsłudze i informuje o kolejnych poczynaniach przesyłki. Spodziewałam się, że będą następnego dnia od wysłania, ale wieczorem i tak musiałam zajść do Rossmana, więc postanowiłam sprawdzić, czy nie ma mojego zamówienia. Okazało się, że jest a jakość zdjęć bardzo fajna. Szybka doręczenie, zamówienie zgodne z opisem. Byłam zaskoczona na plus, bo kilka temu bardzo zniechęciłam się do zamawiania zdjęć u nich.
Szybko chcieliśmy coś zjeść i udało się. Nie było dużego ruchu, więc szybko zamówiliśmy i otrzymaliśmy zapiekanki. Pani bardzo uprzejma, szybko wydawała kolejne zamówienia. W lokalu było średnio czysto - fakt, większość była efektem pogody, ale też widać było sporo okruchów/składników jedzenia, podobnie na blatach więc czasami ktoś mógłby troszkę sprzątnąć. Ale jak ktoś chce smacznie, niedrogo i szybko zjeść to jest to mały minus.
Nie lubię takich fast foodów, ale jak już zostanę zaciągnięta (w tym przypadku przez siostrę) to coś zawsze zamówię. Niewielkiego, bo wyboru dla wegetarian nie mają, ale na frytki lub małą sałatkę mogę się skusić. Tak było i tym razem. W lokalu był spory ruch, duże kolejki ale jednocześnie były otwarte wszystkie kasy a personel starał się szybko obsłużyć klientów.Zamówione frytki były gorące, widać że świeże a nie leżące przez długi czas. Stoły były czyste, mimo takiego ruchu i ciągłej wymiany klientów. Obsługa się spisała.
Chciałam szybko kupić kilka rzeczy. Soki, które wybrałam były strasznie brudne/zakurzone, więc musiałam wyciągać z kartonu niżej. Zabrudzenia były dość znaczne, dlatego dziwię się, że ktoś wystawia taki produkt spożywczy.. Mogliby chociaż trochę to przetrzeć. Alejki są wąskie, wiec kiedy idą dwie osoby przemieszczanie się nie jest łatwe, a co chwilę w obie strony chodził ochroniarz, który blokował ruch (sklep zamiast dla klientów widocznie jest dla spacerującego ochroniarza). Kolejka spora, a tylko dwie kasy otwarte. Do tego dość dziwnie są ułożone, przez co nie wiadomo, czy jest jedna kolejka, czy dwie i ciągle ktoś się przepychał do poprzedniej. Jedna z ekspedientek do tego obsługiwała znajomego, więc urządziła sobie dłuższą pogawędkę. Fakt, obsługiwała w tym czasie też klientów, ale spowolniało to przesuwanie się kolejki do przodu.
Dzień wcześniej siostra poprosiła o odłożenie tam bluzki. Niestety, nie zdążyła po nią wrócić dlatego poprosiła mnie o kupienie jej. Byłam przekonana, że bluzka będzie już wisiała w sklepie, więc najpierw przeszłam się po salonie w celu znalezienia jej. Niestety, nie wpadła mi w oko, więc poprosiłam sprzedawczynię o pomoc. Pani odłożyła tylko ubrania, które niosła i ruszyła z pomocą. Dobrze znała asortyment, bo po krótkim opisie wiedziała dobrze o jaką bluzkę chodzi i gdzie się znajduje. Szybko sprawdziłyśmy, ale nie było tam rozmiaru, więc pani poszła zobaczyć czy dalej nie jest odłożona. Okazało się, że dalej była. Dzięki szczerej pomocy pani szybko udało mi się znaleźć i kupić tą bluzkę. Plus za wiedzę o tym, co wisi w sklepie.
W sklepie panował spory bałagan. Wiele rzeczy nie miało metek, rzeczy były bardzo ściśnięte co uniemożliwiało wygodne przeglądanie. Po przymierzeniu udałam się do kasy. Kolejka była niewielka, jednak obsługiwała ją chyba dopiero ucząca się dziewczyna, która dość nieporadnie czuła się na swoim stanowisku. Mimo, że w sklepie były jeszcze kilka ekspedientek żadna nie otworzyła drugiej kasy, kiedy np. okazało się, że jedna z rzeczy osoby przede mną nie ma metki, więc obsługująca kasę dziewczyna musiała szukać innych. Trwało to sporo czasu, przez co kolejka zaczęła się przedłużać.
Polecono nam to miejsce kiedy szukaliśmy ofert kredytu hipotecznego. Po wizycie w Ekspanderze nie liczyliśmy na cuda, jednak okazało się, że trafiliśmy na konkretną osobę znającą się na rzeczy. Przedstawiono nam możliwe oferty, odpowiedziano na nurtujące pytanie. Otrzymaliśmy pomoc w załatwieniu wszelkich formalności. Ładny loka, pozwalający na spokojnie przedyskutowanie wszystkich kwestii w normalnych warunkach (nie jak np. w ekspanderze, gdzie siedzi się przy niewiele oddalonych stolikach).
Poszłam do Rossmana kupić głównie podkład. Znalazłam interesujący mnie, jednak nie było przy nich testerów. Znalazłam panią ekspedientkę, która wskazała inne miejsce, w którym znajdowały się testery. Dobrałam odpowiedni odcień, jednak po wyjściu ze sklepu (w innym świetle) zauważyłam, że podkład ma brokatowe drobinki, o których braku zapewniała sprzedająca pani. Wróciłam - nie było żadnego problemu z wymianą podkładu na inny. Oprócz tego kupowałam inną rzecz, a pani pozwoliła skasować obie w jednej kasie (często kosmetyki kolorowe trzeba kasować osobno, więc z 2,3 rzeczami trzeba czekać w dwóch kolejkach). Mówiłam, że bardzo chcę podkład bez drobinek, niestety i tak okazało się, że ten drugi je ma. Mniej widoczne, ale jednak..
Po zakupach zgłodniałam. Zawsze zaglądałam do Fresh point, jednak tym razem skusiłam się North fish. Nie było kolejki, więc na spokojnie mogłam wybrać co chcę kupić. Zadałam kilka pytań odnośnie jedzenia, na które pani uprzejmie odpowiedziała. W między czasie druga osoba sprzątała, więc widać że dbają o czystość.
Zależało mi na kupnie marynarki. Przeszłam się po sklepie, jednak nie znalazłam swojego rozmiaru. Poprosiłam ekspedientkę o pomoc. Pani bardzo chętnie pomogła - sprawdziła, czy nie ma na zapleczu, a potem w systemie sprawdziła czy są dostępne w innym sklepie w pobliżu. Proponowała również wykonanie telefonu, jednak wiedząc, że marynarka jest dostępna w pasażu grunwaldzkim a ja od razu po nią pójdę nie chciałam już dodatkowo fatygować. Dzięki pomocy chwilę później udało mi się kupić marynarkę, nie marnując czasu na szukanie w innych sklepach.
O miejscu dowiedziałam się z Happyday. Mimo częstego przechodzenia tamtędy nie wiedziałam, że jest tam takie miejsce - napisy na szybach są praktycznie niewidoczne. Jako, że w miejscu tym serwowana jest kuchnia wegetariańska zabranie tam męża było bardzo ryzykowne. Szczególnie, że ani na ich stronie, ani w ofercie nie było choćby przykładowego menu. Na miejscu okazało się, że do wyboru są dwie zupy i 3 dania główne. Zamówienie jednak nie było takie łatwe - po obsłużeniu poprzedniej osoby do lokalu weszli znajomi pani właścicielki/kierowniczki(?), więc poszła rozmawiać z nimi. W międzyczasie dość nerwowo dwójka młodszych osób próbowała wydać wcześniejsze zamówienia. Mieli z tym chyba większy problem, panował jakiś bałagan więc stałam przy ladzie z 5-10 minut licząc, że ktoś przyjmie zamówienie. W końcu udało się. Pani obsługująca była życzliwa, uśmiechnięta, jednak niewiele to pomogło po takim czasie oczekiwania. Zanim dostaliśmy jedzenie zdążyliśmy naprawdę zgłodnieć, jednak okazało się, że kucharz również nie popisał się. Po opisach miejsca liczyłam na zdrową żywność, a na talerzu znajdywały się ociekające tłuszczem w niektórych miejscach zbyt mocno spieczone ziemniaki posypane w dużym stopniu spaloną cebulą. Surówka były najprawdopodobniej wyciągnięta z lodówki bo była lodowata i przez dłuższy czas ciężko było ją jeść. Dobrze, że korzystaliśmy z bonu, więc nie straciliśmy za wiele..
Dzień wcześniej w pośpiechu (dość późna godzina) kupiłam spodnie. Mierząc je na spokojnie w domu stwierdziłam, że jednak inny rozmiar byłby lepszy. Sprawdziłam paragon - towar podlega wymianie/zwrotowi, więc wybrałam się do Galerii Dominikańskiej spróbować wymienić spodnie. Podeszłam do ekspedientki, dowiedziałam się, że w systemie nie można sprawdzić czy posiadają dany rozmiar, więc muszę go znaleźć. Pani była bardzo uprzejma, zapewniała, że w każdym sklepie mogę wymienić, ale także nie ma żadnego problemu ze zwrotem. Przejrzałam spodnie - znajdujące się w bardzo dużym nieładzie, dzień wcześniej były ułożone modelami, w tym dniu niestety wszystkie były niechlujnie rzucone - i stwierdziłam, że pojadę do Pasażu Grunwaldzkiego licząc, że tam znajdę szukany rozmiar. Na szczęście udało się. Pani robiąca wymianę była uprzejma, nie było żadnego problemu z wymianą, z tym że spodnie kupione były w innym miejscu.
Bardzo obawiałam się wizyty w salonie, ponieważ zawsze panują tam ogromne kolejki. Tym razem było dużo lepiej. Oprócz mnie czekały tylko dwie osoby. Tylko jedno stanowisko było otwarte, mimo że po salonie kręciło się/siadało przy biurkach czterech pracowników. Kiedy nadeszła moja kolej już chciałam wstawać, jednak mój numerek przez dłuższy czas nie pojawiał się. Pani przez kilka minut jeszcze wykonywała czynności przy komputerze, potem dopijała herbatkę dyskutując i żartując z pracownicą siedzącą obok. Wprawdzie załatwiłam sprawę w jakieś pół godziny, jednak nie wiem po co MP zatrudnia 4 pracowników, skoro przez cały czas mojego oczekiwania 3 lub 4 osoby siedziały przy biurkach, pijąc kawę i korzystając z komputerów, skoro stanowiska były zamknięte.
Salon bardzo ładny. Czekałam chwilę, aż pani skończy z poprzednią klientką. Po jej wyjściu fryzjerka najpierw posprzątała miejsce pracy. Powiedziałam co chcę zrobić z włosami. Pani dokładnie wysłuchała, wykonała fryzurę zgodnie ze wskazówkami (a obawy były duże, bo tym razem chciałam naprawdę minimalnie podciąć włosy). Pani uprzejma, zaproponowała kawę/herbatę. Nie spieszyła się, bardzo dokładnie wykonywała wszystkie czynności.
Próbowałam dodzwonić się do spółdzielni wielokrotnie, jednak przez prawie cały czas przyjmowania telefon był zajęty. Ostatni raz spróbowałam równo o 15, licząc że odłożona słuchawka wróci na swoje miejsce i nie myliłam się, niestety kompetentnej osoby już nie było, więc odpowiedzi na moje pytanie nie uzyskałam. Kilka dni później spróbowałam jeszcze raz. Nie jest to łatwe, ponieważ przez 4 dni w tygodniu przyjmują przez całe 3 godziny. Kilka telefonów znowu zakończyło się porażką - przez większość czasu telefon był zajęty. Kiedy po kolejnej próbie usłyszałam normalny sygnał liczyłam, że zaraz ktoś podniesie słuchawkę. Przeliczyłam się, jednak uznałam, że nie poddam się dopóki nie dowiem się istotnej dla mnie rzeczy. Po bardzo długim oczekiwaniu udało się.. Widocznie ktoś miał dosyć dzwoniącego telefonu ;) Życzliwa pani udzieliła odpowiedzi. Tylko czy musiałam na to czekać kilka dni i wykonać wiele telefonów?
Zaszłyśmy z siostrą do Sephory w celu kupienia konkretnej rzeczy. Niestety, nie mogłyśmy ją znaleźć, a że siostra miała kartę do wykorzystania chciała rozejrzeć się za czymś innym. Byłyśmy jedynymi klientkami w sklepie, więc wzbudzałyśmy bardzo duże zaciekawienie ekspedientki oraz ochroniarza. Sprzedawczyni wyglądała nerwowo zza lady, a ochroniarz, mimo że stał w miejscu, z którego dobrze nas widział przy każdym przemieszczeniu się po sklepie szedł za nami dokładnie obserwując i uniemożliwiając swobodne oglądanie. Po dłuższym zastanawianiu się nad jedną paletą pani zniechęcona zza lady spytała, czy w czymś pomóc. Podziękowałyśmy, jednak przed wyjściem upewniłyśmy się, że szukanej na początku rzeczy nie ma. Wtedy pani zaczęła się bardziej starać - zaczęła szukać, niestety towaru już nie było.
W sklepie panował spory ruch.. i jeszcze większy bałagan. Rzeczy rzucone na stołach jak w lumpeksie, na wieszakach straszny ścisk, bardzo dużo zniszczonych rzeczy. Podeszłam do jednego z tych stołów, po znalezieniu ciekawej rzeczy zapytałam panią układająca obok swetry o cenę, ponieważ rzadko która rzecz miała metkę. Pani bardzo zniechęcona odburknęła, że na metce w środku będzie cena. Przeglądałam rzeczy jeszcze chwilę, ale widząc wrogi wzrok układającej pani, że ruszam przed chwilą ułożone swetry odpuściłam sobie. Chwilę później przeglądałam wiszące na wieszakach sukienki - tu całkiem inaczej, próbowałam wyciągnąć poplątaną sukienkę, ekspedient sprzątający obok widząc mój problem sam podszedł i pomógł.
Większych zastrzeżeń do tego sklepu nie mam. Często robię tam zakupy i lubię szczególnie za brak kolejek. Możliwe, że właśnie to jest przyczyną i pracownicy zwyczajnie się nudzą, ale ochrona bardzo zwraca na siebie uwagę. Trudno robi się zakupy widząc, że ochroniarz cały czas zerka, przemieszcza się za klientem. Brak kolejek, szybka obsługa są plusem, ale niestety komfort zakupów jest mały. A zazwyczaj chodzę tam, kiedy chcę kupić więcej rzeczy (na teatralnym jest mniejszy wybór), chodzę większą ilością alejek, więc zauważalne jest obserwowanie i chodzenie ochroniarzy.
Do zakupów w Dogulasie często zachęcają mnie wyeksponowane przy wejściu produkty. Można znaleźć fajne produkty w niewielkich cenach. Ostatnio skusiłam się na dwa płyny do kąpieli w ładnych butelkach, były bardzo ładnie wyeksponowane. Mimo niewielkiego zakupu (niedużo ponad 30 zł) obsługa zaproponowała zapakowanie w ładną folię. Panie uśmiechnięte, do torebki jak zawsze dorzuciła jeszcze próbkę. Po zakupie próbowałam jeszcze znaleźć jedne perfumy, w czym pani stojąca obok pomogła mi.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.