Wybrałam się do C.H. Plaza na ul. Lipowej w Lublinie aby kupić buty. Postanowiłam udać się w tym celu do sklepu CCC. Na miejscu (16:10) zaczęłam oglądać buty (nikt nie powiedział mi "Dzień dobry" przy wejściu, widziałam tylko jedną panią przy kasie). W dziale damskim pomiędzy półkami wystawowymi znajdowały się piramidy z pudełek na buty(6) z wystawionym modelami. Podeszłam do piramidy, przy której na tabliczce znajdowała się informacja, że ceny zaczynają się od 49,90. Wybrałam but, który najbardziej mi się podobał, wzięłam go i podeszłam do ekspedientki w innej części sklepu z pytaniem czy dostanę ten model w numerze 38. Pani mi odpowiedziała, że jeśli nie ma pudełka w stosie, do którego podeszłam, to oznacza, że już takiego numeru nie dostane, po czym wróciła do układania towaru na półce, a ja poszłam sama szukać odpowiedniego rozmiaru. Sprawiło mi to problem, ponieważ były tam różne modele butów i pomimo rysunku i wyraźnego napisu z rozmiarem, musiałam poświęcić trochę czasu na poszukiwania kucając, gdyż stos był wysokości około 60 cm. Gdy już znalazłam odpowiedni rozmiar, poszłam przymierzyć i zdecydowałam się na zakup. Podeszłam do ekspedientki przy kasie, która przeglądała faktury. Położyłam pudełko na ladzie, pani powiedziała, że za chwilę mnie obsłuży. Przejrzała jeszcze 2 faktury i dopiero wtedy usłyszałam „Dzień dobry”. Poprosiłam, aby sprawdziła mi najpierw cenę butów, ponieważ na pudełku była cena 59,90 (na tabliczce informacyjnej 10 zł mniej). Sprzedawczyni poinformowała mnie, że sprawdzi, ponieważ na niektóre modele jest promocja. Oczywiście buty kosztowały tyle ile wskazywała cena na pudełku. Zwróciłam uwagę, że w takim przypadku buty powinny znajdować się gdzie indziej. Ekspedientka na to, że powinnam uważniej czytać bo cena jest od 49,90 a nie 49,90. Bardzo mnie to uraziło, zwłaszcza, że do sklepu przyszłam po całym dniu pracy i nie zauważyłam napisanego małym drukiem słowa „od”. Nic nie odpowiedziałam, zapłaciłam gotówką. Buty zostały zapakowane w reklamówkę firmową. Wyszłam o 16.25. Jakość oceniam na -3, z powodu braku zainteresowania personelu moją osobą (nie było nawet kontaktu wzrokowego przy wejściu do sklepu), niestosownymi uwagami kobiety sprzedającej towar oraz tym, że sama musiałam sobie poradzić z szukaniem odpowiedniego rozmiaru. Nadmienię, że z zakupionego towaru jestem zadowolona.
Bardzo dokładne pytania dotyczące nieprawidłowości w działaniu auta, zadawanie pytań nie tylko mężowi jako "znawcy", ale również zwracanie uwagi na moje sugestie oraz zadawanie pytań mnie (to rzadko zdarza się w serwisach samochodowych). Zostawienie auta było uzgodnione na godz. 19-tą i punktualnie się zaczęło. Ufam, że jutro zgodnie z umową otrzymam telefon od pracownika i będzie rozpoznana przyczyna złego zapalania "na zimno".
Miła, ciepła atmosfera. Uprzejma i bardzo pomocna obsługa. Kącik ze stolikiem i krzesłem aby usiąść i przejrzeć książki.
Jedyną wadą tej księgarni jest lekko za wysoka temperatura, co sprawia, że trzeba raczej sprawnie załatwić sprawunki aby nie spłynąć potem.
Udałem się na powyższą stację w celu zakupu paliwa. Pierwszą rzeczą na którą zwróciłem uwagę był oczywiście sam dystrybutor. Samo urządrzenie jak i obszar bezpośrednio w okół niego był czysty. Przy dystrybutorze znajdował się pojemnik z jednorazowymi rękawiczkami oraz z papierowymi ręcznikami. Pojemnik z wodą do mycia szyb był napełniony czystą wodą. Po zatankowaniu paliwa udałem się do kasy. Kasy były obsługiwane przez dwóch pracowników. Przy kasie na obsłużenie czekały 4 osoby. Pracownik, który mnie obsługiwał był ubrany w strój firmowy, miał przypięty identyfikator. Przy kasie było trochę mało miejsca; znajdowały się tam produkty oraz jakieś urządzenie. Po podejściu do kasy pracownik przywitał mnie i zapytał w czym może pomóc. Kiedy powiedziałem, że chcę zapłacić za paliwo kasjer zapytał o numer dystrybutora z którego tankowałem paliwo. Po czym zadał kolejne pytanie czy posiadam kartę do zbiarania punktów. Oznajmiłem mu, że nie, na co kasjer zaproponował założenie karty. Kolejne pytanie dotyczyło konieczności wystawienia faktury. Kasjer odczytał kwotę do zapłaty. Po zakończeniu transakcji poinformował mnie ile punktów otrzymałem za dzisiejszy zakup oraz wręczył katalog z nagrodami. Następnie podziękował za zakup, pożegnał się i zaprosił do ponownego odwiedzenia stacji. Następnie udałem się do toalety. Ganeralnie toaleta była czysta, poza małymi zaciekami na lustrze. Minusem był brak papieru toaletowego. W sklepie panował porządek, większość produktów miała ceny. W niektórych miejscach jednak można było zobaczyć małe kłęby kurzu. Objerzałem kilka losowych produktów pod względem ich terminu przydatności do spożycia - żaden nie był po terminie. Podłoga przy wejściu była zabrudzona.
Oceniam stację stosunkowo wysoko, ponieważ zostałem obsłużony bardzo sprawnie. Obsługa była miła i kompetentna. Stacja była czysta i zadbana za co też jest ważne.
Podczas wizyty w banku zapytałam jedną z pracowników o dokumenty potrzebne do uzyskania kredytu na swoim koncie. Pani ta stwierdziła, że potrzebna będzie tylko pieczątka firmy, więc na drugi dzień poszłam do banku z pieczątką do innej pani, gdyż tamtej nie było i ta pani powiedziała, że koleżanka wprowadziła mnie w błąd gdyż potrzebne są jeszcze zaświadczenia z us i zus.
Dziękujemy za zgłoszenie. Z każdej opinii i oceny wyciągniemy wnioski, aby poprawiać jakość obsługi Klientów.
Do lokalu przyszłam...
Do lokalu przyszłam tuż przed zamknięciem wraz ze swoim kolegą. kelnerka wydała się być niezadowolona z wizyty, gdyż przeszkodziliśmy jej w zliczaniu utargu z tego dnia. Przyjęła zamówienie natomiast po jego złożeniu jak gdyby nigdy nic wróciła do liczenia pieniędzy. Nie zaprosiła nas do stolika ani nie uprzedziła, że będziemy czekać. Gdy skończyła liczyć wstała i zaczęła przygotowywać dla nas pizzę. Zaznaczę, że nie umyła przedtem rąk. Pizza jak to w Da Grasso - smaczna, ale obsługa fatalna. Trzeba jeszcze dodać, że lokal znajduje się miedzy blokami gdzie trudno trafić i na dodatek nie ma nigdzie szyldu z logiem firmy tylko "namazany" na murze napis "pizzeria".
Po 15 min. w końcu podeszła ekspedientka, która wcześniej i owszem widziała mnie, ale rozmawiała z inną panią na sąsiednim dziale. Zapytała co podać, zamówiłam pół kg. mięsa mielonego, ale nie dosłyszała bo w tym czasie odpowiadała na pytanie koleżanki z innego działu. Kiedy wreszcie zwróciła na mnie uwagę i znów spytała co mi podać ktoś ją zawołał z magazynu i spytał czy są jeszcze porcje rosołowe...I znów moje zakupy czekały aż udzieli odpowiedzi i wskaże miejsce pobytu owych porcji,uff w końcu zabrała się za moje mięso ale zapomniała ile tego miało być,więc uprzejmie ją uświadomiłam ponownie. Pół kilo mięsa kupowałam około 15-20min. Nie chcę myśleć co by było gdybym chciała jeszcze trochę szynki.
Na stację podjechałam w celu zatankowania gazu do samochodu, nie było żadnej kolejki przy dystrybutorze LPG, więc spodziewałam się, że cała transakcja zajmie kilka minut. Niestety, po wezwaniu pracownika, który jest uprawniony do tankowania LPG, musiało minąć kilka minut, zanim ktokolwiek się zjawił. Poprosiłam o zatankowanie samochodu "do pełna" i poszłam do kasy w celu zapłacenia rachunku. W środku okazało się, że czynna jest tylko jedna kasa, mimo że była to godzina szczytu. Przede mną stały dwie osoby. Gdy kasjerka przeszła do obsługi pana, stojącego przede mną, usłyszałam, że ów mężczyzna zatankował paliwo z dziewiątego dystrybutora i prosi o fakturę. Powiedział również, że prosi o wystawienie jej na ulicę, której nazwy nie pamiętam. Kasjerka wydrukowała fakturę i się okazało, że jest ona wydrukowana na inny adres, niż tego żądał klient. Mężczyzna powiedział specjalnie adres, bo niedawno go zmieniał i wiedział, że na tej jednej stacji benzynowej jest jakiś problem z systemem i wie, że w komputerze widnieje dalej stary adres, mimo że podawał nowy. Kasjerka odpowiedziała, że ona nie pracuje w biurze i że to nie jest jej wina. Zamiast wziąć się do ponownego wystawiania nieszczęsnej faktury, stała i patrzyła na klienta. Trwało to co najmniej półtorej minuty. W tym czasie za mną utworzyła się niesamowita kolejka i klienci zaczęli się bardzo denerwować. W końcu przyszła pracownica, która tankowała gaz i otworzyła drugą kasę, bo miała zablokowane dystrybutory i nie mogła dalej tankować gazu, jeżeli poprzedni klient jeszcze nie zapłacił. Ta pracownica na szczęście działała szybko i sprawnie i już po chwili mogłam odejść od kasy. Całość trwała co najmniej 10minut.
Brak cen przy wielu produktach (np. mleko, worki na śmieci). Kody wbite przy stoisku warzywnym nie działają w kasie. Pani kasjerka (bardzo miła), ale musi wpisywać wszystko ręcznie i stąd długo się czeka w kolejce.
Moja wizyta w nowo otwartym sklepie sieci Elektro World nie była owocna. Personel sklepu zajęty własnymi sprawami nie zwraca żadnej uwagi na klienta. Kompletnie go nie zauważa i ignoruje.
W sklepie panuje bałagan totalne zamieszanie. Towar leży w nieładzie. Na pólkach widoczne liczne luki. Była to moja pierwsza i pewnie ostatnia w nim wizyta.
Sklep jest świetnie umiejscowiony, centrum miasta, główna ulica handlowa, łatwo tam dotrzeć. Poza tym jest jednym z nielicznych sklepów odzieżowych w centrum Bytomia. Do sklepu przyszłam z moim partnerem i to dla niego szukaliśmy czegoś do ubrania. Konkretnie chodziło nam o spodnie jeansowe. Sklep jest świetnie zorganizowany, wiadomo, gdzie są damskie ubrania, a gdzie męskie, gdzie pierwszego, a gdzie drugiego gatunku. Dlatego też nie mieliśmy większych problemów z odnalezieniem odpowiednich wieszaków i półek. Jest to bardzo ważne, bo zdecydowanie przyspiesza i ułatwia zakupy. Po chwili przeglądania spodni na wieszakach, jedna z pracownic spytała nas grzecznie, czy w czymś może pomóc. Jej pomoc rzeczywiście była potrzebna, ponieważ wybór był naprawdę bardzo duży i mieliśmy problemy ze znalezieniem odpowiedniego modelu i rozmiaru. Okazało się, że dziewczyna jest świetnie zorientowana jeśli chodzi o rozmiary i modele, a ponadto zna się na modzie i świetnie doradziła mojemu partnerowi, który z przymierzanych modeli najlepiej leży. Nie traciła przy tym cierpliwości i uczciwie mówiła, jeśli jej zdaniem cokolwiek jest nie tak, jak być powinno. Taka obsługa to rzadkość! Udało nam się znaleźć odpowiedni model. Przy kasie stała już inna pracownica, również bardzo uprzejma i solidna. Obsługa komputera zajęła jej dosłownie chwileczkę, sprawnie też posługiwała się terminalem do płatności kartą. Wyszliśmy ze sklepu niesamowicie zadowoleni.
Dzisiaj postanowiłam założyć konto w Multibanku. W kolejce stały może dwie osoby, po oddziale kręciło się 5 pracowników z czego tylko jedna Pani Magdalena obsługiwała wszystkich klientów. Podeszłam do wolnego stanowiska i spytałam pracownicę banku czy mogę założyć u nich konto. Powiedziała, że mam poczekać i zniknęła gdzieś za drzwiami. Po 10 min wróciła nic nie mówiąc więc odczekałam chwilę i ponownie podeszłam z pytaniem czy mogę założyć konto czy szybciej będzie jak zrobię to za pomocą internetu. I wtedy Pani Magda ze stanowiska obok powiedziała, że ona założy mi konto tylko obsłuży innego klienta. Ale po tym kliencie był następny i następny i dopiero ja. Po 0,5h czekania Pani Magda założyła mi jednak konto szybko i sprawnie rzeczowo tłumacząc ofertę banku. Pozostaje mi tylko czekać na kartę.
Wykonałem telefon do biura obsługi abonenta sieci ERA chcąc się dowiedzieć więcej na temat kilku pakietów umożliwiających obniżenie kosztów. Pani dokładnie wytłumaczyła w czym rzecz oraz poinformowała mnie, że niebawem kończy się umowa i przygotowana jest indywidualna oferta. przedstawiła dokładnie, zaproponowała kilka telefonów oraz rozwiązań. Postanowiłem się na spokojnie przyjrzeć ofertom i powiedziałem iż kiedy się zastanowię to zadzwonię ponownie.
Wybrałam się na zakupy. Moim celem było zakup odzieży. Wybrałam sobie odzież, którą najpierw zamierzałam przymierzyć. Poszłam do przymierzalni i niestety na cztery kabiny jedna była tylko czynna. W kolejce czekało jeszcze pięciu klientów. Moja reakcja była natychmiastowa, udałam się do stanowiska obsługi klienta, przedstawiłam sytuację jaka jest przed przymierzalnią i poprosiłam panią o otwarcie dodatkowych kabin. Pani z oburzeniem popatrzyła na mnie i powiedziała, że kabiny są już posprzątane i nie otworzy.
Kiedy ja jej zaargumentowałam, że sklep jest czynny 24h i w tych godzinach również klient powinien mieć możliwość z korzystania z przymierzalni. Dostałam odpowiedź, że kto o tej godzinie kupuje odzież, a koszuli nocnych nie trzeba przymierzyć. Była bardzo niemiła i nieżyczliwa. Zaraz poprosiłam kierownika, odpowiedziała, że ona jest kierownikiem i nie wyraża zgody na otwarcie następnych kabin.
Odłożyłam rzeczy i poszłam z pewnym niesmakiem do domu.
Poszedłem do swojego banku z chęcią spłaty karty kredytowej. Miałem bardzo dobry humor, ale wizyta w ING szybko zmyła uśmiech z mojej twarzy. Jako klient biznesowy, zająłem miejsce w mniejszej kolejce. Po kilkunastu minutach czekania, wreszcie zostałem poproszony o podejście do stolika obsługi. Powiedziałem, że chcę spłacić kartę kredytową. Usłyszałem: Przykro mi, ale musi Pan stanąć w ogólnej kolejce do kasy. Już nie było mi do śmiechu...Ale nie straciłem cierpliwości mimo, że byłem ostatni w długiej kolejce do kasy. Wreszcie nadeszła moja kolej. Zapytałem kasjerki ile dokładnie mam do spłaty? Odpowiedziała głośno 1100zł, tak, że wszyscy słyszeli. Choć powinna pokazać mi wydruk. Powiedziałem: ok! i zadałem pytanie: Jeżeli mam spłacić kartę do 6.10 a okres bezodestkowy wynosi 52 dni, to jeżeli spłacę kartę 5.10 a następnie 7.10 znów jej użyję, będę miał kolejne 52 dni bez odsetek? Niestety - pytanie było zbyt trudne. Usłyszałem: proszę podejść do obsługi firm, tam Panu wszystko wyjaśnią. Zwątpiłem, postanowiłem zalogować się w systemie bankowości elektornicznej.
Wszedłem do sklepu z zamiarem kupna prezentu rocznicowego dla Żony - pięknego biustonosza.
Powiedziałem Pani jakiego stanika szukam (rozmiar, kolorystyka i wygląd miseczki) oraz "czego Żona oczekuje od stanika". Pani podała mi kilka staników. Kiedy je oglądałem, to nasunęło mi się kilka pytań. Pani udzieliła mi wyczerpujących odpowiedzi i pomogła wybrać dokładnie taki biustonosz, który bardzo podobał się mi i jeszcze bardziej mojej Żonie, oprócz tego leży idealnie i spełnia wszystkie wymagania - dokładnie to czego oczekiwała moja Żona (a ja otrzymałem słodkiego buziaka).
Wszedłem do sklepu przypadkowo, po zakupach w Tesco, ponieważ zainteresowała mnie reklama na szybach sklepu "Likwidacja kolekcji...". Myślałem o kupnie spodni dla siebie. Wszedłem rozejrzałem się po spodniach. Pani po chwili spytała czy może mi pomóc. Powiedziałem jakich spodni szukam (jakich modeli i jaki rozmiar). Pani dała mi do przymierzenia 3 pary spodni, z czego dwie pary leżały wręcz idealnie. Obie pary bardzo mi się podobały. Przebrałem się w swoje ubranie, a Panią poprosiłem o spakowanie obu par, które kupiłem. Pani oprócz tego, że doradziła mi kiedy podała spodnie, to jeszcze znalazła odpowiedni rozmiar bardzo szybko, nie miała z tym problemu, była dobrze zorientowana w asortmencie i jego położeniu. Oprócz tego była miła i sympatyczna i można było z Nią pożartować, a to mi zawsze umila zakupy. Podobało mi się, że jak wchodziłem do sklepu, to nie myślałem, że kupię spodnie teraz, ponieważ nie miałem za dużo czasu, ale szybkość obsługi zadecydowała o kupnie. Cała wizyta nie trwała dłużej jak 10 minut.
Brak kultury osobistej ze strony sprzedawczyni. Po raz kolejny wchodzac do tego sklepu z mezem poczulismy sie jak intruzy. Sprzedawczyni nawet nie raczyla nas przywitac,wykazala brak zainteresowania nami,a gdy zaczelismy przegladac garnitury,bo bylismy naprawde zdecydowani na kupno jednego z nich-zostalismy wyzwani wrecz,że gdzie taki chudy pan szuka w najwiekszych rozmiarach.
O godz. 13.50 wraz z mężem weszliśmy do salonu "Merkury". Byliśmy zainteresowani kupnem mebli do salonu. Mieliśmy już upatrzone i wybrane wcześniej meble z katalogu firmy Black Red White. Mimo to, postanowiliśmy obejrzeć pozostałą ofertę salonu. Po ok. 10 minutach, kiedy stanęliśmy przy wybranych meblach podeszła do nas jedna z ekspedientek z zapytaniem: "Czy mogę w czymś pomóc?". Naturalnie skorzystaliśmy z pomocy. Pani wykazała maksimum cierpliwości, kultury i wiedzy - byliśmy zdecydowanie męczący w ilości zadawanych pytań. Po ok. 15 minutach zamówiliśmy meble, które zostały przywiezione w ustalonym terminie. Niestety, brakło jednej komody z zamówienia, na którą czekamy do dzisiaj (4 tydzień). Ja jako klient mogę czekać. Ale było by mi łatwiej, gdybym wiedziała dokładnie ile mam czekać i z jakiego powodu tak długo.
Ocena była by zdecydowanie wyższa, gdyby nie znaczne opóźnienie w dostawie brakujących elementów zamówienia.
W porze obiadowej wybrałam się wraz z koleżanką po zakupach na lunch do KFC. Przed kasami było sporo ludzi natomiast pracowała tylko jedna Pani z obsłgi. Widać była bardzo zniechęcona i zmęczona. Gdy po 10 min czekania w kolejce Pani od razu poinformowała mnie że na kawałki kurczaka trzeba czekać ok 10 min, nie spytała się co chcę, czy poczekam te 10 min nawet nie zaproponowała napoju. Przecież mogłam zamówić posiłek i odebrać go za 10 min. Pani widocznie chciała pozbyć się klientów. Ponieważ wraz z koleżanką byłyśmy bez śniadania dość głodne wzięłyśmy na początek jogofruita, zamówiłysmy zestaw strips i kawę. jogurt byl przeterminowany o 13 godzin!!! Ponieważ po 10 minutach mięso było ciepłe, świeżo usmażone, frytki były również ciepłe a kawa smaczna. Zastrzeżenia mam do obsługi i produktu KFC.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.