Opinie użytkownika (83348)

Wiem tylko, że...
Wiem tylko, że kobieta, która mnie obsługiwała ma na imię Anna. Bardzo bogaty zasób wiedzy fachowej, przekładający się na umiejętność dobrania klientowi właściwych dermokosmetyków. Otrzymałem też próbki kremów dwóch firm do sprawdzenia, które bardziej będą mi odpowiadać.

zarejestrowany-uzytkownik

01.10.2008

Aptecus

Placówka

Koszalin, Jana Pawła II 20

Nie zgadzam się (24)
Zgłosiłem się po...
Zgłosiłem się po odbiór paczki, wcześniej umówiony. Pani Ignaczak, przez cały czas rozmowy nie oderwała wzroku od monitora komputerowego, gdzie wprowadzała jakieś dokumenty. Twierdziła, że nie może mi pomóc, ponieważ magazynier jest zajęty rozładunkiem. Sprawdziła tylko, że paczka jest na miejscu, ale mogę odebrać ją jutro. Nasza rozmowa trwała ok. 10 min., po czym wszedł pan, który zapytał "a o co chodzi?" Człowiek ten okazał się być magazynierem, wspomnianym wcześniej. Pierwsze kroki skierował do pakunku, który leżał na szafce, ok.1,5 m od pani Ignaczak. Spojrzał i stwierdził, że to właśnie jest moja paczka, która została odłożona, ponieważ wcześniej się umówiłem. Pani Ignaczak przez cały czas rozmowy nie odrywała oczu od komputera.

zarejestrowany-uzytkownik

01.10.2008

DPD Polska

Placówka

Koszalin, Słowiańska 5

Nie zgadzam się (20)
Market samoobslugowy, slabo...
Market samoobslugowy, slabo oświetlony i z drętwą atmosferą, najbardziej irytujacy jest fakt ciaglego podmieniania cen pod artykuly drozsze z cena tańszą- np. w przypadku kaszek do dzieci - bobowita. Czytnik kodu kreskowego na sklepie niezgodny z czytnikiem na kasie. Ceny na stoisku z nabialem niezgodne z podana gramatura. Sklep zamkniety przez kilka miesiecy, niestety po ponownym otwarciu zadnych pozytywnych zmian. Kasjerki nieuprzejmne po zwroceniu im uwagi, robienie zakupow w tym markecie polega na ciąglym sprawdzaniu cen, gramatury i terminow wazności.

zarejestrowany-uzytkownik

01.10.2008

Market AGA

Placówka

Sosnowiec, kraszewskiego

Nie zgadzam się (33)
Przebieg wizytacji: Po wejściu...
Przebieg wizytacji: Po wejściu do lokalu i przywitaniu się nie narzucającym się "Dobry wieczór" usłyszałem dość cichą, ale jednak w pełni zrozumiałą odpowiedź tym samym zwrotem. Udałem się do półki z orzeszkami i dłuższą chwilę (powyżej 30 sekund) szukałem towaru; stałem przy półce 3 metry od kasy i napewno byłem w zasięgu wzroku sprzedawcy, a jednak nie doczekałem się zainteresowania, które mogło się przejawić w zwykłym zapytaniu o to, co mnie interesuje. W sklepie byłem wtedy jedynym klientem, więc byłem tym bardziej zdziwiony. Następnie udałem się na druga stronę sklepu w kierunku chłodziarek, a po wybraniu napoju udałem się ze wszystkim do kasy. Około 15 sekund czekałem, aż ekspedient zajmie się przyniesionymi towarami. Gdy to zrobił zacząłem wybierać z gablotki batoniki; zapytałem: "Wszystkie Bounty już zjedzone?" na co uslyszałem dość lakniczną odpowiedź "jak widać". I rzeczywiście owych batoników w gablotce już nie było, ona sama wyglądała zresztą jakby nie była pod niczyją opieką... Towary po części przemieszane, nie poukładane, natomiast braki nie uzupełnione. Kasowanie towarów oraz zapłata za nie przebiegły szybko i sprawnie. Wiedząc, że zakupiłem towary za sumę większą niż 10.00 zł oczekiwałem na paragon wraz z kuponem promocyjnym, co trwało w granicach rozsądku, ale nie było wogóle skomentowane. Gdybym nie wiedział o promocji zapewne podziękowałbym i wyszedł; w końcu jednak po chwili obustronnego milczenia otrzymałem zestaw paragon+kupon. Odbyło się to jednak na tyle szybko, że nie zdążyłem wyjść i poddać próbie uwagi ekspedienta; powinien wszakże poinformować mnie o promocji i wręczyć dowód zakupy na sumę powyżej 10.00 zł. Po tych wszystkich zabiegach pożegnałem się zwrotem "Dobranoc", na co już tym razem usłyszałem wyraźną i miłą odpowiedź. Przez cały czas, kiedy byłem z ekspedientem w kontakcie wzrokowym zachowywał się w sposób opanowany i nie wzbudzał żadnych negatywnych emocji; jednym słowem jego naturalność przemawia na jego korzyść i jest pracownikiem zasłużenie zatrudnianym na tym stanowisku. Moja ocena: Wizyta w "Żabce" nie była z pewnością przeżyciem, które z jakichkolwiek powodów powinienem był zapamiętać. Wizytę w sklepie uważam za czynność niemalże rutynową i tak w tym przypadku było. Nie napotkałem żadnych utrudnień a suma sumarum napewno do owego sklepu jeszcze zajrzę. Nie moge jednak nie wspomnieć o nieco słabym refleksie i wigorze ekspedienta, co mimo wszystko zrzucam na kark godziny, o której dokonywałem wizytacji. Nieznaczne opóźnienie przy kasowaniu towarów to zapewne wina sterty faktur, z którymi ekspedient usiłował się uporać przed końcem zmiany. Nic natomiast nie uzasadni nieporządku w gablotce ze słodyczami, co wywarło na mnie zdecydowanie negatywne wrażenie. Jako że byłem w sklepie o określonej godzinie i jestem traktowany indywidualnie, nawet tłumaczenie o dużym ruchu we wcześniejszym czasie nie byłoby tu wystarczające. Obsługę, w pięciostopniowej "pozytywnej" skali od 1 do 5, oceniam na 4. Uwzględniając jednak to, co widać było w gablotce i przyznając temu ocenę 2, całość obsługi jestem zmuszony ocenić na 3 co jest wynikiem zadowalającym i wystarczającym do ponownej wizyty w danym lokalu.

zarejestrowany-uzytkownik

01.10.2008

Żabka

Placówka

Brzeg, Armii Krajowej 18

Nie zgadzam się (18)
W sobotę 30.08.2008...
W sobotę 30.08.2008 wybrałam się na zakupy do centrum handlowego "Magnolia". Ponieważ był to ostatni weekend wakacji, postanowiłam zaprosić córki mojej siostry do Wrocławia i zabrać je na jakiś seans filmowy. Żeby uniknąć niepotrzebnego stresu, już w sobotę zarezerwowałam bilety na niedzielę rano. Obsłużył mnie miły pan, który zarezerwował dla mnie cztery bilety na godzinę 9:30 w niedzielę. Następnego dnia udało mi się przekonać moje siostrzenice do wczenego wstania z łóżka i pośpiesznego zjedzenia śniadania. Krótko przed rozpoczęciem seansu dotarłyśmy na miejsce. Brunet przy kasie przywitał mnie nie do końca przyjaznym, ale jakże treściwym tekstem: "Seans się nie odbędzie." - "A można wiedzieć dlaczego?" -spytałam nieśmiało i zaczęłam wnikliwie przyglądać się mojemu rozmówcy, ponieważ nie miałam odwagi spojrzeć na wyrazy twarzy stojących obok mnie dzieci. - "...nie odbędzie się z braku chętnych" - stwierdził pan kasjer. - .."No ale przecież my jesteśmy" - próbowałam zwrócić uwagę tego przemiłego pana na naszą skromną czwórkę. - "Ale teraz już jest za późno, bo pani się spóźniła a to by oznaczało, że będzie straszna obsuwa...potem trzeba posprzątać salę, nie nie, ten seans się nie odbędzie." Dla jasności sytuacji dodam,że mniej-więcej w tym momencie tej czczej rozmowy (która przecież już trwała!!!)pozwoliłam sobie spojrzeć na zegarek i była dokładnie 9:32, a seans miał się zacząć o 9:30!! -"Ale ja wczoraj osobiście pofatygowałam się przyjść do państwa, żeby zrobić rezerwację" -próbowałam dochodzić swoich praw. - "Rezerwacja Pani do niczego nie oświadcza" - po raz kolejny zaskoczył mnie pan, mało przekonującą polszczyzną. Poczułam się autentycznie bezradna. Spytałam o najbliższy seans dla dzieci i nie pytając o jego treść, wykupiłam cztery bilety. Dzieci były zadowolone, ja rozczarowana. Dlaczego ktoś patrząc na mnie twierdzi, że nie ma chętnych na film i dlaczego nie można wykonać jednego telefonu, żeby poinformować klienta (stałego zresztą), że nie ma sensu, aby zrywał się on z łóżka o siódmej w niedzielny poranek?

zarejestrowany-uzytkownik

01.10.2008

Helios

Placówka

Wrocław, Legnicka 58

Nie zgadzam się (22)
Teren wokół marketu...
Teren wokół marketu zadbany i czysty. Parking, o tej godzinie, w pełni dostępny. Wewnątrz przestronnie, chociaż brak jest widocznej informacji o ewentualnych promocjach. Można się swobodnie przemieszczać pomiędzy stoiskami nie obawiając się, że uszkodzimy towar, czy dojdzie do kolizji z innym klientem. Oferta dość bogata, ale różnorodność towaru w dziale nabiałowym nie zachwyca. Wyraźnie widać, że pod koniec dnia nie dokonuje się uzupełnienia towarów. Nieco lepszy jest wybór w dziale warzywnym. Bardzo miła i sprawna obsługa kas. Ochrona, choć widoczna, działa dyskretnie.

zarejestrowany-uzytkownik

01.10.2008

Tesco

Placówka

Krapkowice, ul.3-go Maja 44

Nie zgadzam się (26)
Całkiem niedawno zdecydowaliśmy...
Całkiem niedawno zdecydowaliśmy z mężem uzyskać kartę kredytową. Jako, że mąż zarabia więcej zdecydowaliśmy, że karta będzie figurować na jego nazwisko. Wypełniliśmy wszelkie potrzebne dokumenty, w których prosiliśmy o limit kredytowy 10.000 zł. Po około 2 tygodniach mBank przysłał dokumenty, zgadzając się na wyznaczony przez nas limit. Niestety pierwsze papiery zawierały błędy, został wysłany zły formularz, w którym zawarlibyśmy niekorzystną dla nas umowę. Chodziło o dodatkowe ubezpieczenie. Jeden podpunkt mówił, że możemy zrezygnować z ubezpieczenia a drugi, że nie możemy z niego zrezygnować. Zdecydowaliśmy nie podpisywać dokumentów, poprzez mlinię poprosiliśmy o wysłanie kolejnych już poprawionych dokumentów. Po dwóch tygodniach zadzwoniła Pani z mlinii i stwierdziła, że nie możemy dostać limitu na 10.000 zł ( choć zaznaczę, że wpływy pensji na konto były wyższe). Pani stwierdziła że możemy uzyskać 8 tys. podając za przyczynę błąd osoby przyznającej limity. Zgodziliśmy się i czekaliśmy na kolejne papiery. Po kilku dniach dostaliśmy nowe papiery z tym samym błędem. Sytuacja powtórzyła się jeszcze raz. W końcu po około 10-15 telefonach do mlinni zrezygnowaliśmy. Wszystkie papiery posiadam do wglądu.

zarejestrowany-uzytkownik

01.10.2008

mBank

Placówka

Nie zgadzam się (26)
Postanowilam splacić kredyt...
Postanowilam splacić kredyt zaciągnięty w w/w banku w 2006 roku. Podejmowalam kilka prób nawiązania kontaktu z bankiem celem ustalenia warunków zamknięcia kredytu - okazalo się, że nie mam numeru klienta. Obiecano mi, że numer ten otrzymam telefonicznie. Niestety dopiero po kilkakrotnym monitowaniu wlaśnie 22 września doczekalam sie w ciągu 4-ech dni telefonu z numerem klienta i pinem.Czulam się traktowana jak intruz żądający rzeczy niemożliwej.

zarejestrowany-uzytkownik

01.10.2008
Nie zgadzam się (24)
Udałam się do...
Udałam się do optyka w celu zrealizowania recepty na szkła korekcyjne oraz wybór nowych oprawek. Po wejściu do zakładu, optyk od razu przywitał mnie i zapytał w czym mógłby pomóc. Na początku chciałam się dowiedzieć ile trwa realizacja zamówienia oraz jak kształtują się ceny szkieł. Pani bez podpierania się żadnymi notatkami udzieliła mi wszelkich informacji oraz zachęciła do wybrania oprawek. Postanowiłam wybrać sama bez jej pomocy. W czasie kiedy ja przymierzałam kolejne okulary, kobieta obsługiwała przychodzących klientów. Po ok. 15 min. widząc, że nie bardzo mi idzie, pani zaproponowała swoją pomoc. Pokazałam jej stare oprawki i zasugerowałam, że chciałabym podobne. Pracownica wyjęła kilka różnych oprawek, które by mogły mi się spodobać i zachęcała do przymierzania równocześnie słuchając uważnie moich kolejnych sugestii co do koloru czy kształtu. W ciągu 10 min. wybrałam oprawki, które najbardziej przypadły mi do gustu. Miałam jedno zastrzeżenie: wolałabym inny kolor. Kobieta powiedziała, że w zakładzie akurat z tego modelu innego koloru nie posiada, ale może zadzwonić do firmy i sprowadzić dla mnie w innym kolorze - o ile takowy jest lub zamówić podobne oprawki (inny model) w innym kolorze. Przy mnie wykonała telefon. Okazało się, że akurat ten model jest jedynie w tym jednym jedynym kolorze. Mimo to zamówiła podobne oprawki w kolorach, które zasugerowałam. Oprawki miały być na piątek (36.09.2008) bądź sobotę (wysłano Pocztą Polską). Pani wzięła ode mnie numer telefonu i obiecała, że skontaktuje się ze mną, jak tylko przyślą nowe oprawki. Oprawki, które wybrałam aczkolwiek kolor mi mało odpowiadał zostały dla mnie odłożone (w razie czego), dobrałam do tego szkła plastikowe, po wcześniejszym zasięgnięciu porady u optyka (szkła plastikowe czy szklane, zagraniczne czy polskie). W sobotę kobieta zadzwoniła do mnie z informacją iż przesyłka jednak nie doszła i pytała czy wstrzymam się z decyzją do poniedziałku. Zgodziłam się. W poniedziałek pani zadzwoniła ponownie. Przesyłka nie doszła, nie zdecydowałam się czekać dłużej. Okulary z oprawkami, które wybrałam w czwartek miały być gotowe na 14. W zakładzie pojawiłam się przed umówioną godziną. Mimo to, nowe okulary już na mnie czekały. Pani przeprosiła za zaistniałą sytuację z przesyłką. Przymierzyłam okulary - pytała czy wszystko mi pasuje, czy nie trzeba przygiąć nosków itp. Okulary otrzymałam w futerale i dodatkowej torebce. Ocenę bardzo dobrą wystawiam ponieważ: -otrzymałam fachową pomoc przy wyborze oprawek oraz szkieł -zaproponowano mi zamówienie oprawek w innych kolorach -przez cały okres realizacji zamówienia pracownica utrzymywała ze mną kontakt telefoniczny, miałam poczucie kontroli sytuacji (nawet jeśli w sobotę zdecydowałabym się jednak na wybrane oprawki, byłyby one gotowe w 30 min.).

zarejestrowany-uzytkownik

01.10.2008
Nie zgadzam się (33)
W dniu 02.07.2008...
W dniu 02.07.2008 zadzwoniłam do telefonicznego centrum obsługi klienta w celu wziecia kredytu gotówkowego. Otrzymałam informacje o koniecznosci przygotowania dokumentów: ksero dowodu osobistego i zaświadczenia o dochodach. Zostałam poinformowana, iż 04.07.2008 przyjedzie kurier z kwestionariuszem do kredytu, który bede miała wypełnic przy nim, dołączyc wymagane dokumenty i odesłac do Polbanku przez tego kuriera. Niestety 04.07.2008 nie pojawił sie kurier. Po mojej interwencji telefonicznej otrzymałam informacje, ze kurier powinien przyjechac i jezeli nie dotrze tego dnia to przyjedzie w poniedziałek, czyli 07.07.2008. W poniedziełek niestety nie przyjechał, wiec ponownie skontaktowałam sie z obsługa telefoniczna banku, dowiedziałam sie, ze została złozona reklamacja na kuriera i ze moge zostac umówiona z kurierem na 09.07.2008. Tak wiec sie stało. W środe przyjechał kurier w umówionych godzinach i wszelkie formalnosci zostały załatwione. W piatek skontaktowałam sie z bankiem aby dowiedziec sie czy dokumenty dotarły oraz kiedy zostanie rozpatrzony mój wniosek. Dowiedziałam sie, ze ksero dowodu osobistego jest nieczytelne i musze ponownie umówic sie z kurierem. Potrzebowałam gotówkę na urlop, a miałam go od 14.07.2008 nie mogłam juz wiec czekac na kredyt. Pojechała wraz z mężem do Banku PkoBP gdzie w ciagu godziny otrzymalismy bez problemu kredyt gotówkowy. Podczas pobytu na urlopie około tygodnia od ostatniej rozmowy z Polbank zadzwoniła do mnie konsultantka z pytaniem czy chce umówic sie z kurierem, poinformowałam, iz w tej chwili jestem na urlopie i poprosiłam o kontakt 29.07.2008. Miałam wtedy dac odpowiedz czy bede nadal zainteresowana kredytem czy z niego zrezygnuje. Oczywiście nikt sie ze mna nie skontaktował. 19.09.2008 zadzwoniłam do obsługi telefonicznej Polbanku aby dowiedziec sie jak dokonczyc sprawe z kredytem. Zostałam umówiona z kurierem na wtorek 23.09.2008. Kurier przyjechał o wyznaczonej godzinie i uzupełniłam dokumenty wymagane przez bank. W czwartek skontaktowałam sie z Bankiem aby dowiedziec sie czy dotarły dokumenty i czy wszystko juz jest w nich dobrze. Dowiedziałam sie, że wszysko jest dobrze i wniosek jest rozpatrywany, oraz że moge sie dowiadywac czy otrzymam kredyt w piatek po godzinie 16:00. Zadzwoniłam wiec 26.09.2008 o 16:40 i dowiedziełam sie jedynie, ze wniosek jest nadal rozpatrywany i, że ktos sie ze mną skontaktuje jak zostanie rozpatrzony. Do dnia dzisiajszego nikt sie ze mna nie skontaktował, wiec czekam nadal. Moja ocena wynika z braku kompetencji pracowników banku oraz strasznie długiego czasu rozpatrywania wniosku. Rozumiem, ze starajac sie o kredyt telefonicznie badz internetowo trwa to dłuzej, jednak uważam, ze w Polbanku jest to duża przesada. Informacje nie sa tam przekazywane, z czego wynika nie informowanie klienta o postepach w staraniach o kredyt.

zarejestrowany-uzytkownik

01.10.2008
Nie zgadzam się (17)
Nieuprzejma pani na...
Nieuprzejma pani na stoisku grilowym. Obserwuje ją od jakiegoś roku. Wydaje sie, że praca ją męczy, więc dziwie sie że jeszcze pracuje? Na pytanie, czy ten produkt jest na wynos, odpowiedż tej pani: "Co?" Nie wiedziałem jak sie zachować.

zarejestrowany-uzytkownik

01.10.2008

Tesco

Placówka

Rzeszów, al. Powstańców Warszawy 13

Nie zgadzam się (25)
Na początku chce...
Na początku chce zaznaczyć że nie jest to pierwsza sytuacja tego typu w tejże placówce handlowej. Dnia j.w. po wybraniu produktów do zakupu, udałem się do kasy w celu sfinalizowania tranzakcji. Przy kasie dyskutowały 3 Panie kasjerki (jedna siedząca na kasie, druga z kasy obok oraz trzecia, stojąca na miejscu przeznaczonym dla ruchu klienteli. Gdy podchodziłem do kasy, pracownica persolenu stojąca na miejscu klienta, powolnie odsuwała się, ocierając się o ladę. Kasjerka która siedziała "na kasie" zaczęła mnie obsługiwać, nieprzerywając konwersacji z pozostałym uczestniczkami II zmiany. Uważam to za zingnorowanie mnie jako klienta, nieprofesjonalne zachowanie jak przystało na sprzedawcę obsługującego bezpośrednio klienta. Osoby te według mnie albo nie przechodzą szkolenia z zachowań i obsługi bezpośredniej klienta, albo przez firmowy uniform przebija się wychowanie i brak ogłady w opisywanej sytuacji. Uważam, iż każdy, nie przechodząc szkolenia, powinien wiedzieć iżjest to zignorowanie klienta i niekulturalne zachowanie wobec niego.

zarejestrowany-uzytkownik

01.10.2008

Tesco

Placówka

Kraków, Kapelanka 54

Nie zgadzam się (18)
Zawitałem do w/w...
Zawitałem do w/w stacji obsługi pojazdów w celu ubezpieczenia samochodu i wstępnego rozeznania jeżeli chodzi o zakup nowego. Osoba od ubezpieczeń była nieprzygotowana, nie posiadała wszystkich druków a sprzedawcy chyba nie było i sam musiałem się obsłużyć. Miejsce do wypełniania polisy ubezpieczeniowej zanajdowało się razem z ksiągowością i niestety krzesło było tylko dla mojej żony a ja musiałem stać.

zarejestrowany-uzytkownik

01.10.2008

Renault

Placówka

Szczecin, Przestrzenna

Nie zgadzam się (23)
Wybrałam się z...
Wybrałam się z narzeczonym do Carrefoura, na dział z alkoholem. Mnóstwo ludzi. Wiadomo piątek, na środku działu rozbita butelka wina, nikt nie kwapił się do posprzątania. Szukaliśmy czegoś na prezent, znaleźliśmy zestaw w korzystnej cenie(malibu +wyborowa za 59,95) przy kasie okazało się że zestaw kosztuje 70,90 i na moją uwagę w jakiej cenie jest zestaw pani wzruszyła ramionami i pokazała mi półkę z zestawami za 70,90. Ja wzięłam ten sam zestaw z półki z ceną 59,95 i tym samym asortymentem tyle że w innym końcu stoiska. Sprawa oczywiście musiała mieć finał w punkcie obsługi klienta. Tam (o dziwo) bardzo sympatyczna starsza pani zadzwoniła po tzw. "wrotkę" żeby znalazła właściwą cenę. Oczywiście znalazła tą za 70,90. Mój pan pokazał zrobione telefonem zdjęcie pokazujące że jednak produkt jest w innej cenie. Innej ceny "wrotka" nie znalazła. Starsza pani w POK poprosiła mnie żebym tą cenę pokazała "wrotce". Poszłam na dział alkoholowy, pokazałam cenę, poszłam z powrotem do POK. Minęło już chyba z 15 min. Pani zwróciła różnicę w cenie tłumacząc że nie ma kierownika działu alkoholowego (stąd ta pobita niesprzątnięta butelka?)i tam panuje chaos i w ogóle przeprosiła nas i było po sprawie. kolejne 0,5 h wyjęte z życiorysu na wyjaśnianie różnic cenowych.

zarejestrowany-uzytkownik

01.10.2008

Carrefour

Placówka

Warszawa, al. Jana Pawła II 82

Nie zgadzam się (23)
Sprawa dotyczy migracji...
Sprawa dotyczy migracji usługi dostepu do internetu z opcji 2 Mb do 6Mb. Po 3 tygodniowym okresie oczekiwania usluga została włączona. O tym fakcie nie zostalem poinformowany. Podczas kontaktu z infolinia (w innym temacie) poinformowano ze usługa juz działa i nalezy wykonac restart modemu w celu przejscia na wyzsza opcje. Tak tez uczynilem. Modem przestawil sie na wyzsze wartosci predkosci. Wszystko wydawalo sie byc ok. Niestety tylko pozornie. Testy wydajnosci lacza pokazały ze uzyskiwane przedkosci transmisji sa o wiele nizsze niz oczekiwane. Fakt ten zostal zgloszony do supportu technicznego. I tu kolejna przykra sytuacja. Support nie potrafi przekazac klarownych informacji dotyczacych pomiaru wydajnosci lacza i nie potrafi wykonac pomiarow ze strony centrali.

zarejestrowany-uzytkownik

01.10.2008
Nie zgadzam się (19)
Nigdy więcej! Chcieliśmy...
Nigdy więcej! Chcieliśmy kupić glazurę do łazienki z moim narzeczonym. Po wybraniu wzoru i ustaleniu ilości potrzebnej glazury mój pan zaczął załadowywać na wózek wybrany przez nas towar. Z obsługi nikogo wokół. Jakiś obcy człowiek, klient poinformował nas że będziemy musieli wziąć jakieś paragony z informacji na te płytki i dopiero z tymi paragonami do kasy. Mój pan stanął więc do kolejki przy informacji by tam po 20 min oczekiwania dowiedzieć się od pracownika że nie musi mieć tych paragonów i można jechać do kasy. Przy kasie (nie było kolejek)kasjerka nie mogła nabić ceny jednego rodzaju płytek (bo nie było paragonu), a cena innych płytek które kupiliśmy była dziwnie wysoka. Kasjerka poprosiła mnie żebym udała się do informacji po te nieszczęsne paragony(!)odstałam swoje w kolejce, pokazałam panu palcem glazurę którą kupiliśmy biegając z nim po sklepie. Przy czym okazało się że "pechowo" ta którą wybraliśmy była przeceniona ale przecena się skończyła, nie zdjęli starej ceny a w kasie już była nowa cena. Kolejne 20 minut trwało zanim dostałam odpowiedni paragon. Wyszliśmy z Praktikera nie oglądając się za siebie.

zarejestrowany-uzytkownik

01.10.2008

Praktiker

Placówka

Warszawa, ul. Radzymińska Marki 303

Nie zgadzam się (21)
Wybrałam się z...
Wybrałam się z narzeczonym w celu kupienia drzwi łazienkowych i innych drobiazgów do Leroy Merlin. Poprosiliśmy pana z obsługi o wskazanie poszukiwanych przez nas drzwi. Pan bardzo miło (niestety nie zauważyłam plakietki z imieniem)zainteresował się nami, doradzał, odradzał, dyskutował, proponował. Gdy już wreszcie się zdecydowaliśmy na drzwi sam zaproponował że owe drzwi zaniesie nam do samochodu jak tylko skończymy zakupy. Zostawil nawet numer telefonu do siebie żeby po niego zadzwonić jak będziemy wychodzić. Gdy byliśmy przy kasach pan pojawił sie sam, zabrał nasze drzwi pod pachę i poszedł z nami do samochodu. Pomógł drzwi zapakować, zafoliował i zabezpieczył. Podziękował i odszedł a my zostaliśmy z opadniętymi szczękami z wrażenia. Takich ludzi nam trzeba, takich pracowników!!!

zarejestrowany-uzytkownik

01.10.2008

Leroy Merlin

Placówka

Warszawa, Modlińska 8

Nie zgadzam się (19)
Pierwsze wrażenie -...
Pierwsze wrażenie - WOW. Poczekalnia urządzona naprawdę w dobrym stylu- miękkie, skórzane kanapy, ratanowe meble - jednym słowem bardzo przytulnie. Niestety na tym moje dobre wieści się kończą. Wybrałam się do fryzjera celem zafarbowania włosów. W salonie znajdowały się 2 panie fryzjerki oraz kosmetyczka, która przebywała w osobnym pomieszczeniu. Jedna z pań fryzjerek była niezwykle niemiła. Na szczęście, nie czesała mnie, ale miałam tę 'przyjemność' obserwować jej poczynania na głowie pani siedzącej obok. Nie dość, że szarpała jej włosy, miała na twarzy tęgi grymas, to zachowywała się po prostu tak, jakby robiła wszystko od niechcenia. Pani, która zajęła się mną, była sympatyczna, ale to nie usprawiedliwia jej marnej roboty. Przy miejscu, w którym odbywało się farbowanie, było zgaszone światło, przy lustrze świeciły się jedynie świeczki [chyba miało byc klimatycznie, szkoda, że kosztem moich włosów]. Cóż, kolor wyszedł zupełnie nie ten, Pani zrobiła tylko odrosty, twierdząc, że całych nie może zafarbować, bo są za ciemne- a wzięła kwotę jak za całą długość. Ponieważ nie chciałam reklamacji- po prostu nie miałam już ochoty, by ta Pani cokolwiek poprawiała, zapłaciwszy, wyszłam stamtąd w kapturze na głowie, z obietnicą, iż moja stopa nigdy tam już nie postanie. Pozostało mi domowe ratowanie godności włosów.

zarejestrowany-uzytkownik

30.09.2008

Laurent

Placówka

Chojnów, Legnicka 19

Nie zgadzam się (14)
Przyszedłem do salonu...
Przyszedłem do salonu podpisać umowe a właściwie ją przedłużyć spodobał mi sie telefon Sony Ericsson c702 ale wybierałem go sam wcześniej więc gdy pani powiedziałem ze taki telefon mnie interesuje i chciał bym przedłużyć umowe ta zrobiła wielkie oczy i zapytała - "a co on ma takiego ciekawego" no załamałem sie w końcu to ona powinna mi powiedzieć co on ma takiego ciekawego ale no czekam dalej pani pyta sie mnie w końcu jaki telefon miałem wcześniej powiedziałem nokie i tu znów troszke sie zaskoczyłem zamiast zapytać grzecznie dlaczego taka zmiana w końcu dobre telefony ta firma robi po powiedziano mi (tylko że milej) jesteś debilem zmieniasz nokie na g.... no nic po w miare sprawnym podpisaniu umowy udałem sie do domu gdzie przez reszte dnia bawiłem sie telefonem. za 3 dni przyszedł sms "Usługa navifon w opcji na 12 miesięcy została włączona" pragne zaznaczyć że usługa ta jest płatna i kosztuje 150 zł za okres 12 miesięcy a ja jej nie zamawiałem. zadzwoniłem do biura obsługi abonenta gdzie wmawiano mi że to ja sam zamówiłem usługe w końcu udało mi sie namówić panią żeby przyjeła ode mnie reklamacje natomiast jako że telefon był wyposażony w GPS zacząłem sprawdzać co w ogóle moge zrobić z tą usługą i jak poczytałem kilka regulaminów okazało sie że w momencie zakupu telefonu c702 usługa jest bezpłatnie włączana na okres 12 miesięcy. ani w salonie ani na infolinii nikt tego nie wiedział i mi nie powiedział.

zarejestrowany-uzytkownik

30.09.2008

Orange

Placówka

Warszawa, Jubilerska CH King Cross 1/3

Nie zgadzam się (28)
Pozytywna opinia. Miła...
Pozytywna opinia. Miła obsługa. Niezbyt długi okres oczekiwania na zamówienie. Przystępne ceny. Wnętrze ma miły i kameralny nastrój.

zarejestrowany-uzytkownik

30.09.2008

Sphinx

Placówka

Wrocław, Rynek 39/40

Nie zgadzam się (16)