Szukałam sukienki na wesele. Eleganckiej, ale nie balowej, takiej która nadaje się na przyjęcie, ale będzie ją też można wykorzystać na mniej formalne okazje.
Robiąc obchód sklepów weszłam między innymi do Penny Black. To moja pierwsza wizyta w tym sklepie, nie byłam tu nigdy wcześniej i w ogóle nie znałam tej marki.
Pierwsze wrażenie bardzo dobre: elegancki, czysty salon. Od razu przy wejściu zostałam przywitana przez obsługę. Sprzedawczynie miłe, ubrane w stroje firmowe. Pracownica dała mi czas na samodzielnie obejrzenie asortymentu, a następnie podeszła do mnie i taktownie nawiązała rozmowę. Dzięki jej pomocy znalazłam kilka sukienek odpowiednich na taką okazję i poszłam je mierzyć. Nic nie spodobało mi się na tyle, by dokonać zakupu, aczkolwiek na pewno będę do tego sklepu wracać - dość ciekawy asortyment i bardzo profesjonalna, uprzejma i zaangażowana obsługa.
Wyszłam z biura aby kupić coś słodkiego, bo po południu mają sie zjawić goście w biurze i chcę ich godnie przyjąć.
Udałam się prosto do Gruszeckiego, bo cukiernia ta cieszy się dobrą renomą i słynie ze smacznych wypieków.
Po wejściu od razu zachwycił mne zapach i widok ciast - wybór był spory, więc po chwili oglądania stwierdziłam, że muszę się zdać na pomoc sprzedawczyni. Ekspedientka fachowo podeszła do tematu - zapytała o okazję, preferencje co do smaków i zaproponowała kilka wyrobów. Poszłam za jej sugestią i poprosiłam o zapakowanie. Zakup został dokonany szybko i sprawie. Jedyną uwagę mogę mieć do ceny - ciastkarnia ta do tanich nie należy i zapłaciłam dość sporo.
Weszłam do sklepu zachęcona ładnymi ubraniami na wystawie. W sklepie były dwie inne klientki oglądające rzeczy i jedna sprzedawczyni. Ekspedientka znajdowała się cały czas za ladą sprzedażową, nie podeszła ani do mnie, ani do żadnej innej z kobiet.
Sklep bardzo elegancki, czysty, gustownie urządzony. Ubrania efektownie wyeksponowane na półkach i wieszakach. Spodobała mi się kurtka, podeszłam więc do sprzedawczyni z pytaniem czy jest taka w moim rozmiarze. Usłyszałam odpowiedź, że niestety już nie. Nie zaproponowała mi żadnej innej, nie zachęciła do obejrzenia innych towarów.
Reasumując sklep z ciekawą, eksluzywną odzieżą, drogi, a obsługa na kiepskim poziomie.
Air Asia bardzo reklamowała wprowadzenie nowego połączenia z Europy do Malezji. Do tej pory do Kuala Lumpur można było dolecieć tą linią z Londynu, od dziś miały wejść do sprzedaży również loty z Paryża.
Start promocji zapowiedzano na godzinę 24.00 z niedzieli na poniedziałek, tak więc punktualnie o wyznaczonej porze usiadłam przez komputerem. Bez problemu zalogowałam się na stronie internetowej przewoźnika i sprawdziłam ceny i daty. Oferta była niesłychanie atrakcyjna - 700zł za lot w obie strony - więc zdecydowałam się dokonać rezerwacji. Niestety przy przejściu do płatności otrzymałam komunikat karta kredytowa odrzucona. Póbowałam dokonać płatności wielokrotnie, używając dwóch kart, na obu były wystarczające środki.
Po jakimś czasie okazało się, że system odrzuca wszystkie płatności z Europy, czyli nikt nie może kupić biletu. Jak dla mnie to nie promocja tylko oszustwo. Niskie ceny są, ale biletów kupić się nie da. Jestem bardzo rozczarowana i zła, bo mam za sobą nieprzespaną noc, a biletu się nie udało kupić.
Do sklepu zoologicznego Kakadu udałam się po witaminy dla psa i środek przeciwko pchłom i kleszczom.
W sklepie jest duży wybór asortymentu, wszystko porządnie poukładane na półkach. Obejrzałam dostępne preparaty, było ich bardzo dużo zdecydowałam się więc poprosić o pomoc i poradę kogoś z obsługi.
Ekspedientka była bardzo młoda, ale profesjonalna i doskonale zorientowana w asortymencie sklepu. Zapytała mnie o rasę, wiek i wagę psa i na podstawie uzyskanych informacji zaprezentowała specyfiki odpowiednie dla mojego pupila. Wskazała na różnice między nimi i pomogła w wyborze najlepszych. Dodatkowo zachęciła mnie do nabycia karmy w promocyjnej cenie - cena była faktycznie atrakcyjna, więc zdecydowałam się na zakup.
Zapłaciłam, zakupy zostały mi zapakowane a sprzedawczyni zaprosiła mnie do ponownych odwiedzin w sklepie.
Wyszłam bardzo zadowolona z zakupów.
Do C&A weszliśmy w poszukiwaniu dżinsów dla mojego chłopaka. Po podejściu do właściwego działu okazało się, że idealnie trafiliśmy - część modeli była bowiem w obniżonych cenach. Towar był dobrze wyeksponowany i oznaczony - na pierwszy rzut oka było widać, które modele mają niższe ceny. Wzięliśmy kilka par i udaliśmy się do przymierzalni, leżały nieźle i były dobrze uszyte, więc zdecydowaliśmy się wziąć aż dwie pary, jedne nieco sprane, drugie ciemniejsze, granatowe.
Z wybranymi spodniami podeszliśmy do kasy - przed nami były dwie osoby, ale kasjerka radziła sobie z przyjmowaniem płatności bardzo sprawnie, więc bardzo szybko zamknęliśmy transakcje.
Wracając od rodziców przejeżdżałam koło Lidla i przypomniało mi się, że nie mam wody mineralnej w domu, więc postanowiłam podjechać i uzupełnić zapasy.
Zapakowałam wodę do wózka i dalej przemierzałam sklep. Bardzo się ucieszyłam, gdy zobaczyłam angielskie ciasteczka karmelowe, które bardzo lubię, a w Polsce są raczej niedostępne. To właśnie lubię w Lidlu - kuchnie świata.
Negatywnym zaskoczeniem były natomiast ceny owoców - liczyłam, że pomarańcze i mango będą tańsze.
Zapłata za zakupy odbyła się sprawnie, kasjerka była uprzejma, podziękowała za dokonane zakupy i poinformowała o promocji, w której można wygrać ekspres do kawy. Zamierzam spróbować szczęścia i wziąć udział w tej promocji.
Wybrałam się do klubu Eskulap na koncert. Wystrój tego miejsca - fatalny. Raczej należy to nazwać kompletnym brakiem wystroju. Odrapane ściany, szatnia za kratami, wszystko aż prosi się o generalny remont. A najgorsze ze wszystkiego są toalety. Łatwo tam trawić - wystarczy podążać za odorem moczu, trafi się jak po sznurku. Damska toaleta jest koszmarem - brudno, brak papieru toaletowego.
Poza wystrojem do poprawy też obsługa - barman po prostu poinformował mnie podając piwo, że nie ma wydać 2 zł. Bez słowa przepraszam czy propozycji, że odda później.
Cóż, do Eskulapa chodzić będę dalej ze względu na koncerty, ale nie zmienia to faktu, że remont jest tam niezbędny.
Przy okazji zakładania działalności gospodarczej musiałam złożyć właściwie dokumenty w Urzędzie Skarbowym.
Obsługa w informacji na parterze mało sympatyczna, oschła, ale udało mi się dowiedzieć, że muszę się udać do odpowiedniego pokoju na 1 piętro. Tam niemiłe zaskoczenie - sporo ludzi, więc niestety trzeba swoje odczekać. Gdy nadeszła moja kolej podeszłam do wyznaczonej urzędniczki - okazała się być bardzo miła i niezwykle pomocna. Cierpliwie odpowiedziała na wszystkie moje pytania i rozwiała wątpliwości. Gdy okazała się, że nie zrobiłam ksero jednego z dokumentów zrobiła to za mnie, cechowała się dużą życzliwością i kompetencją. Tacy urzędnicy powinni być we wszystkich urzędach.
W marcu bieżącego roku zajmowałam się formalnościami związanymi z zakładaniem działalności gospodarczej. Jednym z urzędów, które musiałam odwiedzić był Główny Urząd Statystyczny. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona obsługą - wszystko przebiegło szybko, sprawnie, w miłej atmosferze.
Nie było kolejek. Na korytarzu wywieszone są gabloty z wzorami w jaki sposób wypełnić właściwy dokument. Jeśli mimo tego ma się jakieś wątpliwości urzędniczki chętnie służą pomocą. Pani, u której składałam dokumenty, była bardzo życzliwa, pomocna, uprzejma. Sprawę załatwiła błyskawicznie i fachowo. Oby wszystkie urzędy miały takich pracowników!
China Town to bar szybkiej obsługi serwujący dania w stylu kuchni chińskiej. Nie ma obsługi kelnerskiej - należy podejść do lady, zamówić, zapłacić w kasie i odebrać danie. Do wyboru kilka zup, kilka rodzajów sosów z różnym mięsem, do tego makaron lub ryż, na deser owoce smażone w cieście lub ciasteczka z wróżbą.
Specjalnie dużego wyboru nie ma, ale to może i lepiej - jest łatwiejszy wybór. Wybór dodatkowo ułatwia fakt, że dania są widoczne za oszkloną ladą w podgrzewaczach, można zatem zadecydować co zamówić nie tylko na podstawie opisu potrawy, ale również oceniając ją wizualnie. Ja najbardziej lubię kompozycję trzech dań - zamawia się mieszankę trzech wybranych potraw, do tego ryż lub makaron i surówka. Całość daje bardzo dużą porcję.
Jadłam w tym barze wielokrotnie, wszystkie dania są bardzo smaczne, mają ciekawe, oryginalne smaki. Można wybrać mniej lub bardziej pikantny, w zależności od upodobań. Polecam na szybki obiad.
I co ważne, jest niedrogo.
Nie jestem wegetarianką, mimo to bardzo lubię bar Green Way. Można tam zjeść tanio, zdrowo i smacznie.
Wystrój jest bardzo podstawowy, ale co ważne jest czysto. Jedzenie jest zawsze świeże. Obsługa miła i pomocna, niezdecydowanym pomagają w wyborze.
Podczas ostatniej wizyty zdecydowałam się na kotlety z kapusty z kaszą. Wzięłam pół porcji, jako że cała jest tak duża, że nie daję rady jej zjeść. Danie jest serwowane ze smacznymi surówkami. Do tego zamówiłam koktajl bananowy i pyszne ciasto marchewkowe. Całość była bardzo smaczna, naprawdę się najadłam.
Atutem tego miejsca jest fakt, że jedzenie jest błyskawicznie podawane, więc można się najeść nawet jeśli ma się bardzo mało czasu. Polecam nie tylko miłośnikom kuchni wegetariańskiej.
Do odwiedzenia sklepu Vox zachęcił mnie katalog tej firmy. Szukałam mebli do nowej sypialni, więc postanowiłam sprawdzić ich ofertę.
Ładny, duży salon, spory wybór. Meble na żywo okazały się chyba jeszcze ładniejsze niż w katalogu. Obeszłam cały sklep, ale moją szczególną uwagę zwróciły meble z serii Kamasutra, które spodobały mi się już w katalogu. Sprzedawczyni, widząc że bliżej oglądam meble, podeszła do mnie, uprzejmie zagadnęła i zapytała, czy szukam czegoś konkretnego. Odpowiedziałam, że mebli do sypialni i zaczęłyśmy rozmawiać na ten temat. Ekspedientka wskazała dostępne komplety, opowiedziała bliżej o tym, który zainteresował mnie najbardziej. Wskazała ceny, rodzaje mebli itp. Na koniec wręczyła mi katalog i zaprosiła do ponownej wizyty, gdyż nie byłam jeszcze zdecydowana na dokonanie zakupu.
Kilka dni później odwiedziłam ten salon ponownie i zamówiłam meble. Zostały dostarczone w terminie zgodnym z zamówieniem, są naprawdę bardzo ładne.
Do sklepu HD weszliśmy bo mój chłopak potrzebował nowych butów. Obsługa niezbyt profesjonalna i nie wykazywała zainteresowania klientem- obowiązywała promocja, że przy zakupie jednej pary butów dostaje się 50% zniżki na drugą parę, mimo to sprzedawczyni w ogóle nie zachęciła nas do zakupu drugiej pary. W ogóle nie wspomniała nawet o tej promocji - gdyby nie plakat reklamowy przy drzwiach, to wcale byśmy o tym nie wiedzieli. Sprzedawczyni nie wykazała żadnej inicjatywy własnej - odpowiadała wyłącznie na nasze pytania, nie wskazywała żadnych alternatyw dla niedostępnych modeli, nie zapytała jak buty leżą, nie zaproponowała przymierzenia drugiego buta od pary itp.
Zaopatrzenie w sklepie niezłe, ceny atrakcyjne, więc dokonaliśmy zakupu. Moim zdaniem koniecznie jest popracowanie nad jakością obsługi w sklepie.
Zara to jeden z moich ulubionych sklepów z odzieżą. Bardzo odpowiada mi stylistyka ubrań - można tam znaleźć zarówno ubrania eleganckie, jak i codzienne, bardziej młodzieżowe. Mają bardzo fajne buty na obcasie, zazwyczaj dość wygodne. Sklep jest elegancki, dobrze oświetlony, ubrania są estetycznie rozwieszone, łatwo można obejrzeć cały asortyment. Odzież jest dość dobra gatunkowo, w wielu ubraniach tej marki chodzę od dawna i nic się z nimi nie dzieje.
W sklepie jest też odpowiednia ilość przymierzalni. Kasjerki są miłe, uprzejme. Jedyne moje zastrzeżenie dotyczy cen: część ubrań jest zdecydowanie za droga, ale na szczęście zawsze można poczekać na przeceny wtedy zrobić większe zakupy. Warto by jednak rozbudować bardziej dział męski.
Sorellę odbieram jako lokal, niedrogi, z bardzo przyjemną atmosferą i smaczną, niewyszukaną kuchnią włoską.
Bardzo spodobał mi się wewnętrzny ogródek pod gołym niebem - doskonale udało się przekształcić kiedyś obskurne, brzydkie podwórko w bardzo ładne miejsce. Jest zieleń, świeczki, parasole.
W karcie znajdziemy głównie pizzę, makarony, sałatki. Za tutejszą pizzą nie przepadam, bardzo smakują mi natomiast zapiekane makarony i sałatki, zwłaszcza ta z orzechami i serem pleśniowym. Jest niedrogo, a porcje na tyle duże, że można się najeść.
Ostatnio zamówiłam tutaj po raz pierwszy deser - szarlotka była tak duża, że z powodzeniem zastąpiłaby danie główne:) Była też bardzo smaczna.
Nie mam też zastrzeżeń do obsługującej mnie kelnerki - była kulturalna, uśmiechnięta.
Sklepowi Praktiker w centrum handlowym M1 przyznaję najwyższą notę, bo tylko tam można kupić żarówki pasujące do lampy, którą mam w łazience nad lustrem. Wcześniej byłam w wielu sklepach z oświetleniem i nigdzie nie było odpowiedniej żarówki, dopiero w Praktikerze udało mi się ją znaleźć.
Kolejne argumenty przemawiające za przyznaniem temu sklepowi wysokiej oceny to dostępność obsługi i brak kolejek do kas. Podczas mojej wrześniowej wizyty w tym sklepie wszystko przebiegało sprawnie, bez zbędnego oczekiwania. Alejki handlowe są doskonale oznakowane, łatwo odnaleźć poszukiwany towar. W sklepie była taż odpowiednia liczba sprzedawców - łatwość uzyskania pomocy.
W niedzielny poranek stwierdziłam, że mam nieco pustą lodówkę i nadszedł czas by uzupełnić zapasy. Postanowiłam pójść do Biedronki, bo po ostatniej wizycie w sklepie tej sieci na ulicy Bobrzańskiej byłam bardzo zadowolona.
Niestety ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że poszczególne Biedronki różnią się między sobą zaopatrzeniem. Ta na osiedlu Piastowskim była zaopatrzona gorzej. Udało się bez problemu kupić podstawowe produkty, ale nie było np. mrożonego łososia, który był jednym z głównych powodów mojej wizyty w tym sklepie.
Kolejnym problemem była kolejka do kasy. Czynne było tylko jedno stanowisko i kolejka była całkiem spora.
To bar mleczny, więc powinno być przede wszystkim tanio i szybko, wszystko inne ma mniejsze znaczenie, w końcu nie można oczekiwać po takim barze elegancji czy wykwintnej kuchni.
Tanio faktycznie jest, ale obsługa jest dość wolna. W kolejce były przede mną 3 osoby, czyli niedużo, mimo to czekanie na moją kolej zajęło sporo czasu. Kasjerka nie tylko przyjmowała zamówienia i pobierała opłatę, ale również co pewien czas znikała w kuchni, co znacznie przedłużało czas oczekiwania.
Jedzenie jest poprawne, ale w innych barach mlecznych jest lepsze. Tu mam zastrzeżenie zwłaszcza do zup - wszystkie smakują tak samo, głównie mąką. Smaczne natomiast są pyzy z sosem myśliwskim, kotlety sojowe i pierogi leniwe.
W drodze z pracy do domu przechodziłam obok Chaty Polskiej, więc postanowiłam wejść i zrobić drobne zakupy: mleko, pieczywo, ser, wędlina. W pierwszej kolejności skierowałam się do stoiska z wędlinami - wybór mały, większość towaru wyglądała dość niezachęcająco, więc zrezygnowałam z zakupu.
Kasjerka wykonywała swoją pracę bardzo mechanicznie - skasowała produkty, podała kwotę i tyle. Nie powiedziała nic ponad to.
Plusem był brak klientów w sklepie.
Generalnie w sklepie jest drogo, ceny wyższe niż w sklepach, w których normalnie robię zakupy. Wybór towarów dość ograniczony.
Nie lubię przepłacać, jeśli mam zapłacić za coś więcej niż gdzie indziej to oczekuję w zamian czegoś więcej. Rozumiem wysokie ceny w eleganckich delikatesach, ale absolutnie nie widzę ich uzasadnienia w Chacie Polskiej, więc więcej tam zakupów robić nie będę.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.