Sklep przyciąga uwagę nowoczesnym wnętrzem. Biel i jasność dominują w punkcie. Wszystkie wystawione produkty są załączone i klient może przetestować sprzęt. Ekrany urządzeń są czyste, brak odbitych palców klientów. Na środku punktu są trzy wysepki. Na jednej z nich są wyeksponowane ipady. Dwoje pracowników odpowiedzialnych za prezentacje sprzętu pochłonięci byli zabawą urządzeniem. Żaden z pracowników nie podszedł do mnie zapytać czy może w czymś pomóc.
Wśród asortymentu dominuje jeans. Nie ma dużego wyboru w produktach, ale za to są przejrzyście wyeksponowane. Na metkach przypiętych do podkoszulek, przyklejone są trzy różne ceny, tak jakby sklep nie mógł się zdecydować po jakiej cenie sprzedać produkt. Obsługa jest na wysokim poziomie. Przechodząc obok stanowiska kasowego, pracownik powitał mnie słowami Dzień dobry. Drugi pracownik doradzał klientowi przy zakupie produktu.
Oprócz książek biblioteka gromadzi prasę codzienną, tygodniki i miesięczniki (do korzystania na miejscu i wypożyczenia do domu). Zbiory wzbogacane są także o filmy DVD. Czytelnicy biblioteki mogą korzystać z 2 stanowisk komputerowych z dostępem do Internetu. Do półek z książkami jest swobodny dostęp. Przy stanowisku obsługi jest informacja w jakim terminie należy zwrócić książkę. Obsługa jest miła, pomocna i kompetentna.
Przez cały bieżący tydzień w bibliotece trwały prace remontowe. Na drzwiach wejściowych wysiała karteczka z informacją o możliwości zwrotu książki od drugiej strony budynku. Było również napisane, że za brak zwrotu książki w wyznaczonym terminie przypadającym akurat na czas prac remontowych, nbie będą naliczane opłaty karne. Udałem się na tył bydunku, gdzie w niewielkim pokoju bibliotekarka przyjmowała zwracane książki. Cieszę się, że nie musiałem przychodzić ponownie aby oddać książkę.
Apteka mieści się w budynku przychodni. Po wejściu do budynku znajduje się pusta recepcja. Apteka mieści się po prawej stronie od wejścia do budynku. W środku nie było żadnego klienta. Pracownik widząc mnie, oderwał się od wykonywanej czynności pytając "W czym mogę pomóc". Pracownik rzeczowo udzielił mi informacji uśmiechając się przy tym przez cały czas. W aptece znajdował się dystrybutor z wodą.
Przed wejściem na salę sprzedaży ułożone są koszyki oraz gazetki reklamowe. Warzywa-owoce są równo poukładane, są świeże i na biężąco uzupełniane. PRzy każdym towarze znajduje się cena. Na stanowisku mięsnym, pracownik był w trakcie uzupełniania towaru. podniesiona gablota stanowiła niebezpieczeństwo uderzenia się przez klienta. Kasjerzy krzycząc przekazywali sobie kody poszczególnych produktów. Kasjer mnie obsługujący nie nawiązał kontaktu wzrokowego ani nie zastosował formy grzecznościowej.
Przychodnia mieści się w budynku dwupiętrowym. Przed wejściem są ławki oraz parking dla pacjentów. Budynek wewnątrz jest klimatyzowany. W recepcji obsługują trzy panie. Stanowiska są przedzielone, także pacjent ma pełną anonimowość. Recepcjonistka dokładnie wyjaśnia co należy wykonać aby dostać się do konkretnego specjalisty. Płatność za wizytę pobierana jest z góry. Stanowisko kasowe znajduje się oddzielnie, co wydłuża czas rejestracji. Pomimo umówionej wizyty na konkretną godzinę, do gabinetu wszedłem z 20 minutowym opóźnieniem. Warto było jednak czekać. Lekarz zrobił szczegółowy wywiad i dokładnie, w sposób zrozumiały dla laika, wyjaśnił dalsze postępowanie.
Sklep nazywany jest przez mieszkańców Ostrowca małym tesciem. Sklep wielkością przypomina osiedlowe dyskonty. Nowością sklepu są zasuwane gabloty produktów nabiałowych. Pracownicy sklepu nie dbają o wygląd i atmosfere. Palety z towarem porostawiane są gdzie popadnie, utrudniając poruszanie się pomiędzy stanowiskami. Stanowisko mięso-wędliny obsługuje zewnętrzna firma. Skutkiem tego jest konieczność płacenia za wędliny bezpośrednio przy stanowisku. Powoduje to dyskonfort dla klienta, gdyż nie wiadomo czy zakupiony towar włożyć do koszyka, czy od razu do reklamówki narażając się na czujne oko ochrony. Przy stanowiskach kasowych była duża kolejka. Mimo to nie została otwarta kolejna kasa.
Sklep podzielony jest na dwie części, jedna spożywcza a druga część to mięso-wędliny. Pracownicy ubrani są w firmowe fartuchy, obsługa jest miła i uprzejma. Jest to sklep osiedlowy mający już swoją stałą, lojalną klientele. Produkty, zwłaszcza warzywa, nie są najwyższej jakości. Zdarza się, że w zakupionym towarze trafią się uszkodzone, zgniłe warzywa. Sklep ma "przyjazny" wygląd. W sklepie przyjemnie robi się zakupy.
Pomimo trwającego Euro 2012, dworzec autobusowy został pominięty w planach dotyczących modernizacji. Nic tu się nie zmieniło. Na zewnątrz samochody zaparkowane są byle gdzie. Wejście na dworzec oblegane jest przez taksówkarzy. W środku jest brudno, ponuro i na dodatek cuchnie. Rozkład jazdy jest mało przejrzysty, stanowiska kasowe są szczelnie oszklone co utrudnia komnikacje z kasjerem. Poczekalnia sprawuje funkcje noclegowni dla bezdomnych. Stanowiska autobusowe od lat nie są remontowane. Stanowią idealne schronienie dla gołębi. Jedyny plus to bardzo dobry dojazd do dworca oraz długie godziny otwarcia kas.
Kantor czynny jest przez całą dobę. Nad wejściem wisi szyld z nazwą kantoru. W śroku jest jedno stanowisko kasowe, z przodu przeszklone grubą szybą. Klienci chwalą to miejsce za dysktrecje. Kantor wyposażony jest w trzy kabiny do wpłat i wypłat "w ukryciu". Za kasjerem wiszą dwie tablice. Na jednej z nich wyświeltone są kursy walut.
Na 8:30 umówioną miałem badanie. Najpierw podszedłem do recepcji. Pracownik zidentyfikował moje dane a następnie wskazał do którego pokoju mam się udać. Na badanie wszedłem z 10 minutowym opóźnieniem. Lekarz przeprowadził badanie w sposób profesjonalny. Po badaniu omówił otrzymane dane używając języka prostego i zromumiałego dla mnie. Lekarz wyjaśnił, gdzie dalej powinienem się udać. Przychodnia wyposażona jest w dystrybutor wody oraz automat z kawą.
Dwa dni wcześniej w automacie zakupiłem dwa bilety, które okazały się nieczytelne. Udałem się do punktu obsługi pasażerów ZTM, aby zwrócić bilety. Liczyłem na zwrot pieniędzy, jednak możliwa była wyłącznie wymiana na nowe bilety. Tylko, że teraz bilety nie są mi już potrzebne. W środku są trzy stanowiska kasowe i wszystkie były czynne. W kolejce były cztery osoby. Jedna kolejka obowiązywała do trzech kas. Pracownik bardzo dokładnie sprawdził czy zwracane bilety rzeczywiście są uszkodzone.
Punkt prasowy oferuje bogaty wybór prasy polskiej i zagranicznej, artykuły tytoniowe, karty telefoniczne, napoje oraz słodycze. Prasa podzielona jest według kategorii. Słodycze i papierosy umieszczone sa przy stanowisku kasowym. Pracownik pomimo późnej pory nadal był uśmiechnięty i życzliwy. Przed dokonaniem zakupu, jest możliwość zapoznania się daną gazetą. Prasa ułożona jest równo i estetycznie. Pracownik ubrany jest w podkoszulkę firmową.
Restauracja oferuje dania gorące, przekąski, napoje. Restauracja ma otwartą przestrzeń na halę lotniska. Czekając na przylot samolotu, można spokojnie usiąść i skorzystać z oferty restauracji. Siedzenia są wygodne, oprawione w kremowy materiał. Posiłki dostarczane są przez kelnera. Posiłki nie należą do najtańszych , ale przynajmniej dobrze smakują. Obsługa jest miła i uprzejma.
Kantor zlokalizowany jest na lotnisku w strefie przylotów. Tablica z kursem walut jest duża i czytelna. Pracownika oddziela od klienta gruba szyba. Kantor niewyposażony jest w pomieszczenie specjalne dla większych wpłat/wypłat. Kursy walut są "bandyckie". Spread sięga nawet 1 zł. Pracownk zna język angielski.
Na szybę naklejony jest karton papieru z napisem informującym o promocyjnej cenie pączka. Sklep niedosyć że jest mały, to jeszcze drzwi otwierają się do wewnątrz. Probelm jest zarówno wejść jak i wyjść ze sklepu. Wybór o tej porze nie był imponujący. Chleb, który wybrałem nie był "pierwszej" świeżości. Pracownik w pierwszej kolejności dbał o jak najszybsze rozładowanie kolejki. Na życzenie klienta pracownik kroił chleb. Pracownik ubrany był w firmowy fartuch.
W recepcji czynne były trzy stanowiska. Już po wejściu do kliniki zostaliśmy zaproszeni do recepcji. Żona umówioną miała wizytę na 19:30. Ja wizyty nie miałem umówionej, natomiast potrzebowałem skierowanie od internisty. Na recepcji otrzymałem odpowiedź, że w dniu dzisiejszym nie ma już wolnych wizyt. Internista, do której poszła żona, zgodziła się jednak przyjąć również mnie. Znajomość zagadnień medycznych oceniam na wysokim poziomie, natomiast obsługa pakietów medycznych i komutera niestety kuleje.
W dniu dzisiejszym miałem umówioną wizytę poprzez infolinię. KLinika ma dwie recepcje. Do tej pory obsługiwany byłem w drugiej recepcji. Tam też się udałem. Pracownik rozmawiał przez telefon. Czekałm 5 minut. Dowiedziałem się, że do dzisiejszej wizyty muszę udać się do pierwszej recepcji. Pracownik poinformował mnie, że za wizytę muszę zapłacić. Na infolinii uzykałem natomiast informację, że pierwsza wizyta jest bezpłatna. Ta deinformacja miała kosztować mnie 140 zł. Zrezygnowałem.
Do placówki wszedłem tuż przed zamknięciem. Trzy stanowiska były czynne, dwa z nich obsługiwały klienta. Doradca, siędzący przy stanowisku rozmawiał przez telefon. Usiadłem na czystym fotelu. Placówka była czysta, wysprzątana. Ulotki leżały w wyznaczonych do tego miejscach. Drzwi wejściowe były czyste, bez smug. Pracownik poinformował mnie, że pomimo później godziny, zostanę obsłużony. Obsługa przebiegła szybko, gdyż pracownik nie tracił czasu na jakąkolwiek rozmowę ze mną.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.