W dniu 15.10.2008 skontaktowałem się telefonicznie z mLinią banku mBank w celu zgłoszenia rezygnacji z konta. Konsultantka była uprzejma i udzieliła mi wszystkich niezbędnych informacji, jak również przyjęła zgłoszenie rezygnacji. Obsługa trwała jednak nieco zbyt długo, konsultantka parokrotnie prosiła o chwilę cierpliwości po czym zawieszała rozmowę, za każdym razem udzielając jakiś dodatkowych informacji o warunkach rezygnacji z konta, które zdaje się skądś czytała. Spowodowało to, że rozmowa nieco się wydłużyła. Udzielono jednak ostatecznie pełnych informacji i sprawa została załatwiona.
W dniu 15.10.2008 wykonałem telefon na "błękitną linię TP" w celu uzyskania informacji o wysokości płatności do uregulowania. Na połączenie nie trzeba było oczekiwać długo, po uzyskaniu połączenia z konsultantem zadał on kilka pytań weryfikacyjnych, co również przebiegło szybko. Udzielona informacja o płatnościach była zgodna z prawdą, konsultant był uprzejmy i rzeczowy. Obsługa przebiegła sprawnie i szybko.
Po raz pierwszy wyszłam z hipermarketu zadowolona. Obserwacja moja dotyczy nie tyle sklepu co kasjerki. Natrafiłam na uśmiechniętą, zadowoloną i miłą panią, chętnie służącą pomocą. Niestety, z przykrością stwierdzam, że zdarzyło mi się to po raz pierwszy, ale mam nadzieję, że nie ostatni.
Często bywam w tym sklepie i zawsze wychodzę zadowolona. Obsługa super, pełne doradztwo i kompleksowa obsługa. Ekspedientki zarówno dają czas do pooglądania jak również na najwyższym poziomie interesują się klientem jeżeli ten tylko wykaże taką chęć.
Kupowałam buty, obsługa profesjonalna, dobre doradztwo jedyny minus to zbyt małe zainteresownie klientem na samym początku wejścia do sklepu. Jestem tam stałą klientką i obsługa zawsze jest na dosyć wysokim poziomie.
Poszłam na zakupy do Piotra i Pawła a konkretnie chciałam kupić jogurt do picia activia. Jak zwykle to bywa w koszyku znalazły się też inne produkty, natomiast moim celem był zakup tegoż jogurtu. Podeszłam do kasy i usłyszałam od pani kasjerki, że jogurt, po który przyszłam nie wchodzi na kasę. Bardzo ubolewałam nad tym faktem, poprosiłam, żeby zadzwoniła do osoby, która ma wpływ na to i mogłaby ten problem rozwiązać. Pani kasjerka odpowiedziała, że o tej godzinie już nikogo nie ma. Rozmawiając ze mną cały czas kasowała inny mój towar a docelowy odłożyła na bok, nie mówiąc słowa "przepraszam". Bardzo mnie zirytowało zachowanie pani kasjerki, która nie wykazała żadnej inicjatywy ze swojej strony. Potraktowała mnie oschle, rozmawiając ze mną w ogóle nie patrzyła na mnie, tylko dalej robiła swoją powinność. Zachowywała się tak jakby ją ten problem nie dotyczył a powinien, ponieważ jestem klientem i chcę zakupić towar w firmie, w której jest zatrudniona. Przyznałam ocenę -3 tylko dlatego, że kierownik sklepu wykazał dużą inicjatywę w rozwiązaniu problemu. Gdybym miała ocenić firmę pod względem kasjerki byłoby to na -1.
Podjechałem zatankować gaz do samochodu.
Uprzejmy pracownik obsługi niezwłocznie podłączył końcówkę do tankowania gazu, a ja udałem się do kasy. Miła i sympatyczna pani, z uśmiechem, szybko i sprawnie rozliczyła kwotę za tankowanie z mojej karty.
Teren stacji czysty i schludny, podobnie w sklepie. Pomimo podgrzewania jakichś kiełbasek, nic nie czułem na terenie stacji.
Udaliśmy się z żoną w celu nabycia depilatora firmy Rowenta. PO zapoznaniu się z ofertą sklepu (przeglądając gabloty), poprosiliśmy sprzedawczynię o pomoc w odnalezieniu konkretnego modelu, upatrzonego wcześniej w internecie. Okazało się, że na sklepie nie ma takiego modelu. Pracownica szybciutko zachęciła żonę do nabycia tańszego modelu z podobnymi funkcjami i podobnej klasy. Pani była naprawdę miła i zaangażowana. Na minus jest fakt, że przy pytaniu o rabat usłyszeliśmy krótkie NIE. Okazało się, że wybrany model jest ostatni na sklepie, podjąłem więc kolejną próbę uzyskania rabatu. Sprzedawczyni po chwili zastanowienia poprosiła o cierpliwość, informując, że zapyta kierownika sklepu. Po około 5 minutach wróciła z negatywną informacją. A 5 minut minęło. Gdyby było więcej osób w sklepie i więcej chętnych na rabat, mogłoby to trwać dłużej.
Weszłam w celu zakupu przedłużacza. Na terenie sklepu było 2 panów, jeden z nich rozmawiał przez telefon, zasygnalizowałam mu chęć zakupu. Kiwnął głową i rozmawiał dalej, usuwając się za regał. Podeszłam do drugiego pana, siedzącego po prawej stronie od wejścia, w jeansowej kurtce, zajętego patrzeniem w monitor. Poza mną w sklepie były jeszcze 2 osoby. Pochodziłam między regałami jakieś 15 minut. W końcu postanowiłam "przeszkodzić" panu przy komputerze (bo ten drugi rozmawiał dalej za regałem). Po tak długim okresie dowiedziałam się, że nie mają takich rzeczy.
Sklep dysponuje wózkami, umieszczonymi na parkingu, pod wiatą. W dniu zakupów cześć z nich była zablokowana przez niesprawny mechanizm zwalniający. Z konieczności trzeba było skorzystać z tych, które znajdowały się w głębi wiaty. Niestety, były obrzydliwie brudne. Przypuszczalnie od bardzo dawna nikt ich nie używał, a obsługa sklepu nie zadbała o ich czystość. Zarówno poręcz - uchwyt, jak i wnętrze odstręczały od skorzystania z zakupów! Poza tym na stoisku z alkoholami brak było pracownika, który mógłby pomóc w odnalezieniu poszukiwanego rodzaju wina. Oferta jest bogata, ale ustawienie fatalne. Trudno zorientować się według jakiego klucza umieszczono poszczególne gatunki.
Weszłam do salonu z zamiarem kupienia wody toaletowej dla mężczyzny. W salonie było 4 pracowników, którzy ze sobą rozmawiali, salon był utrzymany w czystości. Zatrzymałam się przy ścianie z męskimi zapachami. Prawie od razu podszedł do mnie jeden z pracowników, pytając czy może mi w czymś pomóc. Odpowiedziałam, że szukam wody toaletowej dla mężczyzny, o świeżym zapachu. Zaproponował mi 8 zapachów. Później wszystko mi się pomieszało. Wyszłam z salonu po ok. 10 minutach.
W salonie było czysto, było 4 pracowników i 12 klientów. Gdy weszłam pracownicy byli zajęci obsługą klienta. Po paru minutach, gdy oglądałam spodnie, jeden ze sprzedawców, Monika, podeszła do mnie pytając, czy potrzebuję jakiś rozmiar. Odpowiedziałam, że tak po czym pomogła mi znaleźć rozmiar a także zaproponowała mi 2 inne fasony do przymierzenia. Wskazała mi przymierzalnie. Po ok 5-7 min przyszedł do mnie inny sprzedawca (Krzyś) pytając, czy potrzebuje inny rozmiar. Zaproponował wyjście z przymierzalni, żeby mógł ocenić czy spodnie dobrze leżą. Pracownik był bardzo miły i uprzejmy i pomógł mi wybrać odpowiedni model do mojej figury. Krzyś zaproponował top, który świetnie tworzył komplet do spodni. Zaprowadził mnie do kasy a tam obsługiwała mnie inna dziewczyna. Była miła, uśmiechnięta, zaproponowała mi pasek do spodni ale podziękowałam. Poinformowała mnie o promocji na kurtki. Po zakończeniu kasowania podała paragon informując o możliwości zwrotu, wymiany i gwarancji. Podziękowała za zakupy i zaprosiła ponownie.
Na opisywanej stacji paliw pojawiam się zawsze z powodu bankomatu Euronetu, który się tam znajduje. Przy okazji robię zakupy w postaci kuponu Dużego Lotka lub papierosów. Tym razem bankomat okazał się nieczynny. Bardzo miła pani udzieliła mi informacji, że brakuje dwóch kolejnych, wymienianych przeze mnie marek papierosów, które powinny tam być (Camel light oraz Lucky Strike silver). Zdecydowałem się na inną markę.
Umówiłem się na wizytę w banku w celu założenia lokaty na godzinę 16.15.
Pani telefonicznie zapewniła mnie, że nie będę musiał czekać. Jednak po przybyciu do banku z dwóch stanowisk otwarte było tylko jedno a Pani poinformowała mnie, że mimo tego że byłem umówiony muszę czekać w kolejce. W kolejce było 9 osób.
Pojechałam na zakupy. Na stoisku mięsnym musiałam dość długo czekać na obsługę, chociaż były dwie osoby w kolejce. W trakcie obsługi odniosłam wrażenie, że pani, która mnie obsługiwała, była na wybiegu, bardzo powoli chadzała za chłodziarkami. Ogólnie spędziłam ok. 10 min. przy lodówkach, gdzie brałam tylko ser i kawałek baleronu. Przy kasach obsługa miła i fachowa, służąca pomocą i wyjaśnieniami z związku z promocją.
Wszedłem zakupić pieczywo. Jak zwykle, gdy go braknie. Sprzedawczyni od razu wydała się być dziwna, prosiłem o 5 bułek, pytała ze 3 razy, ile? Również gdy przyszło do wydania reszty był problem, trwało to trochę dłużej niż zwykle, tak jakby pani rozpoczęła weekend już w pracy.
Zamierzałam kupić mojej dwuletniej córce buty na zimę, wybrałam się z nią do CH Sarni Stok. Odwiedziłyśmy kilka sklepów obuwniczych, jednakże wizyta w sklepie Bata utkwiła mi w pamięci.
Sprzedawca podszedł do nas i zapytał w czym może pomóc. Powiedziałam, że szukam butów dla córki. Zaproponował pomiar stopy dziecka na specjalnej miarce aby odpowiednio dostosować rozmiar bucików. Po pomiarze zaproponowała kilka par bucików.
Podczas gdy ja mierzyłam córce buty, córka zadawała pytania do sprzedawczyni, która chętnie na nie odpowiadała. Buciki w końcu zostały wybrane i kupione. Przy płaceniu otrzymałam informację na jak długo jest gwarancja i podziękowano mi za zakupy.
W dniu wczorajszym udałam się z kolegą do sklepu mięsnego firmy JAF, mieszczącego się obok Biedronki.
Ekspedientka przywitała mnie pytaniem "co podać?", wydała towar bez słowa.
Kolega chciał opuścić już sklep, udał się do wyjścia, na to ekspedientka ryknęła zza lady, używając wulgaryzmów i wyzwisk, iż tamtędy nie można wychodzić. Cała ta sytuacja miała wielu obserwatorów, którzy oniemieli z wrażenia. Myślę, że były to ostatnie zakupy w tym sklepie z powodu bardzo niemiłej obsługi.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.