Po pierwsze długo trzeba się dodzwonić,czasami od 5 do 15 min,najgorzej jest dodzwonić się do działu technicznego związanego z dekoderami.Konsultanci nie potrafi odpowiedzieć na moje pytania dotyczące procedur,dekoderów,oferty sprzedażowej.Najtrudniejsza jest rozmowa dotyczą płatności,nie zgadzają kwoty na koncie.dość uciążliwą rzeczą jest,że często dekodery się zawieszają, a ich odblokowanie może trwać kilka godzin.Po za tym niska jest jakość dekoderów, szczególnie Echostarów.Tych naprawdę nie polecam
Dużym atutem jest ,że jest dużo kas,gdzie klient jest szybko obsługiwany.Również jest duży wybór towarów,natomiast cenowo jest dość drogo.Zdecydowanie ceny produktów z Lidla są tańsze.Ciekawym pomysłem jest,że przy supermarkecie jest ich własna stacja benzynowa,uważam akurat za dobry pomysł.Dużo jest promocji,ale nie powoduje że mniej wydajemy.Obsługa jest miła i rzetelna
W DNIU 28 CZERWCA BYLIŚMY Z MĘŻEM W FORUM BY KUPIĆ BUTY, ZAWSZE KUPUJEMY OBUWIE Z KAZARZE, WIĘC I TYM RAZEM WYBRALIŚMY SIĘ TAM. KLIENTÓW BYŁO KILKU W SALONIE, WSZYSCE MIŁO I KOMPETENTNIE OBSŁUŻENI, PANIE BARDZO MIŁE, DORADZAŁY KAŻDEMU, A KIEDY NIE BYŁO Z INERESUJĄCEGO NAS MODELU ROZMIARU ZAPROPONOWAŁY ZAMÓWIENIE ODPOWIEDNIEJ ROZMIARÓWKI SPECJALNIE DLA NAS - TO BARDZO FACHOWE PODEJŚCIE I DBANIE O KLIENTA ! DO TEGO SALONU NAPEWNO WRÓCIMY, Z NASZEJ STRONY WIELKI UKŁON W STRONĘ OBSŁUGI, BO NIE W KAŻDYM SKLEPIE MOŻNA TRAFIĆ NA TAKI PROFESJONALIZM.
Przy wejściu tegoż sklepu stał bardzo niemiły ochroniarz, który od progu prawie krzyczał na każdego klienta, aby zostawił torbę w szafce.
Podłogi były czyste, szyby w witrynach również chociaż nie było widać sprzątaczy co mnie zdziwiło, ponieważ w supermarketach przeważnie widać krzątających się ludzi z mopami.
Ciekawe promocje "ustawione" na środku sklepu więc każdy mógł je dostrzec, nie specjalnie biegając po całym sklepie i szukając danego towaru.
Na dziale z mięsem i wędlinami sporo sprzedawców więc dość szybka i całkiem miła obsługa, chociaż jedna z pań miała "nietęgą" minę, jakby po prostu jej się już nie chciało pracować.
Ciężko było znaleźć osobę, od której można było by się dowiedzieć gdzie znajduje się dany towar.
Kasy czynne dwie, ale myślę, że wystarczyło, ponieważ nie było zbyt dużo klientów.
Co do cen towarów niektóre są naprawdę wygórowane, ale są i niższe. Myślę, że jest to sklep dla zarówno bogatszego jak i biedniejszego. Jednak mnie się nie podobało ze względu na ochronę.
Bardzo dobry kontakt ze sprzedawcą, rewelacyjnie zna ceny i psychologię klienta oraz towar w, całkiem duzym, sklepie. Także moźliwości rabatowania oraz specyfikę firm (narzędzia, działalność)
Całość sklepu czysta i schludna. Towary poukładane mniej więcej na swoich miejscach, więc łatwo znaleźć odpowiednią etykietę. Pracownicy na dziale z wędlinami i mięsem schludni, uprzejmi i dość szybko obsługujący. Niestety w pozostałej części sklepu trudno było znaleźć jakiegokolwiek pracownika od którego można by było dowiedzieć się o położeniu jakiegoś towaru. Bardzo mnie zadowoliło i jednocześnie ucieszyło to, że były czynne wszystkie kasy co zdarza się w mało którym supermarkecie.
Ceny myślę, że przystępne dla każdego. Ciekawe promocje.
Jak najbardziej polecam zakupy w tym miejscu.
Jak zwykle, gdy na drodze pojawi mi się Empik, wchodzę do niego, niezależnie od tego, czy coś potrzebuję, czy nie, gdyż lubię w nim "pobuszować". Tym razem natrafiłam na ciekawe plakaty. U mnie w mieście są tylko duże, a tutaj szeroka gama mniejszych, wśród których znalazłam idealnie nadający się do zaklejenia dziury w moich drzwiach do pokoju. Przedstawia piękną zasmuconą wampirzycę o płomiennorudych włosach i w czerwonym gorsecie, wśród rozpalonych świec. Przy wejściu do sklepu znajduje się informacja. W kilku innych Empikach zauważyłam, że znajduje się ona przy końcu sklepu, a tu inaczej i moim zdaniem lepiej. Rozejrzałam się jeszcze wśród książek natrafiając na spory kącik czytelniczy, w którym większość miejsc była zajęta. Zauważyłam też poszukiwaną przeze mnie od kilku tygodniu książkę biograficzną o kardynale Wyszyńskim. Nie mogłam jej nigdzie znaleźć w Opolu, a tu taka niespodzianka. Nie kupiłam jej jednak, bo mam do przeczytania sporo innych. Może następnym razem. Kasjerka wydawała się obrażona, bo przerwałam jej rozmowę z koleżanką. Jeszcze wydawała mi pieniądze, kiedy wróciła do rozmowy, ledwo zauważając, że powiedziałam "do widzenia".
Obok tego warzywniaka znajduje się drugi, ale zawsze chodzę do tego, gdyż jest tańszy i ma milszą obsługę. Nie rezygnuję, nawet gdy jest kolejka. Codziennie świeże dostawy. Pani dostarcza informacji o jakości i możliwościach przygotowania danych warzyw w danej ich formie. Pakuje, podaje, czasem obniża ceny, a jeśli cena wychodzi z groszami, to odpuszcza i nie trzeba płacić dokładnie.
Przyszłam zrealizować kartę rabatową. Miałam nadzieję, że tutaj będą mieli w zapasie krem brązujący, którego nie było już w Yves Rocher w Opolu. Nie zawiodłam się. Weszłam przerywając rozmowę między dwiema pracownicami. Zapytałam o krem i pokazałam kartę. Pani zapewniła, że jest i zaraz przyniesie. Powiadomiła, że karta musi u nich zostać i czy nie chcę nic więcej, bo nie będę mogła użyć jej ponownie. Powiedziałam, że wiem i tylko to jedno chcę. Gratis dostałam okulary przeciwsłoneczne w ładnym etui. Okulary co prawda były tandetne, ale jak gratis, to wezmę. Dodatkowo otrzymałam książeczkę ze specjalnymi ofertami zniżkowymi na lato. Pani zaoferowała spakowanie, ale wzięłam do torebki. Podała mi paragon i podbitą kartę stałego klienta i pożegnałyśmy się, życząc sobie miłego dnia.
Lokal wykonany na wzór kubański. Z zewnątrz nic szczególnego. Po prostu kolejny ogródek piwny. Dopiero kiedy się wejdzie do środka przenosi się w zupełnie inny, latynoamerykański świat. Przy suficie od razu zwracają uwagę lampy-wiatraki w formie obróconych do góry nogami palm. Mnóstwo kanap, przy których siedzą ludzie i rozmawiają sącząc trunki. Da się słyszeć takie języki jak francuski czy angielski. Moi znajomi, którzy już tu bywali zdziwili się, że w całym pomieszczeniu są rozstawione kanapy i stoliki z krzesełkami, bo ostatnmio części nie było, dzieki czemu dało się tańczyć, a po to tu przyszliśmy. Muzyka istnie kubańska, wprawiająca w tamtejszy nastrój. Nie przeszkodził brak miejsca - ze znajomymi przesunęliśmy kilka krzeseł i stolików i zaczęliśmy tanczyć w okolicach baru, ku zdziwieniu i zainteresowaniu reszty ludzi. Kilkoro z nich zachęconych naszym zachowaniem poszło w tany. Atmosfera od razu się polepszyła i wszyscy byli zadowoleni. Jeśli ktoś chciałby coś zamówić, to ma wszystkie dostępne alkohole wystawione na półkach, jak na wystawie. Personel przymrużył oko na nasze zachowanie, choć trudno mu było przechodzić ze szklankami, co groziło ich zbiciem. Bawiliśmy się tam do drugiej, a w tym czasie lokal opuściło zaledwie kilka osób.
Poszukiwałyśmy fioletowego lakieru do poznokci o określonym odcieniu. Zaraz przy kasie znajdował się pojemnik z różnymi kolorami do wyboru, jednak nie było takiego, jakiego szukałyśmy. Zapytałyśmy ekspedientkę. Pokazała wszystkie fioletowe jakie miała i pomagała sprawdzić, czy są podobne do tego, jaki miałyśmy na paznokciach. Niestety, żaden nie pasował, ale jeden tak się nam spodobał, że postanowiłyśmy go wziąć. Był w dodatku tani. Przy kasie jest dosyć dużo takich koszyczków i pojemników z lakierami, pomadkami itp., gdzie kręcą się klientki, by je obejrzeć, co tamuje ruch między sprzedawczynią, a płacącymi i stojącymi w kolejce. Pomieszczenie ma dosyć ograniczone gabaryty i nie ma się jak przemieszczać. Kiedy chcę coś obejrzeć na półkach nie ma chwili, by mnie ktoś nie potrącił, przepychając się dalej. Często rezygnuję też z przejścia do części z przyborami do makijażu, gdyż nie da się tam nigdy dostać z powodu zbyt dużej ilości ludzi.
Z siostrą szukałyśmy dla niej butów. Obsługa zainteresowała się nami dopiero, gdy już przymierzałyśmy konkretne pary. Pani ograniczyła się do wypowiedzi, że te ładnie wyglądają na nodze, inne też i czy przynieść inny kolor lub rozmiar. Przy kasie za to zostałyśmy szybko obsłużone, butki ładnie zapakowano, a na kasie ukazała się kwota do zapłaty z ładnie wyświetlającymi się ofertami butów po boku.
Chciałam kupić na imprezę jakiś trunek. Zapytałam wpierw o Sangrię. Pan przyniósł litrową. Znajomi przystali na tę propozycję, ale koleżanka chciała wódkę. Nie chcieliśmy jej robić przykrości i zapytaliśmy o tanią i dobrą. Pan polecił orzechowo-miodową za 27zł. Kolega chciał czystą, ale pan przekonywał, że ta ma wyjątkowo dobry smak i warto jej spróbować. Koleżanka potwierdziła, gdyż już jej kiedyś próbowała. Narobiliśmy trochę szumu, bo długo nie mogliśmy się zdecydować i zrobiła się kolejka, ale sprzedawca cierpliwie znosił nasze humory i kłótnie. Ci studenci ;) Z drugiej strony wydawał się nieco zakłopotany widokiem młodych kupujących zbiorowo alkohol.
Poziom rozwoju i usługi konsumenckie na wsiach sa na bardzo niskim poziomie. Przy okazji odwiedzin mojej babci zmuszona byłam robić zakupy w miejscowym sklepie w Dąbku. Od zawsze postrzegałam ten sklep jako zacofany- zarówno pod wzgledem zaopatrzenia jak i jakości sprzedawanych produktów. Sklep pod wzgledem położenia jest jednym z najbardziej uczeszczanych publicznie miejsc we wsi Dąbek. Można rzec, że stał się miejscem publicznym, ze wzgledu na schadzki towarzyskie jakie są tam praktykowane. Niestety utrudnia to robienie zakupów. Poza ta jedną kluczową sprawą funkcjonalność sklepu jest uboga. Brak tam chłodziarek przystosowanych do prawidłowego przechowywania produktów mlecznych, nie wspominając juz o produktach mięsnych. Są one mrożone i w razie potrzeby wykładane na blat dostepny oczom, a co za tym idzie dłoniom i przeróżnym wydzielinom przeróżnego pokroju konsumentów. Mięso to narażone jest na dostęp i rozwój bakterii chorobotwórczych, ja osobiscie wzbraniałam się przed spożywaniem tych produktów. Jeżel chodzi o dostęp do produktów wysokiej jakości, do których zaliczam środki czystości, kosmetyki, oraz przedmioty codziennego użytku to jest on bardzo niski, a ilosc dostepnych produktów ograniczona. Klient zmuszony jest prosić właściciela sklepu o dowóz produktu, za co płaci srogą marżę. Zmuszona jestem stwierdzić, że właścieciel sklepu korzysta i pogłębia ubóstwo mieszkańców wsi, nie posiadających środków transportu, zmuszonych do korzystania z uroków tegoż sklepu zwanego ''Spółdzielczym, monopolowym'' .
Po imprezie byliśmy ze znajomymi głodni, a że tylko na dworcu było jeszcze coś otwarte tam też udaliśmy się napełnić żółądki. Zupełnie nie wiedziałam, co wybrać. Zapytałam sprzedawczynię, co by polecała taniego, ale sycącego. Zaproponowała mini zestawik za 5 zł. Różne kompozycje frytek z twisterem lub kanapkami. Wybrałam z minitwisterem. Od razu powiedziała też, że trzeba będzie poczekać ok. 5 minut. Nie było problemu. Środek nocy, więc wiadomo, że nie mają zapasu, bo też i ruch niewielki. Zapakowano mi do zgrabnego pudełeczka, które moim zdaniem jest lepsze niż torba na wynos z McDonald'sa. Frytki były świeżutkie, ale minitwister pozostawiał wiele do życzenia. Był praktycznie bez smaku i suchy. Przerażała mnie tez spora liczba bezdomnych śpiących przy stolikach.
Z racji tego, że restauracja ta jest blisko mojej uczelni bywam tam często i często obserwuje przeróżne kwestie związane z posiłkami i personelem.
Jeśli chodzi o personel, dość szybko i sprawnie pracuje, chociaż osoby z plakietką "Uczę się" są nie do zniesienia. Wczoraj było mnóstwo klientów i 3 kasy w tym dwie z osobami "Uczę się" - jednym słowem koszmarne tempo obsługi.
Pani obsługująca, bardzo uprzejma, wnikliwie słuchająca zamówienia i umiejąca doradzić zestaw, który w rezultacie będzie tańszy.
Miejsca do siedzenie utrzymane w czystości, toalety jak na taki obrót ludzi, również.
Ogólnie ocena jest zadowalająca
Przyszłam po coś na śniadanie. Miałam akurat w ręku pewną rzecz kupioną w innym sklepie. Wzięłam koszyk przy wejściu i od razu podszedł do mnie ochroniarz przyklejając mi na ową rzecz naklejkę z napisem "Towar obcy". Dobry pomysł. Nie spotkałam się jeszcze z czymś takim. Miałam co prawda paragon, ale nie wszyscy mogą mieć. Ruszyłam na pieczywo. Wszystko świeżo dokładane i cieplutkie. Zapakowałam do siateczki bułki i poszłam do kasy. Po drodze przechodziłam koło napojów. Parę buteleczek leżało na ziemi. Nikt z obsługi nie przyszedł, by to posprzątać. Przy kasie mnie przywitano. Pani skasowala, zapłaciłam i... nie miałam do czego wsadzić zakupów, a tu już towary następnego klienta wędrowały przez kasę, mieszając się z moimi. Musiałam wszystko wziąć szybko w ręce i udać się na pobliską ławkę, by wszystko w spokoju włożyć do torebki.
Szukałam na zabój jakiegokolwiek miejsca, gdzie mogłabym kupić bilet komunikacji miejskiej, bo za 10 minut miałam autobus, a nie znałam okolicy. Salonik był wciśnięty między sklepy i schody, przez co ledwo go zobaczyłam. Popędziłam do środka. Ucieszyłam się, bo była tylko jedna klientka. Zaraz jednak zaczęłam się denerwować, bo właśnie wydawała chyba całą swoją emeryturę na Lotto. Zniecierpliwiona i zdenerwowana, bo mi się spieszyło, w geście rozpaczy spojrzałam do góry, a tam napis "Posiadamy bilety MZK". Równie dobrze mogli to przykleić na suficie, bo gdyby nie moje zrezygnowanie na pewno bym do góry nie spojrzała. W dodatku ekspedientka bardzo się ociągała. Wszystko robiła powolutku, a ja wychodziłam z siebie. Miejsce obsługi było zagracone przez jakieś gadżety, a żeby zapłacić trzeba było się nachylić nad gazetami wystawionymi pod ladą od strony kupującego. Na szczęście akurat dobiegłam do autobusu.
3 tygodnie temu dokonywałam zakupu rolet do okna w PSB Mrówka w Końskich , jest tam duży wybór i przystępne ceny , ale to co zobaczyliśmy przeszło nasze najśmielsze oczekiwania . Ogromny wybór kolorystyczny i rozmiarowy , ale przede wszystkim PRZEMIŁA obsługa . Pani poświęciła nam tyle uwagi i zaangażowania , jakbyśmy kupowali sto rolet , a myśmy kupowli jedną . To było dla mnie zaskoczeniem , ponieważ zazwyczaj w marketach nikt nie poświęca tyle uwagi klientowi . Bardzo chętnie będę wracać do Mrówki , jeśli będę miała taką potrzebę , ponieważ wiem , że znajdę tam miłą i fachową obsługę , która pomoże mi w wyborze odpowiedniego towaru .
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.