W dniu 8 grudnia upływa termin opłacenia mojego abonamentu za "Cyfrowy Polsat".Ponieważ 7 grudnia była niedziela nadałam przekaz w poniedziałek. Dziś od rana zablokowano mi dekoder, ale nie to jest najbardziej niemiłe. Niemiły i arogancki okazał się pan, z którym mnie połączono.Rozumiem że to system blokuje dekoder jeśli nie odnotuje wpłaty, ale obsługa Polsatu nie powinna traktować klientów jak natrętów.Niedawno także zablokowano nam dekoder gdyż w wyniku zwykłej pomyłki przesłałam kwotę o 90 gr niższą od wymaganej.
Wchodząc na teren sklepu chciałam zostawić zakupy w depozycie jednak była tam duża kolejka, dlatego podeszłam do pana z ochrony pytając czy mogę wejść z zakupami. Pan z ochrony zapytał czy mam paragon, gdy zaprzeczyłam zawahał sie i mimo wszystko pozwolił mi wejść. po czym zauważył ze w reklamówce z zakupami jednak jest ten paragon. ogólnie pan ten był życzliwy, jestem raczej częstą klientką tego marketu i do te pory miałam raczej mało przyjemne kontakty z ochroną choć sytuacje były bardzo zbliżone. ogólnie przebieg zakupów raczej nie jest wart opisywania gdyż nie obejmowałby kontaktów z obsługą, jak na sklep samoobsługowy przystało. Kontakt z obsługą nastąpił dopiero przy kasie. Kasjerka nie była nadzwyczajnie miła, ale ogólnie nie można jej niczego zarzucić. Jedynym minusem było długie oczekiwanie w kolejce ale to nie wina kasjerki lecz małej liczby czynnych kas
Treść obserwacji usunięta na podstawie art. 14 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. z 2002 r., Nr 144, poz. 1204 ze zm.).
Po krótkim rozejrzeniu się po sklepie zwróciłam uwagę na zimowe kurtki które zaczęłam oglądać. W sklepie w tym czasie były dwie ekspedientki jedna cały czas przy kasie, druga chodziła po sklepie, poprawiając i okładając towar i pomagając klientom, a że nie było ich akurat zbyt wielu często umilała czas koleżance przy kasie. Oczywiście nie uważam tego za nic złego, jednak trochę nie spodobał mi się fakt iż nikt nie zaoferował mi swej pomocy choć długo kręciłam się przy stercie kurtek szukając odpowiedniego rozmiaru. Następnie miałam problem z odczytaniem rozmiaru kurtek zawieszonych na zbyt wysokim jak dla mnie wieszaku, nie mówiąc już o zdjęciu kurtek tegoż wieszaka. Po kilku daremnych próbach i podskokach udało mi się ją odczepić. Z pewnością gdybym poprosiła o pomoc zostałaby ona mi udzielona, jednak nie zrobiłam tego. Ze stertą kurtek udałam sie do przymierzalni gdzie po wielu przymiarkach i kilku powrotach do wieszaka z kurtkami udało mi się dokonać wyboru. Podeszłam do kasy, zapłaciłam kartą i wyszłam. Ekspedientka przy kasie nie była niemiła ale też nie mogę ocenić jej jako miłą. była przeciętna.
W dniu 29listopada robiłam zakupy w podanym sklepie.Płaciłam kartą kredytową na podpis. W podanym na wstępie dniu spostrzegłam brak karty i uświadomiłam sobie, że ostatni raz miałam ją w ręku poprzedniego dnia, gdy płaciłam za zakupy. Tak więc nie wiedząc, że ją zgubiłam nie zablokowałam jej. Poszłam więc do sklepu i odszukałam ekspedientkę, która kasowała moje zakupy poprzedniego dnia. Byłam mile zaskoczona, że pani ta rozpoznała mnie i powiedziała, że kartę przechowała u kierowniczki zmiany i zaraz poprosi, żeby mi ją przyniesiono.
W dniu 29listopada robiłam zakupy w podanym sklepie.Płaciłam kartą kredytową na podpis. W podanym na wstępie dniu spostrzegłam brak karty i uświadomiłam sobie, że ostatni raz miałam ją w ręku poprzedniego dnia, gdy płaciłam za zakupy. Tak więc nie wiedząc, że ją zgubiłam nie zablokowałam jej. Poszłam więc do sklepu i odszukałam ekspedientkę, która kasowała moje zakupy poprzedniego dnia. Byłam mile zaskoczona, że pani ta rozpoznała mnie i powiedziała, że kartę przechowała u kierowniczki zmiany i zaraz poprosi, żeby mi ją przyniesiono.
W dniu 29listopada robiłam zakupy w podanym sklepie.Płaciłam kartą kredytową na podpis. W podanym na wstępie dniu spostrzegłam brak karty i uświadomiłam sobie, że ostatni raz miałam ją w ręku poprzedniego dnia, gdy płaciłam za zakupy. Tak więc nie wiedząc, że ją zgubiłam nie zablokowałam jej. Poszłam więc do sklepu i odszukałam ekspedientkę, która kasowała moje zakupy poprzedniego dnia. Byłam mile zaskoczona, że pani ta rozpoznała mnie i powiedziała, że kartę przechowała u kierowniczki zmiany i zaraz poprosi, żeby mi ją przyniesiono.
przyszłam dowiedzieć się o możliwość przeniesienia kredytu hipotecznego . byłam 4 dni wczśniej i zostałam umówiona na ten termin . Podczas spotkania osoba rozmawiająca ze mną sprawiała wrażenie jakby zapomniała o naszym ( zaplanowanym przecież!) spotkaniu . Na bieżąco próbowała sklecić ofertę , co chwila wypytując mnie o szczegóły ( które podałam podczas umawiania sę na spotkanie ) .
Otrzymałem telefon od doradcy który zaproponował mi spotkanie w celu porady finansowej. Po lekkim wahaniu zgodziłem się na to spotkanie i już następnego dnia zjawił się u mnie owy doradca. Bardzo fachowo i wyczerpująco wypełnił ze mną analizę finansową a na drugim spotkaniu przedstawił mi bardzo korzystną ofertę na fundusz inwestycyjny.Zgodziłem się niemal od razu i zgodziłem się na stały kontakt z tą firmą.
Treść obserwacji usunięta na podstawie art. 14 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. z 2002 r., Nr 144, poz. 1204 ze zm.).
Do banku BPH udałam się w celu wpłacenia pieniędzy na swoje konto. Placówka jest raczej nieduża. Są w niej 2 kasy oraz 2 stanowiska konsultantów. Po wejściu udałam się do kasy. Obsługujący tam pan był czymś zajęty i poprosił mnie o chwile cierpliwości. Po niecałej minucie był już wolny. Poinformowałam go o chęci dokonania wpłaty konto. Po przekazaniu pieniędzy kasjerowi dostałam od niego dokument bez słowa wyjaśnienia. Nie poprosił o podpis, nic nie wyjaśnił, po prostu go położył przede mną. Chodziło o podpisanie potwierdzenia transakcji. Wiedziałam o tym tylko dlatego że wcześniej wpłacałam już pieniądze. To zachowanie negatywnie mnie zaskoczyło. Ogólnie zostałam obsłużona bezosobowo, przy nawiązaniu minimalnego kontaktu. Obsłudze towarzyszył całkowity brak uśmiechu. W trakcie transakcji miałam chwile na rozejrzenie się po placówce. Niestety sprawia ona mocno niechlujne wrażenie. Wykładzina podłogowa jest bardzo zużyta i brudna. Na suficie, kolo wywietrzników klimatyzacji zauważyłam czarne plamy brudu. W koncie pomieszczenia stal duży kwiatek z grzybica w doniczce. Ściany nie były bardzo zabrudzone ale na świeże nie wyglądały. Ulotki przy kasie były powkładane do góry nogami. Placówka aż odpychała swoim wyglądem.
Posiadam konto w tym banku. Z konta jestem zadowolona, więc postanowiłam dowiedzieć się o kredyty hipoteczne w tym banku.Niestety było to niemożliwe, ponieważ nikt nie miał czasu na rozmowę ze mną. W siedzibie pracują (siedzą przy biurkach) trzy osoby plus jedna w kasie. Mimo, iż tylko przy jednym biurku był klient, pozostali pracownicy nie udzielili mi informacji, tłumacząc, że są zajęci (rozmawiali przez telefon i biegali po sali). Po 40 minutach oczekiwania na swoją kolej, zrezygnowałam. Bardzo nie podobał mi się lekceważący stosunek do klientów (za mną w kolejce stały jeszcze dwie osoby)
Podczas zakupów w hipermarkecie Caarrefour głównych ich celem było uzupełnienie przypraw jakie mi się skończyły, a bez których nie potrafię się obejść. Podeszłam do regału z poszukiwanym towarem. Przyznać muszę iż wybór zarówno pod kontem rodzajowym jak marek był spory. Właśnie trwało uzupełnianie asortymentu. Tak więc był pan jak domniemam merchandiser firmy ,Kamis” oraz pracownik hipermarketu, oboje bardzo pochłonięci swoją pracą. Byli do tego stopnia zaangażowani, ze nawet gdy usiłowałam wziąć wybraną przyprawę nie przerywali pracy, a nawet gdy dla lepszej widoczności odchodziłam parę kroków i ponownie chciałam sięgnąć po to co wypatrzyłam nie miałam takiej możliwości, ponieważ pracownik stał tak że ja nie mogłam podejść.
W dniu dzisiejszym chciałam wypłacić z bankomatu sieci Euronet kwotę 50 zł. Po wprowadzeniu kodu PIN i wybraniu kwoty po dłuższej chwili na ekranie urządzenia wyświetliła się informacji iż w tej chwili kwota ta nie może być wypłacona i jednoczesną propozycją propozycja wypłaty kwoty 100zł.Pomimo wcześniejszego wybrania opcji z wydrukowanym potwierdzeniem nie otrzymałam go.
Treść obserwacji usunięta na podstawie art. 14 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. z 2002 r., Nr 144, poz. 1204 ze zm.).
Treść obserwacji usunięta na podstawie art. 14 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. z 2002 r., Nr 144, poz. 1204 ze zm.).
Moja ostatnia obserwacja w tym lokalu skończyła się katastrofą. Nie mniej jednak postanowiłem że dam im jeszcze jedną szansę i wybiorę się do tego lokalu. Poszedłem więc z kolegą do restauracji i już na wejściu bardzo się rozczarowałem. W lokalu panował chaos. Nowo zatrudnieni kelnerzy nie radzili sobie z obsługą, co chwilę przepraszali gości za swoją nieudolną obsługę. Moje danie zostało przyniesione mi dopiero po 45 minutach a w dodatku było kompletnie zimnie. Poprosiłem o wymianę, ale zostałem tylko zignorowany przez kelnera. Moja interwencja u kierowniczki lokalu nic nie pomogła, musiałem zjeść zimne danie, które na dodatek wyjątkowo mi nie smakowało. W lokalu panował bałagan, wszędzie były nieposprzątane szklanki i naczynia, którzy opieszali kelnerzy nie nadążali zabierać. Obsługa była fatalna tak jak jedzenie które mi podano. Kelnerzy wykazywali się wyjątkową niesubordynacją co zapewne wpłynęło na ich niskie tego dnia napiwki.
Byłam na zakupach w poszukiwaniu spodni narciarskich, gogli, rękawic i czapki. W sklepie ruch był mały. Najbardziej zależało mi na spodniach. Byłam w dziale damskim i spędziłam tam ponad 30 min. Pośród wieczaków poszukiwałam odpowiedniego rozmiaru. W tym czasie żaden sprzedawca nie podszedł, żeby zapytac, czy potrzebuję pomocy. Po przymierzeniu ok. 10 par zrezygnowałam z dalszych poszukiwań.
Później poszłam do serwisu (kilka par gogli jest umieszczonych na stojaku ogólnodostępnym, większośc jest w dziale sewisu - nie wiem dlaczego), ale nie było tam sprzedawcy. Poczekałam chwilę, przyglądałam się na gogle za szybą. Wiedziałam, że widzi mnie dwójka młodych sprzedawców, którzy ze sobą rozmawiali. W końcu podeszłam do nich i zapytałam, czy jedno z nich mogłoby podejśc do serwisu. Podeszła pani. Przymierzyłam gogle, ale nie było na miejscu lusterka więc przeszłam do innego działu. Zdecydowałam się na jedną parę, a drugą odniosłam do serwisu. Pani (ani nikogo innego) już tam nie było. Jeśli chciałabym zobaczyc jeszcze inną parę, musiałbym znów szukac jakiegoś sprzedawcy w sklepie.
Kupiłam gogle i rękawice. Za zakupione rzeczy zapłaciłam ponad 300zł, a w zamian nie usłuszałam nawet "dziękuję" czy nawet w odpowiedzi "do widzenia".
Robiłam zakupy w centrum handlowym M1 aby zakupić prezent mezowi, interesowała mnie koszula i krawat. W calym M1 nie bylo takiego koloru o jaki mi chodzilo, wiec weszlam do Wólczanki i gdy weszlam sprzedawca mnie przywitał i na tym się zakończyło. Sprzedawczyni rozmawiala przez telefon, a sprzedawca stał i patrzył na inne osoby ktore rownież byly zainteresowane towarem. Obejrzalam co jest i interesowala mnie jedna koszula z krawatem, ale nikt nie interesowal sie moja osobą, co robie czy chce cos zakupic, nie wiem czy sprzedawca stwierdzil np. po moim ubiorze ze nie jestem zainteresowana, ciezko powiedziec.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.