W sklepie na pierwszy rzut oka widać dbałość o szczegóły. Personel ubrany bardzo skromnie i schludnie, z dużą cierpliowością i zaangażowaniem odpowiada na wszelkie pytania i rozwiewa wątpliowści.
Oferta sklepu bardzo ciekawa i szeroka, dużym plusem jest dział dekoracji, gdzie klient może sobie wybrać odpowiednie dodatki a obsługa służy w tym zakresie radą.
Sklep utrzymany w czystości i dobrze oświetlony. Zkupy przebiegły sprawnie i w miłej atmosferze.
Kiedy rano po zrobionych zakupach stałam w kolejce na ziemię upadła mi zawleczka z kolczyków. Gdy schyliłam sie by ją podnieść zauważyłam, że przy kasie po ziemi chodzą małe mrówki. Myślę, że nic więcej nie trzeba dodawać.
KASJERKI SĄ ZAWSZE MIŁE, UŚMIECHNIĘTE, ZA KAŻDYM RAZEM INFORMUJĄ SWOICH KLIENTÓW O AKTUALNYCH PROMOCJACH I "OFERTACH DNIA", POTRAFIĄ DOBRZE DORADZIĆ I POMÓC.
CZĘSTO ROBIĘ ZAKUPY W TYM OSIEDLOWYM SKLEPIE, ZE WZGLĘDU NA ATMOSFERĘ JAKA TAM PANUJE :)
JEDYNY MINUS TO WYSOKIE CENY NIEKTÓRYCH PRODUKTÓW :(
Niedaleko mojego miejsca zamieszkania mieści się dwupoziomowy sklep Wędlinka: na dole są produkty wędliniarskie oraz mięso, a na piętrze gotowe produkty garmażeryjne: surówki, sałatki, gotowe dania.
Miałam zakupić na weekend udziec z kurczaka oraz mięso na grilla.
Udałam się więc do Wędlinki, ponieważ jest to duży sklep, w którym można liczyć na świeży towar i duży wybór. Sklep ma opinię dość drogiego, ale obsługa jest naprawdę przemiła. Dodatkowy plus to taki, że nie ma w nim długich kolejek (może to jednak wynikać właśnie z dość wysokich cen). I tym razem podeszłam do lady, gdzie od razu zostałam przywitana słowami :"Dzień dobry, co mogę podać?" przez miłą kobietę w czystym białym fartuszki, blondynka w wieku około 47 lat. Poprosiłam o udko z kurczaka, ponieważ zauważyłam, że mięso jest świeże i ładnie wygląda. Sprzedawczyni zapytała się, czy mam na myśli udko czy duży udziec. Poprosiłam o udziec większy. W czasie kiedy przebywałam w sklepie dwie kobiety (sprzątaczki) myły szyby w witrynie sklepu. Wywiązała się głośna dyskusja, w którą zaangażowała się również sprzedawczyni, która i mnie obsługiwała na temat tego, dlaczego te szyby są tak zamazane i czemu nie można ich łatwo umyć. Uważam, że ta rozmowa była przy kliencie całkowicie zbędna, a można ją było kontynuować kiedy nie było nikogo w sklepie. Sprzedawczyni zapytała co jeszcze, jednak wygląd pozostałego mięsa np. karczku nie wyglądał zachęcająco. Mięso widać leżało już w chłodziarce dłuższy czas, miało nieestetyczną ciemnobrunatna miejscami barwę. Podziękowałam więc za dalsze zakupy. Sprzedawczyni z uśmiechem na ustach podliczyła moje zakupy i zaprosiła ponownie do odwiedzenia sklepu. Nie zachęciła jednak do zakupu np. wędlin lub innego mięsa (np polędwica wyglądała bardzo apetycznie).
z niezrozumiałych dla mnie powodów sprzedawczyni namawia do dopłaty za większy wafelek do lodów twierdząc, że bezpłatne są tylko wafelki odpowiednie dla 3-4 gałek. Gdy ktoś chce zjeść większą liczbę gałek ma dopłacić 50 groszy.
Oczywiście nie chodzi o pieniądze (choć to jakaś forma wyłudzania) tylko o logikę. Przecież klient może kupić 10 gałek w odpowiednim wafelku lub 10 razy po 1 gałce dostając 10 wafelków.
Jest to jedno z tych miejsc, gdzie lekceważy się obowiązek podatkowy i nie rejestruje transakcji.
Paragon otrzymałem tylko na wyraźną prośbę i w celu jego wydania rejestrowano sprzedaż po mojej prośbie, a nie w momencie sprzedaży.
Pomijając to, że brakuje szpitalom, szkołom, policjantom, drogowcom działanie takie są godne potępienia również dla tego, co zobaczyłem przy tym barze. Starszy pan ubrany przyzowicie i z pewnością nie wyglądający na człowieka z marginesu zbierał puszki po piwie. Fakt. że sytuacja finansowa zmusiła go do grzebania w śmietniku odniesiona do faktu, że młodzi ludzie prowadzący ten bar okradają państwo (a więc i emerytów) jest tragiczny. Osobiście życzę biznesmenom takiego upokorzenia od losu, jakie spotkało tego starszego człowieka.
Z ciekawością obserwowałem sytuację przez kilkanaście minut. Nie zauważyłem osób odchodzących z paragonami.
bardzo mila obsługa, miejsce schludne i czyste, wygląd personelu elegancki i czysty, cenne rady i duzy wybór asortymentu, bardzo dobrze wykonana sprzedaż, poświęcenie odpowiednio długiego czasu dla klienta, mimo moich kaprysów obsługa była wyjątkowo cierpliwa, z uśmiechem na twarzy, szybka pomoc bez zbędnych wątpliwości, polecam bardzo tą aptekę
Szybka i uprzejma obsługa, farmaceuta stosuje zwroty grzecznościowe, ale nie uśmiecha się. Nie pyta o posiadanie karty stałego klienta. Towar odnajduje szybko, wydaje paragon. Nie informuje o aktualnej promocji, ale może to być spowodowane tym, że przychodzę tylko po jeden konkretny produkt i nie zdradzam oznak zainteresowania zakupem czegoś więcej.
Odwiedziłem tę stację chcąc zatankować gaz lpg do auta. Podjechałem do dystrybutora i czekałem na obsługę, ponieważ gaz może tankować wyłącznie uprawniony pracownik. Po dłuższej chwili oczekiwania nacisnąłem dzwonek aby przywołać obsługę. Nikt się nie pojawił, spostrzegłem jednak, że kasjerka znajdująca w sklepie stacji obserwuje mnie i nie podejmuje żadnych działań. Po upływie jakiegoś czasu w dalszym ciągu nikt się nie pojawił, ponownie nacisnąłem przycisk dzwonka. W tym momencie kasjerka przez szybę próbowała mi coś "powiedzieć" gestykulując rękoma. Oczywiście nic z tego nie zrozumiałem. Na dystrybutorze nie było informacji o awarii ani innego komunikatu. Straciłem cierpliwość i zamierzałem już opuścić tę stację kiedy wreszcie pojawił się pan tankujący gaz. Okazało się, iż wykonywał jakieś prace w myjni. Okazał się miłym człowiekiem, wytłumaczył swoją nieobecność po czym obsłużył. Podczas tej wizyty nie spodobało mi się zachowanie kasjerki ze sklepu, która mnie zignorowała. Wystarczyłoby gdyby podeszła kilka metrów i poinformowała mnie, że trzeba chwilę zaczekać. Zachowanie tej pani było niegrzeczne i nieprofesjonalne. Gdyby nie ten fakt nie miałbym żadnych zastrzeżeń.
Podczas wizyty na podanej stacji obsługa była miła, jednak w czasie obsługi klienta pracownik był rozpraszany przez ciągłe komentarze drugiego. Ubór pracowników: czysty i schludny. Obejście sklepu zadbane. Podczas podjazdu klienta do dystrybutora gazem niemal od razu pojawiała się obsługa w odpowienim dostosowanym do tego typu pracy ubiorze.Wiaderka z płynem i wodą do szyb były czyste i ustawione na odpowiednich miejscach.
Przy konsultacjach telefonicznych przed zakupem w sprawie doboru sprzętu do konkretnego rozwiązania WiFi, chłopak z Help Desk przyznał, że potrzebuje konsultacji inżyniera. Sprawa została przekierowana przez obsługę do konsultacji i na drugi dzień dostałem kompletną informację co za ile i na jakich warunkach mogę zakupić.
BŁYSKAWICZNIE PANI SIEDZĄCA W BANKU ZAOFEROWAŁA SWOJĄ POMOC NASTĘPNIE POMOGŁA MI W ZAŁATWIENIU KILKU PODSTAWOWYCH CZYNNOŚCI ZWIĄZANYCH Z PROWADZENIEM KONTA ROR I WSZYSTKO WYJAŚNIŁA W SPOSÓB JASNY PRZEJRZYSTY I ZROZUMIAŁY WYKAZAŁA SIĘ PROFESJONALIZMEM I JEZYKIEM BANKOWYM ALE DOBRZE MI ZROZUMIAŁYM TAK WIEĆ PO 15 MINUTACH WYSZEDŁEM Z BANKU W PEŁNI ZADOWOLONY Z OBSŁUGI W TYM BANKU I NA PEWNO POLECĘ GO MOIM ZNAJOMYM
Próbowałam dodzwonić się do ZUS-u w Przeworsku aby zapytać o zmiany dotyczące zasad ubezpieczania współmałżonków, niestety nie uzyskałam konkretnej informacji, przełączano mnie z pokoju do pokoju aż w końcu rozmowa z niewidomych przyczyn została przerwana. Innym razem przyjechałam do ZUS-u po zaświadczenie za 15 trzecia i nie zostałam obsłużona gdyż Panie wybierały się do domu a ja mogłam wcześniej przyjść. następnego dnia Pani która zajmowała się moją sprawą dwa razy biegała do kierownika z pytaniami. Przy okienku obok czekała kobieta na pracownika, który przebywał w pokoju socjalnym z innymi koleżankami, Rozumiem przerwa, przerwą ale nie o godzinie 9.30. Brak kompetencji i odpowiedniej wiedzy oraz opieszałość w wypełnianiu obowiązków służbowych, to domena pracowników tego ZUS - u.
PEŁNA PERFEKCYJNA OBSŁUGA PRZY ZAKUPIE ŁAŃCUCHOWEJ PIŁY ZOSTAŁEM POINFORMOWANY PRZEZ PRACOWNIKA O SPRZĘCIE KTÓRY WYBRAŁEM DO ZAKUPU PO CZYM ZOSTAŁ SPRAWDZONY CZY DZIAŁA NASTĘPNIE ZAPROPONOWAŁ MI RÓWNIEŻ NIEZBĘDNE DO UZYTKOWANIA TEGO URZĄDZENIA DODATKI KTÓRE RÓWNIEŻ ZAKUPIŁEM WRĘCZ ZOSTAŁEM ZACHĘCONY DO ICH ZAKUPU BO STWIERDZIŁEM ŻE I TAK BĘDĘ MUSIAŁ JE ZAKUPIĆ RÓWNIEZ PRACOWNIK POINFORMOWAŁ MNIE O SERWISOWANIU PIŁY I W JAKI SPOSÓB TRZEBA JĄ KONSERWOWAĆ NASTĘPNIE PODBNIŁ MI GWARANCJĘ I PODZIEKOWAŁ
PRACOWNICY DOŚĆ PÓŻNO ZORIENTOWALI SIĘ ŻE CHCE DOKONAĆ ZAKUPU SPRZĘTU ZOSTAŁEM OBSŁUŻONY W MIARĘ MOŻLIWOŚCI DOBRZE ALE UDZIELONE MI INFORMACJE NIE WYSTARCZYŁY MI ABY DOKONAĆ PRAWIDŁOWEGO ZAKUPU A DOKONAŁEM ZAKUPU TELEWIZORA LCD PO KONSULTACJI TELEFONICZNEJ ZE ZNAJOMYM KTÓRY PRACUJE W PODOBNEJ BRANŻY
Starszy człowiek mający 85 lat miał to nieszczęście, że trafił właśnie tam. Niewydolność serca wg lekarzy na ostatnim, najgorszym etapie, zapalenie płuc; na dodatek niechodzący, mający trudności aby jeść samemu, nie może sam się napić, nie potrafi sam sobie poprawić poduszki. Pielęgniarki przychodziły tylko wtedy, kiedy musiały – zmierzyć ciśnienie, podać lekarstwa, w innym wypadku w ogóle nie zaglądały. Chcesz, żeby przyszła pielęgniarka? Zadzwoń przecież jest dzwonek. W porządku, tylko ten dzwonek jest dla ludzi zdrowych, pół metra od łóżka, na którym leży praktycznie bezwładny człowiek!
Jak tylko się wg lekarzy „poprawiło”, a szpital w Olsztynie odmówił przyjęcia starszego człowieka, twierdząc, że jest już za stary na leczenie, wypuszczono dziadka ze szpitala, w końcu antybiotyki można przyjmować w domu..
27/06 karetka zabrała mojego dziadka do owego szpitala. Była to kolejna wizyta 85 letniego w tym szpitalu. Niestety.
Spakowaliśmy więc rzeczy i pojechaliśmy zobaczyć, jak się czuje dziadek. W izbie przyjęć spotkaliśmy panią doktor. Rozmowa była bardzo interesująca. Dowiedziałam się np. że co to za różnica na co umrze 85 latek. Przecież on jest już stary i trzeba w końcu umrzeć, bo takie jest życie. Co to przecież za różnica czy umrze na serce czy na płuca. Nie wiedzą co jest z płucami, bo po co, skoro ma taką niewydolność serca. To i tak dziwne, że dziadek jeszcze żyje po takich zawałach. Właśnie coś takiego usłyszałam od pani doktor! To, że dziadek jest skazany na śmierć i postawiono na nim krzyżyk. A on jak na złość lekarzom ma siłę życia, chce żyć! Tylko co z tego, jak lekarze nie chcą mu na to pozwolić? Pytamy więc szanownej pani doktor, czy dziadek zostanie w szpitalu czy odwiozą go do domu, skoro ma takie „dobre” wyniki. Usłyszeliśmy – najwcześniej rano zostanie wypuszczony.
Pojechaliśmy do domu z myślą, że dziadkowi będzie lżej, że w końcu będzie mógł w miarę oddychać.. Ale niedługo trwała nasza ulga. Ok. 23 dostaliśmy telefon, że karetka zaraz będzie odwozić dziadka do domu... No i tym sposobem dziadek „w ogólnym stanie dobrym” został przywieziony do domu.
Centrum Handlowe CARREFOUR.
Poszłam zapytać czy zostałe naprawione buty po reklamacji. Były, ucieszyłam się, dopóki ich nie zobaczyłam!!
Buty naprawione, ALE mokre!!!!! od czego? nie wiem, na dodatek wewnątrz!! i brudne... i PLEŚŃ!! buty zostawione 25.06 czyli niedawno... jakiś skandal... Pani kierowniczka (wg plakietki) uznała, że to nie ich wina, bo mają sucho w magazynach, i że już dałam mokre buty. Zapytałam grzecznie, dlaczego w takim razie zostały przyjęte mokre buty?? i jest na nich pleśń? Druga Pani Sprzedawczyni powiedziała, że umyje te buty.. poszła i umyła.. w rezultacie buty odebrałam, ale jestem bardzo neizadowolona z tego sklepu po raz kolejny. Pomimo chęci kupienia przeze mnie kolejnych butów, sklep opuściłam. Wiem jedno - więcej tam nie wrócę.
Poza tym - czysto i schludnie, jednak bardzo mała załoga sklepu; jak na taki duży obiekt jedynie trzy sprzedawczynie, to troszkę za mało. Chyba że miały przerwę?
Przy plaży znajduje się obiekt zwany Kamiennym Szańcem..Można tam znaleźć coś do picia i zjedzenia-tak też było w moim przypadku..
Podchodząc do okienka, które znajduje się w głębi pomieszczenia do którego schodzi się po śliskich schodach, widziałem obsługę która nie interesowała się mną a wręcz plotkowała.Po kilku chwilach i słowach "dzień dobry" podeszła do okienka młoda ekspedientka-widać było, że gasi papierosa!
Zamówiłem karkówkę i sok pomarańczowy..po 25min dostałem prawdopodobnie to co chciałem.Karkówka zamiast w jednym kawałku była w 3, była tak twarda, że plastikowymi sztućcami które dostałem nie dało się tego pokroić!Dużym minusem jest cena-bardzo drogo (mój soczek 0,2 kosztował mnie 4pln Za ten sam sok zapłaciłbym w sklepie 1,5pln).
Kelnerki są urodziwe i ładnie ubrane-to jest mój plus dla tego lokalu.
Gdy próbowałem pokroić tą zelówkę którą dostałem zauważyłem Niemkę-stała przy okienku i mówiła coś do kelnerki.Ta z kolei zignorowała ją i poszła powycierać stolik obok.Biedna Niemka próbowała sił w okienku, ale i tak nikt jej nie rozumiał więc odeszła zniesmaczona.
Kelnerki są młode i może się wydawać, że niektóre wykonują swoją pracę pierwszy raz(jedna rozlała zupę na siebie i podłogę)
Wygląd lokalu pozostawia dużo do życzenia..ogólnie brudno.W toalecie pająki!Kosze na śmieci do których kelnerki wrzucają resztki z talerzy stoją obok stolików-gdy jest ciepło czuć niemiły zapach.
Pani za lada z piwem i lodami wydawała się być po piwku a nawet 4!Widać, że w tym miejscu liczy się wydana przez klientów gotówka a nie oni sami.
Nie polecam tego miejsca jeżeli ktoś chce dobrze zjeść lub napić się piwa.Lokal dobry jest dla starszych osób które przychodzą na cowieczorne tańce przy muzyce z ich czasów.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.