Porządny salon fryzjerski z dobrą kadrą. Fryzjerzy znają się na swojej pracy i bardzo profesjonalnie oceniają włosy klientów (jaka jest ich natura, co da się z nimi zrobić, czego unikać itp.). Używają dobrych kosmetyków i potrafią trafnie ocenić, jaka fryzura będzie najbardziej odpowiednia. Po wejściu, jeśli zachodzi konieczność poczekania na swoja kolejkę, można napić się parzonej przez obsługę herbaty. W salonie słychać przyjemną, energetyzującą muzykę, chociaż panująca atmosfera jest nieco chłodna i snobistyczna. Ceny dość wysokie.
Plusem tego sklepu są długie godziny otwarcia. I chyba tylko to. Obsługa niemiła, czasem strasznie powolna, przez co kolejka jest prawie zawsze zbyt długa. Lodówka z nabiałem najwyraźniej jest popsuta, bo produkty z niej, mimo że przed upływem daty ważności, bywają zepsute. Bardzo niemiła jest częsta obecność ludzi pod wpływem alkoholu lub bezdomnych - zapach w sklepie też pozostawia wiele do życzenia. Mimo że to sklep z sieci Aro, ceny wcale nie są zachęcające.
Miła obsługa (przynajmniej częściowo) sprawia, że chętnie się tu wraca. Trzeba jednak kontrolować wartość rachunku (pan przy kasie często się myli) oraz daty ważności (niektóre produkty są długo po terminie, niektóre z tego powodu ulegają przecenie). Jak na tak mały sklepik wybór jest bardzo duży, a ceny o wiele niższe niż w sąsiednich sklepach. Polecam szczególnie owoce, których zawsze jest dużo i są w miarę świeże.
Jakość sprzedawanych tam produktów, zwłaszcza "świeżych" (warzywa, owoce), pozostawia wiele do życzenia. Zwłaszcza ostatnio, kiedy w pobliżu otwarto inny supermarket z konkurencyjnymi cenami, ciężko dostać tu banany, które nie są czarne, pietruszkę, która da się strugać czy nie nadgnitą sałatę. Panie obsługujące stoiska z warzywami lub pracujące w kasie sprawiają wrażenie, jakby były tu za karę, a właściciel sklepu siedzi przed monitorami i obserwuje obraz z kamer. Kilka razy zdarzyło się, że bezpodstawnie oskarżył klienta o kradzież, robiąc mu awanturę na terenie sklepu, za którą nawet nie przeprosił. Osobiście trochę się boję tam chodzić, żeby nie narazić się na przeszukiwanie torby i inne takie historie... Asortyment duży i zróżnicowany, w dość konkurencyjnych cenach już coraz rzadziej mnie przekonuje do zakupów tam.
Jedzenie przepyszne, bardzo różnorodne, ale zawsze najwyższej jakości. Pachnące, ładnie podane, nie ociekające tłuszczem. Obsługa miła, choć jednej pani zdarza się na siłę budować swój autorytet przez ostentacyjne sprawdzanie w skoroszycie, czy w lokalu są wolne miejsca. Dziwi to tym bardziej, że inne tego nie robią... Zdarza się, że brakuje wolnych stolików, dlatego ważną rolę odgrywa tu możliwość rezerwacji. Wystrój przywodzi na myśl Grecję w jej najpiękniejszym i najbardziej swojskim wydaniu. Niebiesko - biała kolorystyka, suszone kwiaty, drewniane krzesła sprawiają wrażenie żywcem wyciągniętych z helleńskich realiów. Dbałość o każdy szczegół sprawia, że po wakacjach w Grecji jeszcze przez chwilę można się poczuć, jakby się tam nadal było. Ekskluzywność restauracji można odczuć w cenach.
Obsługa klienta dokonywana jest szybko i profesjonalnie. Gdy wchodzi się do placówki, osoba, która będzie obsługiwała wstaje od swojego biurka i do niego zaprasza. Wszystko odbywa się na tyle sprawnie, że nie trzeba czekać w kolejce. Mimo że placówka jest bardzo mała, a może właśnie dlatego, dwa stanowiska oddzielone są od siebie, przez co klient na krześle obok nie uczestniczy w naszej obsłudze.
Jedna z lepszych kwiaciarni w okolicy. Bukiety tam przygotowywane są kształtne i warte swojej ceny, chociaż ostatnio zastanawiałam się, jak się ją nalicza - za bukiet z 3 słoneczników po 3,50 każdy + jedna gałązka margaretek zapłaciłam 30 zł... Ponadto obsługa nie jest zbyt sympatyczna i komunikatywna. W milczeniu oczekuje się na swój bukiet. Jednak można uznać, że kompetencje kwiaciarek rekompensują ich obojętność.
Uwaga na kwiaty wystawione przed kwiaciarnią w przystępnych cenach! Są to bukiety z kwiatów połamanych i przecenionych, a do ich wykonania najwyraźniej przywiązuje się o wiele większą wagę niż do pozostałych. Zachęcona ich misternymi konstrukcjami poprosiłam o przygotowanie bukietu i poszłam na zakupy do sklepu obok. Kiedy wróciłam po odbiór kwiatów, Pani wręczyła mi wiecheć obwiązany wstążką i zażyczyła sobie za niego bardzo wysoką cenę. Na moje pytanie, czy muszę TO kupować, odpowiedziała, że nie jestem pierwszą, która narzeka (!) i że mogłam to powiedzieć, zanim obcięła łodygi, mimo że przed tym nawet nie zapytała, czy życzę sobie ten "bukiet". Wywiązała się dość nieprzyjemna rozmowa, podczas której dowiedziałam się, że bukiety sprzed sklepu są przecenione, bo wykonane ze starych kwiatów, najprawdopodobniej wcale nie przez panią, która robiła mój bukiet. Druga ekspedientka starała się łagodzić sytuację i przeprosić mnie za zaistniałą sytuację, przez co odniosłam wrażenie, że podobne sytuacje mają tam miejsce częściej. Na odchodne usłyszałam od kłótliwej Pani, że sobie mnie zapamięta, żeby już więcej nie robić mi bukietów...
Właścicielka kwiaciarni jest również osobą układającą bukiety i nie tylko. Robi to w bardzo profesjonalny sposób, jest elastyczna i, ze względu na liczne szkolenia, ciągle pozostaje na topie. Świadczy usługi najwyższej jakości; bukiety, które układa, są misterne i kształtne. Mimo że jest to kwiaciarnia w małym mieście, można zamówić kwiaty do domu. Nie trafiają się tam produkty nieświeże, więdnące pierwszego czy następnego dnia. Druga pracownica nie jest już tak utalentowana - bukiety spod jej ręki są bardziej niedbałe i robione znacznie dłużej. Ceny również nie są konkurencyjne, ale moim zdaniem, za taką jakość można zapłacić nieco więcej.
Po wejściu na dział drobnego rtv natrafiłam na grupę pracowników, którzy skupieni przed jednym z komputerów głośno coś komentowali, nie przebierając w słowach. Miałam okazję usłyszeć wiele przekleństw i nie mogłam się nadziwić, że nikt na to nie reaguje. Nie miałam nawet odwagi poprosić o pomoc, gdyż odniosłam wrażenie, że ci panowie nie po to tam są. Gdy w końcu tłum się rozproszył, zapytałam jednego z pracowników o cenę towaru, którym byłam zainteresowana. Nie potrafił mi udzielić informacji, ale obiecał zawołać kolegę zajmującego się tym działem. Kolega rzeczywiście się pojawił, udzielił mi wszystkich informacji, był miły i rzutki, co jednak nie zatarło złego wrażenia pozostawionego przez jego współpracowników.
Obsługa jest tam zawsze na bardzo wysokim poziomie. Sklep pod tym względem wyróżnia się na tle innych, nie tylko w tej galerii handlowej. Sprzedawcy zawsze witają klientów z miłym uśmiechem, są mili i profesjonalni. Potrafią doradzić, a przy tym nie oszukują i nie wciskają rzeczy, które ewidentnie nie pasują. Dodatkowo na pochwałę zasługuje wyjątkowo liberalna polityka zwrotów i wymian zakupionego towaru. Mimo że większość lub wszystkie sklepy powinny utrzymywać taki poziom, tylko w Marks & Spencer spotkałam się z możliwością zwrotu lub wymiany w ciągu 90 (!) dni, bez podawania żadnego powodu. Jest to szczególnie przydatne, jeśli kupujemy dla kogoś prezent. Sprzedawcy są ewidentnie dla Klienta, a nie na odwrót, i zrobią wszystko, żeby czuł się zadowolony i usatysfakcjonowany. Nie jesteśmy tam narażeni na grupki plotkujących pracowników nie zwracających w ogóle uwagi na to, co dzieje się dookoła nich. Zawsze czujni i chętni do pomocy znajdują się właśnie wtedy, kiedy są potrzebni.
Godziny otwarcia banku zmieniają się w ciągu tygodnia. W niektóre dni dla osób pracujących bank nie jest możliwy do odwiedzenia, ze względu na to, że zamykany jest o 15. Istnieje tu system elektronicznej kontroli kolejek, który i tak nie działa od samego rana - klienci są wywoływani przez pracowników. Brak wydzielonych boksów sprawia, że dokonywane transakcje nie są objęte żadną tajemnicą. Pracownicy nie działają w myśl tych samych zasad - obsługa klienta zależy od pracownika.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.