Z okazji 20-lecia spektaklu Metro, miałam okazję zobaczyć go w poznańskiej Arenie. Jestem pod niesamowicie wielkim wrażeniem! Profesjonalizm aktorów, śpiewaków i tancerzy w jednym po prostu rzuca na kolana - śpiewają czysto, mają głosy jak dzwon, grają tak, że wzbierają w widzu uczucia, a tańczą jak szaleńcy (w pozytywnym sensie)! Na dodatek na twarzach większości z nich nie widać zmęczenia, znudzenia, znużenia - są bardzo wysportowani i chyba kochają to, co robią, a widz może to odczuwać razem z nimi. Widowni z innych niż Warszawa miast nie traktują po macoszemu - scenografia, nagłośnienie i przygotowanie całego spektaklu również stały na najwyższym poziomie, nie było żadnych niedoróbek, pomyłek, awarii, spięć itd. Nie ma tzw. słabych ogniw w ekipie Józefowicza, nikt też nie "gwiazdoruje" - artyści są sobie równi, także pod względem umiejętności, a przynajmniej najlepsze z nich zostały świetnie wyeksponowane. Ciężko będzie znaleźć teraz coś, co zaspokoi głód wrażeń i emocji, jaki podsyciło Metro... Ech...
Poszłam do Polbanku, aby wpłacić pieniądze. Gdy weszłam, nikogo nie było w kasie. Po kilku minutach mojego stania tam i czekania, z zaplecza wyjrzał jeden z pracowników (dwóch przy stanowiskach obsługi klienta indywidualnego widziało mnie wcześniej, a mimo to nie było żadnej reakcji), ale zaraz schował się z powrotem, nie informując mnie, jak długo będę musiała jeszcze czekać. Po chwili z zaplecza wyłonił się inny pracownik i podszedł do stanowiska obsługi. Najwyraźniej przerwałam mu obiad, bo w całym banku unosił się zapach jedzenia, a on przeżuwał jego resztki i był wyraźnie niezadowolony z mojej obecności. Usiadł i nawet nie zapytał, po co przyszłam, tylko wklepał coś na komputerze i spojrzał dopiero na mnie. Cała transakcja przebiegła praktycznie bez słowa z jego strony, ale w pewnym momencie chyba pojawił się jakiś problem, bo ponownie pytał mnie o dane i o to, czy na koncie wcześniej były jakieś pieniądze. Oczywiście nie poinformował mnie, czy coś jest nie tak. Na koniec podsunął mi kartkę i powiedział "tu podpis", a oddając mi kopię pokwitowania, powiedział "do widzenia"(!!!) - ani "dziękuję", ani "czy w czymś jeszcze mogę pomóc", tylko "do widzenia", jakbym naprawdę miała już sobie stamtąd iść! Wyszłam zbulwersowana i zniesmaczona.
Orangeria w King Cross jest stosunkowo niedługo, jednak stanowi przyjemną alternatywę dla znajdujących się tam kawiarni, ponieważ przyciąga bardzo ciekawym wystrojem (szarości połączone z akcentami w żywych kolorach, spójność stylistyki) i bogatym menu. Można tu zarówno zjeść coś na ciepło, coś słodkiego, jak i wypić owocowy koktajl. Dania i napoje podane są w bardzo estetyczny sposób i pysznie smakują. Słabą stroną jest obsługa, nie nawiązująca kontaktu z klientem - podchodzący do stolika kelner nie przywitał się, a kasjer nawet nie spojrzał na mnie, gdy zamawiałam coś z menu.
Nowa, ciekawa kolekcja Reserved zachęciła do wejścia do sklepu. Ciekawie skomponowane zestawy ubrań pokazały, jak można się modnie ubrać. Pracownicy sklepu na bieżąco porządkowali rozrzucone ubrania, choć nie udało się uniknąć widoku leżących na podłodze rzeczy. W przymierzalniach również panował bałagan, łącznie z niekupioną odzieżą i papierkami pozostawionymi przez klientów.Kolejka do kasy była dość duża (4-5 osób), a mimo tego za kasą stała tylko jedna dziewczyna. Powitała mnie słowami "dzień dobry" i używała wszelkich zwrotów grzecznościowych, chociaż nie nawiązywała kontaktu wzrokowego.
Lodowisko w Suchym Lesie, zgodnie z tym, jak się reklamuje, to największy obszar do pojeżdżenia na łyżwach w Wielkopolsce. Oprócz tego, że tafla jest naprawdę duża i spokojnie pozwala na oddawanie się zimowym szaleństwom wielu uczestnikom, to również organizacja i obsługa stoi tu na wysokim poziomie. Po każdej turze łyżwiarzy (zmieniają się co 1,5 godziny) na lodowisko wyjeżdża maszyna czyszcząca i równająca powierzchnie, przez co każda grupa ma takie same warunki do jazdy. Na miejscu jest możliwość wypożyczenia łyżew, napicia się czegoś ciepłego czy oddania się innej przyjemności, np. grze w "cymbergaja". Nie ma problemu z zostawianiem swoich rzeczy, gdyż półki są cały czas na widoku, ale dla bardziej zapobiegliwych znajdują się tu również szafki zamykane, w których można pozostawić bardziej wartościowe rzeczy. Obsługa jest miła i nie utrudnia niepotrzebnie pobierania żetonów na jazdę i wypożyczenie łyżew. Latem, zamiast łyżew, można jeździć tu na rolkach, gdyż lodowisko zmienia się we wrotkarnię.
Gdy weszłam do pizzerii, było w niej pusto. Oprócz trzech pracowników obsługi, nie było żadnego klienta. Zostałam miło przywitana - uśmiechem i słowami "dobry wieczór". Jednak późniejsze wrażenia nie były aż tak dobre. W środku było chłodno (jak na tę porę roku wręcz zimno) - nawet obsługa chodziła ciepło ubrana. Na zamówienie czekałam bardzo krótko, ale pizza niestety nie była zbyt smaczna - tuńczyk sprawiał wrażenie nieświeżego. Na dodatek dostałam niedomyty talerz, ale ślady poprzedniej pizzy były tylko na jego brzegu, więc nie zrobiłam z tego kłopotu. Jeśli już o naczyniach mowa, to są opatrzone firmowymi napisami i ujednolicone - wygląda to bardzo ciekawie i nawiązuje do wystroju i ogólnego designu pizzerii, który przypomina karczmę, ale jest bardzo surowy - same ławy i długie stoły karczmy nie czynią... Największym plusem tej pizzerii jest bardzo miła dziewczyna z obsługi - uśmiechnięta i pomocna.
Schody prowadzące do sklepu, mimo że wewnątrz budynku i mimo że pogoda za oknem piękna, brudne, zabłocone, zadeptane. Na podłodze przy wejściu jakieś rozrzucone ulotki, brak koszyków. Do kas tłumy ludzi i pracownice powolnie podchodzące, aby otworzyć kolejną. Czekanie, czekanie, czekanie - to najlepiej opisuje sytuację, jaką dziś zastała w Biedronce na Św. Marcinie. Mam wrażenie, że można by tego uniknąć, w inny sposób organizując pracę. Tymczasem w godzinach największego ruchu zmieniają się kasjerki i na zapleczu robione są rozliczenia.
Irytuje mnie ilość reklam na nk. Kiedyś to był przyjazny portal dla ludzi szukających kontaktu ze znajomymi ze szkoły, a teraz to czysty biznes dla właścicieli. Wyskakujące okienka, powiadomienia, mrugające wiadomości - to naprawdę odstręcza od korzystania z tego portalu. Kolorystyka krzykliwa, trochę dziecinna - może faktycznie jest wyznacznikiem potencjalnych użytkowników.
Dziękujemy za wyrażenie opinii na temat serwisu. Szanowna Pani, pragniemy poinformować, że mając na uwadze, wrażliwość Użytkowników dotyczącą reklam, nie stosujemy takich form, które mogą być najbardziej uciążliwe m.in. głosowych lub uciekających przed ruchami myszki. Wierzymy, że spośród wachlarza różnorodnych funkcjonalności znalazła Pani interesujący obszar, pozwalający w sposób atrakcyjny spędzać czas na portalu. Zachęcamy do aktywnego korzystania z nowości wprowadzonych przez nasz serwis. Pozdrawiamy, Alicja Wilczyńska zespół nk.pl
W play jestem...
W play jestem od niedawna, a już zdążyłam poczuć różnicę w płaconych rachunkach i swobodzie rozmów telefonicznych - jest zdecydowanie taniej, niż w Plusie, taryfy dostosowane są do każdego typu klienta, a Play24, dzięki któremu można cały czas śledzić bilans swojego konta jest rewelacyjnym rozwiązaniem - dzięki temu lepiej kontroluję wydatki. Do tego mam nowoczesny telefon (Play dominuje na rynku pod względem atrakcyjności oferowanych telefonów). Obsługa na infolinii, choć nie zawsze rzutka, jest bardzo miła i, koniec końców, dobrze wywiązuje się ze swoich obowiązków, a sprzedawca w Play Zone na Świętym Marcinie w Poznaniu powinien dostać tytuł sprzedawcy roku - kompetentny, miły, szybki, profesjonalny. Polecam!
Przez to, że na stronie playmobile.pl nie działała usługa wyłączania poczty głosowej, musiałam zadzwonić na infolinię. Otrzymałam informację, że tym razem proces wyłączania poczty zakończył się sukcesem, ale trwało to bardzo długo - najpierw musiałam czekać na zalogowanie się konsultantki na moje konto, potem na uzyskanie jakichkolwiek informacji, a finalnie na dokonanie wyłączenia poczty. Zaczynałam już tracić cierpliwość. Dziewczyna była miła, ale bardzo powolna. Poprosiłam ją o zgłoszenie usterki na stronie, ale nie otrzymałam zapewnienia, że cokolwiek w tej sprawie zostanie zrobione.
Dostępność konta ze wszystkimi danymi (kwoty faktur, bilingi, aktywne usługi) jest bardzo dużym plusem i pozwala na zarządzanie kontem właściwie z każdego miejsca. Jednak nie wszystkie możliwości, które są dostępne, działają w praktyce. Tak jest na przykład z pocztą głosową, którą próbowałam wyłączyć przez stronę 4 razy (za każdym razem pojawiała się informacja, że usługa zostanie odłączona w ciągu 24 godzin), a nie przyniosło to oczekiwanego skutku. Byłam zmuszona znów zadzwonić na infolinię, co pozwoliło mi przypuszczać, że "usterka" jest celowa. Wygląd strony jest atrakcyjny, aczkolwiek znalezienie informacji przysparza kłopotów - trzeba przekopać się przez gąszcz podstron, aby dotrzeć do meritum - tak jest np. z warunkami zawieranych umów, które tutaj określane są jako "regulaminy".
Strona iloko.pl oferuje szeroką gamę dodatków do odzieży - szale, apaszki, biżuteria, ozdoby do włosów. Jasne usystematyzowanie ułatwia wyszukanie interesującego nas produktu, a dobrej jakości zdjęcia pozwalają na dokładne obejrzenie towaru. Czasem strona się nie wyświetla, ale może to być związane z dużą liczbą użytkowników, ze względu na zamieszczenie oferty na jednym z portali zajmujących się grupowymi zakupami. Ceny nie są zbyt niskie, ale towary wydają się być dobrej jakości, a ich design jest unikatowy.
MTP24 jest serwisem Międzynarodowych Targów Poznańskich, w którym można założyć konto i m.in. kupować bilety przez Internet, unikając w ten sposób stania w kolejkach przed kasami targów. Obsługa serwisu (rejestracja, proces zakupów) jest bardzo prosta, a dzięki przeniesieniu na stronę przelewów internetowych, zakup zajmuje naprawdę niewiele czasu. Niestety dane pojawiające się na bilecie nie są w pełni zgodne z tym, co pierwotnie wybrałam przy zakładaniu konta, a nie ma możliwości ich edycji.
Zanim wybrałam się do tego sklepu, postanowiłam sprawdzić, czy mają interesujący mnie produkt w sprzedaży. Bez problemu znalazłam w Internecie numer telefonu i dodzwoniłam się do konkretnego sklepu (w Poznaniu jest ich kilka). Pracownica udzieliła mi wszystkich informacji, o które zapytałam, więc miałam pewność, że udając się do tego sklepu dostanę konkretny produkt. Gdy pojawiłam się tam po kilku godzinach, ekspedientka od razu wiedziała, że to właśnie ze mną rozmawiała przez telefon, przez co obsługa przebiegła błyskawicznie. Na dodatek była miła, a cena kupionego przeze mnie produktu bardzo konkurencyjna, nawet w porównaniu do cen w Internecie.
W markecie, jak zwykle o tej godzinie, ruch był dosyć duży, ale mimo tego przy wejściu nie brakowało koszyków, a na półkach panował porządek. Ogromny asortyment sklepu sprawia, że wszystko można tu kupić, a dzięki licznym promocjom, również zaoszczędzić. Mimo że kolejki do kas były długie, szybko się przesuwały, ale i tak wybrałam kasę samoobsługową, która w takich przypadkach świetnie się sprawdza. Dodatkowo sklep wspiera osoby niepełnosprawne, które również pracują jako kasjerzy - za to bardzo duży plus.
Gdy wybrałam się na zakupy, w sklepie było stosunkowo mało klientów.Jednak, gdy podeszłam do kasy po zakończonej przeprawie, okazało się, że tylko jedna działa, a kolejka jest niesamowicie długa. Na szczęście wtedy otwarto drugą kasę. Jednak kasjerka w niej była bardzo nerwowa - szybko przerzucała towar, niekoniecznie zważając na jego stan po tym rzucaniu, a na dodatek, gdy klientom trzeba było wycofać którąś z pozycji na paragonie i nikt z obsługi nie reagował na dzwonek, pokrzykiwała i głośno komentowała sytuację. Nie była to zbyt miła obsługa, dlatego może nawet lepiej, że trwała krótko.
W salonie jest bardzo duży wybór oprawek do okularów. Niestety jednak wszystkie w stylu klasycznym, w tzw. "bezpiecznych" kolorach, dlatego nie udało mi się nic wybrać. Na szczęście jednak obsługa jest na bardzo wysokim poziomie - kompetentna, znająca potrzeby klienta i jego wymagania - obsługująca mnie pani zapewniła, że w najbliższym czasie pojawią się oprawki zgodne z moimi poszukiwaniami. Mimo że weszłam do salonu tuż przed jego zamknięciem, nie czułam, żebym była nieproszonym gościem i nie musiałam spieszyć się z oglądaniem i przymierzaniem.
Pierwszym, co rzuciło mi się w oczy, podczas wchodzenia do sklepu, była duża ilość klientów i otwarte tylko dwie kasy, przez co kolejki były bardzo długie. Na dodatek kasjerka w kasie, do której podeszłam wyglądała bardzo niereprezentacyjnie - miała brudne paznokcie, rozpuszczone długie włosy (mimo że była w podeszłym wieku), była bardzo pomarszczona i miała ogromny nos.Wiem, że nie powinno się dyskryminować starszych pracowników, ale na kasjerkę ta pani zdecydowanie się nie nadawała, również pod względem predyspozycji - miała słaby wzrok, bo ciągle mrużyła oczy, gdy patrzyła na wyświetlacz przy kasie, a dla klientów nie była zbyt miła. Jeśli chodzi o asortyment, to nie było wielu produktów reklamowanych w gazetce.
Bardzo lubię tę pływalnię, ponieważ na torach nigdy nie ma tłoku: 2-3 osoby spokojnie mogą oddawać się przyjemności pływania. Ponadto obsługa jest bardzo miła i uśmiechnięta i nie traktuje klientów jak zło konieczne - zawsze można liczyć na uśmiech i na wyjaśnienie ewentualnych niejasnych kwestii. Na całej pływalni nie ma tłoku, czasem tylko sauna jest przeludniona, ale najczęściej chwilowo. Do czystości i higieny również nie można mieć zarzutu - cały czas personel sprząta i usuwa nadmiar wody z podłogi, przez co również bezpieczeństwo jest na wysokim poziomie.
Biedronka wypuściła gazetkę, w której znajdują się sprzęty sportowe w niskich cenach. Niestety jednak nie we wszystkich sklepach można je dostać. W tym było inaczej - na ekspozycji znajdowały się wszystkie towary, które można było znaleźć w gazetce. Niestety dobre wrażenie popsuła pracownica, która zapytana o produkt, wymamrotała coś pod nosem, skończyła swoją pracę i dopiero wtedy ruszyła do półki, by wskazać miejsce, w którym się znajduje. Przyjemnym kontrastem była profesjonalna, uśmiechnięta i miła kasjerka, która na koniec pozostawiła dobre wrażenie.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.