W sklepie mieszczącym się w CH Renoma można trafić na stylowy, klarownie wyeksponowany asortyment i miłą, uczynną obsługę - wykazującą zainteresowanie klientem, ale nie narzucającą się mu. Uniformy pracownicze estetyczne, adekwatne do sklepowego klimatu. Przejrzysty wystrój sklepu ułatwia poszukiwanie upragnionej rzeczy.
W hotelu spędziłam kilka dni. Przepiękny kompleks budynków, zdaje się, że niedawno odnowiony. Pokoje skromne, urokliwe, w pałacowym stylu. Wszyscy pracownicy naprawdę bardzo uprzejmi i pomocni. Zaskoczyły mnie także Panie sprzątające pokoje - przy każdym spotkaniu w pokoju szczerze zachęcały do telefonu na recepcję w razie potrzeby. Wszędzie czyściutko (a na to zwracam uwagę, oj zwracam) i świeżo. Moją uwagę zwróciły bielutkie fugi pod prysznicem (ani śladu nalotu) oraz zawsze wyszorowana szyba kabiny prysznicowej. Jedzenie także w porządku i jedyną rzeczą, którą bym tu zmieniła, to świeższe pieczywo na śniadanie. Sprawiało wrażenie "przedwczorajszego". Ogólnie - polecam.
Dziś drugi raz byłam w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Bielsku Białej. Niestety moja wizyta przeciągła się dość znacznie ponieważ miałam egzamin wyznaczony na godz 14:00 a na egzamin poproszono mnie dopiero ok godz 15:50 - jest to dość znaczna "obsuwa" w czasie, która kosztowała mnie sporo nerwów i cennego czasu. Sam ośrodek oceniam bardzo pozytywnie - tzn. poczekalnia jak i personel i plac jest bardzo dobrze przygotowany. Ogólnie osobą wybierającym sie na egzamin polecam uzbroić się w cierpliwość.
sklep tesco na osiedlu tysiącelcia. Jak zwykle po wejsciu do sklepu nie ma w pobliżu bramki wejsciowej koszyków na zakupy, więc trzeba "zanurkować" pod najbliższą czynną kasę aby takowy zdobyć. Samo zatowarowanie sklepu wygląda poprawnie. Daleka od doskonałości jest jak zwykle obsługa. Pani kasująca moje zakupy beznamietnie odbebrała z moich rak kartę stałego Klienta, nie fatygując sie na nawiązanie kontaktu wzrokowego. Beznamietnie skasowała rachunek zatapiając, w czasie oczekiwania na wydruk polcardu, wzrok w martwej przestrzeni. Na zakończenie transakcji zabrakłao Pani odwagi aby w zdecydowany sposób podziękować za dokonane zakupy. Podsumowaując w dwóch słowach: zatowarowanie zgodne z oczekiwaniami a obsługa na bardzo słabym poziomie.
Mi osobiście drogeria kojarzy się ze sklepem z określonym asortymentem w obrębie kosmetyki pielęgnacyjnej, kolorowej i zapachowej plus wszelakie tematyczne akcesoria.
Rossmann w tych ramach nie koniecznie się mieści ale wcale to nie jest jego mankamentem, wręcz przeciwnie stanowi to nie rzadko jego atut który powoduje iż to tam kieruję swoje kroki na zakupy.
Chemia domowa, coś na ząb znajduję właśnie tu.
Duża sieć placówek w dogodnych lokalizacjach też zapisana jest na plus.
Pozytywny wizerunek umacnia czystość lokali, staranny Merchandising i oznaczenia cenowe za listwami karteczkami.
i kultura personelu, choć czasem sztuczna, zawodowo wyuczona. Czasem trudno o poradę. I tak na chwilę mamy minusy do których dodaję zastawane kolejki i brak gazetek promocyjnych.
Powracając do wyliczania plusów to tu zapisać należy
jeszcze schludny jednolity wygląd pracowników, rozbudowaną stronę www.rosnet.pl i uzupełniającą ją www.rossmann.pl
Atrakcyjne ceny oraz magazyn Skarb przemianowany obecnie na Expert jako wydanie specjalne.
Ekonomiczne zakupy umożliwiają produkty pod tak zwanymi markami własnym, głównie wyprodukowane w Niemczech.
I na sam koniec jeszcze jeden minusik- nie precyzyjne określenie czasu promocji w gazetce. Wskazana jest data od kiedy, określenie że tygodniowa ale ja bym chciała i życzyła sobie by konkretnie to było napisane od kiedy do kiedy.
A i żebym nie przemilczała lokale powierzchniowo też nie zawsze umożliwiają swobodne się po nich poruszanie.
Sklep do którego chętnie się wchodzi, duży wybór asortymentu. Towar średniej jakości, za to sporo przecen, co rekompensuje niewysoką jakość.Obsługa praktycznie niezauważalna, trudno o pomoc w doborze towaru. Szczególny dotkliwy brak obsługi w okolicach przymierzalni, co uniemożliwia dobranie własciwego rozmiaru.
Pobytem w tym hotelu jestem lekko zawiedziona i chociaż hotel ma tylko dwie gwiazdki, standard odbiega od podobnych miejsc o tej samej klasie. Brak śniadania w podstawowej cenie, w pokoju nie ma wody do picia, ani nawet szklanki. W porównaniu do zwykłych pensjonatów takie minimalistyczne wyposażenie jest nieadekwatne do ceny. Porównując inne hotele w Szczecinie niestety Ibis nie zachęca do ponownego odwiedzenia.
Oj gdyby tylko to było bliżej znaczniej częściej odwiedzała bym Wola Park- Centrum których w Warszawie jest bez liku, najczęściej hipermarket w otoczeniu mniejszych i większych sklepików plus gastronomia i rozrywka.
Co mi tak pasuje.
Dobór najemców m. in.
Empik
CCC
Rossmann
Prostota układu holu i dzięki temu łatwa komunikacja oraz dość przytulna strefa food court'u z różnorodną kuchnią.
Tu mamy Multikino i hipermarket Auchan, jeden z nielicznych dwu poziomowy.
Dla ciała też coś się znajdzie a jakże .Nowoczesna siłownia Calypso zajmuje drugie piętro.
I choć morze trochę żal że niegdyś zielona oaza wyniku całkowitego zaniedbania została zalana asfaltem i zwieńczona betonową co tu ukrywać architektonicznie szpetną bryłą ale cóż tak to już bywa.
A o tym że w tym miejscu był park Ulricha, świadczy niewielkie odgrodzone poletko gdzie można odetchnąć i gdzie ocalał stary drzewostan. W tle słychać już teraźniejszą fontannę. Inne znaki historii to szklarnie od strony północnej i budynek zaadaptowany na restauracje.
Udałam sie do tej restauracji na kameralny obiad z najbliższymi, generalnie to miejsce świetnie sie to tego nadaje - mały, cichy lokal, kilka stolików sprawia bardzo dobre wrażenie. Odwiedziłam to miejsce drugi raz i generalnie mam te same uwagi jak przy pierwszej wizycie - jedzenie: bardzo dobre, spory wybór, wszystko pyszne - ale o kelnerkach niestety nie można powiedzieć tego samego. Nie miłe i nie profesjonalne, obsługują od niechcenia i z łaską, nie potrafią doradzić, ani niczego zaproponować - w tym zakresie lokal ma jeszcze trochę do nadrobienia.
Przed remontem wrocławskie STP było miejscem, w którym można było liczyć na dobry posiłek za przystępną cenę. Niestety, potem się popsuło. W efekcie za naleśniki płaci się tam tyle, co w drogiej restauracji - zwłaszcza przed 20.00 Pustki mówią same za siebie. Remont, widać, się nie opłacił - konkurencja "po sąsiedzku" bije ich na głowę. STP zmieniło się w Strać Trochę Pieniędzy. A wystrój wcześniej też był ok - podobnie jak obsługa.
Udałem się na stację diagnostyczną, po wcześniejszym umówieniu terminu celem dokonania diagnostyki silnika w samochodzie. Zgodnie z umówioną godziną przybyłem do serwisu i zostałem miło i sprawnie obsłużony z pełnym objaśnieniem i interpretacją dokonanego przeglądu. W sposób w pełni profesjonalny przekazano informacje dotyczące stwierdzonych usterek i mozliwosci ich usunięcia. Następnie pan Paweł dokonał wyceny ewentualnej usługi naprawczej i poinformował mnie o kosztach . Miałem możliwośc w czasie oczekiwania na wyniki diagnostyki skorzystać z bezpłatnego automatu z napojami. Zarówno otoczenie serwisu jak i wnętrze jest utrzymanie schludnie i sprawia,że klient ma dobre samopoczucie pomimo, że w tym momeńcie czeka go konieczność wydania pieniędzy na naprawę i usunięcie usterki, zwłaszcza,że nie była to w moim przypadku usługa gwarancyjna. Obsłuzono mnie kulturalnie z pełnym profesjonalizmem i kulturą obyczajów.
Spinacz mieści się we wrocławskim pasażu Galeria Italiana. Potrawy smaczne, ceny całkiem przyzwoite, młoda, sympatyczna obsługa. Niestety - nie do końca kompetentna i chaotyczna. Gdy spytałam czy spaghetti carbonara jest bez mięsa (nie pamiętając jaki jest skład potrawy), usłyszałam, że tak. Po otrzymaniu potrawy trafiłam na boczek. Kelnerka była zaskoczona, kucharz poinformował ją "no przecież jest z boczkiem". Za to, niestety, duży minus.
Sympatyczna obsługa. Niedrogie i bardzo smaczne zupy - szczególnie chłodnik gazpacho i zupa z soczewicy. Dzięki nim mając w kieszeni 5 złotych można się naprawdę najeść. Z przystępnością cen pozostałych produktów różnie, ale asortyment naprawdę zachęcający. Plus za kosze do segregacji odpadów, będące dobrym uzupełnieniem eko-idei.
Najlepsze lody na zielonogórskim deptaku - czuć owoce zamiast chemii, klient dostaje solidne porcje, czasem nie mieszczące się w wafelku. W ciepłe dni - do dyspozycji ogródek, w chłodniejsze - przyjemne, estetyczne wnętrze kawiarni. Miejsce jest nieco na uboczu, nie bezpośrednio na deptaku, co zapewnia zaciszny klimat. Smaczne desery i herbata parzona w czajniczku, pozwalającym dłużej utrzymać jej ciepło i aromat. Obsługa bez zastrzeżeń. Polecam.
Obsługa nieco nonszalancka. Po zamówieniu bułki na ciepło usłyszałam, że zostanę zawołana po jej odbiór. Nie zostałam - bułka czekała na barowej ladzie stygnąc w najlepsze. W efekcie jadłam zimną bułkę, nie wartą swojej ceny. Miejsce sympatyczne, ładnie urządzone. Muzyka całkiem miła dla ucha. Dość przyjemny klimat.
Świetne miejsce. Księgarnia połączona z kawiarnią. Miejsce spotkań, koncertów, dyskusji. Doskonała pożywka estetyczna, ideologiczna, intelektualna... i kulinarna :) Na półkach - wartościowe książki, które można poczytać delektując się przy stoliku zdrową kanapką z pesto i koktajlem kawowo-bananowym (w korzystnych cenach). Nacisk na sprawidliwy handel - w ofercie produkty spożywcze fair trade. Sympatyczna obsługa i domowa atmosfera. Szczerze polecam.
Wynajmując pokój należy dokładnie wypytać o cenę za osobę - spytaliśmy o cenę za pokój i na miejscu policzono nam dwa razy drożej niż się spodziewaliśmy. Trzeba też dokładnie wypytać o lokalizację gdyż właściciele dysponują dwoma ośrodkami - "Rokosz" i "Zającówka". Na szczęście - ostatecznie dostaliśmy rabat, choć suma była i tak większa od oczekiwanej (podobno w długi weekend majowy cena wzrasta...). Obsługa - ogółem - bardzo sympatyczna i uczynna. Miła atmosfera. Pokój z osobną łazienką. W pokoju brak żarówek w mniejszych, bocznych lampkach, problem z ciepłą wodą - trzeba naprawdę długo czekać nim odkręcona woda zacznie się nagrzewać. Zakurzone żeberka od kaloryfera w łazience zdecydowanie nie zachęcają do powieszenia na nich ręcznika. Łóżko - wygodne. Do dyspozycji bilard i aneks kuchenny w przestronnej (choć dość zimnej) świetlicy.
Podczas rozmowy telefonicznej funkcjonariusz obsługujący linię zachował się grubiańsko i bezczelnie. Zażartował z sytuacji, z której nie powinien był żartować - rzecz dotyczyła serii obraźliwych SMS-ów (reakcja funkcjonariusza: "to niech mu pani kupi loda"), dodatkowo udał, że namierza delikwenta, którego dotyczyło zgłoszenie, choć nie mógł tego zrobić bez odpowiedniej procedury. W tle było słychać jak jego koledzy bez pardonu przeklinają. Tzw. "stróż prawa" zachował się nie lepiej niż ci, z którymi ma "robić porządek". Zbagatelizował zgłoszenie, nie udzielił odpowiedniej informacji. Mogłam na nie liczyć dopiero w oddziale przy ul. Grunwaldzkiej 6 Problematyczne SMS-y ustały - jeżeli jednak tak ma wyglądać służba w naszym kraju, to strach pomyśleć, co będzie gdy ktoś zgłosi się z naprawdę dużym problemem.
Oferta jest przedstawiona przejrzyście,ale w momencie gdy korzystałam z usług e-sklepu była ona dość mocno zawężona w stosunku do oferty "w realu". Ze strony delikatesów internetowych korzysta się łatwo, nie ma problemu z połapaniem się. Przy zakupach powyżej 100 zł - dowóz gratis. Obsługa sprawna, szybka, praktycznie bez zarzutu.
Oysho ma w ofercie bardzo dziewczęce, delikatne i cieszące oko produkty. W filii w Pasażu Grunwaldzkim są one ładnie, przejrzyście wyeksponowane. W niewielkim pomieszczeniu panuje kameralna atmosfera. Bardzo sympatyczna młoda sprzedawczyni z rzeczowym podejściem do klienta - pomocna, ale nie nachalna. Robiła wszystko, co w jej mocy by pomóc odnaleźć pożadany produkt - zarówno na wieszakach jak i w magazynowych zasobach. Niestety, choć produkty wyglądają zechęcająco, ich rozmarówka jest dość mocno ograniczona.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.