Lokalizacja placówki jest bardzo dobra przy ważnym skrzyżowaniu dróg krajowych. Dojazd samochodem nie stanowi problemu. Pracownicy bardzo szybko i sprawnie obsługują klientów, a więc nie ma zbyt długich kolejek. Restauracja ma charakter międzynarodowy-globalny więc oczekiwać należy znajomości podstaw języka angielskiego, a tu nic z tego, pomagałem kierowcy z Kanady kupić jedzenie. Wygląd pracowników od pasa w górę jest właściwy dzięki jednolitym koszulkom, ale od pasa w dół całkowita dowolność. Podłoga w części sprzedażowej jest czysta, często myta. W części kuchennej liście sałaty oraz frytki rozdeptane przez pracowników na podłodze wyglądały strasznie. Tam też się sprząta drodzy pracownicy.
Salon samochodowy nie poraża przepychem potencjalnego klienta. Wielkość powierzchni salonu dość skromna. Przy wejściu wita klienta pracownik salonu, nawet jeśli prowadzi własnie rozmowę innym klientem. Oglądałem samochów zaledwie około 2 -3 minut, kiedy podszedł do mnie sprzedawca i zapytał o opinię o oglądanym samochodzie. Trudno było coś konkretnego powiedzieć po kilku minutach oglądania. Bez straty czasu zaproponował jazdę próbną samochodem. Podczas jazdy, która trwała około 10 minut sprzedawca który prowadził samochód (zapytał wcześniej czy chcę sam prowadzić) opowiedział o najważniejszych parametrach pojazdu. Po odbytej jeździe próbnej wręczył swoją wizytówkę i zaproponował kolejne spotkanie lub kontakt telefoniczny w sprawie dogodnej oferty zakupu.
Salon samochodowy SUZUKIi jest połączony z salonem SEATA i wejście do salonu, mimo odrębnych części ekspozycyjnych odbywa się tylko jednym wspólnym wejściem, mimo iż są odrebne drzwi do obu części salonów. Ponad 15 minut oglądałem jeden samochód, sprawdzając wszystkie możliwe elementy zanim pojawił się "ktoś" oznajmiając, iż nie ma obecnie sprzedawcy bo pojechał na jazdę testową z klientem. Czekałem jeszcz około 10 minut, aż wreszcie przyszedł sprzedawca. Usiadł za biurkiem i pytał z około 5 metrów, w czym może pomóc. Jego pozycja za biurkiem nie była zbyt uprzejma. W rozmowie o detalach samochodu przy biurku sprzedawcy posługiwał się on katalogiem i cennikiem, bez wyraźnego zainteresowania klienta samym pojazdem.
Nie było żadnej inicjatywy ze strony sprzedawcy by zachęcić do zakupu. Marny to sprzedawca samochodów z katalogu.
Sklep w ostatnim czasie zmienił ustawienie produktów i nawet lepiej teraz wszystko się prezentuje. Personel dość szybko reaguje gdy klient stoi przy półce z produktami i się wyraźnie zastanawia. Szkoda jednak, iż wiedza nie idzie w parze z szybkością reakcji na zapytania klienta. Szukałem odpowiedniego przewodu HDMI. Dostępne były w różnej długości, cenie oraz wersji przesyłu danych (1.3 oraz 1.4). Pracownik poradził mi wybór produktu tańszego, "...bo to jest to samo, wszystko robią Chińczycy, a cena zależy od długości kabla - tańszy jest 1,5 metra ..." Szkoda, że sprzedawca nie zauważył również, jak jest wersja przesyłu danych - w tym też i cała różnica.
Lokalizacja tej placówki dość dobra, chociaż sam dojazd jest dość kłopotliwy. Pracownik obsługujący klienta mimo dostępu do komutera miał kłopoty z odnalezieniem w wykazie stanów magazynowych czy poszukiwane części są dostępne. Trwało to prawie 10 minut, aż wreszcie podejście do półki okazało sie bardziej skuteczne niz poszukiwanie w komputerze. Prawdziwy paraliż nastąpił jednak przy kasie - terminal do płatnosci kartą był nieczynny. Kasjerka co prawda próbowała aż 4 razy dokonać transakcji za pomoca mojej karty, ale system wyświetlał "błąd transmisji". Kasjerka nie zaproponowała mi płatności gotówką, mimo iż byłem również na to przygotowany. Ze względu na brak możliwości zrealizowania płatności sama dokonała anulowania zakupu.
Salon samochodów Nissan w Gdańsku praktycznie nie posiada parkingu dla klientów. Kilkanaście miejsc bezpośrednio przy salonie zajmują samochody demonstracyjne salonu. Brakuje również miejsc dla samochodów przyjeżdzających do serwisu (przeglądy oraz naprawy). Personel znajdujący się w części salonu wyraźnie się "ukrywa". Czekałem ponad 15 minut, aż ktoś się pojawi z personeu obsługującego klientów. Rozmowa z klientem to raczej "przymus" niż zachęcenie do skorzystania z oferty. Jazda próbna samochodem praktycznie nie została zaproponowana przez sprzedawcę, należało ją wręcz wymusić osobiście.
Nowa restauracyjka zlokalizowana w kamienicy na Starym Rynku. Ma swój styl, chociaż z kulturą uzbecką ma mało wspólnego. Obsługa personelu bardzo miła i kompetentna. Ceny posiłków są bardzo atrakcyjne. Z całą pewnością potrawy mają właściwy styl, charakterystyczny i wyszukany. Właściciele poszukuja jeszcze optymalnego menu, więc co kilka dni pojawiają sie wspaniałe smakołyki. NIe można jeszcze płacić kartą, ale ma sie to zmienić. Chętnie wracam już kolejny raz i zawsze jest coraz lepiej.
Zgodnie z powiedzeniem "The most important thihg is the first look" najgorsze co może być przy tym hipermarkecie to ciągłe zaczepianie klientów przez pijanych i brudnych bezdomnych oraz małolatów. Nikt nic z tym nie próbuje zrobić, a szkoda. W samym sklepie dość dziwne wrażenie robią ciągle wystawione wózki i palety z produktami. Odpowiednim miejscem dla produktu jest regał sklepowy, a nie paleta. Produkty powinny być przygotowane do sprzedazy przed otwarciem sklepu. Nagminne jest to, że transportowane produkty w chłodni w niskiej temperaturze są następnie wystawione do publicznego oblądania w kartonach i nie zapewnia się tym samym optymalnej temperatury przechowywania. No i jeszcze jedno, chyląc czoła ciężko pracującym pracownikom stoisk, wykładającym w pocie czoła ( i nie tylko) produkty - mydło i dezodoranty są też dla Was.
Obserwuję tę cukiernię praktycznie od dnia jej otwarcia w Tczewie. W pierwszych dniach personel był dość przestraszony. Oczywiście własciciel cukierni postarał się o doświadczonego sprzedawcę z innej cukierni, który asystował nowym pracownikom. Początkowo, przez zaledwie kilka dni panowało drobne zamieszanie - kody ciast, ważenie obsługa kasy fiskalnej, przyjęcie zamówienia od klienta, obsługa ekspresu do kawy ... Ale już po kilku dniach pracownicy nabrali pewności siebie, czynności nie stanowią poważnego problemu , no i nawet pojawia się SŁODKI uśmiech na twarzach sprzedawczyń. Marti mnie jednak sposób przenoszenia ciast z samochodu do cukierni. Podczas dość silnego deszczu blachy z ciastem nie były przykryte i ciasto "troszkę" dodatkowa zostało nasączone, SZKODA.
Przeszedłem do sklepu firmowego z pytaniem o możliwość skorzystania z oferty PWA (Program Wymiany Aparatów). Pracownik, siedzący w głębi sali obsługowej powitał mnie dość wyraźnym tonem, jednakże było to zachowanie standardowe, nie robiące na mnie dużego wrażenia. Po przedstawieniu sprawy, z którą przyszedłem pracownik zapytał o moje dane osobowe łącznie z numerem PESEL, nie sprawdzając mojego dowodu osobistego. Mogłem w ten sposób sprawdzić ofertę dowolnej osoby będącej abonentem tej sieci (oczywiście pod warunkiem posiadania danych takich osób !!!). Po kilku minutach okazało się, że system nie wygenerował takiej oferty bo jeszcze nie jest to właściwy czas. Na moje pytanie kiedy to może być padła odpowiedź, że to Warszawa przygotowuje ofertę. No cóż, jeżeli "stolica" tym się zajmuje, a nie ludzie, to chyba nic z oferty w najbliższym czasie nie będzie, a szkoda.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.