Tuż przy wejściu ustawione były klapki damskie, więc nie mogłam przejść obok nich obojętnie i musiałam wejść obejrzeć je z bliska. Asortyment klapek był bardzo duży, dostępnych było kilkanaście różnych modeli. Niestety przeważały tam japonki, a ja szukałam zdecydowanie normalnych klapek. Ich ceny były dość atrakcyjne, bo zaczynały się od 30 zł. Spodobała mi się też postawa ekspedientki, która przez cały czas obserwowała mnie, ale od nie podchodziła od razu i nie nastręczała mnie swoją obecnością.
Weszłam do salonu korzystając z chwilowego braku klientów i wolnego stanowiska obsługi. Chciałam wyjaśnić sprawę nadpłaty za usługi, która przypadkiem mi się pojawiła. Pai konsultantka od razu zajęła się problemem, ale nie do końca Połączyła mnie tylko telefonicznie z innym konsultantem i poprosiła, bym sama sobie wyjaśniła tę sprawę. Trochę dziwne zachowanie, ale miałam nadzieję, że to należy do jej obowiązków, a nie do moich.
W sklepie panował straszny bałagan, wszędzie stało pełno pudeł z towarami czekającymi na rozpakowanie i wózków z makulaturą. Na całym terenie sklepu dało się zauważyć mnóstwo osób rozkładających towar, ale i tak niektóre półki świeciły pustkami. Znalazłam nawet kilka produktów w cenach promocyjnych, np. soki Garden za 2,99 zł. Pani przy kasie była dość sprawna i energiczna, więc czekanie w kolejce nie zajęło mi zbyt dużo czasu. Kasjerka była miła, uprzejma i odzywała się do mnie z należytym szacunkiem.
Przechodząc obok sklepu postanowiłam zajrzeć na chwilę i sprawdzić czy sytuacja się poprawiła czy też nie. Niestety zaraz przy samy wejściu moim oczom ukazał się ogromny bałagan panujący na stoliku i na wieszakach. Ubrania albo wisiały tylko jedną stroną zawieszone albo też leżały pod wieszakami. Obsługa nie zajmowała się zbytnio takim wyglądem sklepu i rozmawiała między sobą stojąc za ladą.
Lokal jest otwarty już od jakiegoś czasu, ale ja dopiero po raz pierwszy miałam okazję go odwiedzić. W środku pomieszczenia bardzo czysto, schludnie, wszystkie stoliki i krzesła w nienagannym stanie. Produkty bardzo ładnie wyeksponowane za szklanymi witrynami. Panie ekspedientki bardzo miłe, ubrane w firmowe fartuszki. Ciasteczka i kawa trochę drogie, ale w końcu za taki luksusu trzeba płacić.
Lokal mieści się w podziemnej części domu handlowego Millenium. Pomieszczenie sklepu nie jest duże, umiejscowione naprzeciwko sklepu papierniczego. Większość towarów jest dość ładnie wyeksponowana na wieszakach i manekinach, a część umiejscowiona jest na półkach, do których dostęp ma tylko ekspedientka. Ceny są różne, ale nie należą do najniższych, mimo że jest to outlet. Obsługa taka sobie, niezbyt zaangażowana w pomaganie klientom.
Wpadłam na chwilę do tego sklepu zobaczyć, czy może przypadkiem pojawiło się coś ciekawego na wieszakach. Sklep ma dwa poziomy, więc po wejściu od razu udałam się na górę, gdzie można znaleźć zdecydowanie więcej towarów. Niestety większość ubrań była już strasznie przebrana, a zostały same niedobitki. W dodatku cena dnia wynosiła 35 zł/kg. W takim wypadku zrezygnowałam z zakupów.
Jest to jeden sklep, ale podzielony na dwie części. W jednej z nich znajduje się sklep mięsny, natomiast w drugiej piekarnio-cukiernia. Panie ekspedientki prowadzące obsługę są bardzo miłe dla klientów, uprzejme, zawsze odzywają się z szacunkiem do klienta. W piekarni oprócz tego, że można kupić chleb, bułki i innego typu pieczywo są też dostępne ciasta, a nawet torty na zamówienie. Ceny są dość przystępne.
Przyznam, że czytałam tę gazetę chyba ze dwa razy w życiu. Tak beznadziejnych i pustych tekstów, jakie są prezentowane w tej gazecie nie znajdziemy chyba w żadnej innej. Gazeta przesycona jest politycznymi wydarzeniami i tanimi sensacjami, które mają na celu tylko i wyłącznie przyciągnięcie wzroku czytelnika wielkim, wyolbrzymionym informacyjnie tytułem. Same treści zamieszczanych tam artykułów zazwyczaj są niezbyt obiektywne i najczęściej nieprawdziwe.
W sklepie było troszkę ciasno, ponieważ akurat dostawiono chyba trochę nowego towaru. W przejściach dało się zauważyć nowe modele doniczek ceramicznych w granicach cenowych od 5 zł do około 20 zł. Na półkach z towarami panował lekki bałagan i chaos, ale wszystkie produkty miały przyklejone ceny, więc nie było problemu. Personel nie zajmował się zbytnio klientami, tylko siedział za ladą i rozmawiał ze sobą.
W drogerii było bardzo czysto i schludnie, pomieszczenie było odpowiednio oświetlone. Wszystkie produkty były bardzo ładnie i równo poukładane na półkach. Ekspedientki krzątały się po sklepie poprawiając ustawienie produktów na półkach oraz dokładając nowe towary. Moja uwagę zwrócił pan ochroniarz, który bacznie obserwował każdy mój ruch. Pani kasjerka przy kasie była bardzo miła, uprzejma i odzywała się w grzeczny sposób.
Jest to sklep z rzeczą używaną. Wnętrze sklepu bardzo ciemne i ciasne. Wszystkie ubrania dosłownie upchane na wieszakach. Bardzo trudno było wyciągnąć pojedynczy egzemplarz. Atrakcyjność i wybór towarów w przecenie też mało interesująca. Sprzedawczyni zupełnie niezainteresowana klientami. Przez cały czas pobytu w sklepie ekspedientka siedziała tylko za ladą bezczynnie.
Bardzo mały sklepik zlokalizowany blisko przejazdu kolejowego. Jego pomieszczenie jest skromne, ale schludne i czyste. Większość towarów nie jest wyeksponowana, a tylko ułożona w opakowaniach. Asortyment nie należy do największych, ale niektóre egzemplarze piżam, koszul czy skarpet są całkiem fajne. Obsługa dość miła, doskonale znająca bieżący asortyment.
W przychodni Medicall działa kilka różnych przychodni, między innymi stomatologiczna, ortopedyczna, okulistyczna i ginekologiczna. Lekarze są w pełni profesjonalni, potrafią pomóc pacjentom w prawie każdym przypadku. Większość wizyt jest refundowana, jednak można tam także korzystać z wizyt prywatnych. Panie w rejestracji są miłe, ale nie zawsze działają dla dobra pacjenta. Czasem zwyczajnie ważniejsza jest dla nich biurokracja.
Sklepik jest niewielki, ale oferuje wiele różnorodnych koszul męskich. Dostępne są towary we wszystkich rozmiarach, w różnych kolorach i fasonach. Ceny są dosyć przystępne dla zwykłego klienta. Wszystkie produkty są ładnie wyeksponowane na półkach. Pani ekspedientka prowadząca obsługę jest bardzo miła dla klientów, potrafi świetnie doradzić i doskonale zna cały asortyment.
Sklep z obuwiem, który straszne przypomina mi sklep z odzieżą używaną. A przypomina mi dlatego, bo właśnie taki sam zapach unosi się po wejściu do obu sklepów. W sklepie jest powiedzmy, że czysto, ale na półkach panuje panuje leki chaos. Towary są często poprzestawiane i nie można znaleźć konkretnego rozmiaru. Ceny są dość niskie. Personel raczej słabo zaangażowany w obsługę klienta.
Strona galerii handlowej, największej w mieście Piotrkowie jest dość ciekawa. Umieszczono na niej główne kategorie, jakie potrzebne są zwykłemu klientowi udającemu się do galerii. Wypisano tam i podzielono według określonych kategorii wszystkie sklepy. Ponadto na stronie zawarte są także aktualności dotyczą na przykład bieżących konkursów organizowanych w galerii. Przeglądając stronę zauważyłam jednak jeden mankament, a mianowicie to, że niektóre linki trochę wolno działają. Może jest zbyt dużo animacji i to trochę opóźnia ukazywanie się poszczególnych okienek, w każdym bądź razie mnie to przeszkadza.
Obsługa jest taka sobie, większość ekspedientek to takie nadęte królewny, które nie bardzo znają się na obsłudze klienta. Stoją tam, bo muszą i tyle. A do sklepu weszłam tylko dlatego, że na wystawie zobaczyłam ekstra torebkę sportową i postanowiłam ją kupić bez względu na cenę. Torebka kosztowała ponad 100 zł, ale była bardzo fajna.
Czasem wchodzę do tego kiosku, ale zazwyczaj nie mam ochoty robić tam zakupów. Powodem jest personel sklepu, która delikatnie ujmując, chyba nie bardzo zna się na obsłudze klientów. Zawsze kiedy tam wchodzę to ekspedientka albo coś je, albo zajmuje się nie tym czym powinna na stanowisku pracy. Co do samego asortymentu nie mam zastrzeżeń. Prasy i czasopism jest spory wybór, dostępne są wszystkie aktualności.
Asortyment lodziarni jest dość rozbudowany. Oprócz tradycyjnych lodów w pucharkach i nakładanych można tam tez napić się kawy i zjeść pyszne ciastko. W lodziarni jest czysto, dostępnych jest kilka stolików, przy których można sobie usiąść i spokojnie zjeść deser. Ceny nie są zbyt wygórowane. Tylko obsługa nie należy do najmilszych. Pani ekspedientka jest oschła i nieprzyjemna w obyciu. Bardzo rzadko się uśmiecha.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.