W związku z koniecznością załatwienia kilku spraw w zakładzie ubezpieczeń społecznych w Zabrzu wybrałam się tam z dzieckiem(2-letnią córką) i teściową. Po przyjeździe okazało się, że miejsca parkingowe są zasypane śniegiem zgarniętym z chodnika, ale udało mi się zaparkować. Weszłyśmy do budynku, na półpiętrze przywitał nas ochroniarz proponując pomoc. Po opisaniu co chce załatwić zaprowadził mnie do automatu wybrał dział, który zajmuje się moją sprawą i wyskoczył numerek. Przede mną w kolejce były 2 osoby. Na sali głównej znajdował się kącik dla dzieci z zabawkami i klockami więc teściowa z córką tam poszły. Gdy nadeszła moja kolejka podeszłam do stanowiska, przy którym siedziała Pani skromnie ale elegancko ubrana, na biurku było czysto, papiery ułożone z boku. Po przedstawieniu sprawy z którą przyszłam, od razu pomogła wypełnić stosowne dokumenty i gdy był potrzebny podpis teściowej Pani poszła do niej na salę by mogła się podpisać. Po powrocie wydrukowała mi kopie złożonych dokumentów. Po skończeniu obsługi pożegnała się. Przez cały czas obsługi Pani była bardzo miła i często się uśmiechała.
W drodze do pracy zjechałam na stację Shell, żeby zatankować. Po zaparkowaniu przy dystrybutorze podeszła Pani w kurtce z logo stacji, przywitała mnie, poprosiłam aby wlała paliwo więc to zrobiła. W międzyczasie weszłam do sklepu, mimo panujących warunków pogodowych(padał śnieg) było czysto, towar na pólkach ładnie poukładany, wybrałam sobie napój i podeszłam do lady. W obrębie kasy było czysto, kasjerka przywitała się, spytała o numer dystrybutora, skasowała mnie(płaciłam kartą), dała paragon i pożegnała się. Wszystko niby ok tylko jeden bardzo duży błąd ze strony kasjerki: nie zwróciła wogóle uwagi, że dałam jej kartę męża i nie powinna była jej przyjąć a ona nawet na nią nie spojrzała.
Sklep mieści się w centrum Gliwic. Poszłam tam z chęcią kupienia kosmetyków do makijażu (podkład, puder). Po wejściu zauważyłam 3 Panie, w tym 2 ekspedientki i jedną Panią w białym fartuszku. Zaczęłam rozglądać się wśród próbek podkładów. Widząc moje niezdecydowanie Pani w białym fartuszku- na imię miała Marta- podeszła do mnie mówiąc, że jest kosmetologiem proponując mi pomoc. Po wyjaśnieniu o co mi chodzi zaproponowała mi podkład, który okazał się trafnym wyborem, do tego dobrała mi puder w kamieniu. W trakcie rozmowy doradziła mi także ze względu na moją suchą skórę krem nawilżający, który również kupiłam. Szczerze polecam ten sklep i chętnie będę tam wracać.
W sklepie firmy "twist" w Gliwicach przy ul Żwirki Wigury byłam po raz pierwszy i ostatni. Po wejściu ogólnie sklep czysty, ekspedientki ubrane w fartuchy, w ladzie towar wyeksponowany i opisany ceną. Podeszłam do Pani na stoisku z wędlinami i poprosiłam o polecenie kiełbasek dla dziecka. Polecono mi kiełbaski drobiowe więc kupiłam a na drugi dzień po wyjęciu z lodówki były śliskie i dla dziecka nie do zjedzenia. Szczerze mówiąc już tam nie pójdę i nie polecam.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.