Przechodząc przy Biedronce, postanowiłem zrobić zakupy w tym sklepie. Po pobycie w środku, stwierdziłem, ze przez lata funkcjonowania tych placówek, poziom obsługi uległ znacznej poprawie. Szukając pasty do zębów, zapytałem pracownika ochrony, gdzie mogę dokonać wyboru. Ochroniarz bardzo grzecznie wytłumaczył mi, gdzie mam szukać. Po chwili przyszedł, zapytał się, czy znalazłem pastę, czy może jeszcze w czymś pomóc?. Towar ładnie wyeksponowany. Artykuły świeże z aktualnym terminem do spożycia. Przy kasie sprzedawczyni powiedziała:"Dziań dobry". Podziękowała za zakupy. Życzyła miłego dnia. Wyszedłem ze sklepu mile zaskoczony. Oceniam pozytywnie obsługę, organizację czasu pracy, czystość.Przed sklepem teren uporządkowany.
Po spacerze w mieście postanowiłem wstąpić do karczmy na kolację. Po wejściu do lokalu, przywitał mnie kelner, młody chłopak. Widać było, że w tej pracy jest od niedawna, ale bardzo się starał w obsłudze. Lokal bardzo dobrze prezentował się wewnątrz. Miły wystrój, czysto. Kelner przyjął zamówienie. W menu dużo było potraw,z którymi pierwszy raz spotkałem się. Potrawy wymyślone przez szefa kuchni. Do pozytywów należy zaliczyć obsługę, czystość, sposób podania posiłku, uprzejmość personelu. Po posiłku postanowiłem skorzystać z toalety i tutaj wielkie rozczarowanie. W pomieszczeniu chyba od kilku dni nikt nie sprzątał. dobrze,że zapach nie wydostał się na salę. Drzwi wejściowe połamane, w środku brudno. Dziwię się, że nikt nie zainteresował się tym pomieszczeniem. Gdyby nie to, karczma byłaby fajnym miejscem na spotkania, kolacje.
Z uwagi na charakter pracy często podróżuję po kraju. Zatrzymałem się w hotelu Gromada w Pile. Przy wejściu przywitał mnie starszy, miły pan(ochrona) z uśmiechem oraz słowami:"Dzień dobry, witamy w naszym hotelu". Wszystko sprawiało wrażenie dobrej organizacji,miłej obsługi. Jednak szybko okazało się, że jest inaczej. W recepcji pani chyba nie zna słów:"Dzień dobry". Nawet nie spojrzała na mnie po powitaniu. Zajęta była swoimi sprawami. Po ok. 1 min. zapytałem, czy są wolne pokoje. Odpowiedziała, że nie ma. Po chwili zapytała ponownie, jaki pokój mnie interesuje? Odpowiedziałem, że 1-osobowy. Pani stwierdziła, że są wolne pokoje. Pokoje okazały się przytulne, czyste, jednak armatura i wystrój pozostawiają wiele do życzenia. Po kilku minutach odwiedziłem restaurację hotelową. Kelnerka okazała się bardzo kompetentna i miła. Potrafiła doradzić w wyborze dań z menu.Kolacja dobrze podana. Dania dobrze i starannie przygotowane. Szef kuchni dba o każdy szczegół. Po przyjściu do pokoje stwierdziłem, że gdyby była inna pani w recepcji i przeprowadzony mały remont, to hotel ten byłby całkiem miłym miejscem na krótkotrwały pobyt. Cena jest również do zaakceptowania.
W Dn. 12.03 2012r. tankowałem paliwo na jednej ze stacji paliw w Poznaniu. Obsługiwane były dwie kasy. Za ladą spacerowały sobie trzy kobiety oraz jeden pan, który przygotowywał sobie hot-doga. Kobiety nie przejmowały się, że klienci czekają. Słychać było rozmowy przerywane śmiechem. Opowiadały sobie historie z minionego weekendu. Kobiety były aroganckie, nie miały plakietek z nazwiskiem. Nie wiadomo, czy to w ogóle były pracownice tej stacji. Przyszła kolej na uregulowanie mojej płatności. Po wprowadzeniu nr PIN, obsługująca mnie kobieta stwierdziła, że musi wyjść na zaplecze. Wróciła po ok 2 min., niczego nie wyjaśniając.Zachowanie w/w skandaliczne. Nie potrafiły udzielić podstawowych informacji o produktach. Miałem wrażenie, że obsługa etatowa gdzieś wyszła, a stacją zajmują się przypadkowi ludzie. Mimo trzech kobiet w toalecie brudno, a ostatni podpis o sprzątaniu był z godz. 7.00. Oczywiście o podstawowych zwrotach grzecznościowych nie było mowy.
W dn. 11.03 2012r. odwiedziłem market Bricomarche w Rawiczu.Kupując jakiś drobiazg trzeba długo czekać na obsługę a celu konsultacji. Pracownicy mało interesują się klientami. Zbierają się w niewidocznych miejscach i prowadzą prywatne rozmowy. Pod względem fachowych porad prezentują niski poziom, ograniczając się do przeczytania instrukcji na produkcie. Wydłużony czas obsługi przy kasach.
W sobotę, 10.03.2012r.dokonałem zakupu w KFC na dworcu głównym PKP w Poznaniu.W punkcie tym obsługą klientów zajmują się studenci. Z mojej obserwacji wynika, że osoby te nie są dostatecznie przygotowani do obsługi klienta. Zachowanie jest bardzo chaotyczne. W trakcie obsługi prowadzone są prywatne rozmowy, żarty.Wśród oczekujących na zamówienie widać zdenerwowanie.Dużo osob skupionych jest na bieganinie. Mało sił poświęca się na utrzymanie czystości.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.