Chyba moje ulubione kino z tych "dużych". Zawsze kompetentna obsługa w kasach, dobra dostępność informacji. Personel zwykle bardzo grzeczny. Sale kinowe, w tym siedzenia zawsze zastawałam w czystości. Nie ma takiego tłoku jak w SCC. Szkoda tylko, że w każdym kinie napój i popcorn kosztują więcej niż bilet...
Uwielbiam robić tam zakupy ponieważ zawsze spotykam się z miłą obsługą. Towary na półkach nie sa porozwalane i pomieszane z cenami, wszystkie kosmetyki maja dostępne testery, obsługa jest przemiła, ochroniarze dyskretni no i najważniejsze to, że mają świetne promocje. Tego dnia udałam się po jedną rzecz do sklepu a wyszłam z siedmioma. Ale warto - polecam.
Za każdym razem, gdy się tam wybieramy mam wrażenie, że nikt tam nie sprząta. Między i na siedzeniach jest całe morze popcornu :( Raz nawet zdarzyło się, że jeden z oglądających zapalił papierosa i dopiero po mojej interwencji zjawiła się pani z obsługi. Spodziewałam się innej reakcji niż słowa "tu się nie pali" i odwrót na pięcie. Poczułam się jakbym zrobiła coś złego. Szkoda, że obsługa nie przejmuje się klientami, którzy wiedzą jak się zachować w takim miejscu.
Od jakiegos czasu stoisko monopolowe wyglada i pachnie jak skup butelek. Dziwi mnie fakt ze w tak renomowanym sklepie jakim jest "Piotr i Paweł" w ten sposob zalatwia sie sprawe zwrotu butelek. Sredno 2-3razy w tyg jestem w tym sklepie na zakupach i nie powiem na obslugenie nie moge narzekac,zawsze grzeczna, mila,chetnie sluzy pomoca, ale ten smrud ze tak powiem ktory unosi sie przy alkoholach nie jest raczej najlepsza wizytowka sklepu, dopoki dzialal automat przymujacy butelki wszystko bylo w porzadku ... nie wiem moze to tez dlatego ze Panie z dzialu chociaz bardzo mile przyjmuja butelki jak leci, a moglby czasem odmowic przyjecia butelek jakims osiedlowym "zulom"... sklep oczywiscie w dalszym ciagu bede odwiedzala i wszystkim polecam zakupy w owym markecie, bo oferta towarowa jest naprawde bogata
Wizualnie fajne miejsce. Długi czas oczekiwania na możliwość złożenia zamówienia. Nigdy nie zapomnę też mrożonej herbaty jaką miałam nieszczęście kiedyś zamówić. Byłoby miło, gdyby po przyrządzeniu ktoś spróbował przy barze swojej mikstury, a nie podawał takich świństw. Na szczęście otrzymałam nowy napój, ale tamtego smaku chyba nigdy nie zapomnę...
Piekielnie niewygodne krzesła zarówno w środku, jak i na zewnątrz. Niestety - knajpa dla palących. Wszystko pięknie przesiąka dymem papierosianym, który gęsto unosi się wszędzie. Klejące się stoliki, toaleta w opłakanym stanie. Trochę się dziwie, że lokal jeszcze prosperuje, najczęściej świeci pustkami. Obsługa za barem dziwna. Nie potrafię ująć tego innym słowem ;-) Raczej nie ma co liczyć na dobrego grzańca czy coś do zjedzenia. Tylko piwsko...
Jedna wizyta w tym miejscu pozwoliła mi postanowić, że nigdy więcej tam nie wrócę. Ładnych kilkanaście minut czeka się na kartę. Po czym przy składaniu zamówienia okazuje się, że połowy pozycji z menu nie ma. Po wybraniu z tego co jest w karcie trzeba się troszkę naczekać. Gwar i śmiechy dobiegające z kuchni raczej nie świadczą dobrze o tym, co znajdzie się w posiłku. A na koniec miła niespodzianka - kasa nie działa, więc dostaliśmy "rachunek" na kartce papieru napisany. Oczywiście było tam kilka rzeczy, których wcale nie zamawialiśmy i pani przy nas kreśliła długopisem, ciężko męcząc się z odejmowaniem. Wstyd. Pamiętam jak dziś, że miejsca na parterze mogą zimą zapewnić porządne przeziębienie z powodu przeciągu i mało odczuwalnego ogrzewania
Szkoda, że wszystkie drobiazgi należy załatwiać przy innym stanowisku. Każdorazowo czekając aż pani z akwarium zauważy biednego petenta. Przy zapytaniu o numer stanowiska (bo na jednych drzwiach widnieją trzy), dostaje się niezłe wiadro zimnej wody, żeby czytać dokładniej. Hm. Więc każdy czyta dokładnie i nie wie, gdzie ma pójść, bo kartki wywieszone przy suficie są raczej mało wymowne. Same panie urzędniczki - zależy od dnia. Czasem prawie miłe, częściej humorzaste, że bez kija nie podchodź. I to traktowanie wszystkich, jakby każdy miał wykształcenie zawodowe i trzeba wszystko tłumaczyć 20 razy. Że o odbieraniu telefonów i prowadzeniu kilkunastominutowych rozmów podczas obsługi petenta nie wspomnę... Raczej mało eleganckie. No ale - przecież bezrobotni to gorsi ludzie w mniemaniu tych pań. Oby nigdy nie stanęły po drugiej stronie
Skorzystałam z usług tej placówki jeden jedyny raz, a wrażenie jakie pozostało... No cóż. Na wejściu kłopot z dokonaniem płatności. Pani - rejestratorka z wielką pretensją KARZE iść do sklepu obok rozmienić pieniądze, bo ona nie ma jak wydać. Nie zna też cennika usług, jakie powinna wbić na kasie fiskalnej. Uff. Idę wyżej - baaaardzo wiekowa pielęgniarka, która po zapytaniu, czy są jakieś wskazania / zalecenia przed wykonaniem badania USG twierdzi, że ona nie wie... Przynajmniej lekarz był sympatyczny
To co się dzieje w ramach obsługi klienta w tym lokalu, to chyba jakiś żart. Nie mam nic przeciwko starszym osobom, ale wychodząc z tego sklepu miewam inne zdanie. Staram się go unikać, ale na tej ulicy trudno niestety o inny spożywczak. Można pomarzyć o "dzień dobry, dziękuję". Te słowa zostały w czasach komuny, tak jak i atmosfera tego sklepu. Jakby się człowiek cofał w czasie. Te fartuszki, te czepki... Brrr. Nigdy też nie zapomnę awantury jaką urządziła jedna z tych starszych obsługujących na widok lekko przedartego banknotu (jakieś 0,5 cm). Z tego co wiem nie powinna była odmówić przyjęcia... Skończyło się na wycofaniu wszystkich zakupów i wielkim oburzeniu pani zza kasy. Żenada, naprawdę
Całkiem przyjemny lokal, jeśli ma się ochotę usiąść. Trochę gorzej z dostawami... Skorzystaliśmy z tej opcji już sporo razy, ale od czasu do czasu dostawa trwa ponad godzinę od momentu złożenia zamówienia, a mieszkamy naprawdę bardzo blisko. Kilka razy zdarzyło się, że dostarczone pizze były zupełnie inne niż te zamówione. Bardzo często gdy nie ma jakiegoś sosu dostajemy przypadkowy - uważam, że wystarczyłby krótki telefon, a zrobiłoby się od razu milej
Korzystałam kilka - kilkanaście razy i więcej nie skorzystam. Kompletny bałagan jeśli chodzi o organizację. Umawianie na godzinę, to czysta fikcja. Oczekiwanie na lekarza trwa czasami do 1,5 godziny. Mimo zapisania się na konkretną godzinę i tak trzeba czekać w kolejce. Nie ważne kto się kiedy rejestrował. Niektórzy nieprofesjonalni lekarze z poradni zdrowia psychicznego, podobnie niektórzy psycholodzy bez powołania. Zamiast pomóc tylko mącą w głowie i człowiek traci czas, który mógłby poświęcić na coś pożyteczniejszego...
Potrzebowałam natychmiastowo jakiegokolwiek aparatu telefonicznego. Zdecydowałam się na mixa. Wszystko przebiegało dość sprawie aż do momentu, gdy przyszło wydrukować umowę. Trwało to około 30 min, a nie ukrywam bardzo mi się spieszyło. Personel nie był do końca przekonany o tym, jak postąpić w przypadku zawierania umowy ze studentem. Każde kolejne słowa typu "może przejdzie", "a jakoś to będzie" - nie sprawiały, że czułam się dobrze ze swoim zakupem. Na całe szczęście telefon mam, ale czy moja umowa jest zawarta jak należy? Po wszystkim siedzę i czekam na słowa, że to już wszystko, ale pani zaczęła zajmować się sobą...
Niestety nie było nam dane posmakować słynnych kartaczy, rejbaków, czy innych wychopieni w Nowogrodzie (o czym w obserwacji poniżej). Głodni i źli postanowiliśmy jednak poszukać smaków kurpiowskich gdzie indziej. A więc drżyjcie knajpki, ruszamy. Ruszyliśmy więc wartko i dotarliśmy do restauracji „Stara Waciarnia” zlokalizowanej w Łomży przy ulicy Nowogrodzkiej. Lokal, zgodnie z nazwą znajduje się w budynku fabryki waty z początku ubiegłego wieku. Zaparkowaliśmy na niewielkim parkingu i udaliśmy się do środka. Po wejściu do środka ujrzeliśmy strome schody, weszliśmy i naszym oczom ukazało się ciekawe, urządzone ze smakiem wnętrze. Na suficie i ścianach jest boazeria, ale zrobiona ze starych desek. Na ścianach przyjemne dla oka sztukaterie. Gdzieniegdzie wystawiono stare sprzęty domowe, takie jak żelazka, tarki czy masielnice. Na podłodze znajduje się stylizowana terakota. Do siedzenia mamy pluszowe sofy i miękkie krzesła stojące przy solidnych stołach. W lokalu nie było dużo gości, od razu zainteresowała się nami pani z obsługi. Zaproponowała zupę diabelską, która: „Akurat dzisiaj nie jest tak diabelska”. Wybraliśmy też regionalne kartacze wraz z surówkami. Na początek otrzymaliśmy zupę, która okazała się wyśmienitą zupa gulaszową z pulpecikami. Smakowała wspaniale, przyprawiona akuratnie, na ostro, ale bez przesady. Po spałaszowaniu restauratorka przyniosła nam kartacze. Smakowały przyzwoicie, ale moim zdaniem powinny być nieco bardziej doprawione. Surówka była świeża, chrupka, odpowiednio przyprawiona. Jeśli mam się do czegoś przyczepić to jedynie kompot był nieco z mdły i bez smaku, no ale napój był gratis. Na koniec zapłaciliśmy, rachunek okazał się śmiesznie niski w stosunku do ilości i jakości jedzenia. Warto dodać, że pani był bardzo miła, sprawnie podała nam jedzenie. Mam też dziwne przeczucie, że i pulpecików nagarnęła „od serca”. Krótko pisząc – naprawdę warto odwiedzić ten lokal. Wyśmienite jedzenie za naprawdę małe pieniądze to podstawowa rekomendacja.
Ostatnio telewizor pokazał rewolucję kulinarną, jaka odbyła się w restauracji Panorama w Nowogrodzie. Knajpka owa po wizycie pani Gessler zmieniła nazwę na „Wiszące ogrody nad Narwią”. Mając na uwadze fakt, że dobrze odżywiona recenzentka z burzą włosów wręcz rozpływała się nad jedzeniem w tym lokalu postanowiliśmy go odwiedzić i zjeść coś konkretnego. Specjalnie zjedliśmy bardzo lekkie śniadanie i wybraliśmy się na wczesny obiad. Uprzednio upewniliśmy się na stronie internetowej „Wiszących ogrodów” że lokal jest czynny w godzinach 10-22. Była godzina 11:00 gdy dotarliśmy do rynku w Nowogrodzie. Zauważyliśmy wielkie , odpustowe bannery reklamowe przykrywające całe kamienice z reklamą restauracji. Niestety brama wiodąca do knajpki była zamknięta na cztery spusty. Na małej kartce przyczepionej do furtki widniało, że lokal jest czynny dopiero od 12:00. No cóż, zdenerwowaliśmy się bardzo, padło kilka nieobyczajnych słów i pojechaliśmy szukać kurpiowskich smaków gdzie indziej. Nie rozumiem postępowania właścicieli, którzy po emisji programu w telewizji powinni spodziewać się nawału konsumentów. Wprowadzanie w błąd potencjalnych klientów to swoisty strzał w stopę. No chyba, że należy dosłownie interpretować motto wywieszone na bannerach: „Smaczna cisza i spokój”. Czyli – przyjechałeś, najadłeś się smakowitą ciszą i masz spokój, po co zachodzić do środka...
Restauracjo, nie płacz – dostaniecie kolejną szansę, jako spadkobiercy idei Charles'a Duchemin'a jeszcze raz pojedziemy do Nowogrodu, może tym razem lokal będzie otwarty, może będzie nam dane sprawdzić ceny, jakość jedzenia i poziom obsłu
Do zakładu fotograficznego FujiFilm w Brwinowie dostarczyłem kilkadziesiąt zdjęć w sobotę i już w poniedziałek zdjęcia były do odbioru. Ponadto zdjęcia zostały poprawione cyfrowo a końcowy efekt po wywołaniu jest niesamowity. Personel przedmiotowego zakładu perfekcyjnie wykonał swoją pracę. Zdecydowanie będę korzystał z usług tego zakładu fotograficznego.
Jestem klientem Play od stycznia 2008 roku i muszę stwierdzić, że jest coraz gorzej. Chcąc przedłużyć umowę dowiedziałem się, że mam jakąś zaległą fakturę sprzed ponad 10 miesięcy! Nikt w tej sprawie do mnie ani nie zadzwonił ani nie napisał. Poza tym w serwisie internetowym oraz przy wybieraniu skróconego kodu w telefonie - żadnych zaległości nie stwierdzałem. Mało tego!! Dostałem przedsądowe wezwanie do zapłaty mimo, że spłacam dużo większe rachunki regularnie a zaległość była na ok 30zł!! Gdyby inna firma dała mi lepsze warunki jeszcze dzisiaj przeniósłbym wszystkie moje numery.
Od zawsze kiedy odwiedzam Reserved jestem zadowolony. Nie inaczej było tym razem. Sprzedawcy ładnie i schludnie ubrani, mogli by się bardziej uśmiechac i zwracac uwagę na klienta. Nie są jednak nachalni co osoboiscie bardzo mi odpowiada. Co do cen do to uważam,że koszule męskie są nieco za drogie ale reszta okej. Kupiłem sobie nawet spodnie i jestem z nich bardzo zadowolony
Sklep jak zawsze bardzo czysty i zadbany. Na półkach porządek,a personel uśmiechnięty i miły. Udałem sie do sklepu aby zapytac o najnowszą kolekcję nart na nadchodzący sezon. Niestety kolekcja nart nie była jeszcze mocno rozbudowana ale pan sprzedawca poinformował mnie,że kolekcja nart dopiero będzie wchodzic pod koniec jesieni. Pan sprzedawca był kompetentny i znał sie na rzeczy,żadne moje pytanie go nie zaskoczyło. Ogólnie jestem zadowolny z wizity.
Do sklepu zajrzałem aby zorientować się w ofercie telewizorów typu LED. Tuż po wejściu do sklepu zainteresował się mną jeden z pracowników, uprzejmie pytając jakiego produktu poszukuję. Następnie zadając mi kilka krótkich pytań sprecyzowaliśmy wspólnie jakie produkty będą zaspokajały moje potrzeby.
Szukałem telewizora dodatkowego, do sypialni. Miał być mniejszy, ładny i energooszczędny.
Pracownik opierając się na swojej znajomości oferty sklepu wytypował mi kilka telewizorów szczególnie kładąc nacisk na opis jednego - jego zdaniem idealnie pasującego mi telewizora. Faktycznie miał rację - oferta była dopasowana i także korzystna cenowo.
Myślę, że po zastanowieniu się w domu wrócę do tego sklepu, za sprawą fachowej i miłej obsługi.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.