Punkt przy ulicy Gubińskiej, Wrocław. Byłam z synem na pobraniu krwi. Czekaliśmy godzinę mimo, że w kolejce były 2 osoby (to jeszcze można zrozumieć i zaakceptować) ale nie mogę zrozumieć jak do takiego miejsca gdzie kontakt bezpośredni z drugim człowiekiem jest tak istotny, jak można zatrudnić ukrainkę, która ani nie rozumie ani nie mówi po polsku, do tego posiada zerowe podejście do dzieci, jest opryskliwa i się drze. Dzięki tej babie moje dziecko będzie miało uraz do wszelkich instytucji związanych ze służbą zdrowia na wiele lat. Brawo Alab.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.