Chciałam opisać wczorajszą kontrolę w metrze- jedna ze stacji w centrum, godziny szczytu. Zapomniałam portmonetki, nie miałam więc przy sobie ID, kart płatniczych, i karty miejskiej. Pożyczyłam od koleżanki na 3 bilety 10,20 zł. Wszystkie automaty biletowe na stacji nieczynne, co mnie trochę zdziwiło, bo nie przypominam sobie wcześniej takiej sytucji. Weszłam przez bramkę razem z kimś, a na dole pięciu panów kontrolerów robi łapankę na pasażerów bez biletów. Nie chcieli uwierzyć, że nie mam dowodu, nie obchodziło ich że nie miłam gdzie kupić biletu, wezwali policję. 5 kontrolerów i 2 policjantów dopilnowało, aby "groźna przestępczyni" nie opuściła stacji bez kary za "przestęstwo" w postaci braku portmonetki z dokumentami. Przy ludziach w metrze zostałam otoczona gromadą funkcjonariuszy i spisana, kara wynosi 270 zł. Kilka razy widziałam, jak podłażliwi są ci panowie dla Ukraińców bez biletów, kończyło się pouczeniem. Swoją drogą czy nie bezprawiem to co mnie spotkało, nawet nie wsiadłam do metra, a dostałam mandat za PRZEJAZD bez biletu.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.