Zrobiłam zakupy i podeszłam do strefy kas, gdzie zostałam długie kolejki i tylko dwie kasy czynne. Ustawiłam się w pierwszej kasie obsługiwanej przez kasjerke (ciemne spięte włosy, puszysta), która ewidentnie była poirytiwana - była nieuprzejma, jakby miała pretensje do klientów, że jej głowę zwracają. Po chwili podeszła inna kasjerka, która powiedziała, żeby poszła coś otworzyć (dla klientów nieczytelny przekaz). Obsługę kasy przejęła ta inna kasjerka. Po chwili jeszcze inna zapytała, gdzie jest właściwa kasjerka. Tu już wszyscy klienci usłyszeli, że "poszła sobie furnąć, bo już nie mogła wytrzymać". Usłyszeliśmy, że tamta pani tez chętnie poszła by furnąć. -"No ale ty nie palisz"- "No to na spacer sobie pójdę"I tak oto klienci zamiast szybko zrobic zakupy,byli zmuszeni słuchać takich bzdur
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.