Moja obserwacja dotyczy wizyty w gabinecie hipnoterapii. Początkowo miałam pały problem ze znalezieniem posesji, na której znajduje się gabinet. Numer domu był słabo widoczny. Okazało się, że gabinet mieści się w domku jednorodzinnym. Kiedy podjechałam pod bramę wyszła pani i otworzyła mi bramę wjazdową. Wjechałam na posesję i zaparkowałam samochód. Pani zaprowadziła mnie na piętro do małego przytulnego pokoiku. Usiadłam w fotelu, pani zaproponowała mi herbatę. Byłą bardzo sympatyczna. Terapia zaczęła się od rozmowy. Po rozmowie przeszłyśmy do sedna sprawy. Pani wyjaśniła mi jak to wszystko będzie przebiegać. NA początku pani przeczytała mi tekst, który miał mnie zrelaksować i uspokoić. Niestety, uważam, że tekst powinna znać na pamięć, szczególnie, że zawsze jest to ten sam tekst, a jeśli już nie chce się uczyć na pamięć, to przynajmniej powinna go czytać płynnie, ona jednak co chwile się jąkała, zatrzymywała, po prostu czytała to niepłynnie i przez to nie mogłam się skupić. Później były pytania jak dla mnie zbyt mało sprecyzowane. Nie wiem, ale ja tam czułam się podczas tego badania skrępowana. Miałam ochotę wyjść. Na koniec dostałam ćwiczenia do zrobienia. Pani tłumaczyła się, że pracuje na angielskiej literaturze i nie ma tłumaczeń (wcześniej podobno mieszkała w Anglii i tam tak samo pracowała). Miała problemy z tłumaczeniem, nie do końca znała znaczenie niektórych słów. Dziwi mnie to, bo skoro pracowała tak samo w Anglii to powinna te zadania znać na pamięć. Moim zdaniem terapia nie odniosła żadnego skutku
Moja obserwacja dotyczy wizyty w gabinecie hipnoterapii. Początkowo miałam pały problem ze znalezieniem posesji, na której znajduje się gabinet. Numer domu był słabo widoczny. Okazało się, że gabinet mieści się w domku jednorodzinnym. Kiedy podjechałam pod bramę wyszła pani i otworzyła mi bramę wjazdową. Wjechałam na posesję i zaparkowałam samochód. Pani zaprowadziła mnie na piętro do małego przytulnego pokoiku. Usiadłam w fotelu, pani zaproponowała mi herbatę. Byłą bardzo sympatyczna. Terapia zaczęła się od rozmowy. Po rozmowie przeszłyśmy do sedna sprawy. Pani wyjaśniła mi jak to wszystko będzie przebiegać. NA początku pani przeczytała mi tekst, który miał mnie zrelaksować i uspokoić. Niestety, uważam, że tekst powinna znać na pamięć, szczególnie, że zawsze jest to ten sam tekst, a jeśli już nie chce się uczyć na pamięć, to przynajmniej powinna go czytać płynnie, ona jednak co chwile się jąkała, zatrzymywała, po prostu czytała to niepłynnie i przez to nie mogłam się skupić. Później były pytania jak dla mnie zbyt mało sprecyzowane. Nie wiem, ale ja tam czułam się podczas tego badania skrępowana. Miałam ochotę wyjść. Na koniec dostałam ćwiczenia do zrobienia. Pani tłumaczyła się, że pracuje na angielskiej literaturze i nie ma tłumaczeń (wcześniej podobno mieszkała w Anglii i tam tak samo pracowała). Miała problemy z tłumaczeniem, nie do końca znała znaczenie niektórych słów. Dziwi mnie to, bo skoro pracowała tak samo w Anglii to powinna te zadania znać na pamięć. Moim zdaniem terapia nie odniosła żadnego skutku
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.