Zgłoś nadużycie

Opinia użytkownika: GosiaŁukasik_I1xg

Dotycząca firmy: IKEA

Treść opinii: IKEA – jak stracić czas, nerwy i dzień urlopu, a w ramach rekompensaty otrzymać bon na 50 zł. Chciałabym podzielić się moim doświadczeniem z zakupów w IKEA, ponieważ trudno mi uwierzyć, że tak duża firma może w ten sposób traktować klientów. Chciałam kupić materac o dużych rozmiarach, którego nie było dostępnego w sklepie stacjonarnym w Krakowie. Ponieważ był ogromny i ciężki, zależało mi również na skorzystaniu z usługi odbioru starego materaca. Pracownik sklepu poinformował mnie, że dostawę z wniesieniem oraz odbiór zużytego materaca mogę zamówić przez internet lub infolinię. Zdecydowałam się na zamówienie telefoniczne. Ustalono konkretny dzień dostawy, w przedziale godzinowym od 8:00 do 20:00. Wzięłam dzień urlopu i czekałam w domu. Dopiero kiedy sama zadzwoniłam po południu, dowiedziałam się, że dostawy nie będzie, ponieważ materac nie dotarł na magazyn w Krakowie. Konsultant przeprosił i obiecał, że w ciągu dwóch dni ktoś do mnie zadzwoni z informacją o nowym terminie. Nikt nie zadzwonił. Przez cały tydzień. Po tygodniu sama ponownie skontaktowałam się z IKEA. Ustalono kolejny termin dostawy. Tym razem dostawca przyjechał, ale… bez materaca! Jak wyjaśnił, ponownie nie dostarczono go na magazyn, a mimo to kazano mu przyjechać, ponieważ wokół mojego zamówienia zrobiło się już zamieszanie. Poprosiłam, żeby przynajmniej zabrał stary materac. Zgodził się, mówiąc, że zrobi to, żeby mnie udobruchać. I co dalej? Oczywiście nikt nie skontaktował się ze mną, żeby zaproponować kolejny termin. Ponownie musiałam sama interweniować. Przy ustalaniu kolejnej dostawy obiecano mi, że tym razem kierowca przyjedzie przed południem, żebym nie musiała ponownie poświęcać całego dnia urlopu. Przyjechał o godzinie 16:00. Po całej tej historii złożyłam reklamację, w której poprosiłam o rekompensatę za stracony czas, nerwy i konieczność wielokrotnego zajmowania się problemem, który nie powstał z mojej winy. Odpowiedź IKEA? Brak podstaw do rekompensaty i propozycja bonu o wartości 50 zł. Nie chodzi już nawet o sam materac. Chodzi o sposób traktowania klienta, który zapłacił za zamówienie, dostosował swoje plany do ustalonych terminów, wziął urlop, a następnie musiał wielokrotnie sam zabiegać o realizację zakupu. Dwie nieudane dostawy, brak obiecanego kontaktu, przyjazd dostawcy bez zamówionego towaru i niedotrzymanie kolejnego ustalenia dotyczącego godziny dostawy. A na koniec 50 zł, jakby to miało załatwić sprawę. Czy naprawdę tak powinna wyglądać obsługa klienta w IKEA? Moje doświadczenie z zakupów online i organizacji dostaw jest zdecydowanie negatywne. Najbardziej rozczarowuje mnie nie sam problem logistyczny, bo takie rzeczy mogą się zdarzyć, ale brak skutecznej komunikacji, przerzucenie na klienta obowiązku pilnowania zamówienia i całkowity brak adekwatnej reakcji na poniesione niedogodności.