BSS na Ludwikowie bardzo mnie zaskoczył. Sam wygląd sklepu z zewnątrz, nie wskazywał na to, że może to być bardzo nie miła wizyta. Wcale się nie pomyliłam. Sklep nie był zadbany, na podłodze pełno papierków, okruszków itd. Kogo bym nie zapytała o pomoc w sprawie jakiegoś towru to usłyszałam tylko jedne i te same słowa : " Pani, ja nie wiem, tam musi gdzieś być napisane". Czyli nic się od obslugi nie dowiedziałam. Panie stały przy kasach i przy pułkach jak na skazanie, bez chęci do życia. Mierzyły każdego klienta od góry po sam dół, tylko ciągle mówiły jakie ten ma spodnie a ta jakie buty. Bardzo nie miło się odzywały, tak jakby dały mi do zrozumienia, że mam spadać na drzewo.
Miałam pecha, że pani w kolejce do kasy przede mną była znajomą kasjerki. Plotkowały sobie i aby mogło to trwać jak najdłużej, kasjerka kasowała towary najwolniej jak mogła. Za mną stały jeszcze 3 osoby. Co do asortymentu - zupełnie nie ma warzyw i owoców, ceny wyższe niż w marketach.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.