Opinie wystawione przez użytkownika: chrapektylkoniegapa

Przyjemne miejsce na postój

Przyjemne miejsce na postój. Byliśmy akurat w podróży i był to nasz postój na rozprostowanie nóg. Przy okazji wypiliśmy po filiżance cappuccino.sama restauracja jest ładnie urządzona, duże przestrzenie, ładnie lustra. Niestety, albo stety było tam strasznie cicho, trochę za cicho. Obsługa bardzo miła i szybka. Czas oczekiwania był bardzo krótki.

Każdy turysta przybywający do Białowieży musi koniecznie

Każdy turysta przybywający do Białowieży musi koniecznie odwiedzić biuro PTTK, choćby po to, żeby umówić się na wyprawę do Parku Narodowego. Odradzam zakup mapy, bo człowiek przepłaci.Pani pracująca tam jest bardzo miła i rzeczowa. Bardzo chętnie opowiedziała nam, co można zwiedzić na terenie Białowieży i okolic, pokazała wszystkie te rzeczy na mapie. Chcieliśmy się umówić na wejście do obszaru rezerwatu ścisłego na terenie Parku Narodowego, co niestety okazało się niemożliwe, ale Pani wszystko nam wyjaśniła i nawet zaoferowała pomoc żeby można było tam wejść.Bardzo pozytywne zaskoczenie.

Jeżeli ktoś chce spróbować tatarskiego jedzenia to

Jeżeli ktoś chce spróbować tatarskiego jedzenia to zapraszam do "Tatarskiej Jurty" w Kruszynianach w województwie podlaskim. To praktycznie koniec świata, do granicy z Białorusią jakieś 10 km, ale znajduje się tam jeden z trzech meczetów w Polsce. Jeżeli ktoś ogląda "Barwy Szczęścia" to na pewno go widział ;-). Dodatkowo znajduje się tam Restauracja i noclegi "Tatarska Jurta" prowadzone przez panią Dżennete Bogdanowicz wraz z rodziną.Niestety miałam z mężem tego pecha, że wpadliśmy w restauracji na grupę turystów ( ok. 30 osób), którzy byli dość hałaśliwi i bardzo zajmujący. Pani kelnerka dość szybko jednak do nas podeszła i mogliśmy zamówić. A było co. Polecam :- tatarską babkę ziemniaczaną - mistrzostwo świata w jedzeniu, przepyszna- belysz - bardzo dobre, zwłaszcza z pikantnym sosikiemplus oczywiście bardzo dobra sałatka z kapusty- kołduny z rosołem - rewelacyjne.Wszyscy byli mili i pomocni. Kelnerki kilkakrotnie pytały się, czy nam smakuje. Pani Dżenneta dodatkowo opowiadała w ciekawy sposób historię i kulturę tatarów. Wnętrze bardzo gustownie urządzona, bardzo przytulnie i miło spędziliśmy tam czas.Polecam każdemu.

Byłam dzisiaj na zakupach w Biedronce na ul

Byłam dzisiaj na zakupach w Biedronce na ul. Piłsudskiego w Łańcucie.Lubię ten sklep, ponieważ jest dość obszerny i nie ma tłumów przeciskających się tuż obok ciebie. Daje to komfort w wyborze produktów.Na samym początku jest stoisko z warzywami i owocami, jak zwykle są jakieś promocje. Wszystko ładnie poukładane. Po drugiej stronie sałaty, jak zawsze kupiłam masłową, trochę pomięta, ale szybko zostanie zjedzona. Następnie mięsa i ryby, bardzo lubię za to ten sklep, bo w dobrej cenie można kupić pstrąga. Dzisiaj w ziołach prowansalskich oraz w pieprzu cytrynowym. Przy chłodniach z serami, jak zwykle największy ruch. Widać również pozostałość po pracowniku w postaci pustych kartonów, które schludnie były poukładane.Na sali sprzedażowej nie widziałam jednak nikogo z obsługi. W sklepie dużo promocji.Kolejka do kasy jednoosobowa, pani szybko się z nią uporała. Była miła i życzliwa.

Sklep z artykułami gospodarstwa domowego należący do sieci

Sklep z artykułami gospodarstwa domowego należący do sieci Społem uważam za jeden z lepiej wyposażonych. Są tam produkty polskie, dobrej jakości za przystępną cenę. Zawsze jednak gdy tam wchodzę, mam wrażenie, że przeniosłam się do innej epoki. Nie wiem czemu, może dlatego, że jest to bardzo stary sklep. Panie sprzedawczynie ani na chwilę nie zaprzestały rozmowy na niezmiernie ważny temat ( przy okazji ja też słuchałam o kimś tam), co było trochę denerwujące. Jestem właśnie na etapie szukania chlebaka, a ponieważ na wystawie zobaczyłam jeden miałam nadzieję, że wewnątrz znajdę więcej czy to modeli czy kolorów. Niestety moje nadzieje zostały brutalnie wdeptane w ziemię, bo okazało się, ze były owszem, ale wszystkie plastikowe ( szukam drewnianego ) i jeden drewniany, ale w ciemnym kolorze ( oczywiście szukam w jasnym ). Zastanawiałam się nawet nad tym ciemnym, ale leżał na półce umieszczonej dość wysoko i nie wiedziałam czy mogę zdjąć, czy może poprosić którąś z pań. W końcu jednak stwierdziłam, ze nie mogę ich odrywać od pracy i zrezygnowałam z pomysłu i przeszłam do części z porcelana i szkłem. Znalazłam śliczną maselniczkę, którą sobie kupiłam. Oczywiście przy płaceniu okazało się, że panie nie mają drobnych, co obwieściły mi zbolałymi głosami, ale w końcu jakoś udało mi się zapłacić i wyjść.

Jak się okazuje jest to apteka

Jak się okazuje jest to apteka, która została "moją" apteką, bo dość często do niej ostatnio zaglądam i nawet jak myślę o wstąpieniu do jakiejś, to ta właśnie przychodzi mi do głowy. Tak też się stało i tym razem. Apteka jest usytuowana niby blisko centrum miasta, tuż obok Biedronka, ale jakoś tak w oddaleniu co powoduje, ze pacjentów tam mało i praktycznie zawsze jest pusto ( lub pustawo ). Tak było i tym razem. Weszłam, na sali sprzedażowej tylko jedna osoba z obsługi, za nim puste półki. Myślę, no ładnie, pewnie się likwidują, ale nic, trudno. Mówię : dzień dobry, pan, nie podnosząc głowy mi odpowiada, dopiero gdy podchodzę do blatu pyta : w czym mogę pomóc?. "proszę amol", a jaka wielkość panią interesuję?", pytam o ceny poszczególnych wielkości, on odpowiada. Szybka transakcja, pan był miły i spokojny. Bardzo miło mi się tam kupowało.

Kolejny sklep w centrum handlowym Nova

Kolejny sklep w centrum handlowym Nova, który odwiedziłam, szukając rzeczy do wystroju domu. Sklep jest ... mniejszy niż go zapamiętałam i bardzo "zagracony". Regałów jest bardzo dużo, a towarów jeszcze więcej. Akurat kiedy byłam obowiązywała gazetka, więc można było znaleźć ciekawe rzeczy za niewielkie pieniądze. Niestety problemem było ich znalezienie. Poza tym już po 5 minutach miałam dość i chciałam wyjść, ponieważ jakaś matka i babcia chciały zabrać dziecku wielką lalkę, żeby się nie przewróciła. Może i miały rację, ale ta mała tak za nimi chodziła, one tak to powtarzały ale nic nie robiły i tak przez cały sklep. Dopiero przy kasie zobaczyłam pierwszego pracownika. Pani zapytała czy doliczyć reklamówkę i czy mam kartę payback.

Będąc ostatnio w centrum handlowym Nova postanowiłam wejść

Będąc ostatnio w centrum handlowym Nova postanowiłam wejść do tego sklepu meblowego. W jego ofercie są nie tylko meble, ale również wszelkiego rodzaju dodatki do dekoracji wnętrz. Okazało się również, że mają wyprzedaż na wiele właśnie takich dodatków ( miseczki, kubeczki, dzbanki itd. ). W sklepie znajdują się 3 kasy, z czego 2 były czynne. W pobliżu znajdowało się kilku pracowników, którzy albo dokładali towar, albo pokazywali klientom możliwości salonu. Nie było ich zbyt wielu ( klientów ), lecz mimo to żaden z pracowników, nie stresował mnie i nie pytał : czy może mi w czymś pomóc?. Spodobał mi się bardzo ładny dzbaneczek na sok, który jak się okazało był w bardzo promocyjnej cenie. Chciałam więc za niego zapłacić, więc podeszłam do kasy. Akurat w tym momencie do pani kasjerki zadzwonił telefon, odebrała i przez chwilę rozmawiała, po czym przeprosiła mnie ( za to, że odebrała) i bardzo szybko mogłam zapłacić.

Jeden z popularniejszych sklepów spozywczych w mieście

Jeden z popularniejszych sklepów spozywczych w mieście, któy oferuje produkty spożywcze i ogólne dla gospodarstwa domowego. Sklep na ul. Kościuszki jest dość duży, między regałami jest wystarczająca ilość przestrzeni dla wózkó i nie trzeba się przeciskać między innymi klientami. Wczorajsze zakupy ( niestety przed świętem ) związane były z koniecznością zakupu pieczywa ( i przy okazji paru innych rzeczy. Niestety inni mieszkańcy pomyśleli również o tym samym, ponieważ w sklepie panował dość spory ruch. Pocieszające było to, że wszystkie kasy były otwarte, kolejki do nich się nie tworzyły i ogólnie przebiegało to wszystko w miarę sprawnie. Na sali sprzedażowej można było spotkać pracowników, któzy porządkowali półki, układali towar itd. Najbardziej nie podobała mi się obsługa na stoisku mięsno-wędliniarskim, na którym pracowały 4 panie, ja byłam druga w kolejce, przy czym pani przede mną była obsługiwana, zaś pozostałe ekspedientki były zajęte rozmową. No i stałam tam chwilę, aż pani zostanie obsłużona. Taaa, kupiłam wędlinę, któa została mi tak cienko pokrojona, że pojedynczego plasterka nie można oderwać od reszty bez jego rozerwania. Poza tym zdarzają się strzepy plasterków,któe po prostu są makabryczne. Chyba przez dłuższy czas będę unikała tego stoiska, bo do samego sklepu pewnie wrócę.

Narol

Narol, przyjemne miasteczko, malutkie centrum, łatwy dojazd do pałącu ( piękny, naprawdę wart oglądnąć ). Obok ogromny budynek, w którym znajduje się restauracja i kawiarnia ( i pewnie coś jeszcze ). My skorzystaliśmy z czynnej restauracji - wnętrze bardzo przyjemne, spodziewałam się takiego wystroju. Jednak nie spodziewałam się obrzydliwego neonowego napisu "Tyskie" nad barem i Vivy w telewizji, to była masakra. Kelnerka bardzo syzbko przyniosła nam menu i równie szybko wróciła po zamówienie. polecam kawę po wiedeńsku - ogromna filiżanka za 3 zł. Nie polecam natomiast barszczu czerwonego ( smakuje jak z torebki ) i gołąbków ( za bardzo rozgotowany ryż ). mąż i teść chwalili natomiast wątróbkę, na którą niestety bardzo długo czekali.

Po pierwsze

Po pierwsze - nigdy więcej tam nie pójdę, ponieważ jest casno, bardzo ciasno. Właściwie to ciasno i ciemno, aczkolwiek ciemność mi nie przeszkadza, ale ciasnota owszem. stolików jest sporo jak na taką małą powierzchnię. Obsługa bardzo miła i nawet sprawna, choć czasami miałam wrażenie, że unika gości. Czas oczekiwania na pierogi jest długi, nawet bardzo, można porządnie zgłodnieć. Polecam pierogi ze szpinakiem i sosem serowym, naprawdę pycha. Pierogów z kapustą i grzybami nie muszę rekomendować. Nie polecam natomiast kompotu z suszonych owoców, jest za cienki.

Bardzo dobra lokalizacja tej restauracji spowodowała

Bardzo dobra lokalizacja tej restauracji spowodowała, że poszłam tam z mężem po spacerze po starym mieście. Było zimno, mokro i byliśmy głodni. Wnętrze jest bardzo przyjemne - ciepłe ściany, drewniane meble i urocze firanki w oknach. Od progu zostaliśmy przywitani i kelnerka zaprowadziła nas do stolika. Niestety to nie był dobry wybór ( stolika), ponieważ siedzieliśmy tuż obok przejścia do kuchni. To jest jeden z wiekszych mankamentów tej restauracji - stoliki są bardzo, ale to bardzo ciasno poustawiane. Dodatkowo przy sąsiednim stoliku siedziała meneżerka tego lokalu z plikiem faktur i laptopem i cały czas rozmawiała przez telefon. Po pewnym czasie ( kelnerka zabrała nasze zamówienia) przyszedł jej kolega lub współpracownik i zaczęli rozmawiać o innych ludziach z pracy. Poza tym kolega ten również złożył zamówienie, któe po 10 min. wylądowało na jego stole ( a my dalej czekamy). Żeby było ciekawiej przez cały czas trwania jego posiłu ktoś z pracowników pytał czy mu smakuje. Jak okresił to mój mąz później : poczułem sie jak klient 4 kategorii. Wcale mu się nie dziwię. dodam jeszcze, że w lokalu nie było tłocznie, a czas oczekiwania na jedzonko dość długi. Generalnie polecam żurem na desce z jajkiem, chrzanem i kiełbaską, bo jest rewelacyjny. W sumie to polecam też wątróbkę, bo ponoć pyszna, ale jak stwierdził mąż : "droga".

Będąc w hipermarkecie Auchan wybrałam się z mężem również

Będąc w hipermarkecie Auchan wybrałam się z mężem również do Leroy Merlin, a ponieważ jest to okres bardzo świąteczny, więc w sklepie było bardzo dużo ozdób choinkowych. Niestety, żaden pracownik nie interesował się tym, aby te wszystkie rzeczy były w miarę poukładane. Zaden pracownik nie był w stanie powiedzieć, czy jest jeszcze jedno pudeło takich niebieskich baniek, a stwiedzenie : muszą państwo poszukać " nie było zbytnio pomocne. Będąc tam oglądaliśmy również lampy do kuchni, których jest naprawdę dość spory wybór. co ciekawe,na tym dziale również nikt do nas nie podszedł, mimo, że staliśmy tam dość długo, a wokół nas było sporo pracowników.

Ostatnie zakupy w Lidlu wspominam całkiem nieżle

Ostatnie zakupy w Lidlu wspominam całkiem nieżle, całkiem, bo dużo zapłaciłam, ale to wina męża, który zakupił dużo alkoholu. W sumie to bardzo się opłacało, bo mieliśmy iść na imieniny i zawsze można wręczyć coś takiego. Poza tym była bardzo dobra cena. Generalnie jednak pojechalismy tam na zakupy spożywcze i w sumie to bardzo korzystnie jest tam takie robić, bo : - ceny sa przystępne -łatwo wszystko znaleść - produkty są poukładane - alejki sa szerokie Nie przepadam natomiast za kupowaniem tam takich produktów do domu, okazji dnia lub tygodnia, ponieważ : - zawsze trzeba sie o nie " bić" - jest ich po prostu mało, najczęściej jest to pojedyncza rzecz Akurat podczas trwania tych zakupów w sklepie było dość dużo klientów, a zwłaszcza przy chłodniach z wędlinami i produktami mlecznymi. Na sali sprzedażowej znajdowali się pracownicy, którzy porządkowali towar. Mieliśmy mały problem ze znalezieniem pewnego alkoholu z promocji, obeszliśmy wszystkie półki i nic, slepota totalna. Podeszłam więc do pani, która znajdowała się niedaleko i zapytałam, gdzie mogę go znaleść. Pani natychmiast wskazała mi gdzie się znajduje ( o zgrozo 5 kartonów wypełnionych butelkami ;-)).

W ostatnią sobotę wybrałam się z mężem i szwagrem na

W ostatnią sobotę wybrałam się z mężem i szwagrem na , który nas odwiedził na obiad. Wybór padł na restaurację Alfred. Główne wejście znajduję na placu Sobieskiego, po wejściu do wnętrza widać marmury ( stopnie ) i ładne, przyjemne kolory. niestety jeżeli chce się usiąść na tarasie, na śweżym powietrzu, to nie ma takiej możliwości, ponieważ nie ma przejścia. Należy wyjść z restauracji i kawałek dalej wejść do kawiarni, przez którą można wyjść na taras. Sam taras jest bardzo ładny i gustownie przystrojony kwiatami. Dobrze, że idąc na ten taraz wzięliśmy kartę menu, bo nie wiem czy doczekalibyśmy się jej. Sama karta jest nawet ładna, wybór dań już tak nie powala, bo jest ich kilka na krzyż, wszystkie są opisane w niesamowity sposób, ale ceny są raczej warszawskie niż łańcuckie.Ja wybrałam sałtkę śródziemnomorską ( o zgrozo sład był bardzo dziwny, bo zawierałaoprócz sałaty, pomidora, ogórka i oliwek śledzia i sos musztardowy, który okazał się być zwykłą musztardą ). Nie powiem, była smaczna, może troszkę chłodna, ale generalnie ok. Najgorsze było jednak to, że znalazłam w niej włosa ( i to nie swojego ). Mąż i szwagier zamówili wątróbkę, która im smakowała, ale uważam, że więcej tam było dodatków, typu cebula, jakieś kleksy z czekolady, grzyby niż samego dania. Nie podobało mi się również to, że na dania trzeba było dość długo czekać, bo ok. 30 min i na dodatek z miejsca gdzie siedzieliśmy mogliśmy w pełni obserwować poczynania personelu w kuchni. Widziałam zatem jak pani podchodzi do lidówki wyjmuje z niej sałatę, układa na talerzu, podchodzi do lodówki i odkłada sałatę i tak było z każdą kolejną rzeczą ( jakby nie miała dwóch rąk ). Generalnie nie czuję się powalona jakością obsługi i pysznością potraw.

Odkryta kilka miesięcy temu strona esky pozwoliła mi i

Odkryta kilka miesięcy temu strona esky pozwoliła mi i mojemu mężowi na spędzenie bardzo, ale to bardzo przyjemnego urlopu. Strona jest stworzona w bardzo "prosty" sposó, tzn. szybko można znaleść co się chce. Opcji wyszukiwania jest dość dużo - bilety lotnicze, hotele, rodzaj pokoju, itd.. Wyświetla się z reguły dość długa lista możliwości. Dodatkowo jest mapa, któa pokazuje, gdzie np. dany hotel się znajduje , jak daleko jest do centrum. Bardzo pomocna strona.

Ocena z dnia: 19.08.2011
eSKY Oddział

Będą w galerii chciałam zaopatrzyć się w preparat na

Będą w galerii chciałam zaopatrzyć się w preparat na wzmacniający stawy, a ponieważ znajduje się tam apteka, więc skorzystałam z możliwości "zobaczenia" asortymentu. Z daleka miałąm zawsze wrażenie że jest tam bardzo dużo produktów, jednak po wejściu okazało się, że to złudzenie. Preparaty leżały byle jak, miałam ochotę podejść do półki i tam posprzątać. Dział z lekami na stawy, to jakiś żart, 1 leku było dużo i był upchany, inne po 1 sztuce jakoś tak dziwnie, po bokach, albo na najwyższych półkach. Dodatkowo, nikt z onsługi nie był w stanie podejść do mnie ( było 2 panów, z czego jeden obsługiwał pacjenta).

Ocena z dnia: 09.08.2011
MEDIQ Oddział

Apteka ta znajduje się najbliżej przychodni

Apteka ta znajduje się najbliżej przychodni, a ponieważ byłam w niej, więc weszłam również do apteki po preparat na stawy. W aptece przygotowane są 3stanowiska, z czego 1 było zamknięte o czym informowała nas stosowna tabliczka. 2 pozostałe były czynne i przed każdym stała kolejka. Ustawiłam się w jednej z nich, przede mną 2 osoby. Niestety, ale stałam i stałam i stałam i końca nie było widać. W międzyczasie zrobił się taki tłum pacjentów, że nie było mowy o wyjściu z niej. Jednak w końcu dotarłam do okienka i proszę panią o preparat na stawy z wysoką dawką glukozaminy. Pani jakby się speszyła, odwraca się do półki i jakby zaczęła się zastanawiać. Podniosła 3 preparaty i zaczyna mi mówić, że ten oprócz glukozaminy zawiera to i to, a ten drugi ma to i to, a ten 3 jest w postaci tabletek musujących i wszystko wyglądało ładnie, do momentu, gdy powiedziała mi, że ile to kosztuje : 20 tabl musujących 39,90, 30 tabl 52,00, 60 tabl 74,00. Myślałam, ze zawału dostanę i podziękowałam. Na szczęście są inne apteki.

Jedna z nielicznych placówek

Jedna z nielicznych placówek, które świadczą usługi z zakresu rehabilitacji w Łańcucie. niestety, ale jestem zmuszona do korzystania z rehabilitacji i chciałam się zarejestrować na zabiegi. Zakład ten zajmuje obecnie dość duże pomieszczenie, więc zrobiło się ładnie i przyejmnie. Po wejściu do środka ( o zgrozo po stopniach ) znalazłam się tuż obok rejestracji, w której nikogo nie było, ale za to muzyka płynąca z radia była bardzo głośna. Stałam tam i stałam, aż w końcu wyszła pani z pomieszczenia przeszła obok mnie, skręciła do innego pokoiku, po czym po paru chwilach dopiero do mnie wyszła i powiedziała standardowe dzień dobry i w czym mogę pomóc. Zaapytałam więc, czy mogę się zarejestrować na zabiegi, na to ona z uśmiechem na ustach : oczywiście, robimy zapisy na październik. Uroczo.

Nie wiem czemu

Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że ten sklep nie jest zbytnio ... nie wiem przyjazny. Po raz kolejny trudno mi było "wyłowić" sprzedawcę, ubrania sa takie sobie, ceny mało fajne. Może marudzę, ale wizyta w tym sklepie właśnie tak mnie nastroiła. Akurat rozpoczął się sezon na wyprzedaże i szczerze mówiąc w tym sklepie tego nie widać. Niewielka ilość przecenionych ubrań, przy czym nie jestem pewna, czy one są przecenione, bo ceny nadal są wysokie. Po raz kolejny - lekkie rozczarowanie.

Ocena z dnia: 20.06.2011
Orsay Oddział

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Szczegóły znajdziesz w Polityce prywatności

Zrozumiałem