Opinie wystawione przez użytkownika: Astrum

Visana to sklep oferujący modę damską

Visana to sklep oferujący modę damską. Sklep mieści się w centrum handlowym Bonarka, na parterze. Przechodząc koło sklepu zwróciłam uwagę na ubiór manekina, a precyzując na jego torebkę. Była to czarna torebka, sprawiająca wrażenie skórzanej, wisząca na cienkim pasku. Weszłam do sklepu. Porozglądałam się wokół i na górnej półce znalazłam dokładanie taką samą torebkę. W sklepie były dwie pracownice. Zwróciłam się do nich z prośbą o pokazanie mi tej torebki. Zapytałam też, czy to jest taka sama jak na wystawie. Pracownice potwierdziły. Powiedziały też, że jest to włoska skóra. Dowiedziałam się, że takie torby są w dwóch kolorach - prezentowany mi czarny i brązowy. Wszystkich informacji pracownice udzielały spontanicznie, bez konieczności dopytania się o to z mojej strony. Obie torebki były piękne, nawet nie wiem która piękniejsza.

Będąc na zakupach w Bonarce postanowiłam zajrzeć do sklepu

Będąc na zakupach w Bonarce postanowiłam zajrzeć do sklepu Wojas i obejrzeć jakie mają propozycje butów na zimę 2012/13. W sklepie był jeden klient, któremu pracownik udzielał informacji odnośnie konserwacji obuwia i dwóch dodatkowych pracowników, którzy przechadzali się pomiędzy alejkami. Jeden z pracowników zaproponował mi pomoc. Podziękowałam, ponieważ nie byłam zdecydowana na zakup, chciałam się tylko rozejrzeć. Przechodząc przez sklep obejrzałam kilka par kozaków zimowych. Zainteresowała mnie seria inspirowana dawnymi butami Relax. Nie miałam czasu w tym momencie mierzyć, ale jeden model z tej kolekcji wyglądał naprawdę ciekawie i postanowiłam, że przymierzę go podczas następnej wizyty w sklepie.

Do banku weszłam żeby dokonać wpłaty gotówkowej na moje

Do banku weszłam żeby dokonać wpłaty gotówkowej na moje konto. W banku było dwoje klientów i troje pracowników prowadzących obsługę, ale obie osoby czekały do kasy a tylko jeden kasjer prowadził obsługę, więc była mała kolejka. Zza stanowiska obsługi wyszła pracownica i zapytała czy czekam do kasy czy nie może ona mnie obsłużyć. Niestety musiałam czekać, ale plus dla pracowników, że starali się rozładować kolejkę. Kiedy nadeszła moja kolej pracownik przyjął ode mnie dowód osobisty, gotówkę i poinformował o najnowszych promocjach jakie dla mnie zostały przygotowane w banku - o kredycie, debecie i karcie kredytowej. Zainteresowała mnie możliwości otrzymania karty kredytowej i poprosiłam o więcej informacji. Pracownik bardzo uprzejmie wyjaśnił jaka jest możliwość otrzymania jej, jakie są koszty i jaki będzie limit. Zdecydowałam się na skorzystanie z propozycji. Od razu został złożony wniosek o kartę i jak zostałam poinformowana od razu rozpatrzony. Przy okazji pracownik powiedział, że mogę mieć przyznany znacznie większy limit, niż było to mówione w pierwszej chwili. Pracownik wydrukował kolejne dokumenty na temat karty, wręczył mi je informując co jest co. Poinformował też w jaki sposób karta zostanie mi dostarczona.Nie mam zastrzeżeń do obsługi.

Przechodząc przez pasaż Centrum Handlowego Bonarka

Przechodząc przez pasaż Centrum Handlowego Bonarka postanowiłam zapoznać się z najnowszymi modelami butów i weszłam do CCC. Pierwsze wrażenie było bardzo nieprzyjemne, uderzył mnie w nos bardzo zniechęcający zapach syntetyków. Jednak przeszłam przez sklep. Klientów było bardzo dużo, pracownic kilka. Powierzchnia sklepu jest duża, butów do oglądania było sporo. W sklepie oprócz butów były też torebki, nie eksponowane osobno, ale leżące na regałach z butami, tworzące z nimi zestawy. Jak zaobserwowałam, klientki same wyciągały pudła z budami i mierzyły buty, pracownice nie oferowały im pomocy. Obejrzałam kilka modeli i wyszłam ze sklepu.

Z okazji Dni Dziedzictwa można było udać się na spotkanie z

Z okazji Dni Dziedzictwa można było udać się na spotkanie z różnymi ciekawymi ludźmi i posłuchać ich wypowiedzi, można też było zwiedzić podziemia kopalni. I tego właśnie będzie dotyczyć moja obserwacja. Zjazd do kopalni trzeba było wcześniej zarezerwować telefonicznie. Dokonaliśmy z mężem rezerwacji na niedziele (16 września). Pracownica która przyjmowała rezerwację zasugerowała nam sobotę, ale w tym dniu nie mogliśmy. Przeczucie jednak nas tknęło i kilka dni przed wizytą w kopalni zadzwoniliśmy zapytać, okazało się, że jednak jesteśmy zapisani na sobotę. Jeszcze raz poprosiliśmy o przepisanie na niedzielę. Mniej więcej pół godziny przed zjazdem byliśmy w Zamku Żupnym. Nasza rezerwacja było prawidłowa, ale kilka osób miało problemy, pracownicy mieli je zapisane na inne i godziny. Po dłuuuugich dyskusjach czyja to wina i kto zrobił źle (turyści, którzy przyszli nie na swój termin czy pracownicy którzy nie umieli zapisać terminu) uznano, że przewodnik który z nami zejdzie weźmie całą dużą grupę. Dyskusja między pracownikami odbywała się przy asyście nas wszystkich i pracownicy gromkim głosem konsultowali się ze sobą, nie krępując się tym, że my słuchamy. W końcu poszliśmy do kopalni. Bez problemu zjechaliśmy na dół. Pracownik, który towarzyszył nam już od Zamku zjechał z nami i zaczął nas oprowadzać. Zaczęło się najgorsze. Nie wiem kim był ten pan, nie miał stroju wielickiego przewodnika. Nie przekazał żadnych merytorycznych wiadomości, cała jego opowieść o zwiedzanej kopalni ograniczała się do bardzo niewybrednych i głupich żartów. Na przykład "Możecie lizać ściany bo są słone. Ale nie możecie lizać przewodników i przewodniczek, chociaż też są zakonserwowani w soli". Albo przed wejściem do toalety "tutaj nie polecam lizania ścian chociaż też są słone ale z innego powodu". I tak mniej więcej wyglądało zwiedzanie kopalni. Naprawdę cieszyłam się, że nasza trasa była skrócona, bo trzy godziny w tym towarzystwie byłyby ciężkie do wytrzymania. Niestety po takim zwiedzaniu mam na długi czas serdecznie dość Kopalni Soli w Wieliczce i naprawdę z ulgą wyjechałam na powierzchnię.

Udałam się do biblioteki żeby zwrócić książki

Udałam się do biblioteki żeby zwrócić książki. Zależało mi na oddaniu ich w tym dniu, ponieważ były już kilka dni przetrzymane. Biblioteka była czynna od 11ej, ale kilka minut po 11 w dalszym ciągu były zamknięte. Mniej więcej dziesięć minut później od środka podeszła bibliotekarka. Przeprosiła mnie za to że musiałam czekać i wyjaśniła, że mieli rano naradę. Oddałam książki, zostały zwrócone. Zostałam równocześnie poinformowana o innych książkach w innych bibliotekach, do kiedy jest termin zwrotu, co mam w jakim oddziale zarezerwowane. Pomieszczenie biblioteczne jest niewielki, ale przytulne.

Do sklepu Ikea udałam się po kilka zabawek

Do sklepu Ikea udałam się po kilka zabawek, które miałam kupić dla znajomych. Przed wejściem do sklepu wzięłam żółtą torbę na zakupy. Następnie wjechałam do góry schodami ruchomymi. Udałam się na interesujący mnie dział. Towary były poustawiane na paletach. Kupowałam zabawki. Nad każdą paletą z zapakowanymi zabawkami stała jedna złożona, więc można było zobaczyć jak prawidłowo wygląda. Nad poszczególnymi produktami były też umieszczone ich ceny. Po zabraniu potrzebnych mi produktów udałam się do kasy. Miałam do przejścia prawie cały sklep, na szczęście w kilku miejscach na sali są rozmieszczone mapy ułatwiające zorientowanie się w jakim miejscu sklepu się jest. Nad głowami przechodzących ludzi umieszczone były informacje odnośnie skrótów (przejść szybciej przez działy). Kas było czynnych kilka, do każdej z nich stały po jednej - dwie osoby w kolejce. Kasjerka zapytała o moją kartę Ikea Family, skasowała zakupy i przyjęła płatność.

Mam dość duże problemy z włosami więc odżywki do włosów są

Mam dość duże problemy z włosami więc odżywki do włosów są dla mnie bardzo ważne. Ponieważ właśnie skończyła się odżywka udałam się do L'Occitane po zakup nowej. Produkty przez nich sprzedawane są bardzo drogie, ale skuteczne. Kiedy weszłam do sklepu znajdowała się w nim jedna pracownica, która powitała mnie słowami dzień dobry. Podeszłam do półki z produktami do włosów. Pracownica podeszła do mnie i chwilę porozmawiałyśmy na temat szamponów i odżywek. Zdecydowałam się zakupić szampon i odżywkę. Przy kasie pracownica zaproponowała mi jeszcze dokupienie jakiegoś produktu i skorzystanie z promocji, która obowiązywałaby, gdybym kupiła kosmetyków za co najmniej 250 złotych. Nie skorzystałam, podziękowałam. Zapłaciłam za produkty, zostały mi spakowane w papierową firmową torbę, dostałam też do niej kilka próbek produktów. Podziękowałam i wyszłam ze sklepu żegnana przez pracownicę.

Udałam się do drogerii Yves Rocher aby kupić sobie krem i

Udałam się do drogerii Yves Rocher aby kupić sobie krem i zrealizować wypełnioną kartę stałego klienta. Kiedy weszłam do sklepu były w nim dwie pracownice i żadnych klientów. Znalazłam sobie krem, którego skład mi odpowiadała i postanowiłam go sobie kupić. Z kremem w ręku udałam się do kasy. Przy kasie pokazałam kartę. Ponieważ krem był droższy niż wartość rabatu musiałam jeszcze trochę dopłacić. Kasjerka założyła mi nową kartę, dała mi próbkę nowego produktu. Sam sklep wyglądał bardzo przyjemnie, był uporządkowany. Pracownice miłe i sympatyczne. Z pewnością do tego sklepu jeszcze wrócę.

Do drogerii Yves Rocher udałam się w celu kupienia jakiegoś

Do drogerii Yves Rocher udałam się w celu kupienia jakiegoś balsamu do ciała. Dodatkowo zmotywowała mnie ulotka rabatowa, jaka została mi przysłana do domu. Miałam otrzymać zniżkę na kupowany produkt, za samą wizytę w sklepie miałam dostać ekstra pieczątki na kartę stałego klienta i miałam tez gratis otrzymać pojemnik na kanapki. Wszystko było zgodnie z umową, gratisy były dostępne, dostałam pojemnik, pieczątki i zniżkę. Pracownice z którymi rozmawiałam były bardzo uprzejme i chętnie udzielały informacji na temat kosmetyków. Pracownice też zachęcały mnie do wykorzystania karty stałego klienta, ponieważ właśnie nazbierałam komplet pieczątek na kartach. Nie zdecydowałam się i pracownice były wyraźnie rozczarowane.

Chciałam zamieścić obserwację odnośnie wyświetlaczy

Chciałam zamieścić obserwację odnośnie wyświetlaczy umieszczonych na terenie Centrum Handlowego Bonarka. Są one rozmieszone w różnych miejscach Bonarki, Można na nich obejrzeć mapę sklepu, zobaczyć gdzie znajduje się sklep szukany przez nas. Można sobie wydrukować rabat do jednego ze sklepów na trenie Bonarki - sklepy i wysokości rabatów zmieniają się. Na ekranach wyświetlane są też różne ciekawostki. I co najważniejsze, można sprawdzić o której godzinie odjeżdżają autobusy z różnych przystanków zlokalizowanych w pobliżu Bonarki. Tak więc wyświetlacze reklamowe są w dodatku praktyczne i użyteczne dla klientów sklepu.

Udałam się do Auchan na zakupy

Udałam się do Auchan na zakupy. Był piątek po południu i spodziewałam się tłumów, ale okazało się, że sklep jest na to przygotowany. Do kas nie było kolejek, obsługa odbywała się na bieżąco. Przy wejściu był problem z pobraniem koszyków na zakupy, można było zabrać tylko metalowe duże kosze, albo chodzić wzdłuż linii kas i szukać małych czerwonych koszyków. W sklepie było sporo kupujących, ale jak na tak duży ruch to sklep był utrzymany w czystości. Na półkach nie zauważyłam większych braków, pracownicy uzupełniali towar.

Właśnie wystawiłam kilkanaście produktów

Właśnie wystawiłam kilkanaście produktów, które nie są mi już potrzebne na tablicy. To strona internetowa będąca darmowym serwisem ogłoszeniowym. Wstawianie ogłoszeń jest bardzo proste, można dać dość długi opis, dodać kilka zdjęć. Wystawianie jest bardzo proste i intuicyjne, nie trzeba się znać na komputerach, nawet laik zorientuje się co i jak trzeba zrobić. Za wystawienie nie płaci się, chociaż jeżeli się chce, można promować ogłoszenie. W portalu można podać (ale nie trzeba) swój adres, adres e-mail i telefon. Można wystawiać ogłoszenia bez rejestracji albo po zarejestrowaniu się, jak wolimy.A co najważniejsze, portal jest skuteczny, chwilę po wystawieniu ogłoszeń już zadzwoniła do mnie klientka zainteresowana zakupem dwóch produktów.

Ocena z dnia: 07.11.2012
tablica.pl Oddział

Do Ciuciu trafiłam z grupą dzieci

Do Ciuciu trafiłam z grupą dzieci, dla których był tu zorganizowany pokaz robienia cukierków. Dzieciom pokaz podobał się, wiadomo, oglądały jak się lepi cukierki i jeszcze nimi zostały poczęstowane. Ale pracownicy nie odnosili się do dzieci serdecznie, tylko w ich zachowaniu można było wyczuć lekceważenie, i to od samego początku, od wejścia dzieci do sklepu. Nie mam też zaufania do produktów, w sklepie czuć było bardzo nieprzyjemny zapach chemicznych dodatków, i tak samo było je czuć w cukierkach, którymi byliśmy częstowani. Niestety pracownicy dopuszczają się sporego nadużycia, cukierki są reklamowane jako ręcznie robione, co nie znaczy, że są zdrowe. Ja w każdym razie dzieci tam na siłę nie będę ciągnęła, są w Krakowie ciekawsze miejsca dla najmłodszych. Choć sam pokaz lepienia cukierków trzeba przyznać - był widowiskowy.

Z usług urzędu musiałam skorzystać

Z usług urzędu musiałam skorzystać, ponieważ musiałam złożyć pewne dokumenty w urzędzie. Weszłam do budynku. Zaraz za wejściem znajduje się dziennik podawczy. Czekała do niego kolejka kilku osób, w okienku nie było nikogo. Na przeciwko siedział portier i przyglądał się obojętnie kolejce. Czekanie na nie wiadomo co trwało około dziesięć minut, a ż w końcu przyszedł jakiś mężczyzna i zaczął przyjmować dokumenty. Okazało się, że przyjmuje tylko i wyłącznie dokumenty związane ze środkami transportu, a jeżeli mamy inne sprawy, to albo sobie możemy czekać na inną pracownicę, która nie wiadomo kiedy przyjdzie, albo możemy jechać do niej na górę. Pracownik w okienku poinformował nas, w którym pokoju pani przyjmuje. Pojechałam na górę, złożyłam papiery i wyszłam. Szkoda że nie było na ten temat żadnej czytelnej informacji na dole, przy dzienniku podawczym.

Podczas wizyty w Boanrce obydwoje z mężem trochę

Podczas wizyty w Boanrce obydwoje z mężem trochę zgłodnieliśmy i postanowiliśmy coś zjeść. Podeszliśmy do KFC. Obsługiwało kilka osób, do każdej kasy stały osoby w kolejce, po jednej, dwie. Kiedy nadeszła nasza kolej i zaczęliśmy składać zamówienie pracownica zaproponowała nam nowość - wielkiego kebaba. Rozmiarowo wyglądał zachęcająco, uznaliśmy, że jeżeli kupimy w zestawie to pojemy sobie nim i frytkami obydwoje. Zamówiliśmy, kebab i frytki dostaliśmy bardzo szybko. Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść. Niestety bardzo się rozczarowaliśmy. Bułka była zimna, mięso też, bardzo grubo pokrojone, zimne i było go niewiele. Warzywa też nie były smaczne, sosu w kebabie prawie nie było. Zdecydowanie nie był to udany zakup. Opinie wystawiam pozytywną, bo frytki były takie jak powinny być i obsługa była uprzejma.

Hala Selgross w Krakowie została nie dawno przebudowana

Hala Selgross w Krakowie została nie dawno przebudowana. Informacje o przebudowie były bardzo mocno reklamowane na bilbordach w mieście. Jednak najbardziej zdziwił mnie list, który kilkanaście dni temu wyjęłam ze skrzynki. Był adresowany na moją firmę. W liście była informacja na temat przebudowy sklepu, zaproszenie do odwiedzenia go (nigdy nie rejestrowałam swojej firmy w Selgrosie), a dodatkowo w liście była informacja, że jeżeli zarejestruję się w sklepie to dostanę gratis bon o wartości pięćdziesięciu złotych. Tylko za to, że przyjadę się zapisać. W liście pisało też, że procedury są bardzo uproszczone, ponieważ nie muszę ze sobą przynosić dokumentów rejestracyjnych firmy, wystarczy tylko numer NIP i REGON, czyli mają znacznie mniejsze wymagania niż Makro.

Ocena z dnia: 07.11.2012

Po zwiedzeniu muzeum w Kamienicy Szołajskich postanowiłyśmy

Po zwiedzeniu muzeum w Kamienicy Szołajskich postanowiłyśmy usiąść i odpocząć w kawiarni zlokalizowanej przy muzeum. Kawiarnia ma dwa pomieszczenia. Do jednego, z barem prowadziło wejście z zewnątrz i z tego powodu w pomieszczeniu było zimno i nieprzyjemnie. Na stolikach były dostępne menu w dwóch językach, polskim i angielskim. Po złożeniu zamówienia i zapłaceniu za nie udałyśmy się do drugiej sali. Tam było znacznie cieplej i przyjemniej. Po chwili kelnerka przyniosła nam czekolady. Były smaczne. Porcje były całkiem duże, ładnie udekorowane. Atmosfera w kawiarni była miła, dużo było drewna i ciepłych optycznie kolorów. Na oknach, w doniczkach rosły przyprawy. Na sali stała półka z książkami, które klienci mogli sobie poczytać podczas odpoczynku. Książki były tematycznie związane ze sztuką, pasowały do muzeum. Jedyny minus - ceny dość wysokie.

Do KFC wpadliśmy coś na szybko zjeść

Do KFC wpadliśmy coś na szybko zjeść. Restauracja nie różni się od wyglądu innych lokali tej sieci. Menu też było standardowe. Wybraliśmy sobie co chcemy kupić i ustawiliśmy się w kolejce. Nie do końca odpowiadał nam długi czas czekania. Klientów było kilku, obsługiwały trzy osoby, a mimo to trzeba było czekać około 10 minut na złożenie zamówienia i dostanie posiłku. Stoliki i siedzenia w restauracji były wygodne. Podczas pobytu w lokalu można było sobie poczytać kilka gazetek dostępnych dla klientów. Sala była czysta, toaleta też.

Do Biedronki skoczyłam po kilka potrzebnych mi produktów

Do Biedronki skoczyłam po kilka potrzebnych mi produktów, które w Biedronce są w bardzo dobrych cenach. W sklepie było bardzo dużo klientów. Kilka osób z obsługi dokładało towar na półki. Nie było psutych miejsc na półkach ani pustych kartonów po produktach. Podłoga była czysta. Sala była dobrze oświetlona. Sklep niedawno temu został zmodernizowany i stał się bardziej funkcjonalny. Zakupy robiłam z czerwonym plastikowym koszykiem, ciężko byłoby poruszać się po sklepie z wielkim metalowym koszem. Po wybraniu swoich produktów udałam się do kasy. Czynne było dwie, do każdej czekały w kolejce po dwie, trzy osoby. Kasjerka szybko skasowała towary, przyjęła pieniądze, zapytała czy nie mam drobnych (końcówki) i wydała resztę. Obsługa była szybko i sprawna. Polecam sklep.

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Szczegóły znajdziesz w Polityce prywatności

Zrozumiałem