Opinie wystawione przez użytkownika: Anna_1686

Ostatnio zamówiłam do domu pizzę

Ostatnio zamówiłam do domu pizzę, tym razem wybraliśmy się we dwójkę do lokalu. Lokal fajnie urządzony w stylu góralskim- drewniane ławy i stoły, na ścianie płyty drewniane, lada drewniana, dobrze że piec już nie był drewniany :) Do rzeczy. Chcieliśmy zmówić jedną pizzę, ale nie umieliśmy się zdecydować, bo oboje chcieliśmy całkowicie różną. Ja lubię oliwki i szynkę, on zaś woli pieczarki i bekon. Pracownica zaproponowała nam, abyśmy kupili pizzę z własną kompozycją- świetna alternatywa dla takich różnych smakoszy jak my. Kupiliśmy średnią pizzę z dwoma zupełnie różnymi połówkami. Taka swoja własna kompozycja z 6 składnikami na każdej z połówek to koszt 26 zł- cena na prawdę przystępna jak na inne lokale, zaznaczam, że z 6 sadnikami, a to już jest sporo jak na pizze. Pizza była gotowa za ok. 15 min- w ekspresowym tempie. Dorwaliśmy się do niej od razu. Była pyszna, co mnie nie dziwi,bo ostatnio też jadłam tą pizzę ale z zamówienia do domu, a nie u Nich w lokalu. Według mnie są mistrzami w cieście- jest przepyszne! Składników było na prawdę sporo. Dodatkowo dostaliśmy 3 sosy- czosnkowy, majonezowy i standardowy pomidorowy. Sosy na prawdę mają tam pyszne. Dodam, że była to średnia pizza - 6 kawałków- po 3 kawałki na jedną połówkę. Zjedliśmy po 2 kawałki i brzuchy były full pełne. 2 kawałki Pani spakowała nam na wynos, bez żadnego grymasu na twarzy. Bardzo miła Pani, młoda blondynka w okularach, ciągle się uśmiechała. Na prawdę polecam lokal,a o pizzy już nie wspomnę- bo jak dla mnie jest rewelacyjna. Jadałam w różnych pizzeriach iu te wszystkie, które są powszechnie uznawane jako "lepsze" w cale nie są lepsze, okazuje się, że te mniejsze- mniej sławne są o niebo smaczniejsze, a i portfel tak tego nie odczuje.

Zakupiłam kupon na jednym z gruponowskim portalu na pakiet

Zakupiłam kupon na jednym z gruponowskim portalu na pakiet zabiegu liposukcji bez skalpela. Salon mieści się niedaleko ścisłego centrum Katowic przystanek za Pałacem młodzieży jadąc od centrum Katowic. Salon niewielki, ale zachęcający wystrojem, chociażby tamtejsza czarna stylowa kanapa, wg mnie stylowo. Po zakupie kuponu do zabiegów umówiłam się na pierwszą wizytę i tak po kolei, bo zabiegów razem miałam 6. Po kolei o personelu tamtejszego salonu. Co do dziewczyn wykonujących zabiegi - kosmetyczek to są to młode dziewczyny, nie wszystkie dokładnie wiedzące co robią. Jednak chciałam się głównie skupić na szefowej. Kobieta ewidentnie ma parcie na pieniądze. Najpierw zaczęła kombinować z czasem wykupionych i ustalonych wcześniej zabiegów, tak by ona na tym była bardziej zyskała. Następnie zaczęła wymieniać narzędzia wykonujące zabieg,co bardzo mi się nie podobało. Muszę przyznać, że salon ma podobno- tak słyszałam dobrą opinię, ale raczej załatwiałabym wszelkie sprawy nie z kierowniczką, a jej mężem - Panem Rulczyńskim byłym fryzjerem bądź najlepiej podczas ich nieobecności z dziewczynami- kosmetyczkami- z nimi o wiele więcej można załatwić.

Wyskoczyłam w czasie pracy na szybki obiad

Wyskoczyłam w czasie pracy na szybki obiad, a że miałam ochotę na pizzę, a nie jak zwykle pierogi to weszłam do pizzeri. Już mnie zdziwiło, że nie mogłam udać się na górę lokalu, a usłyszałam, że można siedzieć tylko na dole bądź na dworze. Zajęłam miejsce przy stoliku aż w końcu podeszła do mnie młoda dziewczyna- pracownica, schludnie ubrana. Zapytałam jaki to jest zestaw Lunch Menu. Pracownica widać była swoją postawą jakby pracowała tam za karę, pokazała palcem na kartę menu lokalu i coś burknęła pod nosem o mini pizzy i wyboru dania z przystawek. Zapytałam jaka jest ta mini pizza i znowu od niechcenia Pani rękami pokazała mi miej więcej wielkość pizzy. Nie zdecydowałam się na ten zestaw i zapytałam, które pizze są z oliwkami. Spodziewałam się jakieś odpowiedzi, a nie jak owa Pani jak z zaklejonymi ustami wskazującym palcem pokazała na karcie 2 pizze, które w składzie miały oliwki. W ostateczności nie skorzystałam i zamówiłam małą pizzę Hawajską. Pani zebrała zamówienie, spytała czy chcę coś do picia i już odchodziła gdy ja jeszcze zawołała, bo przecież nie wiedziałam, czy do pizzy dostane jakiś sos. Sos okazał się nie być w cenie, dlatego byłam zmuszona zamówić sos- wybrałam czosnkowy. Na pizzę czekałam 20 min. Moja pizza była wg mnie średnio upieczona, blada, jednak troszkę podpieczone są lepsze. smaczniejsze. Co do sosu, gdzie w innych pizzeriach są po prostu pyszne, ten był paskudny. Miał konsystencję majonezu, był ciężki, mdły i mało czosnkowy, tylko gardło po nim mi "zalepiało". Za całość zapłaciłam niecałe 20 zł. Plus za możliwość płacenia kartą, a duży minus za pracownice.

Zupełnie niespodziewanie znalazłam się w Hipnozie

Zupełnie niespodziewanie znalazłam się w Hipnozie. W pobliżu są wydziały Uniwersytetu Śląskiego. Zachęcone renomą miejsca, poszłyśmy zobaczyć jak to wygląda od środka. Wnętrze klimatyczne, naprawdę przyjemne kanapy, ale niezbyt zadbane miejsce, jeśli chodzi o higienę (wchodząc do lokalu czuć specyficzny zapach, który nie należy do przyjemnych).  Byłyśmy w tygodniu, ponieważ w weekend trudno znaleźć tam miejsce. Menu ciekawe, choć moim zdaniem za drogie. Generalnie knajpka słynie z zapiekanek (makaronowych, ryżowych, ziemniaczanych). Co do muzyki to Jazz, jazz i jeszcze raz jazz. Dużym plusem na pewno jest to, że w klubie można płacić kartą i co ważne już od 1 złotówki, a nie jak w większości od 10 zł bądź 20 zł. Reasumując fajne miejsce by coś zjeść na szybko i się napić nawet takiego piwa jak Guinnes.

Zostałam zaproszona na urodzinowe przyjęcie znajomego do

Zostałam zaproszona na urodzinowe przyjęcie znajomego do pijalni piwa. Muszę przyznać, że piwo pierwsza klasa. Piwa przeróżne. Goście głównie pili Raciborskie, które cenowo jest przyzwoite- 6 zł. Ja osobiście w smakach poszalałam i porwałam się na skosztowanie piwa Celtyckiego- które w smaku jakby palone,lekko słodkawe jest było w cenie 7 zł. Ponieważ jestem kobietą, a więc piwo słodkie jest dla mnie zdecydowanie lepsze, kupiłam piwo o smaku mango. Troszkę się zdziwiłam jak usłyszałam jego cenę, gdyż piwo o smaku mango 033 litra kosztowało mnie 15 zł. Fakt, że było one pyszne, delikatne i naprawdę słodziutkie jak mango. Następnie porwałam się na zakup piwa o smaku grejpfrutów, już tańsze bo butelka 0,5 litra w cenie 8 zł. Przyznam, że smaczne ale już nie tak jak te poprzednio o smaku mango. To piwo było już lekko mdłe i tak naprawdę pół litra ciężko było mi wypić. Lokal jako tako w porządku, małe kręte schody na gorę- totalne nieporozumienie dla osób przygotowanych na większą popijawę. Na górze stoliki, krzesła, kanapy zrobione z jakiś starych drewnianych skrzynek i co najważniejsze- brak klimatyzacji! Na górze w tych teraźniejszych upałach siedzenie to naprawdę nie lada wyczyn. Poza tym pub jest ogólnie dla osób palących, bez obawy można puszczać dymki kiedy się chce. Ubikacja mieszcząca się na dole higienicznie zadbana w czystości, papier toaletowy uzupełniany, jedynie zauważyłam brak mydła w dozowniku. Pub uważam, że ciekawy dla osób lubiących smakować różne rodzaje piwa.

Wybrałam się do apteki w celu zakupienia czegoś na

Wybrałam się do apteki w celu zakupienia czegoś na zapalenie dróg moczowych. Ponieważ nie miałam żadnego pojęcia jakie leki są na tego typu schorzenia, liczyłam jedynie na dobre doradztwo. Nie zostałam rozczarowana, a wręcz przeciwnie. Kolejek dużych w aptece nie było, długo na swoją kolej nie musiałam czekać. Kiedy przyszła na mnie kolej, opowiedziałam po krotce o moim problemie zdrowotnym i poprosiłam o pomoc. Pani farmaceutka zaproponowała mi kupno tabletek ziołowych. Poinformowała mnie jak zażywać tabletki, w jakich odstępach czasowych i w jakich ilościach – 2 tabletki 3 razy na dzień- łącznie 6 tabletek dziennie. Farmaceutka poinformowała mnie także, że w środku znajdę ulotkę, z którą również warto się zapoznać. Bardzo miła obsługa. W aptece czysto oraz przejrzyście ułożone lekarstwa na półkach z widoczną dla klienta ceną. Przy dokonaniu zakupu dostałam dodatkowo ulotkę z ofertą na ten tydzień, w którym obowiązywała promocja na wyszczególnione środki farmaceutyczne.

Ciężki tydzień i nadszedł weekend

Ciężki tydzień i nadszedł weekend, a w lodówce pustki. Postanowiłam zamówić pizzę. Oferowane pizze w cenniku zapowiadały się ciekawie. Cenowo według innych lokali oferujących pizzę z dowozem lub w lokalu– relatywnie najtaniej – duża pizza najdroższa zamykała się w cenie 30 zł. Zachęcała nie tylko niskimi cenami ale i oferowanymi 3 sosami gratis. Zamówiłam jedną małą pizzę. Poprosiłam, aby składnik z pizzy jakim było salami zamienić na szynkę- co okazało się nie być problemem, a także jeden sos z 3 gratisów zamienić na czosnkowy, by dostać 2 czosnkowe. Pani dokonująca mojego zamówienia (telefonicznie) z miłym głosem zaznaczyła, że pizzę otrzymam do 40 min, życzyła smacznego i podziękowała za zamówienie. Na pizzę długo czekać nie musiałam bo już po 30 min usłyszałam dzwonek do drzwi. Pan roznoszący pizzę był schludnie ubrany, a pizza przechowywana w termoizolacyjnej torbie była jak wyciągnięta z pieca- ciepła. Po zjedzeniu z rodziną muszę przyznać, że pizza była naprawdę wyśmienita. Zaletą każdej dobrej pizzy jest dobrze zrobione ciasto, które oceniam na 5. Składników było dużo, co sprawiło, że pizza była pełniejsza i zarazem smaczniejsza. Oferowane gratisowe 3 sosy były w miarę dużych plastikowych pojemniczkach. Czosnkowy sos- pyszny oceniam go jako najlepszy. W skrócie, szybko dostarczona pyszna pizza, w bardzo atrakcyjnej ofercie cenowej.

Aby zakupić nowy zamiennik tuszu do drukarki

Aby zakupić nowy zamiennik tuszu do drukarki, udałam się ponownie do punktu w Katowicach „Arakom”. Malutki punkt, wchodząc po prawej stronie jest przejrzyste duże lustro, w którym można się przejrzeć, np. czy wiatr nie potargał włosów;) Ale konkretnie. Poprosiłam o zamiennik tuszu czarnego do drukarki HP. Pani tam sprzedająca – bardzo miła i elegancka blondyneczka poprosiła o zużyty, pusty już toner i wymieniła go na nowy z zawartością tuszu. Cena względnie tania- bo taka wymiana to koszt 29 zł. Przy płaceniu Pani zapytała, czy życzę sobie fakturę. Po podaniu nip-u i adresu, w ekspresowym tempie miałam już przygotowaną, wydrukowaną i podpisaną fakturę vat. Po zakończeniu, gdy już miałam opłacony nowy pełny toner do drukarki, zapytałam Pani, co zrobić w przypadku gdyby tusz się wylewał i drukarka źle drukowała. Zapytałam, bo kiedyś też kupowałam ale w innym punkcie i tusz się notorycznie wylewał. Pani uśmiechając się powiedziała, że tak się może zdarzyć, w tedy należy przyjść i ona go błyskawicznie wymieni na nowy, bez problemu uspakajając mnie uśmiechała się, co zresztą robiła przez cały czas. Reasumując, bardzo miła obsługa, szybka i konkretna.

Będąc ostatnio w Carrefourze w Katowicach na Dąbrówce

Będąc ostatnio w Carrefourze w Katowicach na Dąbrówce zaglądnęłam do Tchibo. Musze przyznać, że obsługa jest tam wyjątkowo miła. W dniu tym były tam akurat dwie pracownice, które swą aparycją i szerokim miłym uśmiechem tworzyły taki miłą w sklepie atmosferę. W tym czasie sklepie była prowadzona promocja połączona z degustacja ekspresu Cafissimo. Częstując się kawą można była przyjrzeć się działaniu ekspresu, który w czasie degustacji był również w promocji – o 100zl tańszy (z 299 zł na 199 zł), a także skosztować pysznej kawy. Przed sklepem unosił się aromatyczny zapach wyśmienicie parzonej kawy- co potwierdzam bo była w smaku naprawdę znakomita. Sklep jest okazem czystości, nie wiem czy w czasie prowadzonej promocji czy zawsze jest takim okazem schludności ale w tym dniu zrobił na mnie piorunujące dobre wrażenie. Wszystkie produkty nieżywnościowe były ładnie poukładane, a niektóre świetnie prezentowane na manekinach. Przy wyborze sukienki dziecięcej zostałam bardzo dobrze obsłużona z perfekcyjnym zaangażowaniem przez pracownice. Przy kasie również miła obsługa, zachęcająca na powrotne odwiedziny. Szczerze sklep polecam i nakłaniam do wypicia tam prawdziwej kawy (przygotowany tam bufet kawowy pozwala na spokojnie usiąść i tam zasmakować aromatycznych kaw Tchibo) ja pokusiłam się na Tchibo Gold Selection Crema, który był w promocyjnej cenie 1zł- kawa delikatna, bardzo aromatyczna warta spróbowania!

Szukaliśmy jakieś knajpki gdzie można usiąść i padło

Szukaliśmy jakieś knajpki gdzie można usiąść i padło właśnie na Przedświt. Nigdy wcześniej tam nie byłam dlatego jeszcze chętniej weszliśmy z ciekawości. Po wejściu zaskoczył mnie sam wystrój. Ogólnie klimat bardzo pozytywny, tzn. stare stoły, kanapy i krzesła - strasznie niewygodne. Klimat przypominający przesiadywanie w domu. Ceny przystępne, a nawet bardzo bowiem jak na centrum tanio – piwo Żywiec, Warka 5 zł, Heineken 6,50 zł. Nie jest to typowy „speluński” bar. Nie przychodzi tam byle kto, by porzucać przekleństwami czy też dać wywoływać bójki i rozliczać swoje porachunki. Jest to knajpka w całkowicie innym klimacie. Palacze będą zawiedzeni, gdyż palenie jest tam wzbronione. Na każdym stoliku towarzyszą świeczki. Do dyspozycji klientów są różnorodne gry planszowe, czy też książki by umilić pobyt bądź stworzyć jakąś przyjemną zabawę między gośćmi. Plusem jest również dostępność Wi-Fi. Przedświt aby rozruszać stałych bywalców organizuje różne atrakcje, takie jak np. Dzień gier (dla ulubieńców RPG i nie tylko), Dzień bajko czytania, czy też wieczory poetyckie na które mieliśmy okazję właśnie trafić. Przyszliśmy wcześniej więc byliśmy świadkiem całego przygotowania. Kiedy to siedzieliśmy i popijaliśmy piwko obsługa przygotowywała się do występu młodego poety, który miał prezentować swoje wiersze. Przygotowane talerze z cukierkami i ciasteczkami zostały obdarowane wszystkim stolikom aby umilić czas słuchania i oddania atmosfery wieczorku poetyckiego. Nagle światła zgasły i pozostały zapalone jedynie świeczki- a właściwie masa świeczek. Do rogu ściany na przygotowany fotel zasiadł młody chłopak. Rozsiadł się wygodnie i do mikrofonu zaczął czytać swoje własne wiersze. Atmosfera była wręcz magiczna, cisza, spokój, wszyscy skupieni wpatrzeni w młodego poetę. Ponieważ nam ten klimat w tym czasie nie odpowiadał, ponieważ po długim niewidzeniu się chcieliśmy porozmawiać dlatego byliśmy zmuszeni opuścić lokal.

Moją kontynuacją dnia poprzedniego było odwiedzenie tym

Moją kontynuacją dnia poprzedniego było odwiedzenie tym razem z samego rana bo już o godzinie 9 zaraz po otwarciu drogerii Sephora. Tak więc z samego rana udałyśmy się z kuzynką już po części decydowane za zakup dwóch przecenionych już perfum, gdzie miałyśmy dostać trzeci flakonik gratis. Po wejściu zostałyśmy zauważone przez tego samego ochroniarza, który od razu wpadł w śmiech i nie omieszkał skomentować naszego ponownego przyjścia. Miałyśmy wiele szczęścia, ponieważ w ten dzień były inne panie pracownice, które służyły pomocą. Jedna w szczególności- młoda kobieta, jasnej karnacji z delikatnymi piegami i kręconymi blond-rudymi włosami. Przemiła osoba, wciąż przy nas stała oraz pomagała nam w końcu zdecydować się na perfum. Bardzo fachowo i precyzyjnie opowiadała nam o perfumach, które nas interesowały i które brałyśmy pod uwagę przy wyborze. Z uśmiechem na twarzy i wielką cierpliwością pani ta pomogła nam wybrać najbardziej odpowiednie, które najbardziej pasowałyby do naszej osoby. Po zakupie dostałyśmy również małe gratisy w postaci próbek perfum, kremu oraz próbki nowej linii błyszczyków do ust. Zadowolone z zakupów mogłyśmy się udać już do wyjścia. Reasumując, w drogerii tej aby dokonać dobrego i pewnego zakupu można liczyć na obsługę ale niestety nie wszystkich tam pracujących pań. W szczególności polecam panią w kręconych włosach, jej promieniujący uśmiech i bardzo życzliwa postawa potrafi wzbudzić naprawdę spore zaufanie.

Kuzynka dała mi znać smsem

Kuzynka dała mi znać smsem, że w Sephorze są wielkie promocje, w szczególności marki L’oreal. Na drugi dzień oczywiście wybrałam się i faktycznie szał cenowy. Wszystkie produkty firmy L’oreala były mocno przecenione także zakupiłam sobie pudry mineralne, które normalnie są w cenie ok. 60 zł a można było je zakupić za 20 zł, cienie do oczu które również były w promocyjnej cenie kosztowały 11zł i wiele innych. Całe stoisko L’oreala było wyszczególnione, a przy nim wciąż od groma przebierających i wybierających kobiet. Obecnie w drogerii były dwie panie pracujące i jeden ochroniarz. Po zakupie kosmetyków zauważyłam również, że są wielkie promocje nałożone na perfumy. Perfumy miały nałożoną na siebie dużą obniżkę cenową od 30% do 70%. Prócz tego przy zakupie dwóch flakonów perfum trzeci był za darmo, więc okazja była wielka. Od razu zatelefonowałam do kuzynki żeby wpadła i żebyśmy wybrały jakieś perfumy. Ponieważ wszystkie zapachy były piękne, a drogeria czynna tylko do 20 nie umiałyśmy się zdecydować które wybierzemy. Ochroniarz wciąż za nami chodził, co stawało się strasznie upierdliwe. Pracownice przewracały oczami, a przecież rzeczą naturalną jest, że człowiek przez zakupem musi być do produkty przekonanym. Przed wyjściem pracownice zapytały nas, czy w końcu na jakiś zapach się zdecydowałyśmy na co powiedziałyśmy, że nie udało nam się i przyjdziemy jutro po czym zostałyśmy uświadomione, że nie wiadomo, czy jutro promocja będzie nadal trwała. Było to oczywiście kłamstwem, ponieważ przy wystawionych po obniżce cenowej perfum widniała kartka informująca, że promocja trwa do 22 sierpnia. Co do samej drogerii mieści się ona w centrum Katowic w EMPiK Priorities na pasażu i jest ona zawsze utrzymana w czystości, bez grama kurzu szklane półki na których prezentowane są perfumy zawsze zachęcają klientów, a zapachy tam rozprzestrzeniające się sprawiają, że nie chce się stamtąd wychodzić.

Wybraliśmy się ze znajomymi samochodem więc na pierwszy

Wybraliśmy się ze znajomymi samochodem więc na pierwszy plan rzucił się nam parking, który jest duży i z zaparkowaniem nie ma problemu. Problemy zaczęły wyłaniać się tuż na starcie, a dokładnie przy kasie. Jeden kolega niestety nie mógł wejść na basen ponieważ nie miał, jak to Pani kasjerka określiła odpowiedniego stroju, a mianowicie nie można mieć krótkich spodenek – jak to często mężczyźni noszą a zwykle przylegające męskie majtki. Ponieważ jeden z naszych kolegów miał właśnie takie krótkie szorty, które wszędzie indziej nie przeszkadzają i są dopuszczalne tutaj okazały się zabronione. Kasjerka tłumaczyła, że wiele ludzi w kieszeniach owych szortów miewają stare pety, papierki bądź nawet i scyzoryki bądź nożyki i to może zakłócić bezpieczeństwo na kąpielisku bądź zanieczyszczenie. Powody, który Pani wymieniła średnio do nas przemawiały, jednak niestety kolega musiał na nas zaczekać bo nie został po długiej konwersacji i próbach przekonania wpuszczony. Cena biletu była według nas stanowczo za wysoko- 9 zł bilet normalny i 7 zł bilet ulgowy na 70 min. Jeżeli chodzi o sam basen to jest to basen olimpijski ale w cale nie taki duży. Ludzi w ten czas było ok. 30 i wygoda w pływaniu była bardzo uciążliwa, bowiem na jednym torze pływało po 3-4 osoby. Szatnie są zrobione po najmniejszej linii oporu, ponieważ w damskiej szatni brak tak ważnego lustra, nie zauważyłam tam nawet kontaktów chyba że były ale w biegu nie dostrzegłam ich. Podłoga była czysta, ale nie była na bieżąco wycierana i pod wpływem brudnego obuwia i mokrych klapek brudziła się, tworząc brudne zacieki. Reasumując, basen ma dziwny własny wewnętrzny regulamin, cena za godzinę stanowczo za wysoka, biorąc pod uwagę inne baseny w okolicy.

Placówka

Placówka, w której przeprowadzałam badanie mieści się w Centrum Handlowym Silesia City Center w Katowicach. Konkretnie kafejka – Cafe Nescafe znajduje się w części kinowej – Cinema City, po prawej stronie od kas biletowych. Wejścia kawiarnia nie ma ponieważ jest to ogólnie mówiąc duży obszar przy którym są wyszczególnione stanowiska, m.in. właśnie wyszczególniona ta kawiarnia. Z zewnątrz kawiarnia prezentuje się schludnie i czysto. Po lewej i prawej stronie lady mieszczą się wygodne kanapy wraz z stolikami. Po wejściu podeszłam do baru i przyglądałam się menu. Podeszła do mnie pracownica – Anna- młoda dziewczyna lat ok. 18-20, niska ok. 160 cm wzrostu, miała krótkie blond włosy upięte w kucyk. Nie miała na sobie żadnego wyzywającego makijażu, ani też wiszącej biżuterii, czy też pierścionków. Była schludnie ubrana w czerwoną firmową koszulę oraz czarne spodnie z zawieszonym czarnym fartuszkiem oraz miała na sobie przypięty identyfikator ze swoim imieniem. Zostałam mile z uśmiechem na twarzy zapytana „co podać”. Zastanawiając się i patrząc w menu wiszące na ścianie zapytałam, jaka to jest kawa mocha, na co sprzedawczyni odpowiedziała mi, że jest o kawa wraz z czekoladą. Zapytałam dodatkowo, czy jest ona podawana na zimno, na co usłyszałam, że kawa ta podawana jest na ciepło bądź na gorąco. Przechodząc do mojego zamówienia, zapytałam czy są ofercie jakieś puchary lodowe, ale okazało się, że w ofercie jeszcze nie ma i Pani zaproponowała abym skomponowała sobie taki puchar sama. Zgodnie z doradzeniem basistki złożyłam zamówienie składające się z czterech gałek lodu (jedna w cenie 2,50 zł), bitej śmietany (2 zł), a także wybrałam polewy czekoladowej (2 zł) po sugestii pracownicy. Po złożeniu zamówienia usłyszałam głośno i wyraźnie kwotę do zapłacenia (14 zł). Ponieważ miałam w banknocie 100 zł, a Pani nie miała jak z kasy wydać udała się do kas biletowych z kina aby kwotę rozmienić. Po rozmienieniu została mi prawidłowo wydana reszta, a sprzedawczyni prosiła abym usiadła, a lody zostaną mi podane do stolika. Siedząc przy stoliku rozejrzałam się po całej kafejce. Ściany były czyste, a także podłoga, krzesła i kanapy. Natomiast stoliki nie były do końca wysprzątane ponieważ dopatrzyłam się na nich okruszek oraz, zacieków a także odbitych „kółek” po szklankach. Na każdym ze stolików były kartonowe ulotki reklamujące i zachęcające do lodowych napojów w cenie 10 zł. Bar, przy którym składałam moje zamówienie był również czysty. Szyby za którymi znajdowały się smacznie wyglądające ciastka były czyste, nie opalcowane, ani otłuszczone. Ekspresy również wyglądały zadbanie oraz lada również była czysta. Lody zostały mi podane w szklanym pucharze, który był postawiony na czarnym małym talerzyku. Dodatkowo podano mi dług łyżeczkę. rurkę w papierku, który musiała przytargać, a także długą łyżeczkę. Lody były naprawdę smaczne. Wyglądały bardzo apetycznie, bitej śmietany było bardzo dużo, a była ona polana czekoladową polewą oraz posypana wiórkami czekoladowymi. Nie zauważyłam żadnych promocji w tym czasie. Reasumując, całe badanie było bardzo ciekawe. Kafejka mieści się w dobrym miejscu zaraz przy kinie, dlatego po seansie filmowym, bądź też przed można spokojnie usiąść i napić się czy to kawy, czy herbaty, tudzież zasmakować pysznych wypieków, deserów, czy tak jak ja, zasmakować pysznych deserów lodowych.

Bob mieści się w centrum Katowic

Bob mieści się w centrum Katowic. Klub ten jest dość specyficzny, bowiem nie spotkamy w nim ani błyskotek ubranych w różu ani młodzieńców z wiszącymi łańcuchami na szyi. Zwykle klub jest dosłownie, w pełni „upchany” ludźmi, a przede wszystkim studentami. Stosunkowo nie jest mały bo prócz stolików są również szerokie i wygodne kanapy na spotkania w większym gronie, a także dla rozrywki w końcowym punkcie lokalu tarcza do rzutek. W knajpie tej panuje dość ciemny klimat, nie jest spowodowane oszczędnością elektryczną ale tamtejszym klimatem. Toalety może nie należą do najczystszych ale nie odbiegają raczej od Katowickiej normy będącej w innych knajpach. Samo menu nie należy do tanich. Lokal jest dobry na wieczorne spotkania w większym gronie, gdzie towarzyszy głośniejsza muzyka w klimacie najczęściej rockowym czy jazzowym. Bob jest również organizatorem świetnych imprez, takich jak m.in. karaoke i koncerty reeage, hip-hopowe, rockowe, jazzowe itp. Dobra miejscówka, ale radzę wybrać się w miarę wcześnie by zająć sobie miejsce.

Pub mieści się w centrum Katowic

Pub mieści się w centrum Katowic. Ponieważ ma niewielki szyld, nie jest łatwo go zauważyć pośród innych większych i mniejszych reklam dookoła. Od progu wita klienta delikatny zapach kawy, dymu papierosowego, przyjemny chłód- w szczególności teraz gdy pot z czoła nie chce zlecieć no i oczywiście ta niesamowita atmosfera. Tak to właśnie tamtejsza atmosfera sprawia, że nie chce się stamtąd wychodzić bowiem wewnątrz człowiek czuje się zupełnie jak w innym świecie. Są tam bowiem stare kredensy, lampki z abażurem, maski od kostiumów teatralnych, obrazy i inne rękodzieła. Warto podkreślić, że w O'joj odbywają się spotkania literackie, koncerty i wystawy. Czuć tu artystyczną duszę i rękę właścicieli, który sprzyja rozwojowi młodych talentów. Całemu klimatowi towarzyszy przyjemny dla ucha jazz. W karcie menu można znaleźć szeroki wybór różnorodnych herbat oraz kaw, które zresztą czuć zaraz po wejściu do lokalu. Popularnością bije tamtejsza gorąca czekolada z bitą śmietaną- naprawdę wyborna. Dla klientów, którzy wolą jednak napoje procentowe jest szeroki wybór zupełnie innych, niestandardowych, bo ukraińskich piw- jasnych, ciemnych czy pszennych. Jeżeli ktoś chce spędzić miło popołudnie oddalając się od codzienności i szarości przy upragnione kawie, czy dobry wieczór to miejsce jest wprost idealne.

W klubie tym towarzyszą egipskie ciemności

W klubie tym towarzyszą egipskie ciemności, dym papierosowy i muzyka jazzowa. Lokal zlokalizowany jest na Placu Sejmu Śląskiego w centrum Katowic na drugim piętrze przy sąsiadującej katowickiej Filharmonii, co zapewnia stałym bywalcom "jednorodność akustyczno-instrumentalną" z Hipnozą. Jezz-owa muzyka w klubie tym jest stosunkowo głośna. Jest to typowy klub klimatu studencko-artystyczny, wolny od klienteli dyskotek, do których ten lokal po prostu nie pasuje. Jedzenie dobre. Pizza i znakomite znane w całych Katowicach- zapiekanki są one w cenie 30zł ale są tak wielkie, że spokojnie wystarczą na zaspokojenie głodu 3-4 osobom. Minusem jest obsługa, której jest za mało jak na tak dłużą knajpę, za to są to młode najczęściej kobiety (studentki) które robią dobre wrażenie- są miłe.

Udałam się do Biedronki

Udałam się do Biedronki, która mieści się w Siemianowicach Śląskich. Z początku rzucił mi się w oczy parking, strefa wejścia do sklepu jak i zarówno później sam sklep , gdzie był niesamowity rozgardiasz. Mnóstwo papierków, starych paragonów, petów po papierosach, jakiś płatających się między nogami pustych plastikowych butelek. w sklepie puste porozrzucane i potargane, stare kartony. Podłoga ubrudzona, widok na prawdę niekorzystny. W samym sklepie nic się nie zmieniło, towar porozrzucany po regałach sklepowych, produkty nieżywnościowe powyciągane z pudełek o porozrzucane po koszach. Niesamowity ogółem mówiąc panujący tam nieład. Ceny w tym sklepie oczywiście są według mnie bezkonkurencyjne bo sklep Biedronka to dobra konkurencja dla innych spożywczych marketów. Oferują niskie ceny i dobrą jakość swoich produktów. Reasumując sklep polecam tylko ze względu na dobrą cenę, nic poza tym.

Wybrałam się do tejże apteki po lek na zgagę

Wybrałam się do tejże apteki po lek na zgagę. Farmaceutka, która mnie obsługiwała wykazała się niesamowitą fachowością. Na co dzień nie spotykam się z tak miłą obsługą i tak fachowym podejściem do klienta. Farmaceutka szczegółowo wypytała mnie przed sprzedażą leku, czy aby na pewno nie ma żadnych przeciwwskazań abym lek ten mogła zażywać. Następnie dokładnie wytłumaczyła jak lek powinnam dawkować i ostrzegła abym w przeciągu 14 dni zgłosiła się do lekarza prowadzącego na szczegółowe badania, w momencie gdy lek nie zadziała. Jeżeli chodzi o samą aptekę, może być ona wzorem czystości i porządku. Wszystkie dostępne ulotki reklamowe równo poukładane przy ladzie, żadnych papierków czy zanieczyszczeń i wszystko w jak najlepszym porządku, godna polecenia.

Sklep który odwiedziłam Villeroy & Boch mieści się na

Sklep który odwiedziłam Villeroy & Boch mieści się na terenie Silesii City Center w Katowicach, ale nie wewnątrz całego obiektu Silesii a na zewnątrz przy restauracji na tzw. Placu słonecznym. Strefa przed wejściem do owego sklepu była zachowana w czystości. Na schodach, które do niego powadzą nie było żadnych śmieci, niedopałów czy też jakiś starych paragonów. Wszystko było w należytym porządku. Okna- szyby sklepowe były czyste i lśniące, bez zabrudzeń czy opalcowań. Wchodząc do sklepu zauważyłam, że drzwi chyba są troszkę zepsute bowiem musiałam włożyć dużo siły aby je po wejściu za sobą zamknąć. Po wejściu rozglądnęłam się po całym obszarze sklepu. Muszę przyznać, że wystawa w środku robi naprawdę imponujące wrażenie. Wszystko bowiem błyszczy i świeci. Wszystkie regały i stoliki były zapełnione produktami firmy, nie było żadnych luk tak że cały sklep był w pełni wyposażony w firmowe produkty, aż miło się oglądało. Villeroy & Boch to markowe produkty do domu, a obecna jego produkcja to głównie ceramika, meble, kuchnie, wystrój wnętrz oraz ekskluzywne wyroby stołowe i przede wszystkim porcelana. Starannie poukładane i wystawione zestawy porcelanowe wyglądały naprawdę pięknie. Różnego rodzaju zestawy śniadaniowe, obiadowe, rodzinne, zestawy filiżanek, garnki, naczynia ogółem mówiąc, wszystko co potrzebne w kuchni oraz takie rzeczy jak sztućce czy karafki i wiele, wiele innych. Kiedy weszłam do sklepu w tym czasie było akurat pusto i nie było żadnych klientów. Pracownica układała coś przy jednym z regałów. Po wejściu zostałam przywitana słowami „dzień dobry”. Nie została od razu zaproponowana mi pomoc, więc spokojnie rozglądałam się po sklepie oglądając te wszystkie bardzo drogie i pięknie wykonane rzeczy z porcelany. Po jakimś czasie stwierdziłam, że dłużej czekała nie będę aż zostanie mi zaproponowana pomoc i sama podchodząc do pracownicy przeprosiłam i powiedziałam, że mam problem i potrzebuję pomocy. Powiedziałam, że idę w sierpniu na wesele i szukam jakiegoś prezentu na tą okoliczność i sama nie wiem, co byłoby odpowiednie. Pracownica zapytała, czy para weselna przygotowała sobie listę prezentów w tym sklepie, na co odpowiedziałam że nie, nic mi o tym nie wiadomo. Po chwili pracownica chciała znać nazwisko pary młodej. Zorientowałam się po chwili, że sklep widocznie taką usługę proponuje i Pani musiała się pomylić, dlatego wytłumaczyłam jej, że przyszła para ślubna nie sporządzała żadnej listy prezentów, bynajmniej mnie o tym nic nie wiadomo. Nadmieniłam że jako przedstawicielka wytypowana z grupy na studiach, przyszłam rozejrzeć się do tego właśnie sklepu, aby zakupić prezent dla naszej wspólnej koleżanki z grupy, która wychodzi za mąż. Kiedy naświetliłam pracownicy mój stan rzeczy już wiedziała na czym stoi i zapytała mnie, do jakiej kwoty szukamy prezentu, na co odpowiedziałam, że wspólnie w grupie żebraliśmy ok. 500 zł. Przechadzając się tak z pracownicą po sklepie, która sama w zasadzie nie wiedziała co mi doradzić, w końcu zaprowadziła mnie do jednego z regałów i zaprezentowała salaterki. Cena jednej sztuki salaterki wynosiła 80 zł. Zapytałam, czy są one w jakimś zestawie, na co dowiedziałam się, że można by takie salaterki skompletować, np. od najmniejszej do największej – tworząc taki właśnie zestaw. Zaciekawiona zapytał, co jeszcze mogłaby mi zaproponować, doradzić. Idąc dalej przez sklep, pracownica zaprezentowała mi taka nową promocję, która obowiązywała kieliszki. Taki zestaw 4 sztuk zdobionych kieliszków kosztował 156 zł, a pojedyncze już nie zdobione kieliszki były w cenie 30 zł. Tak więc można było kupić kilka takich kieliszków do uzgodnionej ceny. Zapytałam w jakiej cenie są takie zestawy obiadowe, czy śniadaniowe bo były naprawdę przepiękne, kolorowe i tak elegancko delikatne. Pani uśmiechając się powiedziała, że są one strasznie drogie więc to raczej odpada. Zastanawiając się dalej, Pani wskazała mi również dużą i bardzo masywną piękną karafkę do alkoholu w cenie ok. 490 zł. Po chwili zapytałam się, jak wygląda kwestia np. z oddaniem np. w momencie kiedy parze młodej prezent by nie spasował. Pani odpowiedziała, że jest możliwość wymiany towaru jak najbardziej i nie ma w tym problemu. Zapytałam dodatkowo jak wygląda sprawa z reklamacją. Uśmiechając się pracownica powiedziała, że czas reklamacji to 2 lata, ale nie obowiązują w tym momencie stłuczenia czy obicia, bo to wina klienta a bardziej np. jak kolor gdzieś wypłowieje bądź obrazek się lekko zamaże, co jak stwierdziła w ich firmie się nie zdarza. Kontynuując rozmowę zapytałam, czy są i czy mogę dostać jakiś katalog z produktami abym mogła pokazać znajomym w grupie i abyśmy wspólnie mogli coś wybrać. Dostałam dwa duże katalogi firmowe, które niestety nie posiadają w środku cen, a jedynie pięknie wykonane i zachęcające zdjęcia oferowanego towaru. Zapytałam, jak mogłabym dowiedzieć się cen, na co Pani powiedziała, że na ich stronie internetowej znajdę wszystkie interesujące mnie ceny. Na koniec rozmowy zapytałam jeszcze, czy wszystko jest na stanie i przychodząc już zdecydowanym na zakup, od razu dostane towar i dowiedziałam się, że nie. Mianowicie pracownica oznajmiła mi, że u nich w sklepie na np. skompletowany zestaw należy czekać 3 tygodnie więc prezent należy dużo wcześniej wybrać i zamówić by zdążyć przed okolicznością. Jeżeli chodzi o samą pracownicę to była to kobieta młoda. Miała ok. 170 cm wzrostu, sylwetka szczupła, a włosy koloru czarnego miała upięte w kucyk. Była estetycznie ubrana w spodnie czarne i biała zwykłą bluzeczkę. Nie miała na sobie żadnego identyfikatora, a jej ubiór tak naprawdę nie wskazywał, że jest pracownikiem tego sklepu bowiem nie miała na sobie nic firmowego. W czasie rozmowy Pracownica raczej nie utrzymywała kontaktu wzrokowego, opowiadając mi coś na temat danej rzeczy błądziła wzrokiem po sklepie i innych produktach. Po uzyskaniu wszystkich potrzebnych mi informacji, podziękowałam i udałam się do wyjścia.

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Szczegóły znajdziesz w Polityce prywatności

Zrozumiałem